31 sierpnia 2015

Goodbye August!

Hej,
Już dziś ostatni dzień sierpnia, a co za tym idzie również wakacji.
Nie jest to chyba najweselszy moment, ale no kiedyś to musiało się stać.
Przynajmniej ostatni dzień spędziłam bardzo dobrze, chociaż za bardzo się nie wyspałam, jak to było szybciej planowane. No ale gala była ważniejsza. W sumie to całkiem długo ją oglądałam, aż do chwili w której już bardziej się zirytowałam i postanowiłam iść do łóżka. Jakoś nie specjalnie przepadam za Taylor Swift, w sumie o nawet jej nie lubię. Wiem, wiem dużo osiągnęła, wybiła się, ale jakoś do mnie nie przemawia, piosenki o byłych, jej ruchy taneczne i do tego wczorajsze (dzisiejsze) reklamy na gali to już było lekko za dużo. Dostała w sumie cztery nagrody, jak dla mnie dostała ich za dużo, jedna może dwie no dobra, ale cztery i za takie piosenki/teledyski. No ale za to inni, którym szczerze kibicuję też podostawali nagrody. To chyba tyle z tej całej VMAs2015.
Wstałam dosyć szybko, byłam w księgarni, głównie tylko zobaczyć czy się książki stare sprzedały, potem jeszcze po drodze w kilku sklepach. Wróciłam, oglądałam serial, wczoraj skończyłam trzeci sezon, siedziałam na podwórku, a potem wyszłyśmy ostatni raz w te wakacje na dwór/na rower. Było ciepło i słonecznie, przez co też skończyłyśmy na drodze, gdzie ciągle kręcił się jeden młody kot, nie wiem czemu ale tak od dziecka miałam, że strasznie lubiłam zwierzęta (domowe głównie) a zwłaszcza koty i psy. Teraz to mój naturalny odruch, żeby chociaż pogłaskać go wzrokiem, tak to dosyć dziwne.
Nadal nie czuję tego, że jutro muszę wstać i iść do szkoły, że dzisiaj jest ostatni dzień wakacji 2015, które były wspaniałe. Jakoś nie wyobrażam sobie teraz szkoły i nauki. Nowe miejsce, nowi ludzie, nono będzie nieźle. Po jakimś miesiącu i tak będę znała większość osób z rocznika, a po kilku w sumie to możliwe, że nawet z trzech szkół. Fajne jest takie skupisko, dosyć blisko siebie położonych.
A teraz mój największy problem, a mianowicie: jak się ubrać? Wiem, że ubiorę spódnicę, ale co z bluzką to już nie wiem, poza tym szpilki czy trampki? Normalnie problemy życia, wszystko zresztą okaże się jutro. Przynajmniej nie muszę jakoś masakrycznie szybko wstawać, bo około ósmej.
Niby to nic strasznego, ale lekki stres jest obecny. No nic i tak nie przedłużę sobie wakacji, trzeba wstać, w końcu to moje ostatnie cztery, a właściwie to trzy lata wolnego, braku większych obowiązków, braku egzaminów i późniejszej pracy.
A tymczasem

30 sierpnia 2015

What do you mean?

Hej,
I znowu niedziela minęła. Ostatni weekend wakacji właśnie się kończy.
Dzisiejszy dzień był strasznie pozytywny i dobry z każdej strony. Zacznijmy od tego, że cały czas utrzymywała się fajna temperatura i pogoda, takie prawdziwe lato. Ogólnie do południa się obijałam, leżałam na dworze, oglądałam serial, a popołudniu poszłam na urodziny przyjaciółki. Te godziny były wspaniałe, szczególnie, że potem żegnaliśmy się jakbyśmy się już więcej mieli nie zobaczyć, a przecież z większością osób będę się spotykać albo na dziedzińcu przed szkołami albo na przystankach albo po prostu gdziekolwiek. Akurat z osobami, które lubię mogę iść na dwór. Gdy temperatury się obniżą i nie będzie już tak fajnie, będzie gorzej z miejscem i czasem, no ale jak się chce to można, liczą się priorytety. A poza tym jest internet, można pisać na konwersacjach, czatach. Mamy dwudziesty pierwszy wiek z komunikacją raczej nie powinno być problemów. Może i pojawią się nowe osoby, bo w końcu inne miasto, inni ludzie, inna szkoła, a nawet szkoły, ale o starych znajomościach nie powinno się zapominać, a przynajmniej ja nie chcę być tą stroną, która przestanie się odzywać. Dobra starczy już tych rozmyślań. Po prostu ta niedziela była fajna, bardzo fajna. Gdzie zazwyczaj są one raczej średnie.
Wczoraj ema2015, a dzisiaj (właściwie już jutro) VMA. O drugiej w nocy zaczyna się dywan, od trzeciej do szóstej trwa cała gala. No no zapowiada się noc z małą ilością snu, chyba, że z czasem powiem sobie 'walę to' i pójdę spać. Zobaczy się. Może zobaczę wschód słońca. Szczerze mówiąc to mogłabym ustawić sobie budzik na właśnie wschód i zobaczyć budzący się świat, ta moją okolicę. No ale w te wakacje, nigdy chyba nie wstałam tak szybko.
Tata mojej koleżanki od tak wymyślił sobie, że dzisiaj w nocy pojedzie do Niemiec, po co? tak właściwie tylko spojrzeć, po czym wróci do domu. W przyszłości, chciałabym mieć taką możliwość, po prostu zebrać się sama czy tam z mężem (i dziećmi) i wyjechać na choćby dwa dni gdzieś. Nie planować tego, być szczęśliwą i spontaniczną. Ciekawa jestem gdzie ostatecznie skończę, a gdzie moi rówieśnicy.
Początek gali raczej zobaczę, ale co potem to się zobaczy. Chyba pójdę spać, bo po bieganiu po drodze, po łąkach i ogólnie dworze jest dosyć zmęczona, to był intensywny dzień.
Czekam tylko aż wskoczę do łóżka, ale najpierw jeszcze przejrzę tumblra, zobaczę jeden odcinek serialu i może przeczytam jeden rozdział.
Jutro już ostatni dzień sierpnia i zarazem wakacji 2015.

29 sierpnia 2015

burning house

Hej,
Sobota prawie minęła.
Była w pewnym stopniu podobna do innych, wstałam, sprzątałam, oglądałam serial, potem byłam na dworze i dożynkach. A teraz już jestem tutaj. Ostatni weekend wakacji. Gala ema2015 choć tym razem to polska impreza, jakoś szczególna zresztą nie była i z niektórymi wynikami bym się nie zgodziła. Ale przynajmniej była różowa sukienka, chyba najlepsza kreacja tego wieczoru, choć widziałam jedynie ostatnią połowę drugiej części.
Kiedyś, a tak dokładniej w lipcu, szukałam jakieś fajnej płyty, myślałam o Rihannie, ale jej wtedy nie znalazłam. A dzisiaj przy wycieraniu kurzu tak tylko spojrzałam na płyty i good girl gone bad się znalazła. Przez te piosenki przypomina mi się dzieciństwo, miałam wtedy chyba góra osiem lat. Rihannę lubiłam już od dawna. Fajnie było obserwować jak jej  kariera się rozwija.
A co w serialu? Obecnie jestem na czternastym odcinku trzeciego sezonu. I dużo się podziało, Jenna nie jest z Mattym, ale pewnie za kilka odcinków wróci do 'starej Jenny'.
Z książką dzisiaj akurat się nie ruszyłam, ale może jeszcze zanim pójdę spać, przeczytam jeden rozdział.
Trochę rozpaczam, że te wakacje 2015 się już kończą. Ale za to z drugiej strony, nareszcie zdjęłam plan lekcji z pierwszego semestru i spisałam sobie rozkład moich autobusów i w sumie mam cztery możliwości. Mieszkam może i dosyć daleko od centrum, ale za to w dobrym miejscu. Teraz zależy jedynie od humoru i czasu, którym pojadę. Zawsze miałam swoją szkołę blisko, a teraz już tak nie będzie. Będę musiała dostosować się.
A jutro za to na urodziny, muszę jeszcze zobaczyć na którą godzinę dokładnie.

stormilla:

eunhoia:

more here xx 

 ♥ rosy ♥     x personal x

28 sierpnia 2015

In this

Hej,
I kolejny piątek pomału mija. Ostatni tych wakacji.
W sumie dzień podobny do innych, wstałam, a właściwie zostałam obudzona, siedziałam na dworze, czytałam książkę, oglądałam serial, skończyłam drugi sezon, a obecnie piszę tego posta i oglądam ostatnią część Harrego Pottera, którą chyba jeszcze nie widziałam. Innym filmem, którego chcę zobaczyć w najbliższym czasie to Papierowe miasta. Książkę przeczytałam z ponad pół roku temu, więc teraz czekam jedynie ekranizację. I nawet jestem jej ciekawa, tylko czekam na to by wymieniać ile rzeczy pozmieniali. A jaki będzie koniec, w książce nie do końca mi się podobał.
Jutro już znowu sobota i zarazem dożynki w moim mieście, szczerze mówiąc to nie wiem czy by nie iść na nie. Zazwyczaj to mnie nie obchodziło, ale teraz na pewno da się kogoś złapać, a przy okazji całe to 'obchodzenie' dożynek jest bardzo blisko, przez co tym bardziej nie widzę przeszkód.
Tak właściwie to został już tylko poniedziałek jako wakacje. Ostatnie trzy dni dwumiesięcznego wolnego. Że to też tak szybko minęło. Już za kilka dni napiszę posta z rozpoczęciem nowego roku szkolnego 2015/2016.
A co teraz? Jeden rozdział i jeden odcinek, a potem łóżko? Czyli tak jak to ostatnio ciągle robiłam. Z tym, że teraz przy mnie kręci się jeszcze kot, chyba jej się podobało pod prześcieradłem i w środku łózka, no co sama chciała tam wejść, a przecież krzywda jej się nie stała, do tego bym nie dopuściła.
Ostatni weekend wakacji, ostatnia niedziela w ciągu której nie trzeba się martwić, że już jutro poniedziałek.

svvshi:

S V V S H I

27 sierpnia 2015

Oh when I don't want to wake up

Hej,
Kolejny dzień należy do przeszłości.
Czwartek.
W sumie taki normalny dzień, wstałam dosyć późno, a przy tym miałam fajny, miły i futerkowy budzik..kota, który jak zawsze zaczął się ocierać, a zarazem łaskotać mnie.
Co robiłam większość dnia? Byłam na podwórku, oglądałam serial (skończyłam pierwszy sezon i jestem na siódmym odcinku drugiego sezonu), czytałam książkę, poprawiałam ten 'mój zeszyt', robiłam ciasto. No i teraz jestem tutaj.
Mamy pełnię, uwielbiam gdy księżyc wtacza się do pokoju i jest tak przyjemnie jasno, nie nachalnie, a tak specyficznie. Poza tym na dworze też jest o wiele fajniej, zwłaszcza gdy teraz po dwudziestej już robi się coraz ciemniej. Kiedyś chyba tak bardzo nie zwracałam na to uwagi.
Będę musiała zobaczyć listę osób z mojej klasy i ogólnie tak poprzeglądać skąd oni są, co tam udostępniają i czy czasem nie mają czegoś w stylu 'chef w szlachta nie pracuje' tej jednej dziewczynie chyba chodziło o szefa, a wyszedł kucharz. Z tego akurat raczej nie przestanę się śmiać. Wczoraj jak byłyśmy u jednej przyjaciółki, sprawdzałyśmy ludzi z jej klasy, tam właśnie większość pracowała w 'szlachta nie pracuje' tak śmieszy mnie to lekko. No ale każdy robi co i wstawia, ustawia sobie co chce. Jakoś nie jestem fanką udostępniania całego swojego życia na facebook'u.
No dobra o tym już starczy.
Co by tu jeszcze powiedzieć? Wczoraj, a właściwie to już dzisiaj w nocy, przypomniała mi się sytuacja z obozu naukowego z marca. Dwójka nauczycieli, którzy są małżeństwem mają córkę i nie mieli z kim ją zostawić, więc wzięli ją ze sobą. Jednego wieczoru na kolacje były naleśniki, aż mała nie chciała drugiego, chodziła i pytała się czy ktoś go nie chce. Nagle potem wstaje jej tata i z takim oburzeniem w głosie: 'Darek słyszałem, że nie chcesz naleśnika od mojej córki'. Może teraz nie wydaje się to takie śmieszne, ale w tamtym momencie, ten tekst wygrał wszystko.
Ostatnie cztery dni wakacji, kto je ma niech wykorzysta je do końca.

26 sierpnia 2015

I can hold on to you somehow

Hej,
Środa prawie minęła.
Obecnie zostało już tylko pięć dni do końca wakacji. Zawsze trochę przykro gdy coś dobrego się kończy, a te wakacje były i nadal są najlepsze. Mam nadzieję, że te dziesięć miesięcy też miną znośnie.
Już za chwilę skończy się sierpień, ósmy miesiąc tego roku. Jeszcze tylko cztery i mamy koniec 2015. Jakoś szybko mijają te miesiące, a jak tam z waszymi postanowieniami, trzymacie się ich, ja jakoś się staram. Teraz będzie łatwiej, przynajmniej powinno, bo wróci ta rutyna nazywana szkołą.
Co dzisiaj robiłam? Dzień w sumie dosyć podobny do wczorajszego, wstałam dosyć późno, obijałam się, siedziałam na podwórku, oglądałam serial, czytałam anonimowe wyznania, które są po prostu świetne, a po południu poszłam na dwór, a tak dokładniej to do przyjaciółki do domu. Wow brawa dla nas, odkryłyśmy to, że google tłumacz może mówić. Dzwonienie do znajomych z zastrzeżonego z głupimi tekstami zawsze fajne. Jestem ciekawa tego, kiedy oni dowiedzą się kto to był, zapewne w niedzielę na urodzinach. Potem i tak trochę byłyśmy na rowerach. Ogólnie pozytywnie było. Jakoś ostatnio mam same dobre dni, za to czasami, a zwłaszcza w nocy łapią mnie chwile nostalgii. Chyba, że aż przeciwnie i śmieję się z wszystkiego, nawet z dźwięku wstawiania lajka na facebook'u w rozmowie. Zdecydowanie sama siebie nie rozumiem, no ale może kiedyś.
A co teraz? Podstawowy plan na wieczór, jeden odcinek serialu, jeden rozdział i ćwiczenia. Potem już tylko sen. Prysznic wzięty, łóżko rozłożone. Tylko skończę ten post. Jestem ciekawa jak to będzie z blogiem podczas szkoły, myślę, że normalnie tak jak zawsze. Nikomu nie brakuje czasu, liczą się priorytety.

25 sierpnia 2015

The flames are getting bigger now

Hej,
Kolejny dzień dobiega końca.
Wtorek, a stwierdzam dobrze dzień ponieważ zawsze pamiętam, żeby we wtorki, czwartki i soboty (+/-) umyć włosy. Co dzisiaj już zresztą zrobiłam.
Dzisiejszy dzień był nawet fajny.
Padał deszcz, a przez to zrobiła się dla mnie taka aura jesieni i soboty, chociaż sama do końca nie wiem dlaczego, no ale dobra, nie będę się ze sobą kłócić.
Sny w ogóle miałam bardzo dziwne i takie dosyć nadzwyczajne, a najgorsze w tym że nie pamiętam kto w nich tam był. Obudziłam się tak jak często ostatnio około dziewiątej. Byłam na mieście, żeby kupić bilet miesięczny, no i chyba w dwóch sklepach, po czym pięknie się rozpadało. Z powodu zimna i mokrości na dworze, siedziałam głównie w domu, oglądałam serial, robiłam inne bezsensowne czynności, a po południu poszłam na rower, ale znowu z powodu deszczu uciekliśmy na chwilę do domu. I tak najgorsze było to, że gdy wyszliśmy, żeby ostatecznie pojechać do domu, siodełka i ogólnie rowery były mokre. Ale w sumie było bardzo pozytywnie, takich popołudni będzie mi brakowało. A już dokładnie za tydzień pewnie będę radośnie pakować torbę na pierwszy dzień 'nauki' w szkole. Zostało już tylko sześć dni oficjalnych wakacji 2015 roku. Wszystko kiedyś się kończy.
A co teraz, prysznic już wzięłam, łóżko rozłożyłam, ogólnie nawet jestem zmęczona, dokończę tego posta, zobaczę jeszcze odcinek Innej i przeczytam rozdział książki, poćwiczę trochę. Potem swobodnie niczym szczęśliwe dziecko mogę iść spać.

ksubj:

ksbj.

24 sierpnia 2015

I'd be the one you thought you'd find

Hej,
Kolejny poniedziałek minął.
W sumie to nie robiłam nic specjalnego, wstałam, siedziałam na dworze, oglądałam serial, skończyłam Świętoszki z Dallas, zaczęłam Awkward, nosiłam gałęzie. A teraz jestem tutaj. I piszę ze znajomymi. Jutro prawdopodobnie idziemy na dwór.
Coś chyba jest ze mną nie w porządku, jestem jakoś dzisiaj za radosna. Nie wiem o co chodzi, ale ciągle bym się śmiała, zwłaszcza teraz. Słucham dosyć smutnych piosenek, a i tak nadal jestem radosna. Ale w sumie to dobrze, wolę bardzo dobry humor, niż paskudny.
Nawet rozśmieszyła mnie jedna dziewczyna z mojej starej klasy, dodała zdjęcie spod tesco z podpisem 'zakupy o północy' wow urzekła mnie jej historia, przez to teraz zamierzamy uciec do sklepu o drugiej w nocy, będziemy fajniejsi. Ostatnio jakoś strasznie śmieszą mnie ludzie, a zwłaszcza ci, których znam.
Co teraz? Za chwilę prawdopodobnie pójdę spać, chyba, że jeszcze przeczytam rozdział z nowej książki Jedno małe kłamstwo, drugą część Dziesięć płytkich oddechów. Seriale na dzisiaj już sobie odłożę.
Wiecie co zwykłą kawą czy też herbatą można zrobić nieźle ślady na kartce. Tak właściwie to oblewałam kubek i go odbijałam, no ale wygląda to całkiem fajnie. Jutro albo pojutrze zrobię mocniejszą kawę i wtedy spróbuję.

lemme-holla-at-you:

##

23 sierpnia 2015

Wish that we could go back in time

Hej,
Kolejny dzień minął.
Zacznijmy po kolei.
Tak jak przypuszczałam, skończyłam Podmiejski czyściec jeszcze wczoraj. To będzie serial tych wakacji. Dzisiaj również skończyłam czytać Dziesięć płytkich oddechów, moje przypuszczenia się spełniły, ale i tak wszystko skończyło się dobrze. To najważniejsze.
Zobaczyłam jeden serial, to chwyciłam się i drugiego, Świętoszki z Dallas, ciekawy tytuł, wczoraj napisałam 'świntuszki' więc raczej nie zapomnę tej nazwy. To taki miniserial, ma jedynie dziesięć odcinków, a aktualnie jestem na szóstym. Fabuła dotyczy życia grupki dorosłych kobiet, które czasami zachowują się niczym zazdrosne o wszystko dzieci, ciągle wspominając czasy licealne, kiedy to główna bohaterka Amanda, był dla nich strasznie wredna. Raczej nie spotkały by się za szybko, gdyby nie zginął jej mąż, a wtedy musiała razem z dwójką dzieci przeprowadzić się do rodzinnego miasta, Dallas i jej mamy, która jest bardzo fajna. Więcej nie będę zdradzać.
Co tu powiedzieć, niedziela jak niedziela. Wstałam, siedziałam na podwórku, czytałam, oglądałam. A teraz jestem tutaj, prysznic już wzięłam, łóżko rozłożyłam i leżę w nim z laptopem. Ze stacjonarnym komputerem było by trudniej przenieść go do łóżka.
Nie wyobrażam sobie tego, że to ostatni tydzień tych wakacji. A za dokładnie osiem dni będę musiała iść do nowej szkoły, jestem ciekawa, ale też się trochę stresuję. Zobaczy się jak to będzie. Spędzę w niej kolejne cztery lata.
Obecnie już tylko przejrzę tumblra i może zobaczę jeden odcinek. Potem mogę iść spać, bo akurat jestem dosyć zmęczona. W końcu to moje ostatnie dni, kiedy normalnie w tygodniu mogę iść spać i wstać o której chcę.

vogxie:

.

22 sierpnia 2015

But people don't ever change

Hej,
Dzisiejszy dzień był taką typową sobotą. Wstałam dosyć szybko, bo przed dziewiątą, sprzątałam, siedziałam na podwórku, oglądałam serial i jak na razie jeszcze nie czytałam. W sumie to na laptopie byłam tylko dla tumblra i serialu.
Podmiejski czyściec to fajny serial, rozśmiesza nas, ale i za tymi samymi epizodami kryje się jakieś przesłanie, prawdę mówiąc to w każdym odcinku jest specjalny morał, czasami może nie dostrzeżemy go od razu, ale jest i to się liczy. Aktualnie zostały mi dwa ostatnie odcinki i szczerze mówiąc całkiem prawdopodobne jest to, że jeszcze dziś skończę ten serial. Potem gruntownie biorę się za skończenie książki. Dziesięć płytkich oddechów. Chyba dwa dni temu (albo trzy) mówiłam o moich przeczuciach co do rozwoju akcji i tu powiem tylko tyle, że miałam rację. Trent ma duży sekret, który jeszcze nie został napisany, ale wszyscy, a zwłaszcza Kacey o nim myśli i wie.
Przedostatni weekend wakacji, trochę przykre jest to że już prawie się one kończą. Dopiero co był 26 czerwca i tym samym dzień rozpoczęcia wakacji 2015 roku. Już kilka razy to mówiłam, ale powiem jeszcze raz, te wakacje są moimi jak dotychczas najlepszymi. Po prostu taki czas wyjęty prosto z marzeń. Jest bardzo dobrze, chociaż czasami łapię jakieś małe dołki.
Podsumowując cały dzień: normalna sobota.
Podsumowując serial: coś wyjątkowego, prawdopodobnie potem poszukam sobie jakiegoś nowego bądź znajdę jakiś, który oglądałam już wcześniej, ale tylko urywkami. Zresztą zobaczy się później.
Chyba nie mam dzisiaj za dużo tematów, choć przyjemnie się pisze. Ale to głównie z powodu oczekiwania na dwa ostatnie odcinki trzeciego sezonu.

21 sierpnia 2015

I could take you back

Hej,
Kolejny piątek minął i zostało już tylko dziesięć dni wakacji.
Ostatnie dni, wyglądały dosyć podobnie, z rana (mojego rana około dziesiątej/jedenastej) wstawałam i oglądałam serial, a po południu siedziałam na podwórku bądź pomagałam, potem już przychodził wieczór i znowu kontynuowałam kolejne odcinki, czytałam książkę.
Za to dzisiaj poszliśmy na rower, skończyło się na tym, że pojechaliśmy do rodzinnego parku rozrywki w sąsiednim mieście. I w sumie spędziliśmy dużo czasu. Ale muszę przyznać, że fajnie było i pewnie jeszcze nie raz tam się wybierzemy, może nie w najbliższym czasie, ale na pewno. Tym bardziej, że jest to po drodze do naszych szkół. Potem będzie się chodzić na wagary do parku, nie raczej nie.
W zasadzie to większość osób, które lubię idą do szkół w pobliżu, co z tego, że nie będziemy w jednej klasie czy nawet szkole, skoro i tak będziemy się spotykać na przystankach, a zawsze można wyjść razem na dwór.
A teraz co? Jestem już w domu, bo wszystkim było zimno, a w dodatku już dużo szybciej robi się ciemno. Umyłam się, łóżko rozłożyłam i obecnie piszę ten post i oglądam Harrego Pottera, pierwsza część Insygnii śmierci, w niej akurat najbardziej czekam na opowieść o trzech braciach. Potem zobaczę jeszcze jeden odcinek Podmiejskiego czyśćca, tym samym kończąc drugi sezon. Później tylko przejrzę tumblra i przeczytam jeden rozdział. Po tym wszystkim zamierzam już rzucić się w głąb mojego łóżka. Dużo kilometrów mam w nogach, czuję się spełniona.
 


20 sierpnia 2015

you look the same

Hej,
Kolejny dzień minął.
Ze smutkiem informuję tych, którzy jeszcze mają wakacje, że został w przybliżeniu ostatni tydzień. Tutaj akurat lepiej mają się studenci, którzy na uczelnie powrócą dopiero w październiku, no ale to już coś innego.
Dzisiejszy dzień był bardzo podobny do wczorajszego i przedwczorajszego. Co robiłam? Wstałam dosyć szybko bo trochę po ósmej, siedziałam na dworze, oglądałam dalsze odcinki i jak na razie nie czytałam, a zostało mi jakieś osiemdziesiąt stron. Co do moich przypuszczeń to nie wiadomo czy to byłoby możliwe. Dowiem się później.
Jutro raczej skończę drugi sezon Podmiejskiego czyśćca, aktualnie jestem na szesnastym odcinku, czyli zostało mi już tylko sześć. Za to w trzecim sezonie jest tylko trzynaście odcinków, możliwe, że w na początku następnego tygodnia skończę ten serial. To będzie trochę przykre, bo już się przyzwyczaiłam do niego.
Myśl z jednego dzisiejszego odcinka: Nie planuj za dużo, żyj teraźniejszością. Bo, jeśli nie to za jakieś pięćdziesiąt lat będziecie niczym Marty, który nigdy nie przekroczył granicy swojego miasteczka, siedzący w saunie z jakimś facetem, opowiadając mu o swoim życiu, o jajecznicy z mielonką, o marzącym się wyjeździe, który planuje się wykonać za rok, ale no cóż właśnie umiera. Chwytaj chwile. Żyj pełnią życia. Ten fragment chyba najbardziej mi zapadł w pamięć.
A teraz co? Już się umyłam, piszę tego posta, pijąc malinową herbatę i słuchając płyty Demi 'Demi', bo również dzisiaj ma ona urodziny. Osoby w okolicy mojego wieku, powinny pamiętać ją z Camp rocka, Słonecznej Sonny czy też z Programu Ochronny Księżniczek. Powiem tyle Demetria przeszła wiele, ale i osiągnęła strasznie dużo, jest utalentowaną (obecnie) dwudziestotrzyletnią piosenkarką, autorką tekstów oraz autorką "Bądź swoją siłą'. Nie każę wszystkim ją lubić, ale po prostu liczę na szacunek, bo jej on się należy. Mogę powiedzieć, że jestem z niej dumna, z niej i jej osiągnięć.

19 sierpnia 2015

See you at a party and

Hej,
Kolejny dzień zapisany jako przeszłość.
Środa.
Ostatnie dwa tygodnie wakacji, a co potem?
Ale wróćmy do dzisiejszego dnia.
W sumie to nie zrobiłam tych rzeczy, które wczoraj planowałam. Ale mam usprawiedliwienie, całe popołudnie siedziałam na dworze, przynajmniej nie spędziłam tego czasu przez laptopem, co zresztą robiłam z rana, zaraz po tym jak byłam na rowerze na mieście.
Skończyłam pierwszy sezon serialu i obecnie jestem na czwartym odcinku drugiego sezonu. Podmiejski czyściec serio mi się spodobał i dostrzegłam w nim nawet inne ważne wątki, brak matki, rozwód rodziców, faworyzowanie jednego dziecka, strach przed utratą. Zawsze pamiętałam go jako tylko śmieszny serial, który czasami oglądałam na comedy central, a dokładniej było to rok temu, również w wakacje.
Co do książki, przypomnę tytuł, Dziesięć płytkich oddechów, to nawet się w nią wkręciłam, chociaż z początku nie była dla mnie za ciekawa. Mam pewne przypuszczenia, że gdy doszło do wypadku i zginęli bliscy Kacey, Trent był tym jedynym z drugiego samochodu, który przeżył. Ale czy na pewno to nie jestem pewna, ale historia ma dobrą fabułę.
Dzisiejszy dzień jest strasznie podobny do wczorajszego, może jutro odskoczę o tego typu.
Obecnie, już wzięłam prysznic, łóżko rozłożyłam, post prawie skończony, a ja wykończona, ale przejrzę jeszcze tumblra, zobaczę chociaż jeden odcinek i skończę przynajmniej jeden rozdział. A co później to się zobaczy, może po prostu od razu położę się albo kontynuuję albo serial albo książkę.

18 sierpnia 2015

In this burning house

Hej,
Wtorek? No wtorek
Kolejny dzień minął.
W sumie to nie robiłam za dużo, wstałam, oglądałam serial, siedziałam na podwórku, a po południu pomagałam.
Aktualnie jestem na siedemnastym odcinku pierwszego sezonu Podmiejskiego czyśćca. Tylko się tak zastanowiłam, co ja będę robić, gdy skończę trzeci sezon (?) prawdopodobnie pójdę wtedy już do szkoły, ale co jeśli uda mi się go skończyć szybciej. Zobaczy się, może znajdę sobie jakiś nowy.
Jeśli jutro będzie ładnie, a z nikim nie pójdę na dwór, to wyjdę się przejść/pobiegać. Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Tak bardziej zamierzam się wkręcić od września, żeby odreagować szkołę. Co z tego wyjdzie nie wiem, całkiem możliwe, że mi się spodoba. Jedynie zawsze byłoby mi dziwnie biegać na oczach ludzi, nie wiem czemu czuję jakby byli oni ograniczeni i od razu mnie oceniali 'że nie mam czego robić' albo coś w tym stylu. Postaram się przemóc i mieć wszystkich daleko. Bo efekty będą jeszcze fajniejsze. Ogólnie lubię ćwiczyć, ostatnio bardziej skupiłam się na mięśniach ramion, ale brzuch i rozciąganie nadal obowiązkowe. Oprócz tego czasami nogi i ostatnio bardziej staram się patrzeć na stanie na rękach, chociaż jak na razie nie mam tyle odwagi, żeby robić to nie przy ścianie, murku czy czymkolwiek do podtrzymania.
Ostatnio czytałam na jakieś grupie o maseczce z żelatyny z dodatkiem mleka na wągry. I szczerze mówiąc, spróbuję ją zrobić, może nawet jutro, jeśli dopracuję jakoś czas. A jak nie to pojutrze.
Już się umyłam, łóżko rozłożyłam i w sumie nic więcej nie muszę robić, skończę tego posta, przejrzę tumblra i zobaczę jeszcze jeden odcinek, po czym trochę poczytam. Przez oglądanie serialu, książka spadła na niższy poziom ważności. No ale tak czy tak chcę ją skończyć, a przy tym jestem bardzo ciekawa zakończenia.

17 sierpnia 2015

I can hold you tight

Hej,
No i witamy nowy tydzień.
Ostatnie dwa tygodnie wakacji, dla tych którzy jeszcze je mają. Bo na przykład w Norwegii już dzisiaj zaczął się nowy rok szkolny. Zresztą w Anglii też chyba już wrócili do szkoły, a na pewno i w innych państwach skończyły się wakacje. Ale za to szybciej kończą okres szkolny, mają dodatkowy tydzień wolnego w czasie jesieni i wiosny, oczywiście normalne ferie zimowe też są uwzględnione. Ale za to my mamy pełne dwa miesiące wolnego. Nie ma co porównywać edukacji, tok nauczania jest inny nawet w szkoła na tym samym poziomie w jednym mieście czy tam sąsiednich. Cholera, przecież nadal są wakacje.
Co dziś robiłam? Wstałam dosyć późno, czytałam, oglądałam serial, byłam na mieście, wyszłam na deszcz na dwór i ogólnie obserwowałam pogodę. Temperatura spadła do dwudziestu, a przy okazji było zachmurzone niebo prawie zero słońca. Dlatego też pomyślałam, że fajnie by było wyjść się przejść, pobiegać czy coś albo po prostu wyjść z kimś na dwór. No ale cóż, co jakiś czas pokazywał swoją obecność deszcz, przynajmniej nie ma ulewy, a po chyba dwóch czy nawet trzech tygodniach bez opadów było strasznie sucho. Oby tylko nie padało teraz przez kolejne dwa tygodnie. A jeszcze parę dni temu myśleliśmy, że pojedziemy na kąpielisko, no jak na razie ten plan został odwołany. Ale za pewnie w następnym tygodniu będzie cieplej.
Serial, serial, serial, chyba mam lekką obsesję na punkcie podmiejskiego czyśćca, ale serio to fajny serial. Opowiada o życiu Tessy ze swoim ojcem Georgem na przedmieściach. Wyprowadzają się z Nowego Jorku, po tym jak George znajduje paczkę prezerwatyw w szafce swojej córki. Stara się oderwać ją od 'złego' towarzystwa. Mają po prostu pokręconych sąsiadów, ogólnie całe miasteczko Chatswin jest dosyć dziwne. Aktualnie jestem na dziewiątym odcinku, ale to głównie dlatego, że nie miałam aż tyle czasu.
Dzisiaj ogólnie mam jakiś dobry humor, cały czas bym się śmiała i opowiadała moje wyobrażenia, które czasami są zadziwiające. Na przykład jesteśmy w sytuacji, gdy pewna pani bardzo pragnie jabłek (a ich nie ma), żeby zrobić ciasto, bo zbliża się święto jabłecznika. W nocy zakrada się do ogródka sąsiadki i zabiera jabłka, wtedy zamaskowana ucieka przez drogę, gdzie zauważa ją jej własny syn, akurat wracający do domu. Wtedy sąsiadka wraca i zaczyna wielkie poszukiwania skradzionych jabłek, zbiera dowody, obserwuje innych sąsiadów. zagląda im przez okna do domów, a potem szuka świadków. Wszystko jej utrudnia obecne święto ciasta z jabłkami.
I teraz mi powiedźcie, że to nie jest pomysł na nową modę na sukces, he? Tak to było zdecydowanie dziwne, ale moje sny są jeszcze lepsze. Po prostu mam bujną wyobraźnie, oczywiście w dobrym znaczeniu tego stwierdzenia.

16 sierpnia 2015

But it's the only place that

Hej,
Kolejna niedziela z rzędu?  I również nudnawa jak ta wczorajsza.
Nie istotne, że jutro nie idę do szkoły (jeszcze) i tak nie przepadam za siódmym dniem tygodnia. Nawet gdy wychodziłam na dwór, jakoś za tą dobą nie przepadałam.
Przynajmniej było chłodniej niż w ostatnim czasie. Choć w czasie południa i po południa było bardzo ciepło. Niby w nocy padał deszcz, ale tak czy tak wszędzie jest sucho. Dziś w nocy niby znowu mają przyjść burze, ale szczerze mówiąc nie wiadomo czy na prawdę. Wczoraj do niczego nie doszło, jedynie się błyskało. Czyli gdzieś dalej była, ale nie w mojej miejscowości.
Słyszeliście o nowej modzie amerykan, zuping. Chodzi tutaj o jedzenie zupy, na śniadanie, obiad, kolację. Nagle w Ameryce pokochali zupy, a na tym akurat mogą dużo zarobić zupne stoiska, a może zupowe budki. W Polsce raczej nie będzie jakiegoś szału, bo akurat wyżej już wymieniane danie, jest codzienne i zwyczajne. Chociaż taką zupę arbuzową chętnie bym spróbowała. Po prostu jest to kwestia smaków i wyobraźni, tylko to nas ogranicza.
Co robiłam cały dzień? wstałam, czytałam, oglądałam dalsze odcinki podmiejskiego czyśćca, wyszłam na spacer, siedziałam na podwórku, leżałam w łóżku. no i w sumie to chyba tyle. A no i słuchałam ciągle jednej piosenki klik ale serio polubiłam ją, a przynajmniej na obecną chwilę mi się podoba.
Prysznic już wzięłam, nic nie muszę robić i mam nadzieję, że w końcu się wyśpię. Są wakacje, już prawie ich końcówka, a ja nadal się nie wyspałam. Ale tak czy inaczej, są to moje najlepsze wakacje, które zapamiętam na długo.
No i co, przeczytam jeszcze z góra dwa rozdziały, posiedzę trochę i mogę się kłaść.

gwava-tribee:

//

15 sierpnia 2015

Too close to the fire

Hej,
Kolejny dzień prawie minął. I niech ktoś mi powie, że dzisiaj była sobota, bo i tak nie uwierzę. Co z tego, że z powodu wakacji moja orientacja w dniach tygodnia poszła sobie gdzieś daleko.
Podobno dziś święto, a nawet dwa, wojska i wniebowzięcia Maryi, przez co w parafii z mojego miasta był odpust. I tak na nim nie byłam, nie czułam jakoś potrzeby. Bo na karuzelach jeździć nie będę, za słodyczami nie przepadam, a dodatkowo po południu strasznie grzmiało.
Nawet się ochłodziło, mimo tego, że jest około dwudziestu pięciu stopni, jak dla mnie jest tera chłodno, w porównaniu z prawie czterdziestoma to dosyć spora różnica.
Co robiłam? Wstałam, dokończyłam The duff oraz October baby, czytałam, siedziałam na dworze, byłam się przejść i oglądałam podmiejski czyściec, czyli moją nową starą miłość. Podoba mi się ten serial, może zobaczę wszystkie odcinki. Fajne w nim jest również to, że każdy odcinek ma dwadzieścia minut, przez co też łatwiej się je ogląda, dlatego też wydaje nam się, że minęło mniej czasu niż na prawdę.
Teraz już wzięłam kąpiel, za chwilę rozłożę łóżko, przejrzę tumblra, coś poczytam i zobaczę przynajmniej jeden odcinek.
Dzisiaj krótko, bo zresztą też nie ma o czym opowiadać, sobota wyglądająca za niedzielę, dwa ostatnie tygodnie wakacji, prawie koniec sierpnia, początek września. Spadek temperatury i ciągle obecne grzmoty burzy, teraz nawet i błyski. Przez to akurat nie lubię lata, te kilka minusów.

14 sierpnia 2015

Make it right

Hej,
Dzisiejszy dzień w zupełności wydawał mi się sobotą, nawet odkurzałam i sprzątałam, co zawsze jest przypisane do szóstego dnia tygodnia.
Tej nocy też jeszcze powinny spadać gwiazdy, więc tym razem postaram się posiedzieć dłużej. Wczoraj ledwo co wyjrzałam przez okno, a potem sarna, a chyba raczej jej parter, zaczął swoje okrzyki godowe, przez co lekko się zlękłam najpierw, a potem po prostu nie miałam ochoty siedzieć, ale z zaśnięciem też miałam problem.
Skończyłam czytać Duff. Ta brzydka i gruba. Teraz muszę zobaczyć film, została mi godzina. W sumie to jak na razie książka bardziej mi się podobała. Przy tym jest wiele różnic, które nie koniecznie mi pasują. Książka ogólnie opowiadająca o dziewczynie, Biance, której na jednej imprezie, chłopak uświadamia, że jest tak zwanym duffem czyli brzydką i grubą przyjaciółką, tak jakby bramą do swoich koleżanek. Wtedy dużo się dzieje w życiu dziewczyny, rozwód rodziców, problemy ojca i jej własny taki relaks, który pozwala jej zapomnieć o wszystkich zmartwieniach. Jednak po jakimś czasie coś pomiędzy Wesleyem (tym chłopakiem) i Biancą się wydarza i zaczyna iskrzyć, ale czy to miało by sens. Przecież jest zakochana w zupełnie innym chłopaku.
Teraz zaczęłam już nową dziesięć płytkich oddechów, jak na razie jest dobra i mi się podoba.
Dziś w okolicach południa obok mojego domu, przebiegł zagubiony piesek (jork), chciałam zobaczyć co z nim, ale bardzo szybko uciekał. Później jeszcze chodziliśmy tam i go szukali, ale nic nie było. Naprawdę szkoda mi go, sam, zagubiony, głodny, zziębnięty, szukający nie wiadomo czego. Gdybym mogła wzięłabym go do siebie, a przynajmniej dała się napić i coś zjeść. Rozwieszenie powiadomień też byłoby przydatne, zwłaszcza jeśli ma swój ciepły dom. Gdyby miał zostać na stałe to nie wiem, co na to jeden z moich psów, również jork. Ma charakterek i jest strasznie zazdrosny, mógłby się poczuć odrzucony, a tego bym nie chciała. Może zdoła jakoś dotrzeć do domu albo się nam pokaże.
Jestem strasznie wrażliwa na krzywdę zwierząt, a głównie psów i kotów. Nie rozumiem właścicieli, którzy w pewnym momencie porzucają swoje 'ukochane maleństwa'. One też czują, nie są jakąś zabawką. Jedynie jestem ciekawa czy swoje dziecko też przywiązaliby do drzewa zostawiając kromkę chleba albo wyrzuciliby gdzieś w las, bo nie mają z kim go zostawić, a jadą na wakacje. Myślę, że nie, więc dlaczego czworonogów ma taki los spotkać. Decydując się na psa, kota, chomika, królika czy jakiekolwiek zwierzę trzeba myśleć, ono się przywiąże, ono będzie kochało. Po prostu gardzę ludźmi, którzy krzywdzą bezbronne zwierzęta, Akurat liczę na to, że do tych 'ludzi'(?!) karma wróci. Jak oni poczuliby się wyrzuceni wgłąb pustyni czy jakieś dżungli nie znając drogi powrotnej zupełnie bez niczego.
Aż pisząc tego posta się popłakałam. Czasami człowiek to potwór.
Za to też podziwiam znane osoby, jakieś gwiazdy, które pomagają na rzecz zwierząt, darują darowizny schroniskom oraz takie normalne osoby, które gdyby co mogą pomóc.

13 sierpnia 2015

Trying to take what's lost and broken

Hej,
No i co kolejny dzień prawie minął, a był również pozytywny jak też ostatnie dni, tygodnie, nawet miesiące. Tylko, że miałam lekko zły humor, strasznie łatwo się irytowałam, a wkurzało mnie prawie, że wszystko i wszyscy. Może po prostu taki dzień, bo teraz aktualnie jest bardzo dobrze. To pewnie dlatego, że jest czwartek trzynastego.
Widzieliście jakieś spadające gwiazdy. Ja siedziałam w oknie ponad godzinę i jakoś specjalnie nie zauważałam ich. Nawet trudno było dostrzec normalny gwiazd, a co dopiero spadające. Ale jeśli się nie mylę, to widziałam jedną. Jeśli życzenie kiedyś się sprawdzi to miałam rację, że nie był to na przykład samolot. Nie no, go raczej bym zauważyła.
Dzisiaj widoczność jest o wiele lepsza, niczym przeźroczyste niebo. Możliwe, że będę dłużej siedzieć, dziś nie jestem za bardzo zmęczona, a w porównaniu z wczorajszym dniem, to lekko wytrzymam do drugiej. Gdybym chciała to mogłabym nie spać całą noc, ale po co? Człowiek potrzebuje snu. Jeszcze pamiętam jak jeździliśmy nad morze, to zawsze w nocy, gdy byłam mała to spałam, ale w okolicach nastu lat można powiedzieć, że 'pilnowałam drogi' i dotrzymywałam towarzystwa. Ogólnie to chyba w czasie wczasów, najbardziej lubiłam podróż.
Co dzisiaj tak właściwie robiłam? Wstałam dosyć szybko, czytałam, oglądałam film, The first time, w końcu skończyła mi się seria American pie. A mam jeszcze jeden do skończenia, bo jestem równo w połowie, October baby. Ale wracając do ciągu dnia, siedziałam na podwórku i wyszłam na dwór na rower. W sumie to te wyjście mi zajęło najwięcej czasu. Na prawdę będzie mi tej beztroski brakowało. Chociaż i tak na początku i pod koniec roku szkolnego będzie się najwięcej wychodziło, być może z nowo poznanymi osobami. Zresztą zobaczy się.
Jest pozytywnie, przeczytam jeszcze z dwa bądź trzy rozdziały, przejrzę tumblra i albo pójdę oglądać gwiazdy albo dokańczać film. Zdecyduję za jakąś chwilę.

12 sierpnia 2015

Been wandering all night

Hej,
Środa minęła, urodziny przyjaciółki też. Dzisiejszy dzień był bardzo fajny, aż szkoda, że za 19 dni koniec wakacji.
Co robiłam? Wstałam, byłam w sklepie, wróciłam, siedziałam na dworze, i poszłam na te urodziny. W sumie to dzień pozytywny, przynajmniej mam już torbę do szkoły i dodatkowo balsam do ust z bielendy, soczysta malina.
Teraz już wróciłam do domu, wzięłam zimną kąpiel i piszę tego posta, gdy skończę przeczytam może dwa posty i idę oglądać spadające gwiazdy. Mam nadzieję, że trafi mi się chociaż jedna. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam spadającej gwiazdy, chyba, że takie zdarzenie miało miejsce, ale go nie zarejestrowałam. Tym razem, liczę na to, że będę miała szczęście.
Na razie spać mi się nie chce, ale za jakąś godzinę już będę śpiąca. Zobaczymy co będzie z tego oglądania gwieździstego nieba, gdzie na razie nic nie ma.
Skończyłam oglądać American pie, właściwie to już dzisiaj po północy. Szczerze cała seria mi się podobała, teraz będę musiała znaleźć sobie inne zajęcie. Prawdopodobnie bardziej poświęcę się książce, tym bardziej, że ostatnio ściągnęłam chyba z sześć ebooków. Stanowczo wolę taką wersję książek.
A co z jutrzejszym dniem? to się zobaczy. Możliwe, że wyjdziemy na dwór. Zresztą i tak zazwyczaj wszystko planujemy spontanicznie. Jedynie szkoda, że już tak szybko się ściemnia, po dziewiątej jest niczym w środku nocy, no i trzeba wracać do domu. W czerwcu, gdzie było pełno prób i wydarzeń, nikomu nie chciało się już wychodzić na dwór, a było chyba najdłużej jasno. Za to w lipcu też było dosyć długo, wtedy jednak wychodziliśmy.
Wracam do książki i od razu do nieba, które jak na razie nie jest obfite w połyskujące gwiazdozbiory, ale może później. A jak nie to spróbuję jutro bądź za rok.
Ciekawi mnie dlaczego akurat w sierpniu spadają gwiazdy, czemu wybrały sobie taki miesiąc, a może jest jakiś poważniejszy powód, nie wiem.

11 sierpnia 2015

I've been sleepwalking

Hej,
Kolejny dzień możemy uznać za przeszły.
Wtorek był miły, podobnie jak i wczorajszy dzień.
Co tak właściwie robiłam? Starałam się za bardzo nie wychodzić na dwór na panujący tam gorąc, czytałam, oglądałam film, zaczęłam jeszcze jeden, ale go nie skończyłam, byłam na dworze, poszłam  się przejść, a przy tym dodatkowo popadał lekko deszcz, grzmiało i do chwili obecnej się błyska.
Podobno jutro czy kiedyś w najbliższych dniach ma być noc (noce) spadających gwiazd. Szczerze mówiąc jakoś nie bardzo pamiętam, abym jakąkolwiek widziała, chyba że po prostu nie zwróciłam na to jakoś specjalnie uwagi. Jutro jednak postaram się wyjść na dwór w nocy bądź siedzieć w oknie zobaczy się zresztą, poza tym idę też do przyjaciółki na urodziny, więc pewnie wrócę dosyć późno, zmęczona.
Dwór w składzie podobnym do wczorajszym, ogólnie takie spotkanie się tylko po to, żeby nie siedzieć samemu w pokoju.
Mam jakieś wahania nastroju, przed chwilą było wspaniale, bardzo dobrze, a teraz znacznie gorzej. Gdybym miała na to większy wpływ to chciałabym być zawsze szczęśliwa, kochana, dumna i zadowolona. Ale będzie dobrze.
Zimny prysznic już wzięłam, ale nie jest mi wcale chłodniej. Co mi jeszcze zostanie do zrobienia zanim pójdę spać. Mogłabym dokończyć siódmą część American pie, może trochę poczytam i w sumie to mogę iść w stronę łóżka.
Ostanie dwadzieścia dni tych wakacji 2015 roku, które były i są moimi najlepszymi, jest wręcz fantastycznie. Na pewno na długo pozostaną mi w pamięci. Jakoś w tym roku jestem lekko rozdarta, z jednej strony nowa szkoła, chciałabym ją tak lepiej zobaczyć, poznać, ale z drugiej strony będę tęsknić za ciągłym wychodzeniem na dwór, za tymi znajomymi, za wstawaniem kiedy chcę, za arbuzami i po prostu za wolnym czasem.

10 sierpnia 2015

until this dream is gone

Hej,
Kolejny poniedziałek minął, ten dzień był długi, chociaż wcale się nie ciągnął.
Wstałam tak normalnie w okolicach dziewiątej, nic takiego szczególnego nie robiłam, siedziałam na podwórku, potem znowu w domu, czytałam, byłam w sklepie, zaparzyłam chyba jedną z najlepszych herbat z jakimi dotychczas miałam styczność, a mowa tu o piramidkach Liptona mango&brzoskwinia, byłam na dworze na rowerze.
Dzisiaj pokonałam wiele kilometrów i górek, ale serio warto było tak pojeździć. Jak na obecną chwilę nie czuję się jakoś krytycznie wykończona, ale za to jestem z siebie zadowolona i po prostu szczęśliwa.
Kupiłam moją pierwszą jako tako szminkę, zawsze trzymałam się tylko pomadek ochronnych jakichś balsamów, jeśli już to lekko barwiących. No ale kiedyś musiała być ta pierwsza. Zresztą podoba mi się i pasuje do mnie, więc nie ma problemu.
Zaczęłam nową książkę (dokładnie wczoraj, ale o tym jeszcze nie wspomniałam) The duff, jak na razie akcja się nie rozkręciła poważnie. Daje tej książce góra kilka rozdziałów, liczę na to, że mnie wciągnie. A jak nie to i tak ma tylko dwieście pięćdziesiąt stron. Kiedyś było to dla mnie strasznie dużo, teraz już się dosyć wrobiłam.
Wracają do herbaty, trzy razy tak mango i brzoskwinia. Szczerze to nawet nie przypuszczałam, że tak bardzo ją polubię, na szczęście był to dwupak. Właśnie tą drugą zaczęłam, czekała na mnie z ponad rok. A nadal świetna jak za pierwszym razem. Akurat co do herbat z Liptona nie mam zarzutów, chyba nie spotkałam się jeszcze z taką, która by mi nie podeszła. Poza tym uwielbiam herbaty, trzymać zamknięte pudełka, w oryginalnej folii, co jakiś czas je oglądają i czytając opis. Tak to chyba nie jest normalne, no ale każdy ma jakieś swoje dziwactwa. Ja lubię pudełka czy też puszki z herbatą i kawą, dodatkowo lubię chomikować, na przykład mam zostawione dwa pudełka po herbacie, akurat tych które najbardziej mi się spodobały (smak, zapach), a mango&brzoskwinia dołączy do kolekcji. Sztyfty i słoiczki po pomadkach/balsamach też zostawiam, po prostu lubię je oglądać. Tak czy tak ograniczam się, na pewno nie zagracę pokoju setkami pudełkami herbacianymi.
Dzień jak najbardziej pozytywny, dobry był ten poniedziałek.

noirettediary:

Fashion + Beauty | NoiretteDiary

9 sierpnia 2015

I'll stay here with you

Hej,
Kolejna dzień dobiega końca, kolejny tydzień minął. Ogólnie to już dwie trzecie wakacji przeleciały, szybko co nie? Jeszcze jeden dzień upałów za nami. Jest bardzo ciepło, gdyby było chociaż o trochę mniej, było by znacznie lepiej. No cóż, na to wpływu nie mamy.
Co robiłam? W wielkim skrócie to wstałam, wyszłam się przejść, czytałam, zrobiłam filmik na urodziny przyjaciółki, co zajęło mi dosyć dużo czasu, skończyłam czytać Eleonorę i Parka, zobaczyłam film i siedziałam na podwórku. W sumie to chyba cały dzisiejszy dzień, a no i miksowałam arbuza. Ostatnio moim głównym pożywieniem są właśnie arbuzy, one z woda i herbatą. No ale co poradzić, gdy jest gorąco, automatycznie nie chce się jeść, a jak już to mało.
Burza w powietrzu utrzymuje się od wczesnego popołudnia, ciągle kręci się gdzieś blisko, a błyski za każdym razem mnie straszą, po prostu boję się burzy i ich nie lubię. Mogłoby popadać, do deszczu nic nie mam, a jest bardzo sucho.
Eleonora i Park, moje dwie przyjaciółki, strasznie się zachwycały tą książką, więc też ją przeczytałam. I szczerze mówiąc wczorajsze odniesienia co do niej się nie zmieniły. Może i szybko się ją czyta, jest lekka, chociaż tematy w niej omawiane już nie są takie przyjemne, ale jednak nie widzę w niej szału, staniki nie latają, psy nie szczekają. Jest tylko książką, nie widzę w niej nic specjalnego, jeśli komuś się spodobała, no to fajnie, ale ona nie jest dla mnie. A może po prostu przyzwyczaiłam się do innego typu lektur. I tak najbardziej zastanawia mnie jej zakończenie, co też Eleonora mogła napisać Parkowi w tej pocztówce. Coś tak czuję, że jest możliwość powstania drugiej części.
Film, no tak kolejna część American pie i szczerze mówiąc on nigdy nie przestanie mnie lekko szokować. Od pierwszych minut, widać, że komedia. Teraz zostały mi już chyba tylko dwie części do skończenia maratonu. I chyba nawet dziś zacznę szóstą część.
Niedziela, i tak jakoś nie przepadam za tym dniem, mimo tego, że jutro jeszcze nie muszę iść do szkoły, to i tak nie jest to mój ulubiony dzień. Teraz takimi ulubionymi są te od poniedziałku do piątku, włącznie z nim. Co za pewne zmieni się we wrześniu.
Jutro prawdopodobnie pójdę na dwór, ale raczej pod wieczór bądź późne popołudnie. Prędzej nie mam zamiaru ruszać się z domu, a przy okazji muszę zrobić kolejny filmik na urodziny kolejnej przyjaciółki, musiały się urodzić dzień po dniu, lepiej tak niż w tym samym dniu.

foxisth:

mimohsa:

cocktaihls:

C O C K T A I H L S



indie



indie/boho x

8 sierpnia 2015

I did you wrong

Hej,
I znowu weekend i znowu sobota.
Dzisiaj podobno było czterdzieści stopni i szczerze mówiąc, to całkiem możliwe. Na taką temperaturę nie miałam za bardzo ochoty ruszać się z domu. Ostatecznością było wyjście na podwórko, żeby się przewietrzyć, bo u mnie w pokoju jest jeszcze cieplej. Ale w sumie lubię lato i ciepłą pogodę, więc też teraz nie będę narzekać. Jak dla mnie każda pora roku ma swoje pozytywne strony. Trzeba cieszyć się i korzystać z wszystkich dwunastu miesięcy roku, bo w końcu w listopadzie czy tam grudniu nie będzie się wychodziło na dwór na drogę w krótkim rękawie.
Co robiłam? Wstałam dosyć szybko jak na mnie, sprzątałam, czytałam, miksowałam owoce i siedziałam na podwórku, oglądałam film (ale go jeszcze nie skończyłam), czyli w sumie to tyle.
Wczoraj zaczęłam czytać Eleonorę i Parka, dzisiaj jestem na dwieście dwudziestej stronie, no tak. Dużo przedtem słyszałam o tej książce i jakoś same opisy mnie nie zachwycały, a ona sama też jakoś nie podrywa ze zdumienia, może to też dlatego, że jej jeszcze nie skończyłam. Zostało mi ze sto stron, czyli raczej jutro ją dokończę, wtedy zobaczymy jak to z nią jest. Mimo wszystko uważam, że jest dobrze napisana, przyjemnie i lekko się ją czyta.
Ostatnio gdzieś na jakieś stronie bądź grupie, nieważne, było zdanie brzmiące 'ostatni film jaki zobaczyłeś to twoje życie za pięć lat'. Zrobiłam trochę głupią minę, ciekawe było by moje życie po dwudziestce niczym w American pie. Dobrze, że to tylko taka próba dowiedzenia się, co też ludzie oglądają. Z tego też wpływu, dziś oglądam kolejną część tej komedii. Aktualnie jeszcze nie skończyłam, zostało mi jakieś dwadzieścia minut, może mniej.
Zimny prysznic wzięty, choć i tak nie czuję jakoś tej ochłody. Dokończę film i prawdopodobnie trochę poczytam. A potem mogę się postarać znaleźć wygodną pozycję i zasnąć.

7 sierpnia 2015

Love isn't all that it seems

Hej,
Kolejny dzień minął.
Tym razem piątek, te dni i tak są fajniejsze niż inne pozostałe.
Co ogólnie robiłam? Wstałam dosyć późno, czytałam, skończyłam książkę, wyszłam na dwór i właśnie teraz siedzę tutaj i piszę tego posta. Ale mi gorąco, a dopiero co wzięłam lodowaty prysznic, nie pomogło to na za długo.
Skończyłam czytać książkę Jo Nesbo 'Syn'. Muszę przyznać, to jest chyba mój drugi przeczytany kryminał, a powiem, że warto po niego sięgnąć. Jak dla mnie książki zawsze na początku są dosyć nudne i niezrozumiałe, ale po kilku rozdziałach już można się nieźle wkręcić. Najbardziej zszokowało mnie zakończenie. Nie spodziewałam się tego odkrycia, kto był kretem. Parę trupów się znalazło i nawet kilka dziwnych historii, najbardziej chyba zdziwiła mnie opowieść o tym, co zdarzyło się na strychu i o płaczu dziecka. Kolejnym plusem tej książki jest to, że jest w niej obecna postać Marthy, swoje imię akurat bardzo lubię. Jeśli ktoś zastanawiałby się nad nią, to szczerze polecam. Pierwsza normalna książka w wersji papierniczej od dosyć długiego czasu, jednak wolę ebooki.
Powrót do domu lekko się przeciągnął, bo koleżance trzy razy spadł łańcuch. Trochę to zajęło, przy tym jednak dobrze, że nie byłyśmy same, inaczej nasza podróż do domu zajęłaby trochę więcej czasu.
No i nie zobaczyłam Harrego Pottera, ale nadrobię to w niedzielę, może. Chyba, że będę wtedy mieć inne plany, ale to się zobaczy.
Co zostaje mi teraz do zrobienia? Tak w sumie to nic. Tylko wejdę jeszcze na tumblra, a potem przeczytam może z dwa rozdziały Eleonory i Parka. W końcu trzeba sobie znaleźć nową książkę. I nawet pobrałam dodatkowo drugą, że gdyby gdyby to mam coś jednak na laptopie.
Fajny był dzisiejszy dzień, zresztą podobnie jak za każdym razem, w te wakacje nie ma złych wyjść na dwór.

foxisth:

Indie/boho x

6 sierpnia 2015

And the two of us went up in smoke

Hej,
Kolejny upalny dzień minął.
W sumie to nie robiłam nic szczególnie ważnego. Pomalowałam paznokcie, siedziałam na podwórku, czytałam, ćwiczyłam, rozciągałam się i w sumie to chyba tyle. Spokojnie minął dzisiejszy dzień.
W sumie to nawet mało siedziałam w domu.
Nadal sobie nie wyobrażam, że za trochę ponad trzy tygodnie zacznie się nowy rok szkolny i zacznę technikum. Kolejne dwa lata spędzę na dojeżdżaniu do szkoły autobusem, na następne dwa, mam nadzieję, że już będę posiadała prawo jazdy i samochód. To chyba moje priorytety wiążące się z osiemnastką. Kiedyś to już w wieku szesnastu mogło się jeździć, teraz niby też, ale są i ograniczenia pojemności silnika i zapewne jeszcze coś by się znalazło, a przy tym prowadzenie w obecności kogoś dorosłego. Nie nie nie. Podobne podejście mam co do karty motorowerowej, nie opłaca się tyle płacić, gdy za dwa lata już będę mogła ubiegać się o normalne prawo jazdy. Liczę na to, że zdam za pierwszym razem. Ale daleko odbiegłam, przecież dopiero co były moje szesnaste urodziny.
Prysznic wzięłam, łóżko za chwilę rozłożę, post prawie napisany, więc chyba nie za dużo zostało mi 'na dzisiaj'. Jeszcze przeczytam chociaż jeden rozdział i mogę iść spać, bo na prawdę jestem jakoś śpiąca.
He zauważyłam, że pod moim kalendarzem nadal wisi plan lekcji, a co ciekawsze z pierwszego semestru. Co z tego, że dalej z niego korzystałam, po prostu wiedziałam jakie zmiany zaszły. Choć i tak niekiedy nosiłam książki z angielskiego we wtorek, mimo tego, że przez cały rok nie miałam go we wtorki. Ale dla pocieszenia mam to, że nie byłam sama. Muszę go zdjąć, gdyby powisiał tak do września to było by trochę dziwnie.

5 sierpnia 2015

I laid beside you and pulled you close

Hej,
Dzisiejszy dzień spędziłam w domu, a właściwie to i tak większość na podwórku. I za to lubię wakacje i lato, może i jest lekko za wysoka temperatura, ale tak czy tak jest fajnie. Jedynie obawiam się burzy, która pewnie przyjdzie po takich upałach. W sumie to myślałam o tym, żeby wyjść z kimś, ale jakoś potem zmieniłam zdanie. Robiłam ciasto, czesałam psa i siedziałam na powietrzu. Później nawet myślałam, że przyjdzie deszcz albo burza, ale jednak te czarne chmury się rozpłynęły.
Dzień jak dzień, przynajmniej dzisiaj nie musiałam wstawać o siódmej, choć i tak trochę po dziewiątej już byłam na nogach.
Czy robiłam coś ważnego? Chyba nie, taki typowy letni gorący dzień.
Czytałam, słuchałam piosenek i ćwiczyłam, a o reszcie moich czynności już pisałam wyżej. I napisałam dwa takie posty, że gdybym zupełnie nie miała czasu, to jednak coś dodam. W gimnazjum spokojnie radziłam sobie ze znalezieniem czasu dla bloga, w technikum też raczej znajdę, ale gdyby kiedyś znalazł się taki szczególny dzień no to jak znalazł. I jeszcze mam pomysł na kolejny, jest nim głównie cytat z tumblra, tylko, że musiałabym go przetłumaczyć tak sensownie i z właściwą składnią.
Chyba miałam dziś w planach napisać coś do mojego zeszytu, ale dopiero teraz mi się o tym przypomniało, więc może jutro. Raczej wstanę dosyć szybko, możliwe, że nawet pójdę na rower, ale pewnie mi to się nie uda i w momencie gdybym miała wychodzić byłoby prawie południe.
Zeszłej nocy było mi gorąco przez co znowu nie umiałam szybko zasnąć, mam nadzieję, że dzisiaj położę się i od razu odpłynę w śnie.
Zresztą jeszcze przeczytam z dwa rozdziały i się kładę.
Zawsze na początku sierpnia były noce spadających gwiazd, a w tym roku, jeszcze o nich nie słyszałam.

4 sierpnia 2015

I couldn't get you out

Hej,
Kolejny dzień dobiega końca.
Dzisiejszy dzień był fajny, a zresztą tak jak ostatnie dni.
Pobyt na kąpielisku w sąsiednim mieście w taką pogodę jak znalazł. Chociaż w momencie, gdy przyjechaliśmy na miejsce, wcale nie było, aż tak pięknie. Ale po jakieś krótkiej chwili wróciło słońce, a temperatura tylko rosła. Kiedy jest bardzo dobrze, czas za szybko mija, raz sprawdziliśmy godzinę była dwunasta, drugi raz za jakieś kilka minut i tu pięć minut do czternastej i piętnaście do naszego autobusu. Wyszło tyle z tego, że zostaliśmy jeszcze dłużej i jechaliśmy następnym po piętnastej. Warto było. Przynajmniej tym razem nie zaspałam i nawet budzik zadziałał, za to u innych już było gorzej z tym wstawaniem. O i nawet się nie spaliłam.
Wczoraj przed pójściem spać o północy jeszcze specjalnie sprawdzałam czy na pewno mam ustawiony ten budzik. Potem się położyłam, bo wiedziałam, że i tak będę miała mało snu. Wyszło z tego tyle, że przez ponad dwie godziny leżałam i przewracałam się z boku na bok. Chyba bałam się zasnąć, żeby nie zaspać. Z tego powodu też nie wyspałam się za bardzo. Mam nadzieję, że chociaż dziś w nocy nie będę miała takiego problemu, w końcu jestem dosyć zmęczona.
W sumie to nie robiłam dzisiaj nic szczególnie ważnego, byłam na basenie, wróciłam, siedziałam na podwórku i ogólnie dużo chodziłam.
Jutro już znowu środa, teraz ten czas mógłby się zatrzymać, bo jest strasznie dobrze, wręcz idealnie, wolny czas, ludzie z którymi mogę wychodzić na dwór, pogoda całkiem całkiem, choć obawiam się, że znowu przyjdą burze, a to głównie przez to, że jest lekko za gorąco. Dni mijają szybko, Nawet tygodnie, a i miesiąc szybko mi się zmienił.
Zmyłam już z siebie chyba cały chlor, przebrałam się, za chwilę rozłożę łóżko i trochę poczytam, bo ostatnio lekko brakuje mi czasu. A jutro napiszę coś do mojego zeszytu, w końcu przyszedł nowy miesiąc trzeba coś tam dodać.

 

3 sierpnia 2015

You were stuck inside

Hej,
Dopiero co wróciłam do domu, wzięłam prysznic i teraz czuję się jak nowo narodzona. Czyli wróciły gorące dni. Wczoraj kiedy słyszałam o trzydziestu stopniach, lekko wątpiłam, a nawet bardzo. No ale jednak pogoda pokazała się ze strony lata, której jeszcze będzie przez ponad miesiąc.
W sumie fajnie dzisiaj było. Ogólnie ostatnie cztery tygodnie są po prostu takimi najlepszymi. Już nawet w maju było bardzo dobrze. Tak właściwie to od kiedy zrobiło się cieplej. W zimie przynajmniej jest ta pewność, że w większości czasu będzie się w domu, a zwłaszcza wieczorami. Poza tym w tym okresie będzie już szkoła, powrót do domu kiedy się szarzy, zadania, może jakaś nauka i co i już prawie dwudziesta, internet, prysznic i seriale. No cóż, taka norma życia. Mam nadzieję, że w następne wakacje będzie podobnie i nawet będę wychodzić z tymi samymi osobami, bo z nimi nie chciałabym stracić kontaktu. W skrócie mówiąc jest dobrze, bardzo dobrze.
Jeszcze razem oglądaliśmy zdjęcia jednej dziewczyny z naszej już starej klasy i trochę aż ruszyło mnie śmiechem. Po co wstawiać na facebooka ponad dwadzieścia zdjęć samej siebie przez sklepem, na schodach, na plaży i gdziekolwiek indziej. Jakoś zawsze będzie to dla mnie niezrozumiałe, nigdy nie dodawałam jakichś takich prywatnych zdjęć, zachód słońca na tle to chyba jedyne obecne. Szczerze mówiąc nie chciałabym, żeby wszyscy mogli zobaczyć mnie w stroju kąpielowym, nie mam się czego wstydzić, ale tak czy tak nie. Facebook a bycie w bikini na plaży czy też kąpielisku to zupełnie różne aspekty. Możliwe, że dodałabym takowe zdjęcie gdybym miała bardziej wytrenowany brzuch i kolczyk, choć i tak długo bym się zastanawiała. Powiem tyle w internecie nigdy nic nie ginie.
A już tak nawiązuję do kąpieliska i basenów, bo jutro też tam się udaję. I znowu muszę wstać po siódmej, liczę na to, że tym razem budzik zadziała bez problemów. Nie chcę pakować się w pośpiechu, przez to zawsze łatwiej czegoś zapomnieć, a może spakuję się już teraz(?). Nie wiem, zobaczy się. I tak jeszcze muszę podjąć decyzję, który strój jutro ubiorę. Jedziemy tak samo jak zeszłym razem, tylko że tym razem nie w piątkę, a w siódemkę. Im więcej osób które się lubią tym lepiej.
Wiem, że już to mówiłam wielokrotnie, ale powiem jeszcze raz. Te wakacje są najlepsze. A dokładnie za miesiąc będę już bardzo radośnie lub mniej siedzieć w szkolnej ławce.

2 sierpnia 2015

I had a dream about a burning house

Hej,
I kolejny tydzień właśnie się skończył. A z każdym następnym będzie coraz bliżej do szkoły, nie wyobrażam sobie, że za równo miesiąc zacznie się nowy rok szkolny i będę w pierwszej klasie technikum. Z jednej strony lekko się stresuję, ale z drugiej jestem bardziej ciekawa jak to będzie, jaka będzie moja klasa, co z nauczycielami i ogólnie planem lekcji i autobusami. Teraz nie będzie już takiego zwykłego wracania do domu pieszo, nie będzie wiecznego stania przy drzewie i tego, że kiedy tylko skończę mogę za jakieś maksimum pól godziny być w domu. A wracając do osób z klasy, jeśli oni mi jakoś nie przypadną do gustu to mam nadzieję, że z innych klas czy też starszych roczników będą jacyś ludzie warci uwagi.
Dzisiejszy dzień był taki dosyć podobny do niedziel, wstałam, obijałam się, wyszłam na spacer z psem, czytałam, myślałam, że zasnę na jakiś czas, ale jednak wyszłam na dwór na rower z przyjaciółką, którą nie wiedziałam dobre dwa tygodnie, bo była na wakacjach. Ogólnie dużo mi opowiadała i w sumie tak jak zawsze było fajnie.
Jakoś nie miałam dziś humoru, nadal chyba nie przepadam za niedzielami, nawet jeśli na następny dzień nie trzeba szybko wstawać. Ostatnie cztery tygodnie beztroskiego wolnego. Potem nie będzie już siedzenia do drugiej w nocy, spania do dziesiątej, codziennego wychodzenia na dwór, po prostu ostatnie wakacje całkowicie zakończą przestrzeń gimnazjum. Nadal nie doszło do mnie to, że będę chodzić do technikum.
Kiedy jeszcze byłyśmy na dworze, na chwilę siedziałyśmy przy drodze, a jakaś mała ośmiolatka minęła nas kilka razy, po czym od razu zaczęła mówić do nas i opowiadać o sobie. To trochę dziwne, bo mimo wszystko nie powinna rozmawiać z nieznajomymi dwa razy starszymi. Z jednej strony może to dobrze, że jest otwarta, ale lepiej nie ryzykować i aż tak bardzo nie wierzyć ludziom. Można powiedzieć, znalazłyśmy sobie koleżankę.
Aktualnie jestem już umyta i mogłabym iść spać, ale jeszcze nie czas na to. Przeglądnę tumblra, trochę poczytam i może wtedy się położę. Po południu byłam dosyć zmęczona, więc nie powinnam mieć problemu z zaśnięciem.

1 sierpnia 2015

Hello August!

Hej,
Nowy miesiąc. Ostatnie trzydzieści jeden wolnych dni,, potem przyjdzie wrzesień, a wraz z nim szkoła. Nie boję się nowego otoczenia, raczej jestem ciekawa. Zresztą zobaczymy później jak to będzie.
Kolejny dzień pomału mija.
Ta sobota była podobna do innych, wstałam, sprzątałam, wyszłam na dwór, czytałam i ogólnie dużo byłam na powietrzu. Wieczorami jest już coraz chłodniej, a zwłaszcza jeśli wraca się do domu na rowerze, kiedy niby w środku jest nam ciepło, ale za to na zewnątrz strasznie zimno. A potem mam lodowate dłonie i stopy. Dlatego też lubię lato i te cieplejsze dni.
W sumie nie robiłam niczego szczególnie ważnego. Dzień podobny do każdego innego, ważne, że mam wolne i z kim wyjść na dwór. Za miesiąc ta swoboda wiecznego wychodzenia się skończy. Na samym początku i tak będzie lekko się spotkać, ale na przykład w zimie to już trochę gorzej. Tak czy tak z osobami, z którymi będę chciała utrzymać kontakt, utrzymam. Można powiedzieć, że jestem perfekcjonistką oraz, że jeśli postawię sobie jakiś cel to do niego dążę i nigdy się nie poddaję. Z kilkoma osobami prawdopodobnie będę się spotykać na przystanku, a dodatkowo do paru ludzi mam serio blisko, idąc normalnym tempem jakieś dziesięć minut, teraz przez przypadek bym napisała dziesięć godzin. No ciekawe, to musi być na prawdę bliziutko. Zresztą okaże się później jak to wszystko się potoczy.
Wkręciłam się w oglądanie American Pie, a zaczęło się od zwykłego braku internetu i jakichkolwiek rzeczy na laptopie. Aktualnie jestem na trzeciej części, a właściwie już pod koniec. Z jednej strony są to tak strasznie śmieszne filmy, ale z drugiej zdarzają się momenty, w których aż łezka w oku się kręci.
Obecnie już wszystko na dzisiaj zrobiłam, łóżko mam pościelone, ja po prysznicu. Zostaje mi dokończyć film i trochę poczytać. W książce jestem na jednej czwartej całości. Teraz jakoś bardziej brakuje mi czasu na czytanie, głównie dlatego, że zajęłam się filmami, a to jakieś dwie godzinny jednorazowo.

lushlity:

http://lushlity.tumblr.com/