17 maja 2015

Taking off, looking out for all, making sure we ball

Hej,
Dzisiaj przyszła niedziela, która do godziny szesnastej była całkiem w porządku, potem już tylko wzrastał stres i zaniepokojenie. Boję się trochę jutrzejszego dnia. Ostatnio dużo zamieszania w szkole, wszystkie zgody do oddania, pieniądze do wpłacenia, sprawy dotyczące komersu, wycieczki, szkół ponadgimnazjalnych, ciągłe staranie się utrzymania ocen jak najlepszych i co z tego wszystkiego wychodzi, ja, zmartwiona tym wszystkim, niewyspana i jak najbardziej oczekująca wakacji, czasu po siódmym lipca, kiedy będę miała pewną szkołę, wszystkie dokumenty oddane, świadectwo, wspomnienia po gimnazjum i zakończeniu, trzecie imię z bierzmowania.
Tak sobie pomyślałam, co będzie we wrześniu, czy znowu będzie to dla mnie taka różnica, inna szkoła, inni nowi ludzie, nauczyciele. No tak, będzie inaczej, pierwsze co zrobię to znajdę sobie odpowiednie miejsce w nowej szkole, tak jak obecnie w gimnazjum jest to grzejnik. Spędziłam przy nim dwa lata, z różnymi osobami, z różnych przyczyn, zazwyczaj tylko te, które lubiłam, czy nawet bardzo lubiłam i lubię nadal. Muszę przyznać, za tym miejscem i osobami z nim związanym będę tęsknić. Toteż aktualnie mam zamiar zabrać stamtąd jak najwięcej, nie nie myślę tutaj o wynoszeniu samego kaloryfera czy kwiatków, jak to robi moja koleżanka, ale zawsze jednak wraca z powrotem. Będzie mi brakować jakiejś części mojego gimnazjum, to akurat muszę przyznać, może i nie było idealne, może i z niektórymi osobami wolałabym nie mieć w życiu styczności, ale nie mogę zapomnieć o jej pozytywnych punktach.
Co dzisiaj takiego robiłam? W sumie to do popołudnia siedziałam w łóżku, pomimo tego, że już wcześniej wstałam i wyszłam. Tak sobie leżałam, czytałam i w końcu skończyłam Trzy metry nad niebem, po czym dowiedziałam się, że jest kolejna część i zamierzam ją również przeczytać. Może na początku ta książka nie była rewelacyjna, ale z kolejnymi stronami, coraz bardziej zagłębiałam się w jej historię. Teraz następną będzie Tylko ciebie chcę, myślałam, że przed nią wtoczy się inna, ale no nic, jak już przeczytałam pierwszą część to teraz muszę ciągnąć drugą, a może jest nawet trzecia, dowiem się później. Dzisiaj byłam też na spacerze jak co tydzień, ćwiczyłam, wypełniałam papiery i zaczęłam oglądać Trzy metry nad niebem, kiedyś widziałam tylko środek i końcówkę, teraz chcę zobaczyć całość, a zwłaszcza po przeczytaniu książki.
Obecnie piszę tego posta z kubkiem herbaty u boku, przez ostatnią godzinę śledziłam debatę, za chwilę przyjdzie czas na prysznic i naukę. Muszę utrzymać obecne oceny, a jeśli się da wyciągnąć te wahane na wyższe.
Już znowu przyjdzie poniedziałek, pocieszeniem jest to, że zostało ich w tym roku szkolnym jedynie sześć, a za miesiąc już wszystko będzie biegło ku końcowi.
Jeszcze napiszę sobie na kartce wszystkie rzeczy, o których jutro mam pamiętać.

theedevilsprada:

http://theedevilsprada.tumblr.com/

16 maja 2015

Working hard, rapping for my dogs, do this everyday

Hej,
Dzisiaj już przyszła wspaniała sobota, zresztą dzień podobny do innych, ale jednak specyficzny.
Wczoraj wspominałam o naborze do szkół ponadgimnazjalnych. Dzisiaj dokończyłam formularz i się zalogowałam. Wniosek mam już wydrukowany. Najpierw czytałam dużo o rekrutacji, jej zasadach, wymogach i stwierdzam, że robią z tym trochę zamieszania. Czasami, aż trudno się domyślić, czego oni od nas by chcieli, no cóż. Najważniejsze, że mam już wybrane trzy proponowane szkoły, a wśród nich jedną taką najbardziej prawdopodobną, myślę, że powinnam się dostać, oceny mam całkiem dobre, zachowanie wzorowe i możliwy pasek na koniec rok. Egzaminy z resztą też nie poszły źle, jakiegoś problemu z dostaniem się nie powinnam mieć. A w dodatku w roczniku 99' występuje zjawisko niżu demograficznego. Nie mam się czego bać, ale gdzieś głęboko wewnątrz istnieje mała obawa, mam nadzieję, że jednak nie wyjdzie ona na świat.
Co dzisiaj robiłam? Spałam, wstałam w sumie dosyć szybko, bo około ósmej rano, zrobiłam sobie jajecznicę bez soli i zaczęłam sprzątać, najpierw papudze, a potem rybkom. Wyczyściłam najbardziej zaglonione akwarium, teraz musi ono pozostać w czystości. Prawdopodobnie dbanie o nie przypadnie do moich obowiązków. Później odkurzałam, ścierałam kurze i ogólnie sprzątałam, zrobiłam herbatę, trochę poczytałam i ogólnie jestem tutaj w tym miejscu, piszę posta, a zaraz jak tylko skończę zaczynam ćwiczyć, potem prysznic i łóżko z laptopem, ebookiem. Chyba, że znajdę jakiś fajny film, godny zobaczenia, ale tego nie przewiduję. Ostatecznie jeszcze obecnie leci epoka lodowcowa, a ta bajka zawszę będzie wyjątkowa.
Pogoda dzisiaj była świetna, dokładnie przypominała mi taką typową dla lata. Tym bardziej, że rano mogłam wstać o której chciałam, zrobiłam sobie lepsze śniadanie, a w dodatku fajnie było wyjść na dwór. Nie mogę się doczekać wakacji.
No to lecę ćwiczyć, trening sam się nie zrobi. Każdy chciałby idealne ciało, ale nie każdemu chce się na nie pracować, ja i moja zawziętość z upartością i silną wolą walczymy.


15 maja 2015

What you say? Tell me what you say

Hej,
Dzisiaj już mamy piątek, ten dzień w szczególności lubię. A zwłaszcza od godziny 13:15, kiedy to kończą mi się lekcje. Ogólnie dzień był dosyć luźny, praktycznie już prawie nic nie robimy, większość osób żyje już komersem, zakończeniem gimnazjum i próbami na akademię zakończenia. W sumie mi to nie przeszkadza.
Pogoda była też całkiem w porządku, było ciepło, ale gdyby nie wiało było by znacznie cieplej i przy tym też fajniej.
Od 11 maja rozpoczął się nabór do szkół ponadgimnazjalnych. W szczególności patrzę z nadzieją na jedną wybraną szkołę, jakoś żadna inna mi nie podchodzi, a jak już w jednej znalazłam interesujący mnie kierunek > technik ekonomista, okazało się, że w tym roku takiej klasy nie będzie. Tak to również bardzo poważnie myślę o techniku hotelarstwa i techniku organizacji reklamy. To będzie trudny wybór, mam nadzieję, że przyjmą mnie do tej szkoły pierwszego wyboru. Muszę mieć trzy proponowane szkoły, więc wybiorę też jedno liceum, dlatego też, żeby sprawdzić czy bym się dostała. Wypełniłam już formularz, ale poczekam z ostateczną decyzją do jutra, prześpię się z tymi myślami i później zobaczymy. Ale myślę, że decyzji już nie zmienię. Technik ekonomista, obstawiane dwa technika i liceum.
Co dzisiaj jeszcze robiłam? Byłam w szkole, wróciłam z niej, byłam na dworze, czytałam książkę, szukałam dalszej szkoły i wypełniłam formularz, ale jeszcze go nie wysłałam. No tak, uwielbiam piątkowe wieczory i noce.
Jak napiszę tego posta to pójdę poćwiczyć, umyć się i wskoczyć do łóżka z laptopem i ebookiem. Tak to właściwy plan. być może trochę powęszę w sprawie liceum. Przynajmniej jestem już bliżej ostatecznej decyzji niż byłam na przykład dwa tygodnie temu.
Już dwudziesta druga pora na trening, dziwnie by mi było, gdybym nie poćwiczyła w ciągu dnia, takie tam tańczenie w pokoju i układanie swoich choreografii nie jest tym co dobre przysiady, pompki, kręcenie hula-hopem i ćwiczenia na brzuch, nogi + stanie na rękach i rozciąganie(jak największe pogłębianie szpagatu). W sumie dużo się tego nazbierało. Lecę czym szybciej zacznę, tym szybciej skończę i będę już w łóżku.

14 maja 2015

(and no way around it)

Hej,
Dzisiejszy dzień był znacznie lepszy od wczorajszego, przynajmniej jak na razie. Nie będę chwalić dnia przed zachodem słońca. Przynajmniej nie dzisiaj. Chociaż rano nie zadzwonił mi budzik, ale nie spóźniłam się, a tak miałam więcej snu. Tak czy tak jest to bardzo dobry dzień, zaczynając od tego, że dostałam czwórkę ze sprawdzianu z chemii, piątkę z biologii i piątkę z odpowiedzi z historii. Ta ostatnia ocena najbardziej mnie ucieszyła. W ogóle najpierw z tą odpowiedzią było małe zamieszanie. Zacznę od tego, że przed lekcją jak się uczyłam, opowiadając koleżanką właśnie tę lekcję, pani stała w piwnicy i dobrze słyszała wszystko co mówiłam, zwłaszcza, że na lekcji powiedziała mi, że jak już wyedukowałam wszystkich na około, to mogę iść do odpowiedzi. Z tym, że było dwóch chętnych, ja się nie głosiłam, tamtym dała kij i miotłę z wielkim 'walczcie o to kto pójdzie' eheh żaden z nich nie poszedł. To była prosta lekcja, bo w końcu się nauczyłam. Najlepsza i tak była ekranizacja w moim wykonaniu tego co mówiłam, tak przyczyny pierwszej wojny światowej. Jestem zadowolona z siebie, teraz mam średnią 3.50 a zaokrągla się do góry, chyba, że jeszcze będzie jakaś kartkówka. Liczę, że będzie czwórka na koniec.
W szkole wszystko poszło po mojej myśli i było bardzo dobrze, ale pogoda jakoś nie dostosowała się do mojego humoru. Powrót do domu w deszczu, nie należy do najprzyjemniejszych, ale dzisiaj jednak mi to tak bardzo nie przeszkadzało.
Jutro już piątek i znowu przyjdzie weekend, szybko minął ten tydzień. Dzisiaj dostaliśmy kartki, gdzie mamy wpisać do jakich szkół ponadgimnazjalnych będziemy składać papiery. Mam z tym jednak lekki problem, jak na razie wiem, że nie pójdę do liceum, jednogłośnie wybieram technikum, ale co do konkretnego kierunku, jakiejś klasy, czy zawodu, nic nie wiem. Podobała by mi się praca jako kelnerka. Kiedyś myślałam też o gastronomii, ale w tym jest problem, że musiałabym mieć pod sobą tylko kuchnię wegetariańską, obrzydzenie do mięsa jakoś wygrywa. Ostatecznie pójdę do biura rozliczeniowego. Będę musiała więcej pomyśleć o mojej szkole. Zostaje mi coraz mniej czasu.
Za chwilę będę musiała zebrać się do szkoły na jutrzejszy dzień, poćwiczyć, umyć się i wskoczyć do łóżka z laptopem i książką. Ostatnio brakuje mi czasu do czytania. Późnym wieczorem/nocą się uczę, po czym od razu kładę się do łóżka, wtedy nie myślę już o książce. W weekend to się poprawi.

klaoudyna:



@klaoudyna

13 maja 2015

And the wonder squad, I'm down with

Hej,
Środa zapowiadała się bardzo przyjemnie, i tak też przez większość czasu było, aż do momentu sprzed kilkunastu minut. Tak jak zawsze miałam w pokoju dzbanek herbaty, była tylko połowa zawartości i tak normalnie podnoszę go, a w tym momencie on się rozlatuje i rozprzestrzenia na kilka metrów w około. Dzięki temu zalałam stół, dywan, dwie książki, jakieś kartki, część fotela i pufy, a w dodatku siebie. Przy tym też rozlatujące się kawałki szkła miały okazję przeciąć mi w kilku miejscach nogi i rękę. Powiem tyle, więcej sprzątania niż szkód. Czy końcówka tego trzynastego dnia miesiąca nie mogła być zwyczajna.
Dzisiaj i tak słabo u mnie z czasem, pomimo tego, że do domu wróciłam godzinę szybciej, to i tak ledwo się wyrabiam. Głównie przez kolaż o Wisławie Szymborskiej, który koniecznie musiałam zrobić na jutro. Wykonanie go zajęło mi z dobrą godzinę, z tym, że skończył mi się normalny klej i znowu musiałam ratować się takim starym lejący prawdopodobnie pochodzący z czasów pierwszych klas podstawówki. Ale ostatecznie dałam sobie radę. Tyle dobrze, że ten czajnik z herbatą nie rozleciał się na tym kolażem. Nie wiem co wtedy bym zrobiła. I tak ta środa trzynastego była wystarczająco pechowa.
W szkole na szczęście nie było aż tak źle, dwa angielskie, matematyka, polski i dwa w-fy w tym jeden z chłopakami z naszej klasy. Była też kartkówka z matematyki, ale z nią muszę przyznać poszło mi bardzo dobrze, liczę na piątek. Myślę, że wszystko zrobiłam dobrze.
Zadania zrobiłam, umyć się umyłam, łóżko rozłożyłam, teraz jedynie jeszcze trochę muszę się pouczyć na biologię i historię. Co z tego, że znowu się nie wyśpię, bo pójdę spać blisko pierwszej.
No cóż, szkoła, życie towarzyskie, bycie nie bieżąco w internecie i sen nie idę razem z sobą, zawsze chociaż jedna część się wyklucza.
Chyba pójdę po moją lekko zalaną książkę, wezmę ją do łóżka i postaram się jakoś zrozumieć to co czytam, po czym walnąć ową książką o ścianę i iść spać. Nie przepadam za czwartkami. Mam nadzieję, że jednak jutrzejszy dzień będzie w porządku.

kyliefashionstyle:

Kylie Jenner out in LA (Mar. 2)

12 maja 2015

My new broad, that's a fine chick

Hej,
Wtorek, dzisiejszy dzień mogę określić w dwóch stopniach: do piętnastej było w normie, a po piętnastej bardzo dobrze, wspaniale. Ogólnie większość dnia byłam poza domem, najpierw szkoła, co jest oczywiste, a po niej długi dwór z kolegami. W sumie było nas dziesięciu. Chodziliśmy po działkach, szukając jakiejś wyjątkowej lokalizacji, w końcu znaleźliśmy się na drodze, ale miejsce było całkiem dobre. Dzisiejsze wyjście jeszcze bardziej przekonało mnie do twierdzenia, że większość osób zachowuje się zupełnie inaczej w szkole, wśród przyjaciół i przy większym zgrupowaniu. No cóż, taka prawda, ale tak czy tak warto było iść.
W domu byłam rano zanim poszłam do szkoły, po powrocie z niej jakąś godzinkę i po powrocie w okolicach zachodu słońca. Dopiero co poćwiczyłam, umyłam się i zrobiłam zadanie na jutro. Za niedługo już znowu nadejdzie północ i ten specyficznie pozytywny dzień się skończy.
Humor dalej mi dopisywał, chociaż czasami co poniektóre osoby strasznie mnie irytowały, ale nie dałam wyprowadzić się z równowagi i mojego dobrego samopoczucia.
Sprawdzian z chemii nie poszedł aż tak źle i przewiduję co najmniej tróję, choć liczyłabym na czwórkę. Wtedy miałabym pewne cztery na koniec.
Dzisiaj też znowu mieliśmy przygotowanie do poloneza, kolejną godzinę wygłupialiśmy się i tańczyli wszystko co popadnie, no nie aż tak wszystko. Jak na razie jest to swobody temat, za mniej niż miesiąc będzie już ostro i szczerze mówiąc czekam na ten czas, czym prędzej do wakacji, zakończenia gimnazjum i komersu. Ale z tym również wiąże się wybór szkoły ponadgimnazjalnej, a w tym temacie jak na razie nie mogę podać ostatecznego wyniku. A rekrutacja tuż tuż. Będę musiała o tym więcej pomyśleć. Znacznie więcej.
Obecnie zostaje mi tylko podłączenie telefonu do ładowarki, ułożenie się w łóżku, przejrzenie internetów, a do tego możliwe jest przeczytanie kilku rozdziałów książki. Zobaczę za chwilę, spać też bym musiała jednak iść.

idealixtic:

11 maja 2015

In the new car or in the crown whip

Hej,
Dzisiaj przyszedł kolejny poniedziałek.
Szczerze mówiąc myślałam, że będzie on przerażający, a okazało się, że nie był taki zły, głównie dlatego, że na żadnej lekcji nie byłam pytana. W sumie nawet te sześć godzin szybko minęło, ani się obejrzałam, a już była ostatnia lekcja.
Muszę przyznać, moje samopoczucie w ciągu kilku ostatnich dni kolosalnie podskoczyło, nie jest to nic złego, oprócz tego, że lekko martwię się, że po tym wielkim 'szczęściu' zaliczę gwałtowny dołek. Mam nadzieję, że jednak mój obecny humor pozostanie bez zmian na dłuższy czas. Ciągle mam ochotę tańczyć, biegać, chodzić, wyjść na dwór i ogólnie jest świetnie. Tak długo liczyłam na to, że będzie lepiej, aż w końcu jest. Bycie optymistą się opłaca.
Wczorajszym wieczorem brakowało mi czasu, długo nie myślałam o szkole, aż w końcu było po dwudziestej pierwszej i przypomniało mi się o wszystkim co miałam zrobić. Szybko odrobiłam zadania, poszłam się jakoś zwinnie umyć i wróciłam do nauki historii, po czym jeszcze musiałam poćwiczyć. Kiedy skończyłam okazało się, że jest po północy, a potem jeszcze przez jakiś czas wysyłaliśmy sobie snapy z osobami, które lubię, a również jeszcze nie śpią. Czy wspominałam już jaką mam szybkość odpisywania na wiadomości, koleżanka zapytała mnie czy jest coś na dzisiejszy dzień, we wczorajsze południe, jak się okazało odpisałam jej blisko pierwszej w nocy. Nie no czasami nie lubię siedzieć na facebooku i po prostu tam nie wchodzę, a jak wejdę bombarduje mnie milion pytań i spraw. Chyba nie muszę mówić, że lubię noce, po prostu one są fajne i wyjątkowe.
Dzisiaj pozostaje mi pouczyć się na niemiecki i chemię, poćwiczyć, zobaczyć część serialu, może trochę poczytać i wrócić do łóżka jeśli będę mogła szybciej zasnąć.
Jutrzejszy dzień po mimo sprawdzianu z wyżej wymienionej chemii, zapowiada się całkiem przyjemniej. Znowu będziemy tańczyć poloneza na artystycznych, muszę powiedzieć, że w naszym kalekim wykonaniu jest to najlepsza wersja tego tańca.
Dobrze, pora zbierać się i zająć szkołą, niemiecki jest dla mnie łatwy, głównie dlatego, że go lubię. Ale na przykład z chemią jest już gorzej zwłaszcza ze sprawdzianem z materiału z pierwszej klasy. No cóż, jakoś dam sobie radę, a jak nie to mogę liczyć na czyjąś pomoc.

clubroyals:

x

10 maja 2015

if you looking for me you can find Wiz

Hej,
Już znowu niedziela dobiega ku końcowi, co oznacza, że musimy zgodzić się z tym, że pomału zbliża się ten poniedziałek, którego za bardzo nikt nie lubi, ale no cóż, patrzmy na to tak, że znów nadejdzie piątek, a z nim weekend. Poza tym starajmy się żyć chwilą, tym co jest teraz, w obecnej chwili, być może już więcej nie będziemy mieć takiej okazji, jeśli się nie uda, no trudno, trzeba podnieść głowę i iść dalej. Nie można się poddać, bawmy się życiem, cieszmy się nim, innego raczej nie dostaniemy. A teraz bądź szczęśliwy, obowiązki wykonaj jak najszybciej i zapomnij o całym stresie.
Dzisiejszy dzień mogę w kilku kluczowych słowach opisać tak: wybory, niedziela, książka i herbata. Przynajmniej głównie tak wyglądał ten dzień. Skończyłam czytać Maybe Someday, po czym znalazłam i zaczęłam Maybe not, tę książkę również skończyłam. Po prostu była krótka i lekka, a w zupełności polubiłam tę historię. Na długo o niej nie zapomnę, muszę powiedzieć, że w pewnych momentach łamała mnie na pół, po czym znowu miałam łzy w oczach to ze śmiechu, to ze smutku. Colleen Hoover lubi tworzyć sprzeczne uczucia u czytelników, ale za to też ją lubię. Teraz postanowiłam wrócić do tych Trzech metrów nad niebem, już dawniej ją zaczęłam, ale przez dłuższy czas jej nie ruszałam, przez co trochę mi się zapomniało, zarówno numeru strony na której skończyłam, jak i całego sensu historii, obecnie przyszedł czas, żeby dać tej książce drugą szansę. Tym razem dokończę ją. A na pewno nie popełnię tego samego błędu i nie pozwolę sobie na taką długą przerwę. Po niej w kolejce mam już kolejne i szczerze mówiąc jak na razie nie wiem, która będzie następna, aktualnie skupię się na tej, a nad resztą pomyślę, po skończeniu Trzech metrów nad niebem.
Oprócz tego tak jak zawsze byłam na spacerze, to akurat część niedzieli, którą najbardziej lubię. Spacery i ogólnie wyjścia tylko po to, aby się przejść są fajne i szczególne. Można iść z kimś czy też sam ze sobą, to zależy głównie od humoru, czasami dużo lepiej być samemu. Dzisiaj za to mam bardzo dobre samopoczucie, co jest aż zadziwiające. Przez nie też wieczorem tańczyłam, taka tam własna imprezka. Oczywiście czemu by nie? Świetnie bawię się ze sobą. A taniec to akurat coś specjalnego co lubię, najbardziej jednak jeśli nikt nie patrzy i nie ma nikogo w domu.
Wybory, to będzie główny temat w przeciągu dwóch tygodni i więcej. Tak jak zakładałam będzie druga tura z Dudą i Komorowskim. Trochę mniej nawet zadziwiło, że obecny prezydent znalazł się na drugim miejscu, czy to jakieś ostrzeżenie(?) Zobaczy się później. Jak na razie głosować nie mogę, ale kolejnym razem już będę mogła, dzisiaj prawdopodobnie zaznaczyłabym wszystkich kandydatów, oddając tym nie ważny głos. Jednak oznaczało by to, że byłam na wyborach, lecz żaden z kandydatów nie był wystarczająco zadowalający. Takie moje zdanie, każdy może mieć inne.
No to pozytywnie zaczynamy nowy tydzień, mam nadzieję, że mój dobry humor się utrzyma i taki będzie.

eunhoia:

more here xx 

9 maja 2015

Put it all out on the line with

Hej,
Dzisiaj już sobota, dzień jak co tydzień. Sprzątałam, odkurzałam, odpoczywałam i byłam na dworze. Oprócz tego jeszcze czytałam dalej książkę i obecnie zostało mi jakieś pięćdziesiąt stron, czyli skończę ją prawdopodobnie jutro, chyba, że jeszcze dzisiaj w nocy nie będę miała co robić. Chociaż mimo wszystko chętnie poszłabym już spać. Jak tylko napiszę tego posta, poćwiczę i pójdę pod prysznic. a co potem to zobaczę. Albo książka albo łóżko i sen. Aktualnie chyba bardziej preferuję tę drugą opcję.
Wczoraj siedziałam trochę dłużej i tak po północy, spojrzałam na ścianę, po niej przemieszczał się trochę duży pająk. No to jedyną moją myślą, było pozbycie się jego przez zabicie go czymś. A pod ręką miałam tylko pustą butelkę po wodzie. Żadnego buta. No dobrze, wielką siłą pchnęłam butelką w niego. Okazało się, że od razu spadł. Obstawiałam kilka opcji, pierwsza zabiłam go i został trup, druga nie dobiłam go, ale nie ma sił i leży na podłodze, trzecia nie dobiłam go, ale mi uciekł. Wolałam już jednak nie sprawdzać. Dzisiaj podczas sprzątania, odsunęłam szafkę, gdzie powinien on leżeć, niestety go tam nie było, czyli prawdopodobnie gdzieś tutaj jeszcze jest. Morał z tego taki, że nie będę spała przy ścianie, a zawsze lubiłam. Nie spodziewałam się tego, że u mnie w pokoju spotkam takiego kolegę. Chyba już wie, że nie powinien ze mną zadzierać i sam się usunie z mojego domu.
Tak, czy ja teraz emocjonalnie opisałam historię o pająku na ścianie. Co ze mną nie tak. Nie lubię pająków, nie boję się ich, ale mimo wszystko nie mam zamiaru dzielić z nimi mieszkania, nie płacą to nie mieszkają. Proste, proste.
Też myślę, że powinnam już iść spać i nie opisywać bzdur. Ale jeszcze poćwiczę, dziwnie czułabym się bez takiego codziennego treningu. Potem tylko prysznic i łóżko, być może z książką. A jak nie to zwyczajnie zostawię sobie koniec tej historii na jutrzejszy dzień.

vogxie:

 .

8 maja 2015

be the same ones that I die with

Hej,
Dzisiejszy dzień był po prostu świetny, z której strony by nie spojrzeć, był on fajny, może dowiedziałam się paru bardzo ciekawych nowości, ale tak czy tak zaliczam tę dobę do tych pozytywnych. Powiem tak nie było mnie w szkole (przy mojej klasie) przez zaledwie dwa dni, a tyle się podziało, kolejne nowe spiny i ogólnie tak jak pod koniec każdego roku kłótnie i tutaj akurat nie chodzi tylko o moją klasę. Zazwyczaj większość ludzi stara się to zachować w granicach możliwości, po czym i tak to rozchodzi się dalej 'nie mów nikomu' *powiedz z zakończeniem, aby nie mówił nikomu. Przynajmniej tak to wygląda z boku. No cóż, dramy był i będą, nawet jakby to idealna i zgrana była klasa.
Przejdźmy do tych pozytywniejszych części tego posta. Zacznijmy od pogody, która od samego rana była świetna, fajnie szło się do szkoły, a jeszcze lepiej wracało. Potem byłam na dworze z koleżankami i tak jak zawsze chodziłyśmy po drogach, siedziałyśmy tu i tam i tak dalej. A po powrocie do domu czekało mnie malowanie szklarni. Oczywiście co to by była za praca jakby się nie ubrudzić, tylko dlaczego akurat trafiło na włosy. Zmycie białej farby z nich nie było najprzyjemniejszym i najłatwiejszym zadaniem. I znowu musiałam myć włosy, wczoraj myłam i normalnie myłabym dopiero jutro, a tak przesunę sobie o ten jeden dzień i kolejny raz wypadnie w niedzielę.
W sumie to dzień był fajny i miły, a w dodatku pokazał mi ile może się zdarzyć w przeciągu dwóch dni, lubię być na świeżo z informacjami. A podobno im mniej wiesz tym lepiej śpisz. Już wiem dlaczego czasami nie mogę normalnie zasnąć.
Dzisiaj zostaje mi tylko poćwiczyć, wziąć prysznic, zabunkrować się w łóżku z laptopem i książką. Ostatnimi chwilami strasznie brakuje mi czasu.
Pocieszeniem na dzisiejszy dzień jest też piątka ze sprawdzianu z biologii, którego dzisiaj rano pisałam. Dzięki czemu prawdopodobnie będę miała piątkę na koniec, jeszcze tylko na następnej lekcji opowiem o referacie. Potem najważniejsze dla mnie będzie unikanie dostawania ocen, chyba że bardzo dobre, takie z chęcią przyjmę. Nie jest źle.

luxurae:

CHOIES FASHION (SALE)

7 maja 2015

And the same ones that I ride with

Hej,
Dzisiaj już czwartek, szybko ten tydzień mija. Został już tylko jutrzejszy dzień.
Pogoda od samego rana była świetna, dzięki czemu dzisiejsze zawody się odbyły. Jechałam tam z myślą, że będę biegła, a w końcu okazało się, że będę skakała w dal. Szału nie było, ale najgorsze też nie byłyśmy. Czyli tak minął ten dzień. Było całkiem fajnie muszę przyznać. To już drugie i ostatnie moje zawody pod reprezentacją mojej szkoły.
Coś czuję, że dzisiaj braknie mi czasu, muszę iść na mszę z bierzmowania, napisać referat na biologię i nauczyć się na sprawdzian również z tego samego przedmiotu, a tu jeszcze na pewno powpada parę drobnych spraw. Mam zamiar jakoś się zebrać i zmieścić w jak najmniejszym czasie. Przynajmniej tyle dobrze, że w kościele będę mniej niż godzinę, przez małą pomyłkę księdza, ale za bardzo nie jest mi szkoda braku spotkania i tak zostało jeszcze jedno za miesiąc. Tyle dobrze, że na religii zdałam już opowiadanie o swoim patronie i motywacji, dlaczego chcę iść do bierzmowania.
Aktualnie mnie to nie interesuje, mam iść na spowiedź, głównie po podpis, potem jakoś przesiedzieć ten czas w kościele i wrócić do domu. Potraktuję to jako spacer, trochę dłuższy i specyficzny.
W sumie to dzisiaj nie mam za bardzo czego pisać, po prostu dzień słoneczny, całkiem przyjemny, było trochę stresu, ale aktualnie żyję już piątkiem. Miało niby padać, ale jak na razie pogoda się utrzymuje i mam nadzieję, że do dziewiętnastej co najmniej będzie się utrzymywała obecna pogoda. Chociaż wiem, że to mało prawdopodobne, znowu robi się parno, ciepło też jest, więc dokładnie tak jak było we wtorek, dlatego też przez większość środy utrzymywał się deszcz. No nic, przynajmniej do domu chcę wrócić sucha.
A co po powrocie do domu? Nauka, dalsze pisanie referatu, trening, prysznic, po czym wskoczę do łóżka z laptopem, potem może trochę poczytam. Mam nadzieję, że jakoś się wyrobię. Zresztą muszę, przy tym, że wyspać też bym się chciała. Zobaczy się później jak to będzie.

6 maja 2015

See these people I ride with

Hej,
Dzisiaj już środa, która minęła całkiem przyjemnie. Chociaż rano kolejny raz tak strasznie nie chciało mi się wstawać, ale niestety zobowiązałam się do czego, poza tym gdy zostało już tylko około 40 dni szkoły to jakoś to wytrzymam. Zresztą dzisiejszy dzień był fajny, Nie byłam na ani jednej lekcji spośród czterech, razem z koleżanką zajmowałyśmy się zdjęciami w szkole, głównie to chodziłyśmy po daną klasę i wychowawcę, jak zawsze było trochę zamieszania, ale dałyśmy sobie radę, w tym raczej nie było nic trudnego, a odrobina władzy na chwilę nie jest zła. W przyszłości będę musiała zostać jakimś prezesem, czy ogólnie kimś z władzą. Nie miałabym nic przeciwko zarządzaniu i nadawaniu zadań ludziom. Tak nawet dało się porozmawiać z nauczycielami, wszyscy byli zaskakująco mili, ale za to z samego rana po wejściu do szkoły przywitała mnie groźna woźna z oburzeniem czy wytarłam buty, na pewno jakoś je osuszę o gumowe wycieraczki. No nic, za nią akurat nie będę tęsknić po skończeniu szkoły. Ale przynajmniej inne panie sprzątaczki są bardziej przyjazne.
Do domu wróciłam po dwunastej, ale tak czy tak to znacznie szybciej niż normalnie. Gdyby nie deszczowa pogoda za oknem na pewno wykorzystałabym inaczej ten dodatkowy czas, no ale cóż. Tak przynajmniej skończyłam czytać 'niezbędnik obserwatorów gwiazd' i muszę powiedzieć, że jest to kolejna książka, którą spokojnie mogłabym polecić, najpierw może nie była tak wciągająca, ale z czasem coraz bardziej, przy tym też szybko się ją czytało. Teraz mam już nową 'maybe someday' napisaną przez Colleen Hoover, czyli również autorkę serii Hopeless.
Dzisiaj zdjęcia, jutro zawody, oby pogoda się poprawiła, bo ta dzisiejsza już pokrzyżowała myśli chłopakom, przez co ich zawody zostały przeniesione na piątek. Za bardzo nie mam ochoty iść jutro normalnie do szkoły, przez co pogoda mogłaby być umiarkowana. Ostatecznie to chyba i tak nie miałabym lekcji, bo to drugi dzień szkoły, jedynie podziękowałybyśmy dziewczyną z drugich klas. Jednak przewiduję te zawody.
Oprócz tego w czwartek będę miała przyjemność posiedzieć w kościele na mszy, co oznacza bierzmowanie. Po prostu uznam to za spacer. Choć będę musiała się sprężyć i zrobić referat na biologię, a nawet dzisiaj mogłabym zacząć, ale jak na razie nie mam humoru.
Teraz tylko poćwiczę sobie, wezmę prysznic, pójdę do łóżka, zobaczę serial, poczytam czy tam jeszcze posiedzę na internecie. Ambitne zamiary widzę.

5 maja 2015

Because it can get dangerous

Hej,
Wtorek minął całkiem dobrze, myślałam, że będzie się dłużył i za szybko do domu nie pójdę. A okazało się, że było znośnie. Lekcje jakoś mijały, a było dużo śmiesznych sytuacji. Zaczęło się od pierwszego podejścia do tańczenia poloneza. Powiem tyle, nasz 'taniec' będzie nagrywany i prawdopodobnie pojawi się na youtube, widzę świetlistą przyszłość dla naszego rocznika. Po pierwsze różnie wychodzi ten dłuższy krok, chyba, że ktoś go w ogóle nie robił, a poza tym jakoś nie wyobrażam sobie poważnego tańca, przewiduję, że ktoś się pomyli i zacznie się śmiać, a to pójdzie już jak zaraźliwa choroba. Nie no, nie będzie aż tak źle.
Później na polskim układaliśmy limeryki o nas samych, naszej klasie czy nauczycielach i  muszę przyznać, jesteśmy bardzo twórczy, zdarzały się też takie niecenzuralne, ale przecież o to chodziło w tych krótkich wierszykach, często sprośnych. Zresztą wymyślanie ich i siedzenie na szkolnym boisku było świetnym pomysłem.
Pogoda dzisiaj jest dokładnym oddaniem początkowo letnich dni, ale pewnie za kilka dni znowu będzie padał deszcz. Jest już po dwudziestej, a na dworze nadal parno i ciepło, aż założyłam krótkie spodenki.
Następne dwa dni będą dosyć ciekawe, jutro w mojej szkole będzie fotograf i razem z koleżanką będziemy chodzić po daną klasę. Mamy cztery lekcje, gdzie nie będzie nas do końca na ani jednej. A w czwartek wyjazd na zawody. Czyli tak właściwie w tym tygodniu zostaje mi tylko piątkowy dzień, który zazwyczaj należy do tych bardziej przyjaznych, jedynie pozostaje zrobić referat na biologię i nauczenie się na sprawdzian również z biologii. Za to w czwartek mam jeszcze mszę z bierzmowania, tym razem bez spotkania, z czego jestem całkiem zadowolona.
No to zostaje mi trening, książka, serial, prysznic i łóżko. Mam zamiar się wyspać, bo dziś ubierając się miałam pewność, że zakładam granatową koszulkę, a na prawdę okazała się ona czarna. Przy opisywaniu mojego ubioru na niemieckim nie mieli zbyt wielkiego problemu, byłam ubrana cała na czarno, co poradzić ten kolor jest specyficzny.

4 maja 2015

And I'm not to be played with

Hej,
No i zaczął się nowy tydzień, kolejny poniedziałek. Pocieszeniem jest to, że zostało ich w tym roku szkolnym tylko siedem. Rozpoczęły się też matury, wszystkim osobom piszącym życzę powodzenia, dacie sobie radę.
Dzień w sumie nie był taki zły, nie byłam pytana na ani jednej lekcji, a sam czas jakoś zleciał.Co więcej powiedzieć, typowy poniedziałek. Nic specjalnego się nie działo. Ale stanowczo jestem już zmęczona tę szkołą, jak dla mnie mogły by już być wakacje. A takie zdanie mam nie tylko ja. Przynajmniej na niektórych lekcjach teraz więcej jest rozmów niż typowego programu prowadzenia lekcji, najbardziej takie coś pasuje mi na angielskim i wosie. Zresztą nauczyciele już zaczęli wystawiać proponowane oceny, jak na razie jest dobrze, chociaż w przypadku dwóch przedmiotów mam wahaną ocenę, mimo wszystko jednak wolałabym te wyższe propozycje, bo w końcu czerwony pasek na zakończenie gimnazjum nie był by zły. A poza tym wiem, że stać mnie na niego. Ostatecznie zawsze udawało mi się jakoś nadciągnąć moją średnią, szóstka z w-fu, plastyki, niemieckiego i artystycznych na pewno pomogą, więc nie jest źle.
Dzisiejszy dzień taki typowy, wstałam, byłam w szkole, wróciłam, trochę czytałam, zrobiłam herbatę, byłam na dworze i w sumie tak minął mi czas do obecnej chwili. Na jutro nie muszę się za bardzo uczyć, wystarczy mi się trochę przygotować na religię z opowiadania o patronie na bierzmowanie i zadanie z matematyki, tak właściwie to wszystko co bym musiała zrobić.
Pogoda trochę mnie nabrała, w nocy padał deszcz, rano nadal było trochę mokro, niby nie było zimno, ale jednak nie miałam pewności co do tego czy w ciągu dnia nie będzie lało. Okazało się, że było wspaniale i ciepło, a ja się aż cieplej ubrałam. No nic, jutro już nie będę tak ufała moim przeczuciom.
Co dzisiaj jeszcze będę robić? No tak zbiorę się do szkoły, poćwiczę, zobaczę serial, trochę poczytam, a późniejszym wieczorem albo poleżę sobie w łóżku albo posiedzę na parapecie jeśli księżyc nadal będzie tak pięknie świecił. Widzę świetne zamiary.

3 maja 2015

This moment, we own it

Hej,
Nadeszła i ta niedziela, co oznacza koniec dłuższego weekendu, jutro już znowu poniedziałek. Po ostatnim tygodniu jakoś bardzo nie ciągnie mnie do szkoły, mam stanowczo dosyć co poniektórych osób. Ale zawody i zdjęcia klasowe, gdzie akurat będziemy chodzić i zwoływać klasy. Czyli tak właściwie dwa dni bez lekcji. Ostatecznie muszę jakoś wytrwać do czerwca.
Co ze mną się dzieje? Dzisiaj skończyłam Finding Cinderella, a niby miała więcej stron niż Losing Hope, to już koniec opowieści powiązanej z Hopeless. Teraz mam zamiar zacząć czytać Niezbędnik obserwatorów gwiazd Matthewa Quicka. W kolejce mam jeszcze kilka, więc jak na razie to nie będzie mi się nudziło.
Święto Trzeciego Maja, co łączy się ze sztandarem, mszą, kwiatami pod pomnikiem. W tym roku już stał skład pocztu sztandarowego z drugich klas i muszę przyznać, przyzwyczaiłam się, że to ja jestem eskortą, a dzisiaj dziwnie było patrzeć na nich z boku. Ale mogę się pocieszyć, że my byliśmy od końca pierwszej klasy.
Co robiłam, a co jeszcze będę? No to z rana byłam na mszy przy sztandarze, po niej przemarsz ze złożeniem kwiatów pod pomnik, wróciłam do domu i jakoś czas mijał, jak już wyżej wspominałam dokończyłam Finding Cinderella, wyszłam na dwór, byłam na dłuższym spacerze, obecnie z kubkiem herbaty piszę tego posta, na pewno zacznę czytać nową wyznaczoną książkę, potem prawdopodobnie będę musiała zebrać się do szkoły i trochę pouczyć, ale to jeszcze nie teraz, poćwiczę. Plany na wieczór zobaczy się później.
Jak na razie mam zamiar nacieszyć się ostatkami weekendu.

2 maja 2015

Ima go for it

Hej,
Dzisiaj już sobota, chociaż wcale tego nie odczuwam, moja orientacja dni tygodnia znowu się miesza. Fajny jest taki dłuższy weekend, nawet jeśli to tylko jeden dodatkowy dzień. Jutro już niedziela, co oznacza kościół, sztandar, zaniesienie kwiatów pod pomnik. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie teraz, że w święta narodowe typu 11 listopada czy też 3 maja nie być w poczcie sztandaru mojej szkoły. Co będzie za rok? Mam nadzieję, że w mojej ponadgimnazjalnej szkole będzie sztandar, a ja jakoś się zamieszam do niego. W końcu doświadczenie już mam. Oprócz tego przydatne jest bycie w dobrych stosunkach z nauczycielami, a to muszę przyznać ma trochę znaczenie. Aktualnie nie ważne, teraz martwię się tym jaka jutro będzie pogoda i jak się ubrać. Rok temu też nie było za ciepło.
Dzisiaj skończyłam czytać Losing Hope, czyli taką drugą część Hopeless. 238 stron w przeciągu doby, no muszę powiedzieć całkiem nieźle. Nie spodziewałam się, że tak szybko ją przeczytam. Teraz zostało mi zapoznać się z Finding Cinderella. Ta ma trochę więcej stron, ale myślę że jeśli ona również mnie wciągnie to za jakiś tydzień będę mogła więcej o niej powiedzieć. W dalszej kolejce mam inne książki, niektóre również Colleen Hoover (autorka wyżej wymienionych utworów) przekonała mnie do siebie, przez co też czekam na jej najnowsze zapowiadane książki z serii Never Never.
Co też tam robiłam w ciągu dzisiejszego dnia? Z rana sprzątałam tak jak zazwyczaj w sobotnie poranki, potem czytałam, poszłam na dłuższy spacer, byłam na dworze i tak jakoś już jest po dziewiętnastej, na szczęście nie muszę dzisiaj ruszać torby szkolnej. Ale jutro musiałabym się pouczyć na kartkówkę i pytanie, a jak na razie nie znalazłam żadnego fajnego filmu do zobaczenia, bo w końcu film>kartkówka. Nie no, na prawdę będę musiała ruszyć te książki.
Obecnie nie muszę o tym myśleć, jest sobotni wieczór, który minie mi pozytywnie. Co jeszcze będę robić do końca nie wiem, ale będzie fajnie.

1 maja 2015

Even if I've got three strikes

Hej,
Dzisiaj już pierwszy dzień maja, Święto Pracy. Szczerze mówiąc nie zauważyłam nawet kiedy minął ten kwiecień. Był to trudny miesiąc, zaczynając od egzaminów, ale tak to było też kilka pozytywnych zdarzeń. Zostały już tylko dwa miesiące do wakacji, a patrząc bardziej dokładnie to nawet mniej niż dwa. Oznacza to, że muszę w końcu podjąć ostateczną decyzję co do mojej przyszłej szkoły, postarać się utrzymać jak najlepsze oceny, pomyśleć trochę o bierzmowaniu i patronie. Najważniejsze będzie jednak wytrzymanie w tej szkole z nauczycielami i ogólnie wszystkimi ludźmi, których ostatnio mam zupełnie dosyć. Muszę wreszcie policzyć ile dokładnie zostało dni do wakacji. Myślę, że maj minie również szybko co inne miesiące i już za chwilę będzie czerwiec, komers, zakończenie gimnazjum.
Dzisiejszy dzień jest całkiem pomieszany. Rozpoczynając od tego, że kolejny raz nie pomyślałam o wyłączeniu budzika i takim sposobem o 7:10 byłam na nogach, ale tylko na chwilę. Od razu wróciłam do łóżka. Czuję jakby była sobota, ale przecież jest piątek i dobrze o tym wiem.
Co dziś robiłam? Wyszłam na dwór, skończyłam czytać Hopeless. Cały czas myślałam, że jest to jedna książka z jednej serii, ale potem dowiedziałam się, że są jeszcze dwie kolejne części: Losing Hope oraz Finding Cinderella. Już teraz jestem na 70 stronie LH. Muszę przyznać, że jest to wspaniała historia. Książka zawiera trudne tematy, ale oprócz tego nadal jest o przyjaźni i miłości dwójki ludzi z przeszłością. Wzmaga wiele emocji, nie chce się jej przerywać, ciągle oczekując szczęśliwego zakończenia dla Sky i Holdera. Sądzę, że mało kto może się zawieść na tej książce, jest po prostu wspaniała. Jak najbardziej polecam.
Co jeszcze będę robić? Na pewno dalej będę wdrążać się w historię Holdera i Sky, możliwe, że później wyjdę na dwór, potem poćwiczę, a resztę piątkowego wieczoru spędzę chyba normalnie, nie przewiduję, że coś specjalnego się wydarzy, przynajmniej jak na razie tak się nie zapowiada. Gdyby pogoda była chociaż trochę lepsza, no niestety zostaje nam te 30 stopni na weekend majowy, po 10 na każdy dzień.