31 lipca 2015

Goodbye July!

Hej,
Kolejny piątek dobiega końca.
W sumie dzień podobny do innych, a ostatnie bywają bardzo fajne. Przez cały tydzień gdzieś wychodziłam i w zasadzie tak zapowiadają się następne tygodnie. Cały miesiąc wakacji minął. Kim cudem lipiec przeleciał niczym trzy dni to akurat nie wiem. Tak czy tak korzystam z tego wolnego do granic możliwości. Na prawdę są to moje najlepsze wakacje.
Dzień był dosyć spokojny. Poszłam spać blisko drugiej, a wstałam trochę po ósmej, z myślą, że jest około dziesiątej. Ogarnęłam tumblra, trochę pomogłam i tak jakoś zleciał czas do popołudnia. Potem wyszłam z psem się przejść, a potem na dwór na rowery. Ogólnie trochę spontanicznie, ale co z tego, ważne, że nie spotykamy policji za często na drogach. Oni chyba mają poważniejsze sprawy niż ściganie osób na rowerach, przynajmniej tak myślę. Byłyśmy we trzy, nie pozwoliłyśmy nikomu innemu się dołączyć i ogółem było fajnie. Najlepsze i tak było zaskoczenie jakie zobaczyłyśmy w oczach tej trzeciej. Lubię się nie zapowiadać. Jeśli przyjdę komuś pod dom mniejsze jest prawdopodobieństwo, że mnie wyrzuci bądź powie jakąś wymówkę. Tylko sprawdzone sposoby.
Oglądam Harrego Potter, przed chwilą wzięłam prysznic, łóżko mam rozłożone i już nic więcej nie muszę robić. Dziś jeszcze w ogóle nie czytałam, ale to się nadrobi. Stanowczo wolę ebooki, ale tym razem chcę skończyć tę papierową wersję.
Piątek, piątek, piątek, zresztą wygląda podobnie do innych dni, jakiejś większej różnicy nie ma. Jeżeli teraz miałabym wybrać mój ulubiony dzień tygodnia to prawdopodobnie wybrałabym cały tydzień, no może jedynie bez kilku godzin. Wakacje i ogólnie wolne to najlepszy czas.
Zaczęłam oglądać American Pie, pierwszą część. I już teraz wiem skąd te filmy mają taką nazwę. Zobaczę wszystkie po kolei. Aż dziwi mnie to, ile nagród one otrzymały, ale zresztą są śmieszne i chyba to przeważyło. Chcę też zacząć nowy serial, Plotkara, ale jak na razie brakuje mi dla niego czasu.
Lipiec jak najbardziej jest moim ulubionym miesiącem.

30 lipca 2015

Shhhh...don't tell your mother

Hej,
Kolejny czwartek dobiega końca.
Nareszcie mam internet. przez ostatnie pięć dni go nie miałam, ale tak czy tak pisałam posty w wordzie, ale się liczy. Aktualnie już wszystko wróciło do normy, wyżej wymienione posty opublikowane i nareszcie jestem na bieżąco, no może jeszcze nie tak do końca. Wreszcie zobaczyłam wszystkie życzenia urodzinowe, wychodzi na to, że dziękowałam, a nawet nie wiedziałam za co. Zdziwiło mnie to trochę ile osób ma moje zdjęcia, w większości takie śmieszne. Nawet pobrałam sobie filmik od koleżanki, bo po prostu on jest zbyt idealny, a przy okazji była tam uchwycona cała nasza 'święta trójca' z grzejnika (tak nas nazywali). Szkoda mi tego, że więcej z większością osób nie będę w jednej klasie ani szkole. Nie będzie dziwnych i bardzo dziwnych zdjęć w łazience czy też z większości lekcji. Trochę napadł mnie melancholijny nastrój, będę tęsknić za moim gimnazjum.
Co dzisiaj robiłam? Wstałam po ósmej, wyszłam na spacer z psem, bo już wczoraj, gdy wychodziłam chciał iść ze mną, ogólnie chodziłam do drzwi i je otwierałam, czytałam, robiłam ciasto, wyszłam na dwór i w wielkim skrócie tak minął mi dzień.
Zaczęłam czytać książkę pod tytułem 'Syn' Jo Nesbø. Jest to kryminał opowiadający o Sonnym Lofthusie, który odsiaduje wyrok w najlepiej strzeżonym więzieniu w Norwegii w Oslo. Nie może uwierzyć w to, że jego ojciec, zasłużony policjant, został oskarżony o korupcję i popełnił samobójstwo. Nie wiadomo, czy czasem nie było to morderstwo, ale Sonny za wszelką cenę dąży do odkrycia prawdy. Jak na razie jestem na sześćdziesiątej stronie, ale muszę przyznać że podoba mi się ta historia, Nie możemy nikomu wierzyć, a sami mamy kilka własnych podejrzeń. Zobaczę jakie będzie zakończenie.
Teraz zostało mi już tylko wejść na tumbrla, rozłożyć łóżko, trochę poczytać i mogę iść spać. Jest plus tego, że nie miałam internetu, sprzątnęłam wszystkie kartki, które leżały na szafce od czerwca, właściwie to większość wyrzuciłam.

princess-of-ibiza:

makeupidol:

beauty // make up blog xo

princess-of-ibiza

29 lipca 2015

I just wanna have some fun with you

Hej,
Kolejny dzień dobiega końca.
Co właściwie robiłam? Wstałam, czytałam, byłam w sklepie, oglądałam film, byłam na dworze na rowerach i ogólnie fajnie minął ten dzień. Zresztą moje imieniny.
Przeczytałam ostatnią cześć serii Abbi Glines, Rush too far. Obecnie nie zostały mi już żadne ebooki, oprócz jednego ‘W śnieżną noc’, ale go zostawiam na święta. Jeśli dalej nie będę miała internetu, poszukam czegoś w domu. Do wyboru mam albo jakiś kryminał albo Harrego Pottera. W sumie jak na razie nie wiem co wybrać, ale to zobaczy się jutro. Już chyba skończyły mi się wszystkie możliwości, które można robić na laptopie, gdy nie ma się dostępu do internetu, nawet oglądałam jedynym film, który na nim mam, czyli American Pie zjazd absolwentów. Już kiedyś go oglądałam, ale nie zostało mi nic innego, aż nawet przyszła mi ochota zobaczyć całą resztę serii.
Byłam na rowerach z kolegami i jechaliśmy taką specjalną trasą moją i mojej przyjaciółki. Gdzie akurat dłuższy czas tam nie byłyśmy. Prawie nie ma tam ludzi i jest to raczej taki przejazd przez wszystkie dziury pomiędzy większymi miastami. Ile tam jest przewróconych drzew bądź połamanych gałęzi. Aż trochę przykro, w końcu to takie nasze szczególne miejsce. Potem jeszcze byliśmy na drodze blisko głównej, a nawet tam nadal wisiały linie telefoniczne. Za chwilę będzie tydzień po tej burzy, a skutki nadal są usuwane, przy tym raczej powolnie.
Przez cały dzień wydawało mi się, że jest wtorek, muszę powiedzieć, że jak dotychczas nie zgubiłam się w orientacji dniowej, ale teraz chyba przyszedł na to czas. Koniec pierwszego miesiąca wakacji. Fajnie jest. Chciałabym, żeby wszystkie pozostałe były również udane jak tegoroczne. Te wakacje są aktualnie moimi najlepszymi.

28 lipca 2015

I'll do the time

Hej,
Nowy tydzień się zaczął. Za to lipiec prawie się kończy.
Skończyłam czytać Zacznijmy od nowa i aktualnie została mi już ostatnia część. Obecnie jestem na setnej stronie, a co będę robić po jej skończeniu zupełnie nie wiem. Brak internetu jest lekko irytujący. Zwłaszcza, że wczoraj, żeby podziękować za życzenia, musiałam szybko wchodzić przez telefon na większość stron, gdzie trochę to trwało. Mam nadzieję, że za najwyżej kilka dni wszystko wróci do porządku.
Wczoraj w nocy dosyć długo leżałam i po prostu myślałam, do głowy przychodziły mi same takie twórcze rzeczy, których niestety nie zapisałam, a uważam, że warto byłoby je mieć. Brak snu i nastrój nocny wprowadza mnie w taki stan. Nawet miałabym pomysły co do rysunków, ale musiałabym zacząć w nocy inaczej coś tego nie widzę. Może jeszcze dzisiaj albo jutro.
Myślałam, że w wakacje będę wyspana i w pełni sił, wystarczająco aby wstać rano (tak w okolicach ósmej albo nawet siódmej) i pójść na rower, jeśli nie znalazłby się nikt chętny do towarzystwa, to sama. Ale jakoś jak na razie mi się to nie udało. Zazwyczaj leżę w łóżku do dziewiątej bądź dziesiątej. A w tym czasie, jakoś ochota już mija. Wtedy zostają godziny popołudniowe, to czasami się udawało, ale też niekiedy nie, na przykład dziś, kiedy to przez cały dzień wiszą nam nad głową czarne chmury z których co jakiś czas spada mocny deszcz.
No nic taki dzień, w sumie nie robiłam nic szczególnie ważnego. Czesałam się kilkakrotnie, oglądałam filmy z wakacji i ogólnie tak się obijałam, gdyby nie pogoda, pewnie wyszłabym z kimś na dwór. Może jutro, zobaczy się jak będzie z pogodą.

27 lipca 2015

Yesterday 15, today 16!

Hej,
Dzisiejszy post w zupełności będzie oddawał moje świetne samopoczucie oraz to, że mam urodziny. Nareszcie mogę powiedzieć, że mam szesnaście lat. Choć i tak od długiego czasu uznawałam, że już tyle mam.
Chyba najbardziej cieszy mnie pamięć ludzi. Facebook na pewno pomoże z wydarzeniem tego dnia. 27 lipca, serio podoba mi się ta data, można powiedzieć, że lepszej nie mogłam sobie wybrać.
Dzisiejszy dzień minął bardzo dobrze. Może i pogoda nie była fantastyczna, ale tak czy tak było dobrze. Nie ważne, że z rana trochę padał deszcz, ważne, że ja jestem pogodna.
Urodziny, urodziny, urodziny to dzisiaj motyw przewodni. Jak na razie cieszę się kiedy je mam, ale za jakieś trzydzieści bądź czterdzieści lat nie będę taka zadowolona. Tak czy tak biegu czas się nie zatrzyma, ani nie zmieni.

26 lipca 2015

Fuck it

Hej,
Kolejny dzień się kończy, ostatni gdy mam piętnaście lat. Właściwie to już ostatnie godziny. Już jutro oficjalnie będę miała tę szesnastkę. Jak na razie to cieszę się z powodu urodzin, ale za jakieś trzydzieści lat nie będzie mi już tak wesoło.
W sumie dzień był w porządku. Było dosyć ciepło, ale też nie za gorąco. Jedynie wieczorem było już zimno. Do popołudnia czytałam, słuchałam piosenek, oglądałam filmy i ogólnie nie działo się nic szczególnego.
Późniejszym popołudniem wyszłam z propozycją roweru, najpierw myślałam, żeby pojeździć sama, ale jednak zapytałam się mojej przyjaciółki. No i tak przemierzałyśmy kilometry, byłyśmy pod domem kolegi, ale go nie było, bo był w kościele. Pojechałyśmy pod najbliższy kościół, a tam nawet nie było mszy, dobrze, że sprawdziłyśmy, bo tak długo byśmy czekały na moment, aż ludzie zaczną wychodzić. No to pojechałyśmy pod drugi, a że zostało nam dosyć sporo czasu, podjechałyśmy na fontannę. Czas trochę nam zleciał i ludzie już wychodzili. Wyszło tyle, że poświęciłyśmy sobie rowery, a nasz kolega był w sąsiednim mieście. Potem i tak ponownie podjechałyśmy pod jego dom, go nie było, ale za to była babcia z którą nawet dało się normalnie porozmawiać.
Dowiedziałam się, co się stało w mieście obok, burza trafiła blok i całe piętro się rozpadło. Jak na razie to tyle z tego wiem. Nawet podłączyłam radio, żeby zdobyć jakieś informacje. Dobrze wiedzieć, że nad morzem są silne wiatry i sztormy.
Przy tym braku internetu, skończyłam czytać Spróbujmy jeszcze raz. I od razu zaczęłam kolejną część Zacznijmy od nowa. Serio spodobało mi to, w jaki sposób Abbi Glines opisała historię Blaire i Rusha. Jeśli ktoś szuka czegoś wartego uwagi, jak najbardziej polecam całą tę serię. Dzisiaj aż kilka razy poleciały mi przez nie łzy.
Czyli podsumowując bardzo fajny dzień kiedy ostatni raz mogę powiedzieć, że mam piętnaście lat. Jutro pewnie napiszę kolejny post typu ‘Yesterday .., today..’.

25 lipca 2015

Even if they judge

Hej,Kolejny dzień dobiega końca.Ta sobota zaczynała się podobnie co do innych dni, ale jednak nie była taka zwyczajna.Około trzynastej przyszedł deszcz, zaczęło padać, ale już po chwili strasznie uderzyło. Najpierw tylko grzmiało i błyskało się, zdawało się, że ta burza się kończy, kiedy przyszła druga część o wiele gorsza. Przeważały błyski i grzmoty, po jakimś czasie strasznie uderzyło, jak się później okazało w puszkę telefoniczną. Przez co nie mam internetu. Ogólnie ucierpiały drzewa. Milion szyszek, gałęzi i kamieni na podwórku. Ale za to teraz wygląda na umyte i pozamiatane. W takich momentach łatwiej byłoby mieszkać w bloku. Tak czy tak wolę mój dom. Blisko mojej okolicy aż przeniosło garaż, a w sąsiedniej miejscowości też coś się stało, ale jak na razie nie dotarłam do pewnych informacji.Powiem tyle nienawidzę burz. Teraz zostało mi tylko szybkie wchodzenie na internet przez telefon. Mam nadzieję, że wszystko szybko wróci do normy.W zasadzie nic więcej oprócz tej burzy dzisiaj się nie wydarzyło. Sprzątałam, zamiatałam, oglądałam filmy i czytałam. Rano myślałam o wyjściu na rower pod wieczór, ale jednak zmieniłam moje plany. Mam nadzieję, że nie będzie już tak gorąco. Szczerze, wolałabym klimat brytyjski, gdzie jest więcej deszczowych dnia, ale za to znacznie mniej burz. No cóż tego akurat nie zmienimy.Zapowiada się kolejna sobotnia noc imprezy u sąsiadów, czyli znów będę siedzieć w oknie i słuchać darmowej muzyki i tańczyć z nimi.Chyba to tyle jak na dzisiejszy dzień. Ale przynajmniej zrobiłam rzeczy do zrobienia. I może nawet wyciągnę kartkę i spróbuję coś narysować. Najpierw jednak wezmę chłodny prysznic.
quotelounge:

x

24 lipca 2015

I just wanna play with you, too

Hej,
Kolejny dzień dobiega końca.
Piątki nawet w wakacje są bardzo fajne. Tak czy tak to zawsze jest mój najlepszy czas tygodnia. Chociaż normalnie w ciągu tygodnia też mam wolne, ale to nie to samo.
Dzień ogólnie minął normalnie, nic szczególnego się nie wydarzyło. Już zostały tylko dwa dni kiedy mam jeszcze piętnaście lat. Lubię moje urodziny, zwłaszcza datę.
Skończyłam czytać O krok za daleko, czyli pierwszą z czterech książek z serii od Abbi Glines. Ledwo co skończyłam tą pierwszą wyżej wymienioną, a już zaczęłam kolejną pod tytułem Spróbujmy jeszcze raz. W sumie podoba mi się ta seria. Aż chciałoby się już znać zakończenie. Ale do tego zostały mi jeszcze do skończenia trzy książki. A myślałam, że po Ostatniej piosence nie będę miała co czytać.
Wczoraj nie wspomniałam o moim raczej dziwnym śnie. Zacznijmy od tego, że moim ojcem był prezydent Stanów Zjednoczonych i nie był to Obama. Mieliśmy dom, a właściwie willę, na działce nie daleko mojego prawdziwego miejsca zamieszkania. Przy tym była sytuacja, że jakaś sekretarka(?) miała oddać pendriva na tej samej ulicy pod numer czternasty, powiedziałam jej, że to pewnie na początku ulicy. Potem okazało się, że ten numer znajdował się na końcu ulicy, a mój ojciec-prezydent opieprzył mnie, że mieszam się w nie swoje interesy i że miałam tamtej pani nic nie mówić. Jedynie tyle z tego zapamiętałam. Chodziło tam jeszcze o coś więcej, ale tego akurat nie pamiętam. Chciałabym znać znaczenie tego snu, ale trochę za dużo w nim naraz. Uznam go za wymyślny wytwór mojej wyobraźni. Przynajmniej nie śniło mi się, że gonią mnie marchewki.
W sumie nie robiłam dziś niczego szczególnie ważnego, byłam na dworze, czytałam, słuchałam nowej ulubionej piosenki, chodziłam z miejsca na miejsce.


23 lipca 2015

What's my prize?

Hej,
Kolejny czwartek się kończy, już jutro piątek. Zaskakująco szybko mija mi ten tydzień. Codziennie coś robię, gdzieś wychodzę, a czas upływa.
Dzisiaj większość dnia byłam w górach. Dobrze jest mieć do nich dosyć blisko. Z rana, czyli po dziesiątej wydawało się, że będzie pogodnie i gorąco, a kiedy już prawie byłam na miejscu, zaczęło padać, a później się zachmurzyło i taka pogoda utrzymywała się większość czasu. No nic, może nie pomoczyłam się w rzece, ale i tak było fajnie.
Znalazłam nawet taką leśną, kamienną ścieżkę. Gdybym tam mieszkała to chodziłabym lub biegałabym tam codziennie. Żałuję, że w moim mieście nie ma takiego miejsca. Wtedy nikt by mnie nie widział, nie byłoby mi głupio, a jak już to spotykałabym podobnych ludzi, którzy też lubią ćwiczyć. Aktualnie dosyć dużo myślę o takim wielkim początku, w końcu i tak zacznę chodzić do nowej szkoły, gdzie większość osób raczej nie będzie z mojej okolicy. A nawet gdyby to co to takiego, tylko bieganie. Ale znowu sama czy z kimś? Jakieś specjalne buty? O jakiej porze? Lepiej ano czy wieczorem? Muszę o tym więcej się dowiedzieć, bo i tak na razie przy 30 stopniach nie będę biegała. No niby ma się ochłodzić.
Rzeczy, które miałam zrobić w poniedziałek, nadal nie wykonane. Może jeszcze tej nocy jakoś się zmotywuję. Najpierw trochę poćwiczę i przeczytam kilka rozdziałów. A prawdopodobnie po tym zechce mi się spać i tak też zrobię.
Fajny był ten dzień, ogólnie ostatni tydzień, co by tu więcej mówić po prostu są wakacje, jest ciepło i mam z kim wychodzić. Te wakacje jak dotychczas są moimi najlepszymi.

c-itylust:

mimohsa:



indie 



q

22 lipca 2015

If I did

Hej,
Kolejny dzień minął i już znowu mamy środek tygodnia.
Już trzeci dzień kiedy prawie w ogóle nie ma mnie w domu i zupełnie nie mam czasu, a w dodatku, nawet się nie wysypiam. A przecież są wakacje. Mimo wszystko jest wspaniale. Cieszmy się póki możemy, za pięć lat już ich mieć nie będę. Ale co się jeszcze wydarzy w ciągu tego czasu to się zobaczy. Jestem ciekawa jak też moja przyszłość będzie wyglądać.
Dzisiejszy dzień był również fajny, pomijając fakt, że musiałam wstać po siódmej, jeszcze budzik mi nie zadzwonił i pozostało mi jakieś pół godziny na całkowite zebranie się, ale i tak zdążyłam. Wyprawa na kąpielisko w sąsiednim mieście. Gdyby było bliżej, pewnie częściej byśmy tam bywali. A tak ponad trzydzieści minut w autobusie, za bardzo nie kusi. Tym bardziej w zatłoczonym i zagrzanym. Ogólnie było bardzo dobrze, poleżeliśmy, pomoczyliśmy się i w sumie tak minęło kilka godzin. Opaliłam się całkiem ładnie, ale udało mi też się delikatnie spalić, najbardziej zwracałam uwagę na smarowanie kremem twarzy i ramion i tak czy tak lekko się podpiekłam. Za jakiś tydzień koloryt powinien się wyrównać i wróci mój bledszy odcień.
W zasadzie to nic więcej takiego szczególnego nie robiłam, wróciłam do domu, siedziałam na dworze, czytałam i obecnie jest na setnej stronie 'O krok za daleko'.
Teraz zostaje mi już tylko oczyszczający prysznic, nareszcie zmyję z siebie resztki chloru, a przy tym strumień chłodnej wody dobrze mi zrobi. Dziś było w okolicach trzydziestu pięciu stopni, a już w piątek ma być blisko dwudziestu. Kolejna szybka zmiana temperatur, która za wiele dobra nie wniesie, ale troszkę chłodniej mogłoby być.
Co jutro będę robić jak na razie nie wiem i nie planuję, może pójdę się przejść, może będę siedzieć w domu, zobaczy się jutro. Jakiegoś szczególnego wyjścia na razie nie widzę.
Umyję się, poczytam i coś poćwiczę. Potem mogę ruszyć w stronę łóżka. Przynajmniej nie muszę szybko wstać.

21 lipca 2015

Tell me if I won

Hej,
I kolejny wtorek minął.
Dzisiejszy dzień był fajny, nie wyspałam się za bardzo, ale to nie takie ważne.
Skończyłam czytać Ostatnią piosenkę i muszę przyznać, że jest to wspaniała książka, aż poleciały mi łzy na zakończeniu. Naprawdę historia warta uwagi, teraz tylko obejrzę film. Mimo, że widziałam urywki, to nie znałam końca i w sumie to nawet bardzo dobrze. Teraz zacznę O krok za daleko i resztę książek z tej serii. Zobaczymy czy będą warte uwagi. Jednak muszę przyznać, że Ostatnia piosenka jest wyjątkowa i szczególna.
Ogólnie po południu poszłyśmy do koleżanki na basen, byłyśmy tylko we trzy i tak było najlepiej. Kilka godzin moczenia się śmiania i biegania, w zasadzie tak to wszystko wyglądało. Jutro za to jedziemy z kilkoma osobami na kąpielisko. Przez co będę musiała nastawić budzik i wstać około siódmej. W porównaniu z tym, że normalnie śpię jakoś do dziesiątej to jednak różnica. Oby pogoda była fajna, w sumie mogłoby być tak jak dzisiaj.
Rzeczy, które mam do zrobienia, nadal nie zostały wykonane. Prawdopodobnie zrobię to jutro po południu kiedy wrócę. Myślę, że raczej już tego dnia nie pójdę do nikogo, chyba, że plany się zmienią. Lubię działać spontanicznie, zawsze to jakaś przygoda, której tak do końca nie znamy. Poza tym kiedy będę starsza, chcę mieć wspomnienia, które wstyd będzie opowiadać, ale fajnie sobie przypominać. Gdybym zawsze podążała szablonowo, życie było by o wiele nudniejsze. Przy tym, że obecnie mamy wakacje. We wrześniu, gdy zacznie się szkoła, też będą wyjścia na dwór, ale już nie tak często i nie takie. Tak właściwie to ostatnie wakacje ze starymi osobami z gimnazjum. Pewnie, że z kilkoma osobami będę miała duży kontakt, ale to nie to samo co chodzenie do jednej szkoły i klasy. Zresztą, co teraz będę wróżyć, zobaczymy jak się wszystko potoczy później.
Tym razem, nie będę siedzieć długo w nocy, bo jednak kilka godzin snu mi się przyda. A tak łatwiej wstanę po tej siódmej.
Jeszcze może przeczytam z dwa rozdziały, trochę poćwiczę i mogę się kłaść.

standarded:

20 lipca 2015

Cause you and I

Hej,
I nadszedł kolejny poniedziałek, a z nim nowy tydzień, to już czwarty tych wakacji. Szybko mija ten czas, głównie dlatego, że jest ciepło, przyjemnie, można wstawać później i nie ma szkoły. Teraz jest zwłaszcza fajnie, bo już mieliśmy trochę tego wolnego, a zostało jeszcze ponad raz tyle. Pod koniec sierpnia, będę mówiła trochę inaczej, ale to dopiero za więcej niż miesiąc.
Miałam wstać szybciej, to akurat mi się udało, chciałam trochę schować niektóre rzeczy, a później porysować i napisać coś do mojego zeszytu, jak na razie to mi się nie udało. Ale noc jeszcze młoda, dopiero jedenasta.
Co zamiast tych zaplanowanych rzeczy robiłam, czytałam, chodziłam ciągle i poszłam na dwór, to ostatnie zajęło mi najwięcej czasu. Ale było warto wyjść, może i na pieszo, no ale czasami tak też można. Ogólnie to kręciliśmy się po rynku, ulicach i tym podobnych miejsc, nic szczególnego nie robiliśmy. Co z jutrem jak na razie nie wiem, może też się z kimś wyjdzie albo pójdzie na rower. Wszystko zależy od pogody. Zresztą zobaczy się potem.
W książce jestem już za dwusetną stroną, ale czy skończę ją jutro, czy dopiero pojutrze, jak na razie nie wiem. Teraz mam już zupełnie potwierdzenia, że Ostatnia piosenka jest bardzo fajna, warta uwagi i przeczytania. Moje pierwsze emocje z nią związane nie były słuszne. Gdy ją już przeczytam, zobaczę w całości film, bo jak ostatnio leciał, to oglądałam, ale tylko urywki. I tak mam dużo filmów do zobaczenia. Nawet dwa zaczęte, no ale nie pora na nie.
Co jeszcze? Ciepło, nawet bardzo ciepło. Cały dzień był raczej pogodny, co jakiś czas, pojawiały się chmury na horyzoncie, ale jedynie te niegroźne. Wczoraj w nocy, akurat kiedy się położyłam zaczęło się błyskać, jednak burza nie przyszła, a mi udało się swobodnie zasnąć. Jeśli nadal będą takie upały, o burzach raczej nie zapomnimy.
Teraz zostaje mi tylko powrót do książki, potem trochę poćwiczę i może uda mi się zrobić coś z tych rzeczy niewykonanych dzisiejszego dnia.

19 lipca 2015

Just something that we wanna try

Hej,
I tak właśnie mija dwusetny dzień roku, w sumie była to zwykła niedziela.
Było i jest gorąco, przed chwilą jeszcze się błyskało, więc całkiem prawdopodobne, że przyjdzie burza, od wczoraj właśnie tak się zapowiada, a dziś jedynie ukradkiem padało. Zresztą zobaczy się później. Liczę jednak na to, że jutro będzie tak w miarę umiarkowanie. Prawdopodobnie i tak pójdę na dwór.
Co takiego robiłam? Wstałam, wyszłam, wróciłam, ogólnie chodziłam z domu na podwórko i na odwrót, czytałam, poszłam się przejść i siedziałam pod drzewem, kiedy padało. Właściwie nic szczególnego.
Muszę przyznać, że Ostatnia piosenka, na prawdę jest ciekawa i warta uwagi. Aktualnie jestem na sto dwudziestej stronie i zostało mi jakieś dwieście, czyli na kolejne dwa czy tam trzy dni. Żółwie to główny temat.
Co tam jeszcze się działo? Ogólnie to nic takiego, za ciepło, żeby jechać w góry czy też wyjść na rower. Za to kiedy było już chłodniej, wieczorem, zaczęło padać, więc tak czy tak, nie za dużo można było zrobić. Teraz już trochę za ciemno, a burza wisząca w powietrzu, raczej nie zachęca. Przez co też nie będzie dzisiaj imprezy u sąsiadów, a dodatkowo jutro jest poniedziałek, co dla większości osób oznacza pracę.
Dobra, wracam do książki, później wezmę prysznic, poćwiczę trochę i posiedzę, a potem zostaje mi tylko droga do łóżka.
Mam nadzieję, że w ciągu jutrzejszego dnia będę miała więcej do powiedzenia.

18 lipca 2015

Don't be scared cause I'm your body type

Hej,
I znowu wita nas późny wieczór.
Dzisiaj mamy sobotę, zawsze co tydzień jest to dla mnie dzień sprzątania. Siedem dni temu było chłodniej i wtedy znacznie lepiej się to robiło. Dziś przy ponad trzydziestu stopniach temperatury nie było to takie przyjemne, ale no cóż, poodkurzać trzeba. W sumie uwinęłam się z tym dosyć szybko.
Wczoraj, a właściwie to już dzisiaj, znowu nie umiałam zasnąć, położyłam się po pierwszej i tak leżałam z bitą godzinę. Przy tym jeszcze miałam sen popadający w koszmar. Obudziłam się lekko skołowana. Najpierw nie wiedziałam gdzie jestem, a potem czy to była prawda czy też nie. Jakoś strasznie się nie bałam, nie obudziłam z krzykiem w środku nocy tak jakby był to zwykły sen na przykład o zawodach w rzucaniu wiadrami o ścianę.
Skończyłam czytać Pozwól mi odejść, chociaż była to krótka książka, wywarła na mnie znaczne wrażenie. Nie chciałabym czegoś podobnego. Jednak historia opowiada o prawdziwym życiu, los może nam rozdać podobne karty. Nathan na końcu nie został sam, miał rodzinę i przyjaciela oraz dwa szczególne drzewka w ogrodzie.
Teraz już zaczęłam nową książkę. I wreszcie przyszedł czas na Ostatnią piosenkę. Miałam ją przeczytać dawniej, ale zawsze wtaczały się jakieś inne książki, a w dodatku, nie wiem dlaczego, ale ciągle myślałam, że będzie lekko nudnawa. Obecnie jestem na szóstym rozdziale, a moje wcześniejsze złudzenia rozpłynęły się we mgle, jak na razie podoba mi się.
Już jedenasta. Jak tylko skończę pisać tego posta, rozłożę łóżko i trochę poćwiczę, później prawdopodobnie wrócę do czytania. Kiedy będzie mnie nużyło, zwrócę się w stronę łóżka.

luxurylearry:

Luxurylearry

17 lipca 2015

Take me down into your paradise

Hej,
I przyszła kolejna noc.
Dzisiejszy dzień był całkiem podobny do wczorajszego, zwłaszcza popołudnie. Znowu poszłyśmy do tej samej koleżanki, znowu u niej siedziałyśmy, ale tym razem nie oglądałyśmy ukrytej prawdy. Nie wyobrażam sobie jakoś tego, że za ponad miesiąc przyjdzie wrzesień, szkoła i takie beztroskie późne wieczory miną. Może i tam wyjdzie się na dwór, ale raczej o dziesiątej trzeba będzie już być w domu, w końcu zadania same się nie odrobią. Na razie o tym nie będę myśleć, są wakacje, jest piątek, akurat to nie ma dla mnie teraz takiego znaczenia bo codziennie mam taki typowy wolny 'piątek'.
Co by tu jeszcze powiedzieć? Znowu się nie wyspałam, nie umiałam zasnąć, a potem kilkakrotnie się budziłam, głowa mnie boli, gardło mnie boli, ugryzłam się do krwi w język, kroiłam arbuz i przecięłam się po wierzchu dłoni i w sumie to chyba tyle mojego stanu fizycznego.
Obecnie nawet chciało by mi się spać, ale gdybym się położyła, to nie było by takie proste.
Wróciły ciepłe dnia, ale łącznie z tym jest duszno, już nawet zapowiadało się na burzę, ale jednak do niej nie doszło. Mimo wszystko w najbliższych dniach, jeśli nadal będzie gorąco, na pewno chociaż popada. Ja już tu wolę nie rozgłaszać moich przewidywań w związku z pogodą, bo ostatnim razem mówiłam, że kolejne dni będą piękne, ciepłe i słoneczne, a okazało się, że przyszła ta mocna burza i przez kilka najbliższych dni padało. Pogodynki ze mnie nie będzie. Zawsze jakoś tak chciałam nią być, teraz już chyba nie tak bardzo, ale gdyby zdarzyła się taka okazja, to czemu nie. Tak czy tak nie wiem, co tam jeszcze będę robiła w życiu. Może biuro rachunkowe, może bank, może kelnerka, a dodatkowo może stolarz. Zobaczy się za cztery lata jakie będę miała zamiary, jak na razie nie ma co wróżyć. Często tak myślę o swojej przyszłości i się boję, że dokonam jakiegoś złego wybory, że jakaś okazja umknie mi przed nosem, nie wiem możliwe że za dużo myślę. Dlatego lepiej nie zostawiać mnie samej albo dać jakieś czasochłonne zajęcie.
Za chwilę znowu będzie po północy, no nic i tak obecnie w najbliższych minutach nie zmierzam do łóżka. Poczytam trochę, poćwiczę, wystawię głowę za okno, w nadziei, że się trochę ochłodzę, a potem dopiero może będę śpiąca.

bliss-folly:

B L I S S - F O L L Y

16 lipca 2015

We're cool for the summer

Hej,
I już znowu nadeszła noc.
Dzisiejszy dzień w sumie był całkiem dobry, chociaż w nocy nie umiałam za bardzo zasnąć bo było mi za zimno, dlatego spałam dodatkowo pod kocem, później w okolicy drugiej/trzeciej obudziłam się, bo było mi za gorąco i nie wiedziałam jak bardziej się odkryć. Ogólnie bolało mnie gardło i cała byłam obolała. Jednak po południu z koleżanką poszłyśmy do innej i tam głownie siedziałyśmy, odcinek ukrytej prawdy, dwa ognie z siostrami koleżanki i jej siostrzeńcami, potem jeszcze paletki  te wszystkie popisy. Muszę powiedzieć, że warto było dzisiaj wyjść. Choć może wczoraj nie byłam za bardzo nastawiona do pogody to i tak było ciepło. nawet aż za bardzo w porównaniu z ostatnimi raczej chłodnymi i deszczowymi dniami. W końcu jednak jest to lato i wakacje.
Co jutro będziemy robić? Czy w ogóle wyjdziemy to się zobaczy później. Tego towarzystwa, wolnego najlepszego czasu i śmiechu będzie mi brakować od września. Przynajmniej z jedną z nich dalej będę chodzić do szkoły i klasy. I co nasza 'święta trójca z grzejnika' jak to się słyszało, rozpadnie się. Pozostanie dwójka szukająca nowego, wartego uwagi, fajnego miejsca. Kaloryfer, schody, jakaś sala, nie wiem zobaczy się z biegiem nowego roku szkolnego.
Nawiązując do szkoły, byłam  dzisiaj w księgarni, mam z połowę książek, na resztę jeszcze nie czas. Krótko i zwięźle w temacie. Obsługiwał nas taki chłopak, wnuk właścicielki. Po chwili dzwoni jego telefon i tylko słuchać 'ej kontrola dzwoni', on z taką zdziwioną miną jaka kontrola, a po chwili 'no babcia'. To zdarzenia długo nie wypadnie mi z głowy. Wydarzenie tygodnia.
Czyli w sumie, mój dzień zaczął się dopiero od południa. Teraz jeszcze trochę posiedzę, a potem zostaje mi tylko sen, mam nadzieję, że łatwo zasnę i tym razem nie będę miała takiego kłopotu z opracowaniem idealnej temperatury do spania.

15 lipca 2015

Die for each other

Hej,
Kolejny dzień mija, dzisiaj już było znacznie lepiej.
Po pierwsze ruszyłam się na dłużej z domu, miałam dosyć dobry humor i wstałam w miarę szybko, głównie dlatego bo mnie obudzono już o siódmej, a potem o późniejszych godzinach również, przez co wstając czułam się jakby było południe, a ledwo co dochodziła dziesiąta.
Skończyłam czytać ostatnią część serii Oddechy Rebecci Donovan, Biorąc oddech. Muszę powiedzieć, że wszystkie trzy książki są ciekawe i warte uwagi. Poznajemy w nich historię Emmy (Emily), która przeszła na prawdę dużo, zachowywała zimną krew i myśli o kuzynach, brała kolejny oddech i się nie poddawała. Przemoc, miłość, nienawiść, zaufanie, dom, rodzina, śmierć, alkoholizm, bezsenność, koszmary nocne i dzienne oraz chęć walki o życie, to właśnie główne tematy tej trylogii. Jak dla mnie warta uwagi i przeczytania, czytając śmiejemy się, płaczemy, smucimy, cieszymy. Po prostu pozwalamy ponieść się emocją. To jest właśnie fajne w książkach, przenosimy się do innego świata, wyobrażamy sobie że to my przeżywamy to co główny bohater, możemy myśleć, co zrobilibyśmy na jego miejscu, mamy możliwość przewidywania co się stanie później i być może uda nam się pomyśleć tak jak autorowi.
Wracając do mojego dnia, wstałam czytałam i już znalazłam sobie nową lekturę "Pozwól mi odejść". Potem czas jakoś mijał. Byłam u fryzjera z psem, to właśnie dziwne on chodzi 'zrobić fryzurę', ostrzyc się co jakieś pól roku, a ja nie byłam u fryzjera z dobre trzy lata i jak na razie się tam nie wybieram. Jeśli chodzi o moje końcówki to same je sobie podcinam, to akurat nie jest dla mnie takie trudne. Ale prawdopodobnie za kilka bądź kilkanaście miesięcy będę musiała pójść i podciąć tak dokładniej. Długie włosy są ładne, ale tylko wtedy gdy są zadbane.
Obecnie jestem tutaj, za niedługo znowu będzie jedenasta, siedzę, piję wodę i słucham 'war is love', kolejna moja nowa miłość, no nie taka znowu nowa.
Od popołudnia czuję się jakaś ociężała, głowa mnie boli, zresztą wszystkie mięśnie też i trochę tego nie rozumiem. Mam nadzieję, że to nie żadne przeziębienie czy też angina. Pójdę spać trochę wcześniej, a rano wstanę niczym nowo narodzona.

the-personal-quotes:

inspirational quote blog

14 lipca 2015

Kiss one another

Hej,
Kolejny dzień pomału biegnie ku końcowi. W sumie nie robiłam niczego szczególnego. Czyli kolejny deszczowo pochmurny dzień.
Budzika nie nastawiłam, ale i tak obudziłam się dosyć wcześnie. Zobaczyłam zupełny brak słońca i mokry chodnik, więc też wróciłam do łóżka i pozostałam w nim do dziesiątej. To była dobra decyzja, chociaż chciałabym iść się przejść z samego rana bądź pojeździć na rowerze. Jak na razie raczej mi się to nie uda, ale mimo wszystko spróbuję ponownie jutro.
Czyli tak spałam, wstałam, wyszłam na dwór i czytałam. Aktualnie zostało mi jakieś dziewięćdziesiąt stron, tak akurat na jutrzejszy dzień. I tak dzisiaj jeszcze zaliczę kilka rozdziałów. Chciałabym już znać koniec historii Evana i Emmy (Emily). Na obecną chwilę wszystko jest aż malowniczo wspaniałe, więc prawdopodobnie szykuje się coś wielkiego. A na końcu i tak będzie dobrze, może nawet Emma kupi dom rodziny Evana i będą razem. Nie wiem, nie wiem, przynajmniej tak przewiduję chyba że ich drogi całkowicie się rozejdą. Albo jedno albo drugie. Jutro już będę wiedziała. I pewnie wspomnę tutaj parę słów o tej serii.
Wracając do ciągu dnia, co tam jeszcze robiłam? ćwiczyłam, zrobiłam herbatę, znowu oglądałam typowe filmiki z youtube, głównie po to, aby trochę pośmiać się z tych pseudo fajnych osóbek, które myślą że są fajne. Ale oprócz tych wyżej wymienionych jest też kilka kanałów które w sumie lubię. Ogólnie to nie robiłam nic specjalnego. Mam nadzieję, że jutrzejsza pogoda będzie o wiele lepsza od tej dzisiejszej.

13 lipca 2015

Don't tell your mother

Hej,
Kolejny dzień minął, podobno poniedziałek, ale jak dla mnie zupełnie wyglądał on na niedzielę. W sumie nie wiem dlaczego?
Obudziłam się raczej z rana w okolicy ósmej, ale postanowiłam jeszcze trochę poleżeć, wyszło z tego tyle że zasnęłam i spałam tak do po dziesiątej. Przez co też godziny szybciej mijały.
A co tak w zasadzie robiłam? Liczyłam, że się wypogodzi i nie będzie co chwilę padać, zobaczyłam 'pierwszy raz', czytałam, ćwiczyłam, oglądałam jakieś filmiki na youtube, a potem przeszłam do śmiesznych vine'ów i zdjęć, siedziałam na snapie i wysyłałam kilku osobom nasze klasowe zdjęcie z różnymi podpisami. No ogólnie nic szczególnego. Chciałam wyjść na dwór na dłużej bądź pojeździć na rowerze, ale nic z tych rzeczy mi się nie udało. Mam nadzieję, że jutro będzie lepsza pogoda, specjalnie ustawię sobie budzik dosyć wcześnie i spojrzę na pogodę, jeśli będzie podobna do dzisiejszej idę z powrotem do łóżka, jeśli będzie ładna w co wątpię, wtedy poleżę jeszcze z pół godziny i wstanę. A wyjdzie z tego tyle, że zapomnę o ustawieniu budzika i po prostu będę spała do woli albo aż ktoś mnie obudzi, zresztą tak jak przez ostatnie dwa tygodnie.
Prognoza pogody pokazuje, że co najmniej do czwartku nie zaznamy większego ciepła czy też słonecznych dni. No cóż, mam nadzieję, że za dokładnie dwa tygodnie będzie lepsza pogoda. W końcu będą moje szesnaste urodziny. Zazwyczaj trafiał się upał, bądź ciepły dzień z deszczem. Mimo wszystko i tak jestem zadowolona, że mam urodziny w wakacje. Nigdy nie musiałam nieść cukierków do szkoły, tylko raz śpiewano mi sto lat przy klasie (we wrześniu, moja już była wychowawczyni miała taką wizję), poza tym jest wolne, jest ciepło. Kilka innych plusów na pewno by się znalazły, ale tyle wyżej wymienionych chyba wystarczy. Tak czy tak nie mamy wpływu na datę naszych urodzin, ale muszę przyznać z mojej jestem zadowolona.
Co teraz? Dobiega północ, pójdę pod prysznic, rozłożę łóżko i trochę poczytam, a potem raczej z radością wskoczę do bram snu. Dzisiaj znowu zresztą miałam dziwny sen, moja rodzina, jakieś dziecko z głową niczym poduszka, jego książeczka zdrowia, klub wrotkarski, jakaś impreza, ciemne bloki, późna jesień jeśli dobrze oceniłam i w dodatku prawie się zgubiłam obchodząc budynek. Nie wiem jakie miał on znaczenie i chyba wolę nie wiedzieć. I tak nic nie przebije zawodów w rzucaniu wiadrem jak najdalej i jak najwyżej.

12 lipca 2015

I just need to take a bite

Hej
Kolejny dzień dobiega końca.
Niedziele w sumie są całkiem fajne i przyjemne, jeśli nie muszę się niczego uczyć, a następnego dnia nie muszę iść do szkoły. Wakacje mi pasują.
Tak jak wczoraj wspominałam, dokończyłam książkę. Oddychając z trudem. Obecnie została mi ostatnia z tej serii Biorąc oddech i szczerze mówiąc nie mogę się doczekać ją zacząć, z czego pewnie już dzisiaj przerobię kilka rozdziałów. Po prostu spodobała mi się ta historia, pomimo tego, że jest strasznie trudna, przemoc ze strony najbliższych, alkoholizm, brak zaufania, plotki i młode pokręcone życie Emmy (Emily) z Evanem i Sarą u boku. Możemy cieszy się, płakać, smucić i śmiać w przeciągu kilkunastu stron. Wzmaga silne uczucia. Strasznie mi się podoba. Czekam na moment, kiedy skończę właśnie tę ostatnią książkę z serii i w końcu poznam całkowite zakończenie. Na końcu wszystko będzie w porządku, jeśli nie jest, to jeszcze nie koniec.
Dzień ogólnie spędzony pozytywnie, ćwiczyłam, poszłam na spacer, byłam na dworze z psami i po prostu było fajnie. Nawet pogoda się polepszyła i znacznie ociepliła, przynajmniej dziś ani przez moment nie było mi zimno.
Myślałam o zobaczeniu filmu 'Pierwszy raz', ale coś ciągle się zacinał i postanowiłam jednak nie, być może później. Zobaczy się co będę robić jutro, prawdopodobnie czytać książkę, może też wyjdę na dwór, ale wszystko i tak zależy od pogody. Lubię spontaniczne plany, nie zawsze musimy być przewidywalni. Również dobrze, w tej chwili mogłabym wyjść na dwór i iść się przejść, tak samo mogłabym wejść na dach i zasnąć tam a może na trampolinie, której nie mam. Zwłaszcza w lato chciałabym proste wyjść na dach, żebym zawsze kiedy chciała mogła tam wyjść, to takie dodatkowe pomieszczenie, a w nocy przy gwiazdach było by znacznie fajniej. No nic, mogę sobie pomarzyć i pomyśleć. Może kiedyś.
Za chwilę rozłożę łóżko, wezmę prysznic i zacznę czytać. W końcu i tak nie muszę dzisiaj za szybko iść spać, chyba, że jednak zmienię zdanie i padnę w ramiona mojego łóżka.

11 lipca 2015

Got a taste for the cherry

Hej,
Kolejny dzień dobiega końca, w końcu ta prawdziwa sobota. Chyba dwa ostatnie razy pod rząd soboty były bardzo ciepłe, przez to też nie chciało mi się tak bardzo sprzątać. Za to przynajmniej tym razem udało mi się i pościerać kurze i pozbierać wszystkie możliwe kartki z mojej przestrzeni. W sumie było tego całkiem sporo.
Ogólnie dzień minął mi spokojnie, wyszłam na dwór, ćwiczyłam, rozciągałam się, czytałam, sprzątałam i aktualnie jestem tutaj. Pewnie jeszcze przed pójściem spać, kontynuuję książkę, w której jestem na dwieście piątej stronie. W sumie zostało mi jakieś sto trzydzieści. Być może skończę ją już jutro. Zresztą zobaczy się.
Dzisiejszy dzień, a głównie wieczór, był właśnie takim do myślenia i doszłam do wniosku, że mam strasznie dużo pomysłów. Najlepszym była chyba zamiana ciał z kimś, właściwie to tylko po to, aby spojrzeć na siebie z innej strony, posłuchać swojego głosu, spojrzeć na zachowania, po prostu poobserwować siebie. W sumie nie było by to takie złe, najbardziej ciekawi mnie ten aspekt głosu, zawsze na nagraniach wydaje nam się nie ładny i nie nasz. A co jeśli tak brzmimy na prawdę. No tak dziwne myśli z serii sto milionów pięćset tysięcy dziewięćdziesiąt sześć.
Za chwilę znowu będzie po jedenastej, trochę później północ, a wtedy już będę musiała iść spać, czasami nawet kiedy mam wolne dni, brakuje mi czasu. A może mam go wystarczająco, ale akurat pod sam koniec mojego dnia, chciałabym zrobić najwięcej, mogłabym siedzieć dłużej, ale wiem, że kolejnego dnia muszę wstać, przy tym też lubię budzić się o poranku, w okolicach dziewiątej/dziesiątej. Wręcz o samym wschodzie słońca.
Wracam do książki, zmarznięta chętnie otulę się kocem i będę tak siedziała. Idealny plan na sobotnią noc, a może zakopię się z laptopem w łóżku. Zobaczy się co będzie wygodniejsze, raczej skłaniam się do tej drugiej opcji.

10 lipca 2015

And your body on my mind

Hej,
Kolejny dzień prawie minął.
Sprawa z klasą załatwiona, panie z sekretariatu trochę się zdziwiły, że w ciągu doby znalazłam osobę do zamiany. Nawet nie chodzę jeszcze do tej szkoły, a już tam mieszam. I znowu będę chodzić do 'a', kolejne cztery lata. A przy okazji jeszcze wracając do domu, spotkała mnie w autobusie kontrola. Mało kiedy doświadczałam takiego zdarzenia, bo też mało kiedy jeździłam też autobusami, ale to akurat w przeciągu nie całych dwóch miesięcy się zmieni.
Pogoda nas nie rozpieszcza, po prostu jest chłodno, a nawet zimno w porównaniu z ostatnim tygodniem. Czasami tam prześwitywało słońce, ale głównie cały dzień niebo było zachmurzone. A do tego wszystkiego mocno wiało. I prawdopodobnie kolejne dni będą podobne.
Co tak ogólnie robiłam? byłam w szkole, trzeci dzień z rzędu, wróciłam do domu, obijałam się, czytałam, wyszłam na dwór i w sumie to ja nawet nie wiem co jeszcze robiłam, wieczorem oglądałam pierwszą część Harrego Pottera i aktualnie jestem tutaj.
Cały dzień miałam za sobotę, od samego rana, nie wiem co jest nie tak, ale w sumie i tak ostatnio mam same wolne dni. Długie spanie, długie siedzenie w nocy, luźne wychodzenie na dwór, więcej czasu po prostu wakacje. I niby dwa tygodnie już minęły? Obecnie zostało siedem, więc jeśli ktoś nadal nie zaczął robić rzeczy, które zamierzał, to najwyższa pora.
I znowu za chwilę będzie po północy, szybko mija ten czas, zwłaszcza w nocy. Zawsze chciałam móc zatrzymywać czas, gdybym teraz miała taką możliwość, wykorzystałabym ją.
Dobra, może przeczytam jeszcze z dwa rozdziały i chyba pójdę spać.
Jakoś nie mam dzisiaj nic ciekawszego do powiedzenia, taki humor, czasami nie wiem kiedy przestać pisać, ale za to dzisiaj nie podchodzi mi nic do głowy.

9 lipca 2015

Got my mind on your body

Hej,
Kolejny dzień dobiega końca.
Czwartek minął całkiem dobrze, zaczynając od tego że wstałam o w pół do dziesiątej, a po jedenastej miałam autobus do szkoły. Wyszło z tego tyle, że jedynie się zapytałam, ale przy okazji towarzyszyłam mojej koleżance. Jutro podobnie, trzecie dzień z rzędu będę w szkole, a do września jeszcze daleko. Umówiłam się z kolegą i 'zamienimy' się klasami, I dla niego i dla mnie jest to na rękę, przynajmniej nie muszę pytać się przypadkowych nieznanych mi osób, czy nie chciałyby zmienić klasy. Chyba dobry los do mnie wrócił. Dobra, koniec z tym zamieszaniem, jutro już będzie po sprawie.
Tak jak zapowiadałam wczoraj, skończyłam czytać pierwszą część serii Oddechy, Powód by oddychać i muszę przyznać jest świetną książką. Ciągle wzbudza w nas uczucia, wiele razy chciałam zrobić coś za nią, pomóc jej z ciotką. Teraz już zaczęłam drugą część, Oddychając z trudem. Muszę przyznać wciągnęłam się. Zawsze z początku, pierwsze strony mnie nudzą, ale gdy jestem już mniej więcej w połowie, muszę brnąć dalej i ją dokończyć. Ile czasu zajmie mi ta książka, nie wiem, zależy ile będę miała czasu.
Co tam jeszcze dzisiaj się działo? Robiłam ciasto, ćwiczyłam, czytałam i prawdopodobnie za jakiś czas pójdę się myć.
Pogoda bardzo podobna do tej wczorajszej, padało, było zachmurzone niebo i ogólnie zapowiadała się burza, jednak nie przyszła albo ominęła moją okolicę. Jedna gwałtowna burza starczy. I tak nadal są usuwane skutki tej wczorajszej.
Co ja właśnie zobaczyłam? Czy wie ktoś może, czy seria Szeptem Becci Fitzpatrick została zekranizowana?

8 lipca 2015

I can keep a secret could, you?

Hej,
Kolejny dzień minął.
Wczoraj wspominałam o czystym niebie, co wskazuje o dobrej pogodzie następnego dnia, niestety tym razem się pomyliłam i to gruntownie. W nocy, a właściwie to nas ranem, bo dokładniej blisko piątej, nadciągnęła straszna burza. Nie tyle grzmiało, co wiało, a błyskało się co jakieś trzy-cztery sekundy. Całe 'przedstawienia' trwało z jakieś piętnaście minut, a pozostawiło po sobie widoczne skutki. W mojej miejscowości i tak było łagodnie, patrząc na bliskie tereny i zerwany dach, powyrywane drzewa, aż strach myśleć jaka to potężna siła. Od razu jak się obudziłam, pobiegłam pozamykać wszystkie okna, przez co było w środku jeszcze parniej. Pomyślałam sobie wtedy co by było gdyby w takim momencie właśnie była pod namiotem, gdzieś gdzie w pobliżu nie ma żadnego domu. Co wtedy, siedzieć tam i nie wychylać nosa czy schować się pod jakimś drzewem, chociaż to również było by niepewne z powodu możliwości przewrócenia się tego drzewa. Jednak mimo wszystko nie chciałabym znaleźć się w takowej sytuacji.
Listy klas już są wywieszone w szkole, do której jutro pójdę z prośbą o przeniesienie do drugiej grupy, gdzie jest moja przyjaciółka, od samego początku rekrutacji mówiłyśmy że idziemy razem do następnej klasy, a teraz co. Poza tym nie za bardzo chciałabym znajdować się tej przypisanej mi klasie, niektórych osób wolałabym nie spotykać. No nic, wszystko się załatwi jutro i będzie po sprawie, liczę na to, że załatwię moją sprawę bez problemowo. Całe zamieszanie z powodu jednej osoby, która podała, że chce być ze mną w klasie, co z tego, że nawet z nią nie rozmawiam. Dopiero początek lipca, a przy tym dopiero dziś były wywieszone listy.
Co tam jeszcze robiłam? czytałam książkę, nadal tę samą, aktualnie zostało mi osiemdziesiąt stron, które mam nadzieję pokonać w ciągu jutrzejszego dnia, chyba, że akurat będę miała zajęty czas czymś innym.
Co jutro to się zobaczy, mam nadzieję, że nie obudzi mnie znowu nadciągająca burza. Padać sobie może, ale za grzmotami i błyskami już nie przepadam. Zresztą zobaczy się jak będzie.

7 lipca 2015

I don't care

Hej,
I kolejny dzień zmierza ku końcowi.
Dzisiaj też nie spałam za długo bo już o dziewiątej byłam na nogach i trochę później szłam do piekarza. Miałam może z sześć/siedem godzin snu, a czułam się bardziej wypoczęta, niż gdy spałam dziewięć. Tak czy tak czy śpię cztery godziny, osiem, cały miesiąc czy tez życie i tak będę zmęczona. No cóż, może kiedyś się wyśpię.
Dzisiejszy dzień też należał do tych gorących, niby już jutro ma być chłodniej, ale coś w to nie wierzę, patrzą wieczorem na niebo bądź nawet teraz w nocy, kiedy niebo jest czyste, a gwiazdy widoczne. Zazwyczaj jakie niebo pod koniec dnia, taka pogoda na kolejny dzień. Zobaczymy, bardziej sądzę, że pod koniec dnia będzie chłodniej, ale jeszcze nie teraz.
Jutro dowiem się z kim będę chodzić do klasy przez najbliższe cztery lata, mam nadzieję, że będę w klasie 'a'. Całą podstawówkę chodziłam do 'd', gimnazjum do 'a', więc i teraz chciałabym 'a'. Zresztą zobacz się jutro. Oby tylko osoby w miarę znośne i fajne. Już czekam na te zaproszenia do znajomych na facebook'u. Szczerze mówiąc to chciałabym już znać cała listę. No nic, pójdę spać, a jak jutro się obudzę, wszystko już będzie podane. Bo raczej nie przewiduję, że wstanę przed dziesiątą, chyba, że wydarzy się coś niebywałego, a na to się nie zapowiada.
Co tak jeszcze robiłam? byłam na dworze, ćwiczyłam, czytałam książkę, aktualnie jestem na sto trzydziestej piątej stronie. czyli zostało mi tak w przybliżeniu dwieście. Chyba w tym tygodniu ją skończę, teraz mam znacznie więcej czasu. Nie wyobrażam sobie szkoły w lato, jakoś by mi to nie pasowało, robić zadania, wychodzić na dwór, być aktywna w internecie, spać chociaż sześć godzin i się wyrabiać. Po prostu lato zawsze będzie mi się kojarzyło z wakacjami i moimi urodzinami.

6 lipca 2015

If it's right

Hej,
Kolejny poniedziałek dobiega końca, w sumie był to dobry dzień.
Wstałam po dziesiątej, jedynie boli mnie to, że zostałam obudzona i nie dokończyłam mojego snu i już raczej nie dowiem się, czy rzuciłam wiadrem najdalej czy tak najwyżej. Ostatnio moje snu są coraz dziwniejsze, ale szczerze mówiąc lubię potem do nich wracać. Zwłaszcza, jeżeli najpierw go nie pamiętam a przypomni mi się dopiero gdy coś związanego z tym snem się wydarzy bądź ktoś o tym wspomni. Sny są fajne i warte zapamiętania, niestety większości nie pamiętamy.
Wracając do ciągu dnia, wstałam pochodziłam, zrobiłam biszkopt i nadal się obijałam, potem robienie pierogów i tak jakoś zleciał czas do trzeciej po południu. Potem poszłam na dwór, a właściwie do domu kolegi, który obecnie ma własny pokój. Ogólnie to było fajnie, siedem osób w małym pomieszczeniu. Twister. A potem już trzeba było się zbierać. Od jakiegoś czasu polubiłam mój rower i teraz zazwyczaj gdy idziemy na dwór poruszamy się na rowerach. Szczerze mówiąc to fajne uczucie nie być zależnym od kogokolwiek, sami decydujemy gdzie chcemy być i o własnych siłach w tamto miejsce się udajemy, nie potrzebujemy nikogo. No może tylko dobrego towarzystwa, z którym przyjemnie było by jeździć. Choć czasami o wiele lepiej być jedynie z samym sobą.
Zaczęłam też nową książkę, Powód by oddychać, jest dosyć długa, a oprócz niej są jeszcze dwie kolejne z serii. Aktualnie jestem na trzecim rozdziale, głównie dlatego, że dziś nie miałam za dużo czasu na czytanie, ale to się szybko zmieni. Chciałabym przejść przez drugie tyle. Później zostaje mi tylko łóżko i sen. Już jest trochę chłodniej, ale i tak bardzo ciepło i parnie. Już w środę podobno ma przyjść ochłodzenie. Co z tego będzie to się zobaczy za dwa dni.

5 lipca 2015

Tell me if it's wrong

Hej,
I kolejny dzień dobiega końca, w sumie ta niedziela nie była aż taka zła, głównie dlatego. że jutro nie muszę iść do szkoły, nadal się do tego nie przyzwyczaiłam, a z drugiej strony był to fajny dzień spędzony w górach, a właściwie to popołudnie. Czyli głównie leżałam, siedziałam i zbierałam jagody czy tam borówki. Temperatura nie pozwalała na więcej i tak nadal jest strasznie gorąco, a już po jedenastej. To jest pewne, że za jakiś dzień może dwa przyjdzie burza czy też w innej wersji deszcz.
Wczoraj wspominałam, że zostało mi około stu stron książki i że prawdopodobnie skończę ją dzisiaj. Tak też się stało, jakąś godzinę temu skończyłam ostatnia część Szeptem, Finale. Nareszcie wiem, że historia miłości Nory i Patcha skończyłam się dobrze, ale z drugiej stron będzie mi tego brakowało. Ten czas po skończeniu bardzo dobrej książki zawsze jest podobny i trwa do momentu kiedy zacznie się nową, w moim przypadku będzie to Powód by oddychać z serii Oddechy. Czyli trzy kolejne bardziej obszerne książki. Zobaczymy jak szybko sobie z nimi poradzę.
Wczoraj, a właściwie już dzisiaj oglądałam też film, który widziałam wcześnie, jakiś rok temu. No ale chciałam przypomnieć go sobie, a przy tym wspominałam go raczej dobrze. A mówię tutaj o Trzynastce, trzynastka to ogólnie historia Tracy, która z poznaniem i zakolegowaniem się z Evie pod jej wpływem zmienia się kolosalnie, zostaje wprowadzona do świata narkotyków, alkoholu, seksu i drobnych kradzieży. Ale w końcu wszystko kończy się dobrze. Po prostu, żeby ocenić trzeba go zobaczyć, może trochę większość spraw jest wyolbrzymiona, ale sądzę, że właśnie o taki efekt chodziło twórcom. Teraz chciałabym też ponownie zobaczyć Gimme Shelter.
I znowu przyszła noc, gorąca noc. Dzisiaj budziłam się kilkakrotnie, prawdopodobnie dlatego, że było mi za ciepło. odkopywałam się, ale tak czy tak nie wyspałam się. Może i przez to tej nocy uda mi się łatwiej zasnąć(?) mimo wszystko, nie sądzę. Podobnie jak w ciągu wczorajszej nocy i dzisiaj nie będzie szło łatwo zasnąć i spać. Może jeszcze przeczytam chociaż jeden rozdział z nowej książki. Zobaczymy się jak na razie czekam, aż łazienka będzie wolna, wtedy wezmę zimny/chłodny prysznic, a co będzie później to się zobaczy.

4 lipca 2015

I'm a little curious too

Hej,
Kolejny dzień minął,
sobota, zresztą i tak strasznie podobna do innych dni, ostatnio ciągle mam weekend. A dopiero od tygodnia mamy wakacje. Trochę sobie tego nie wyobrażam, że jeszcze około siedem tygodni i wracamy do szkoły. Z jednej strony jestem ciekawa nowego miejsca, nowych ludzi i tego wszystkiego, z drugiej chciałabym kolejny raz iść do mojego gimnazjum, być przy sztandarze, patrzeć ze skamieniałą twarzą na osoby, których jakoś szczególnie nie lubię, chodzić 'na grzejnik'. Znowu nachodzi mnie jakaś fala tęsknoty, po prostu będzie mi tego brakowało, ale trzeba iść dalej, następna szkoła czeka. I sobie poczeka do września.
Czujecie to ciepło, temperatura znacznie poszła w górę, trzydzieści pięć stopni to bardzo dużo. Już trzeci raz pod wieczór było ładne, przejrzyste niebo, które zapowiada kolejny pogodny dzień. A przy okazji nadal jest obecny księżyc z jego wielką widoczną tarczą 'słońce nocy' chciało by się rzec. Ale prawdopodobnie za kilka dni, pogoda ulegnie zmianie i spadnie deszcz bądź też będzie burza.
Co dzisiaj takiego robiłam? sprzątałam, nareszcie schowałam świadectwa i tego typu dokumenty, a przy okazji pooglądałam moje stare świadectwa i najbardziej zapisały mi się w pamięci te z pierwszych trzech klas podstawówki, chyba każdy lubi jak się go chwali. Ale wracając do ciągu dzisiejszego dnia, później ogólnie się obijałam, leżałam na kocu, ćwiczyłam, czytałam książkę i zostało mi jakieś dziewięćdziesiąt stron na jutrzejszy dzień, a być może i na poniedziałek. Zobaczy się co będę robić i czy będę miała ochotę czytać. Zresztą co będzie jutro, to jutro. Tak właściwie to już za nie całą godzinę.
Teraz już wzięłam chłodny prysznic, przez co jest mi obecnie idealnie, ale zanim pójdę spać, już będę czuła parność powietrza i temperaturę. Jeszcze kontynuuję film i może przeczytam z dwa rozdziały, potem mogę iść spać.

3 lipca 2015

It's okay

Hej,
I kolejny dzień dobiega końca.
Dostałam się do szkoły ponadgimnazjalnej z pierwszej preferencji, czyli prawdopodobnie od września będę chodzić do 1aTE. Dlatego też byłam dzisiaj oddać wszystkie dokumenty i nareszcie mam spokój w związku z przyszłą szkołą. Właśnie teraz rozpoczynają mi się wakacje umysłowe, o niczym nie muszę pamiętać czy też myśleć. Już nawet poznałam się, rozmawiałam z kilkoma osobami, co z tego że nie wiem jak się nazywają, na razie. Już widzę te wszystkie zaproszenia na facebooku po siódmym, kiedy to będą wywieszone oficjalne listy klas. Aż kusiło by zmienić sobie na przykład imię na inne, ale nie to nie opłacalne, a dodatkowo większość osób co mnie zna osobiście, by się lekko zdziwiła.
Pogoda była wspaniała, przez cały dzień utrzymywała się wysoka temperatura, przyszło prawdziwe lato. Wieczorem już było trochę chłodniej, ale i tak przyjemnie. Zwłaszcza, że byłam na urodzinach przyjaciółki. No muszę przyznać, było świetnie, noszenie na barana, siedzenie w altanie, podróż z zapakowaną pizzą przez całe miasto, takie wrażenia.
Teraz już dobiega północ, ja jestem strasznie zmęczona, ale jeszcze nie pójdę spać. Niby jestem śpiąca, ale gdybym się położyła to bym nie zasnęła za szybko.
Może przeczytam z dwa rozdziały książki, bo dziś akurat trochę brakowało mi czasu. Potem zostaje tylko łóżko, może dziś księżyc będzie go już sięgał. W przyszłości chciałabym dużo, wręcz bardzo duże okno, a przy nim królewskie łóżko albo zamiast parapetu taka mała sofa. Co będzie kiedyś to się zobaczy, ale przynajmniej teraz mam plan mniej więcej, na następne cztery lata, potem pomyśli się co dalej.

2 lipca 2015

What you like

Hej,
Kolejny dzień minął.
W sumie był całkiem dobry, zresztą taki typowy wakacyjny. Zaczynając od tego, że nadal nie wyłączyłam budzika, przez co obudził mnie on po siódmej. No nic, po prostu wróciłam do łóżka. Ale po ósmej już musiałam wstać. Byłam w miejscowej księgarni, sprzedać książki z gimnazjum, w sumie było ich dwadzieścia dwie. Potem miałam już zupełnie wolny czas. I w sumie nie robiłam nic ważnego, byłam na dworze, leżałam na kocu, czytałam książkę, a wieczorem przeszłam się z widokiem na nadciągający księżyc.
Dziś miałam też jakieś retrospekcyjne momenty, zaraz po obudzeniu i wstaniu miałam w głowie jakiś tekst, zapisałam go, ale do teraz jeszcze go nie przeczytałam. Takie myśli ze snu są czasem całkiem fajne, raz zapisałam w notatce na telefonie swój sen, miesiąc później przeczytałam to i był tam fragment cytując 'szklane szyby' chodziło o przeźroczyste ściany. Wracając do tematu, może jutro zobaczę co też moje myśli ukazały. Wspominałam też wszystkie te obietnice, których osoby składające je nie dotrzymały. Jestem bardzo pamiętliwa, mam strasznie dobrą pamięć, dlatego też nienawidzę, gdy ktoś się powtarza. W aspekcie szkoły jest ona bardzo przydatna, prawie w ogóle nie muszę się uczyć, ale patrząc na sprawy prywatne, to już nie tak wspaniale. Niektórych rzeczy i słów po prostu lepiej było by nie pamiętać, ale no cóż, właśnie te odbijają nam się w pamięci. Podobnie patrząc na jaką naszą żenującą sytuację związaną z pewną osobą, my to doskonale pamiętamy, ale nie wiemy czy ta osoba też to zapamiętała. Głupio się spytać, bo jeśli zapomniała to właśnie wtedy sobie to przypomni.
Widzieliście nowy teledysk Rihanny "Bitch Better Have My Money"? Jak dla mnie ukazuje ciężką, prawdziwą Robyn, jest dobrze zrobiony, wygląda niczym jakaś zapowiedź do filmu kryminalnego czy też fanfiction. Teraz jedynie czekam na kontrowersyjne tytuły co do niego na portalach plotkarskich. Cały dzień ta piosenka obija mi się w myślach, tyle dobrze, że podoba mi się.
Jutro też sobie za długo nie pośpię, bo już po dziesiątej muszę być w moim prawdopodobnie przyszłym technikum z dokumentami. A po południu idę na urodziny przyjaciółki, po dwóch miesiącach zwłoki, wreszcie uda jej się je zrobić. Post pojawi się, ale czy w nocy czy w południe to zobaczy się jutro.

 

1 lipca 2015

Tell me what you want

Hej,
Pierwszy dzień lipca i zarazem środa.
Dzień w sumie minął całkiem dobrze, spokojnie. Wstałam po dziesiątej i głównie korzystałam z wakacji. Skończyłam książkę, zaczęłam nową. Słuchałam nowej piosenki Demi Lovato, Cool for the Summer. Siedziałam na podwórku, zrobiłam paznokcie, teraz tylko bym musiała je zmyć i pomalować na nowo, tym razem na różowo bądź czerwono. Biały lakier wykonał swoją pracę, przetrwał komers, zakończenie, a nawet dwa i dodatkowy tydzień. Jest strasznie wytrzymały, co mi się bardzo podoba, aż paznokcie 'wyrosły'. Czyli już mam kilka zadań na jutro. Co jak co, ale moje paznokcie uwielbiam i dlatego, że są mocne i mogę zapuszczać bardzo długie, jak zarazem mają ładny kształt, w zupełności są atutem.
Skończyłam czytać trzecią część Szeptem, Cisza, tak jak zapowiadałam wczoraj, a przy tym zaczęłam już ostatnią część, Finale, aktualnie jestem na czterdziestej stronie, czyli będę miała co robić przez najbliższe kilka dni. Szkoda, że to już ostatnia część, ale zarazem dobrze, bo wreszcie poznam zupełny koniec tej historii Nory i Patcha.
Chyba dwa dni temu mówiłam, że brakuje mi prawdziwego ciepła, słońca, upału, który sygnalizował by, że nadeszło lato. No i mamy, w ciągu kilku następnych dni powinno się ocieplić. A nawet dzisiaj było już bardzo fajnie. Jak dla mnie takie ciepło jest idealne, nie za gorąco, ale też nie chłodno. Taka pogoda powinna się utrzymywać.
Dzisiaj jakoś nie było nikogo, z kim mogłabym wyjść na dwór, wszyscy już coś robili albo zupełnie nie ruszali się spoza własnego terenu, no to spędziłam dzień, wieczór z samą sobą i psem, przynajmniej wreszcie umyłam rower, tyle razy już w tym sezonie na nim jeździłam, a nawet go nie przetarłam.
Jutro zamierzam wstać szybciej, dzisiejszy dzień z powodu dłuższego leżenia skrócił mi się, a przy tym jutro muszę zrobić parę rzeczy, w tym pomalować paznokcie i zanieść do księgarni książki. Prawdopodobnie też pójdę na dwór, ale to okaże się jutro, jeśli to nie wypali, to pójdę sobie na rower jak nie z kimś to sama.
Mamy pełnie, czyli prawdopodobnie posiedzę sobie w nocy właśnie oglądając księżyc.