31 lipca 2016

Goodbye July

Hej,
Niedziela.
Spałam sześć godzin. Jednak warto było wczoraj iść na ten festyn i tak najbardziej było mi szkoda moich znajomych, którzy wracali nad ranem pieszo jakieś osiem kilometrów.
Skończyłam czwarty sezon Gossip Girl. Szczerze mówiąc, trzeci wydał mi się nudny, ale za to ten czwarty pochłonął mnie. Działo się całkiem sporo, tak że nawet nie zorientowałam się, a już go kończyłam. Mam nadzieję, że piąty sezon będzie podobny. Obecnie już go zaczęłam i jestem na trzecim odcinku. No to pozostały mi już tylko dwa sezony, przy tym, że ten szósty ma tylko dziesięć odcinków. Co z tego, że wiem kto jest tytułową plotkarą i tak muszę dowiedzieć się sama, a poza tym wiem, że na końcu pojawi się kilka szczególnie fajnych wydarzeń. A poza tym jak coś zaczynam to i kończę. Ale jak sobie pomyślę, że gdy ten serial zaczynał się, ja miałam osiem lat. Po skończeniu go prawdopodobnie powiem coś więcej o nim.
Dzień cały praktycznie spędziłam w domu, głównie z powodu deszczu i burzy panującej w pobliżu. Ale przynajmniej miałam czas na oglądanie serialu i upieczenie ciastek.
Obecnie już znowu strasznie grzmi i błyska się. Postaram się jak najszybciej umyć i potem prawdopodobnie będę siedzieć na baterii.
grafika girl, hair, and summer

30 lipca 2016

So take a deep breath and let it go

Hej,
Sobota.
(00:50 - niedziela)
Dopiero co wróciłam z festynu, a właściwie koncertów w sąsiednim mieście. Jest już blisko pierwszej w nocy, ale post codziennie musi jednak być, dlatego udostępnię go z planowaną publikacją tak będzie najprościej. Jutro, a właściwie dzisiaj opiszę trochę bardziej ten wypad. Było na prawdę fajnie. Trzymaliśmy się mniej więcej w piętnaście osób, a dodatkowo zawsze ktoś się jeszcze znalazł. Ale musiała być jakaś spina. Jeden chłopak obraził naszą koleżankę, no oczywiście każdy rycerski chłopak chciał ją ratować z myślą o pokazaniu mu, że tak nie powinno się odzywać do dziewczyn. Co z tego wyszło, tylko tyle, że każdego trzeba było pilnować. Dodatkowo były zamknięte bramy z powodu przeludnienia. Więc jak się wyszło to nie było szansy wdarcia się z powrotem. Warto było zostać w środku. Szczerze mówiąc dawno nie widziałam takiego zbiorowiska. 
Gdyby tam coś się zgubiło, małe były szanse odzyskania zguby. Podobnie było z ludźmi. Choć poznałam dziś tyle osób, ale tak czy inaczej w ciemnej scenerii. Raczej gdybym kiedyś spotkała ich na drodze - nie rozpoznałabym ich. Fajne było to, że wszyscy podchodzili na luzie. Każdemu przybijało się piątki, śpiewało się razem no po prostu było świetnie. Choć karetki też zostawały wzywane, o policji już nie wspomnę. Gdziekolwiek człowiek by się obrócił tam też policjant. Przy takiej zabawie mieli pewnie niezłe urwanie głowy.
No nic, wróciłam, jest prawie pierwsza już się umyłam, jeszcze trochę posiedzę, przeczytam jeden krótki rozdział i mogę iść spać. To by było na tyle. Sobota jak najbardziej pozytywna.

grafika summer, blue, and water

29 lipca 2016

What else can we do when we're feeling low?

Hej,
Piątek.
Cały dzisiejszy dzień w pobliżu kręciła się burza. Po prostu cały czas była blisko i co jakiś czas dawało o sobie przypomnieć, a to grzmotem, a to deszczem. Z tego powodu też mój główny kontakt ze światem zewnętrznym oznaczał otwarte okno. Choć na chwilę wyszłam.
No nic.
Mam nową baterię w telefonie, dlatego też muszę rozładować i naładować go trzy razy. O pierwszej w nocy zostało mi pięć procent, dlatego też wzięłam telefon mamy i nastawiłam sobie budzik na drugą. Wtedy bateria wynosiła już tylko jeden procent. No to nastawiłam budzik na trzecią ale co najlepsze na moim telefonie z myślą że za godzinę na pewno będzie rozładowany. Po chwili zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam i nastawiłam na drugim. Ale nie pomyślałam, że oba telefony się rozładują i z budzika nici. Szczerze nie wyobrażam sobie mieć inny budzik niż ten w telefonie.

W sumie to nie robiłam niczego sensownego, wstałam dopiero o jedenastej. Zobaczyłam kilka odcinków Plotkary i przeczytałam parę rozdziałów nowej książki "To przez ciebie!" Mhairi McFarlane. I w sumie taki też mam plan na wieczór. Pozostaje mi już tylko się umyć, zobaczyć następny odcinek i kolejne rozdziały. Później już tylko zająć się telefonem i mogę iść spać. Jutro prawdopodobnie będę na festynie.
grafika couple, love, and ocean

28 lipca 2016

Everybody gets high sometimes, you know

Hej,
Czwartek.
Urodziny minęły i już oficjalnie mam siedemnaście lat. Szczerze nie wyobrażam sobie tego, że za rok będę już pełnoletnia.

A co tam dzisiaj?
No w sumie to normalnie wstałam dosyć późno, bo nie potrafiłam zasnąć. Czytałam i zobaczyłam dwa czy trzy odcinki Plotkary. Wieczorem poszłam z psem, a trochę później na dwór z koleżanką. I dopiero co wróciłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Skończyłam czytać Cecelia Ahern "Gdybyś mnie teraz zobaczył"

"W życiu Elizabeth Egan wszystko ma swoje miejsce, począwszy od filiżanek do kawy w jej nieskazitelnej kuchni do próbek materiałów i słoików z farbami w jej firmie zajmującej się wystrojem wnętrz. Porządek i precyzja pozwalają jej trzymać życie pod kontrolą i chronić serce przed bólem i krzywdą, która spotkała ją w przeszłości.
Jedynym zmartwieniem Elizabeth jest jej siostra, Saoirse - zostawia po sobie bałagan, który Elizabeth musi potem sprzątać. Musi również zaopiekować się sześcioletnim synem Saoirse - Lukem.

Pewnego dnia jednak w życiu Elizabeth i jej siostrzeńca pojawia się tajemniczy przybysz. Ivan jest beztroski, spontaniczny i zawsze szuka przygód – innymi słowy stanowi zupełne przeciwieństwo Elizabeth. W krótkim czasie zaraża ją swoją radością życia i Elizabeth zaczyna zmieniać swoje życie w sposób, w jaki nigdy sobie tego nie wyobrażała.

Niewiele jednak wie o Ivanie – kim jest, czy rzeczywiście jest taki, jakim się wydaje i czy ich kwitnąca bliska znajomość ma jakąkolwiek przyszłość…"

Ta książka opowiada o przyjaźni, miłość też się w niej pojawia, ale nie w takiej dawce. Elizabeth ma problemy z rodziną, miastem w którym każdy zna każdego. Całe jej życie jest białe albo czarne. Nie pozwala naruszać swojego porządku, przez co też jest samotna. Pojawia się Ivan "zmyślony" przyjaciel Luka. Jednakże z czasem i główna bohaterka zaczyna go widzieć. Można powiedzieć magiczna opowieść.

Obecnie już tylko rozłożę łóżko, umyję się i zobaczę albo przynajmniej zacznę następny odcinek. Prawdopodobnie przeczytam pierwszy rozdział nowej książki. Później pozostaje mi już tylko sen.


27 lipca 2016

Yesterday 16, today 17!

Hej,
Środa, moje urodziny.
W sumie to od dzisiaj oficjalnie mam siedemnaście lat. Chociaż od początku roku doliczam sobie ten rok do wieku.
Nie będę dzisiaj tu za dużo pisać, po prostu jak najbardziej chcę wykorzystać ten dzień moich urodzin. W końcu ma się je tylko raz w roku.
Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego, że dokładnie za rok będę pełnoletnia, będę miała swój dowód osobisty i możliwość podejścia do egzaminu na prawo jazdy. Obecnie jestem zadowolona z mojego wieku, w sumie jest fajnie. Tak czy inaczej szesnaście, siedemnaście czy też osiemnaście za dużo nie zmienia. Jedynie dostaje się więcej możliwości.
No nic będę się już zbierać, nie zmarnuję dzisiejszego dnia siedząc w internecie.

26 lipca 2016

Oh, you can

Hej,
Wtorek.
Normalny dzień.
Skończyłam trzeci sezon Plotkary i już zobaczyłam pierwszy odcinek. W ostatnim odcinku tyle się wydarzyło, że po prostu musiałam zobaczyć kolejny. A już myślałam, że ten serial trochę przynudza. No cóż, nie wiedziałam jak bardzo się myliłam. Obecnie dalej nie wiem co do końca stało się z Chuckiem albo kto jest ojcem dziecka Georginy. Ten serial pokazuje, że pieniądze nie zawsze dają szczęście. Liczę jednak na szczęśliwe zakończenie.
Dzisiaj jest ostatni dzień kiedy to mam szesnaście lat. Co roku jest dokładnie to samo, myślę sobie jak to miałam piętnaście lat i ogólnie byłam młodsza. Chociaż zatrzymałam się na trzynastu latach i jakoś tak co roku nadal mam trzynaście. Nie wiem jak to wyjaśnić, wiem że będę miała siedemnaście, ale tak czy inaczej moje poczucie wieku zatrzymało się.
Dzisiaj planuję już tylko rozłożyć łóżko, może zacząć kolejny odcinek, poczytać książkę i umyć się. Nawet zamierzam iść szybciej spać, żeby też szybciej wstać i mieć dłuższy dzień, aż chyba nastawię budzik.
fendi-noir:
“
”

25 lipca 2016

I'mma show you anyway

Hej,
Poniedziałek.

Wracając jeszcze do wczorajszego dnia. W górach był korek, chociaż nic się wtedy nie wydarzyło, po prostu za dużo osób w jednym miejscu w jednym czasie. I tak najlepszy był komentarz jednego mężczyzny w CB radiu w odpowiedzi na ten panujący korek. "W sobotę zawsze tak jest, tym bardziej o trzeciej, a jeszcze gorzej będzie jutro w niedzielę". Nie istotne, że własnie była niedziela, musiał nieźle pobalować poprzedniej nocy.

A co tam dzisiaj?
No w sumie nic szczególnego się nie działo. Wstałam, zebrałam się, byłam sporo czasu na podwórku, zobaczyłam kilka odcinków Plotkary i prawdopodobnie jutro skończę trzeci sezon, oprócz tego przeczytałam jakieś dwa rozdziały książki. Po południu mocno padało i ogólnie była burza. Jednakże jakoś długo nie trwała i raczej obeszła moją okolicę bokiem. I już do końca dnia było świeżo, ale i zarazem chłodno i mokro. Gdzie to prawdziwe lato, a nie że obecnie mamy jeden ciepły dzień, a zaraz następnego dnia burzę.
Aktualnie pozostało mi już tylko rozłożyć łóżko, umyć się i dokończyć odcinek. Później albo zacznę następny albo od razu przejdę do książki. Potem już tylko sen.
grafika beach, summer, and ocean

24 lipca 2016

I'mma tell you anyway

Hej,
Niedziela.
Wstałam, zebrałam się, przeczytałam rozdział książki i zobaczyłam dwa odcinki Plotkary. Oprócz tego był to kolejny dzień spędzony w górach tym razem nad rzeką. Mimo tego, że na początku pogoda wyglądała nie pewnie, nie zaczęło padać. Jedynie było strasznie duszno.
Wracając do domu na drodze zdarzył się wypadek, dosyć poważny. I tak tylko pomyślałam o pracy ratowników medycznych. Jak często zdarza im się widzieć śmierć osób młodych, które miały całe życie przed sobą lub też małych dzieci. Szczerze mówiąc nie wiem jak poradziłabym sobie ze świadomością, że zabiłam człowieka, że zniszczyłam czyjejś życie. Warto czasem o tym pomyśleć, nie śpieszyć się aż tak bardzo. A co do jazdy na podwójnym gazie to jak dla mnie zupełna głupota. Ale są ludzie i parapety.
Aktualnie pozostaje mi już tylko umyć się, łóżko mam już rozłożone. A później planuję zobaczyć kolejny odcinek i przeczytać przynajmniej jeden rozdział.
grafika interior, pillow, and home

23 lipca 2016

Can't feel what my body say


Hej,
Sobota.

Od kilku dni budzę się około dziewiątej trzydzieści, a nawet wcześniej. Gdybym w takim momencie z powrotem poszła spać, prawdopodobnie następnie obudziłabym się około jedenastej. Ale dzięki minutnikowi mogę spać jakieś dwadzieścia minut dłużej i wszystko jest bardzo dobrze, a przynajmniej czuję się bardziej rozbudzona. Oprócz tego, zauważyłam jak szybko mija czas kiedy to mamy tylko kilka minut snu. Chociaż w czasie szkoły wolę mieć jeden budzik po którym od razu wstaję.
Dzisiaj sprzątałam znacznie później, a to wszystko dlatego, że przed południem na moim podwórku znalazł się wąż, mimo tego że mały to i tak wolę żeby trzymał się z daleka. A jeszcze miałam sen dotyczący autobusów i wszelkich śliskich ohydnych stworzeń typu żaby, jaszczurki i właśnie węże. Przez to 'wydarzenie' przez kilka godzin nie wychodziłam na dwór i cały czas trzymałam nogi przy siebie. Nie wyobrażam sobie co by zrobiła moja koleżanka w takiej sytuacji, ja po prostu nie lubię węży, a ona panicznie się ich boi coś w porównaniu ze mną i żabami. Dalej pamiętam jak opowiadała mi, że kiedyś wróciła się do domu z drogi do szkoły bo zobaczyła węża, który na prawdę okazał się kawałkiem sznurka. No nic, każdy ma jakieś swoje fobie i zahamowania, których nigdy się nie pozbędzie.
Obecnie pozostaje mi już tylko umyć się. Łóżko już rozłożyłam, potem może zobaczę kolejny odcinek Plotkary i przeczytam przynajmniej jeden rozdział książki. Tak czy inaczej pójdę spać za około dwie godziny. Szybciej raczej mi się nie uda.
grafika end of the day, one direction, and Lyrics

22 lipca 2016

My mind is getting in the way

Hej,
Piątek.

Skończyłam balsam do ust "kot" z Body Club z biedronki malinowy i zaczęłam dokładnie taki sam tylko, że truskawkowy. Mimo tego, że nie dają jakiegoś wielkiego nawilżenia są fajne akurat na lato. Szczerze mówiąc chwycił mnie wygląd opakowania. Na pierwszy rzut oka nie dostrzega się żadnych minusów, a jedynym tego produktu może być skład. Który raczej nie powala.

Skończyłam czytać Jennifer Echols - Odlot

"Leah zawsze marzyła o tym żeby latać. Mieszkając z matką, którą bardziej niż wychowywanie córki interesowali mężczyźni, dziewczyna oszczędzała każdego dolara, by tylko spełnić swoje marzenie. Teraz, w wieku siedemnastu lat, jest już wystarczająco dobra, by pracować dla pana Halla i pilotować niewielkie, ciągnące za sobą bannery, samoloty. Jednak szczęście Leah nie trwa długo.

Pan Hall umiera i zostawia biznes w rękach dwóch synów – powszechnie lubianego Aleca i uzależnionego od adrenaliny Graysona. Dziewczyna nie ma ochoty stać się częścią wojny, którą toczą ze sobą bracia, nie ma jednak wyjścia. Grayson, w którym Leah od lat potajemnie się podkochuje, poznał jej tajemnicę i wykorzystuje ją, by zmusić dziewczynę do współpracy."

To już kolejna przeczytana powieść spod ręki pani Jennifer. I na prawdę ma ona swój charakter w tym jak przedstawia historie. Uwielbiam jej książki. O tej opowieści pisałam już wcześniej, gdy wspominałam o losach Lei. Nie miała ona ciekawych przeżyć. Mieszkała z matką, której większość czasu nie było. Nie miała pieniędzy, przyjaciół. Ale miała jeden cel - latać.
Książka chwyta za serce i nie puszcza do ostatniej strony. Zwłaszcza wtedy, kiedy wszystkie sprawy się rozwiązują i dochodzi do szczęśliwego zakończenia.

Obecnie pozostaje mi już tylko rozłożyć łóżko, umyć się i zobaczyć końcówkę ostatniej części Harrego Pottera. Potem pozostaje mi już tylko kolejny odcinek Plotkary i może jeden rozdział nowej książki.

21 lipca 2016

Show you all the red lace underneath this dress

Hej,
Czwartek spędzony poza domem.
Cały dzień praktycznie przesiedziałam (i nie tylko siedziałam) nad jeziorem. W sumie to fajny jest taki wypad w góry tym bardziej w miejsce gdzie jest woda. Może to nie morze, ale i tak przyjemnie pomoczyć stopy.
Z tego powodu, że dopiero co wróciłam wcale nie byłam na komputerze. I muszę powiedzieć, że jestem uzależniona, od wielu rzeczy. Ale mimo wszystko gdybym była gdzieś gdzie nie ma internetu, nie miałabym większego problemu. Gorzej by było gdybym już wróciła do domu i dostała się do wszystkich stron.
Aktualnie pozostaje mi już tylko umyć się, rozłożyć łóżko i czytać książkę. Myślałam, że dzisiaj rano zobaczę nowy odcinek Pretty Little Liars, a tu taka zmiana planów. Ostatecznie mogę go zobaczyć jeszcze dziś albo po prostu jutro.
No nic, przynajmniej pogoda dziś była wspaniała i taka też się zapowiada na kolejne dni. W końcu to prawdziwe lato. Mam nadzieję, że w następną środę też będzie fajna pogoda, w końcu moje urodziny.
Dobra no to się zbieram.
grafika beach, hair, and summer

20 lipca 2016

If my body had a say, I'd get it off my chest

Hej,
Środa.
Kolejny dzień kiedy to wstałam szybko. Może i dziewiąta to nie czas porannych ptaszków, ale jak dla mnie najbardziej była to wczesna pora. Jednakże znacznie lepiej mi gdy jednak jestem na nogach wcześniej. Nawet pomyślałam, żeby wstać jeszcze szybciej, ale jak na razie nie przesadzajmy.
Skończyłam drugi sezon Gossip Girl. Szczerze mówiąc tak w podsumowaniu ten serial to związki i gofry. Na prawdę Po jakimś czasie przyjaźni większość osób znajduje się w związku. Później oczywiście wielkie zerwanie i po jakimś czasie powtórka. I nie mówię tutaj tylko o młodzieży. A gofry dlatego, że zawsze kiedy akcja przenosi się do poranka w domu Rufusa, jest pewność, że właśnie rozmowa dotyczyła lub dotyczy gofrów. Oprócz tego obecne są również wszelkie plotki.
Szczerze mówiąc nic szczególnego dzisiaj nie robiłam oglądałam serial, czytałam książkę i dosyć sporo siedziałam na podwórku. Jednak pogoda cały czas była myląca. Chociaż było znacznie cieplej niż w ciągu ostatnich parunastu dni. Mimo wszystko co jakiś czas przetaczały się grożące ciemne chmury. Ostatecznie nic z nich nie było.
grafika beach, girl, and summer

19 lipca 2016

And if I had it my way, I would take you deep

Hej,
Wtorek.
Dzisiaj obudziłam się za dwadzieścia dziewiąta, po czym wstałam trochę po dziewiątej. W końcu udało mi się zdjąć stary plan lekcji, powyrywać czyste kartki z zeszytów i posegregować książki. Liczę na to, że uda mi się je sprzedać.

Ostatnio popularne na youtubie są filmiki dotyczące góry danego kosmetyku. Na przykład lakieru do paznokci czy też pomadki w płynie. Głównie polega to na tym, że na paznokcie nakłada się sto warstw lakieru i powstaje dana "góra" podobnie ze szminką. Zobaczyłam kilka takich filmików i szczerze trochę tego nie rozumiem. Po co marnować kilka godzin czy nawet kilkanaście tylko po to, żeby zobaczyć tę "górę" i po tym się jej pozbyć. Jest to marnowanie kosmetyków. Jedynie fajnie się słucha osób które to kręcą. Samej jednak nie chciałoby mi się tracić tyle czasu. Czasami po prostu nie rozumiem tych nowych tagów.

Wczoraj zaczęłam czytać Jennifer Echols - Odlot. Przeczytałam jeden rozdział i poszłam spać ze świadomością, że jestem wdzięczna za moje życie. Główna bohaterka Lea nie ma normalnego domu, mieszka ze swoją matką (której częściej nie ma niż jest) w starej przyczepie w pobliżu lotniska. Nie ma przyjaciół, a większość osób patrzy na nią z góry. Jej matka jak już się zjawiała ciągle była z jakimś kolejnym facetem, tylko po to, żeby zastawić telewizor bądź też wyzyskać pieniądze od swojej córki. Lea miała jeden cel, który pozwalał jej normalnie żyć - latanie. Zaczęła pracę w pobliskim lotnisku już gdy miała czternaście lat, wkrótce zaczęła lekcje latania dzięki miłemu szefowi. To tylko jeden rozdział. Położyłam się i zaczęłam myśleć o tym jak dobrze się mam. Zawsze byłam kochana, w dzieciństwie miałam dużo zabawek, miałam i mam wsparcie bliskich mi osób. Nigdy nie zarabiałam na życie, nie musiałam.
Tak dużo mamy, a i tak jesteśmy niewdzięczni. Historia tej dziewczyny na prawdę zrobiła na mnie wrażenie, zmusiła mnie do myślenia. Codziennie w głębi siebie powinniśmy dziękować za wszystko to co mamy.

Za chwilę umyję się, rozłożę łóżko i zobaczę kolejny odcinek Plotkary, potem przeczytam przynajmniej jeden rozdział książki. A co później to się zobaczy. Dzisiejszy dzień był znacznie dłuższy, a to tylko dlatego, że wstałam o półtora godziny szybciej niż ostatnio.
grafika books, love, and coffee

18 lipca 2016

If I had it my way, I would take the lead

Hej,
Poniedziałek.
Dzisiaj spałam najdłużej w ciągu tych całych wakacji - do jedenastej. Mimo wszystko w okolicy dziesiątej zazwyczaj jestem na nogach. Nie pamiętam kiedy ostatnio spałam tak długo. Nic straconego, jednakże jak dla mnie dzisiejszy dzień minął mi za szybko. A wcale nie poszłam, aż tak późno spać, nawet szybciej niż ostatnio. Jutro chyba wstanę o dziewiątej. W końcu miło by było posegregować książki i sprzedać większość. Zobaczymy czy mi się to uda, przed wakacjami powiedziałam, że od razu się tym zajmę. No cóż.

Skończyłam czytać "Pretty Little Liars. Tajemnice Ali" Sara Shepard.
Czyli prequel całej serii.

"Przyjaciółki z Rosewood – myślisz, że wiesz już o nich wszystko?Dawno temu Emily, Aria, Hanna i Spencer nie wyróżniały się niczym spośród uczennic swojej szkoły, za to Alison DiLaurentis błyszczała jako szkolna gwiazda. Każda dziewczyna marzyła, by dołączyć do jej paczki. Każdy chłopak chciał umówić się z nią na randkę. Życie księżniczki nie było jednak usłane różami. Ktoś znał każdy jej sekret i czyhał na najmniejsze potknięcie. Ktoś życzył jej śmierci…
Emily, Aria, Hanna, Spencer. Kim były, zanim ich życie zmieniło się w koszmar?"

(SPOJLERY)
To jest moje pierwsze zetknięcie się z książkową wersją. Po tym jak zobaczyłam serial (obecnie jestem na bieżąco z nowymi odcinkami) pomyślałam, że dobrze by było spojrzeć na książki. Kilka różnic jest na przykład postać Emily - w serialu jest zwykłą dziewczyną, jedynaczką za to w książce została wychowana przez amiszów i ma dużo rodzeństwa. Oprócz tego Alison w serialu ma brata i jeszcze jednego brata/siostrę, a w książce dowiadujemy się o bliźniaczkach Alison i Courntey. Poza tym większość historii opisanych w tej części już znam właśnie z serialu. Jestem ciekawa całej serii i zamierzam chociaż kilka książek przeczytać.

Aktualnie rozłożę łóżko, umyję się, dokończę odcinek Plotkary i zastanowię się co następnie będę czytać. Co będę robić później to wszystko zależy od czasu jakim będę dysponować. 

17 lipca 2016

Just what I want to

Hej,
Niedziela.
Jak tam dzisiaj z pogodą? Z rana nadal było zimno, jednak z czasem temperatur się podnosiła i w końcu w okolicy popołudnia było dosyć ciepło, aby swobodnie wyjść na podwórko. Mam nadzieję, że dzisiejsze ocieplenie kończy te zimne lipcowe dni.
A co tu dzisiaj robiłam? Zobaczyłam kilka odcinków Plotkary, czytałam "Tajemnice Ali" - aż pomyślałam, żeby przeczytać też przynajmniej część serii Pretty Little Liars. Zobaczymy później co z tego wyjdzie. Do pewności czy chcę kontynuować serię przeczytam dwie pierwsze książki. Chyba, że jeszcze przed tym zamiarem zajmę się innymi książkami. A w najbliższym czasie raczej się nimi nie zajmę, może za kilka tygodni.
I znowu popularność zyskała nowa gra tym razem nie flappy bird, a Pokemon go. Jak na razie ma ta gra kilka plusów, a przede wszystkim to, że ludzie grający wychodzą na podwórku, pokonują jakoś ileś tam kroków, kilometrów. Co sprzyja zdrowiu i kondycji ich ciała. Jednakże osoby mogą być tak zapatrzone w ekrany smartphonów, że nie zauważają świata ich otaczającego. Wejście w słup nie jest aż takie bolesne, ale trafienie pod koła samochodu na pewno nie zalicza się do przyjemnych doświadczeń. Oprócz tego już powstały banery na drogach (nie w Polsce) "Don't pokemon and drive". Z jednej strony jest dobrym pomysłem i pomaga w wyjściu na podwórko, jednak z drugiej strony może prowadzić do niebezpieczeństwa użytkownika.
A może to tylko kolejna fala, która po jakimś czasie ucichnie i praktycznie nikt nie będzie już używał tej aplikacji? Podobnie jak z wyżej wymienioną grą Flappy bird czy też Pou. Wszystko jest na jakiś czas, który z jego biegiem mija.
Aktualnie już się umyłam, łóżka rozkładać nie muszę i myślę, że wszystko co chciałam już zrobiłam. Pozostaje mi dokończyć odcinek Plotkary i przeczytać kilka rozdziałów książki.
grafika couple, love, and boy

16 lipca 2016

If my body told the truth, baby I would do

Hej,
Sobota, chłodna sobota.
Czyli kolejny dzień, który najchętniej spędziło by się pod kocem. Nie pamiętam kiedy ostatnio w lipcu było tak zimno przez dłuższy okres czasu. Kilka lat temu był strasznie deszczowy lipiec, ale mimo wszystko było znacznie cieplej niż obecnie. No cóż, liczę przynajmniej na to, że w moje urodziny będzie cieplutko. Oprócz tego chciałabym mieć okazję ubrać krótkie spodnie czy też pojechać na kąpielisko.
A co tu się działo w ciągu dnia?
Wstałam, zebrałam się, sprzątałam, zaczęłam czytać "Tajemnice Ali" i zobaczyłam kilka odcinków Plotkary. I właśnie teraz jestem tutaj. Widzę emocjonujący dzień, ale dopóki pogoda choć trochę się nie zmieni, to słabo z jakimiś wyjściami na dwór. Może i jak jest ciepło bardziej prawdopodobne jest wystąpienie burzy, jednakże lepsze burza raz w tygodniu niż deszcz przez cały tydzień.
Wczoraj skończyłam czytać "Zanim się pojawiłeś" jak i też zobaczyłam film o tym samym tytule. Na samym wstępie muszę podkreślić, że książka moim zdaniem jest o wiele lepsza. Bo wtedy mam wybór tego jak kogoś czy coś sobie wyobrażam. Filmowa Lou - Emilia Clarke nie spodobała mi się za bardzo w tej roli, znacznie bardziej wolę ją jako blondynkę jak i jako Daenerys w Grze o tron. Co do Willa to już lepiej. Szczerze mówiąc trudno wybrać odpowiednią obsadę. Dlatego też znacznie lepiej jest przeczytać książkę, która jest na prawdę dobra i mieć swoje wyobrażenie tego wszystkiego. W filmie brakowało też dosyć sporo elementów na przykład wydarzeń - kłótnia małżeńska sąsiadów. Denerwowało mnie też to, że wszystko działo się tak szybko i szyk był lekko pomieszany. Ale czego mogę oczekiwać od dwugodzinnego filmu w porównaniu z książką (ponad trzysta stron).
Podsumowując - moim zdaniem film można zobaczyć, ale nie dorównuje książce. Zazwyczaj właśnie tak jest. Szczerze nie spotkałam się jeszcze z odwrotną sytuacją, żeby to film był lepszy niż książka.

No nic, pozostaje mi prysznic, rozłożenie łóżka, dokończenie odcinka serialu i kilka kolejnych rozdziałów. Potem mogę iść spać.
grafika flowers, food, and laptop

15 lipca 2016

Touch, make love, taste you

Hej,
Piątek.
Kolejny nie za ciepły dzień. Chociaż dziś już nie padało cały dzień, jednakże było znacznie zimniej.
Jeszcze wczoraj coś było robione z prądem na ulicy, przez co jakiś czas prąd przychodził i odchodził. Dobrze, że miałam baterię w laptopie i że kolejny odcinek Plotkary miałam wczytany. Dzięki temu brak prądu, a co z tym idzie i internetu wcale mi nie przeszkodził.

Skończyłam pierwszy sezon Gossip Girl. Muszę przyznać, jest to kolejny wciągający serial. Nie żałuję, że zaczęłam go oglądać. Nie wnosi niczego nowego do życia, ale za to przyjemnie się go ogląda i traci się poczucie czasu, to czterdzieści minut mija jak nic. A przy tym gra w nim Taylor Momsen, którą bardzo lubię i aż miło zobaczyć ją taką młodziutką.

Skończyłam czytać "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes.

"Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce?
Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześciolatka Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni Bułka z Masłem i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka. Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę i zostanie opiekunką młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat.

Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. Wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góry nogami i odmieni ich oboje na zawsze."

Ta książka ma w sobie po prostu wszystko. A przede wszystkim dobry humor, przekomarzanki, dwoje osób, przeszłość oraz przyszłość. Książka ta nie nie jest banalnym romansem, niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny i ukazuje czytelnikowi, iż w nawet pozornie beznadziejnym położeniu możemy dokonywać życiowych wyborów. Autorka w niesamowity sposób uświadamia nam, iż nigdy nie należy osądzać drugiego człowieka i podejmowanych przez niego decyzji. Od pierwszych stron czytelnik wciąga się w życie bohaterów. Ostatnie rozdziały na prawdę mi pomogły, wyjaśniły wszystko i udało mi się zrozumieć i postawić na miejscu Katriny (siostry Lou, która na początku mnie irytowała). Historia powoduje nasz uśmiech, radość na sercu, ale i smutek, który z rozdziału na rozdział jest coraz większy. Koniec nie jest od razu roztrzygnięty, trzeba po prostu przeżyć te uczucia na kartkach.
Widzę, że jest drugi tom tej opowieści "Kiedy odszedłeś". Chętnie bym i z nią się zapoznała. Chciałabym znać dalsze losy głównej bohaterki Lou. Jak najbardziej polecam "Zanim się pojawiłeś". Teraz pozostaje mi zobaczyć ekranizację. A potem będę mogła porównać obie wersje.

Obecnie pozostaje mi już tylko umyć się, rozłożyć łóżko, zobaczyć odcinek Plotkary. Potem zobaczę która będzie godzina i czy mam ochotę jeszcze coś robić. Może zacznę ten film.

14 lipca 2016

If my body had a say, I wouldn't turn away

Hej,
Czwartek.
Czyli dzień deszczu.
Padało praktycznie cały czas, dlatego też dzisiejszy dzień spędziłam głównie w domu. Zobaczyłam nowy odcinek Pretty Little Liars i chyba dwa Plotkary, oprócz tego większość czasu czytałam książkę "Zanim się pojawiłeś". Szczerze mówiąc po raz pierwszy usłyszałam o tej powieści dopiero poprzez reklamy filmu będącym ekranizacją właśnie tej książki. Sama historia jest akurat inna. Dziewczyna, została zatrudniona do opieki nad niepełnosprawnym chłopakiem. Sam jego wypadek jest ironią losu, Will podróżował, jeździł na motorze, skakał na bungee i robił wiele szalonych, niebezpiecznych rzeczy. A urazu doznał kiedy został potrącony przez motor, którego nie zauważył, motocyklista nie miał szans do jakichkolwiek manewrów w dodatku strasznie padał deszcz. Od tego też cała historia się rozpoczyna. Najbardziej w tej opowieści podoba mi się humor. Jestem trochę dalej niż w połowie, więc jestem ciekawa co będzie dalej. Jak najbardziej polecam tę książkę.
Szczerze mówiąc nie mam dzisiaj za dużo do powiedzenia, kolejny zwykły dzień. W sumie to nawet podobał mi się taki deszczowy nastrój. Jednak liczę, że nie będzie trwał wiecznie.
Obecnie pozostaje mi już tylko prysznic, rozłożenie łóżka. Może kolejny odcinek i na pewno kilka rozdziałów książki. Potem pozostaje mi już tylko sen, chciałabym iść szybciej spać niż po pierwszej. Jak to ostatnio się przyzwyczaiłam.
grafika flowers, coffee, and pink

13 lipca 2016

Dreamland, take me there cause I want your sex

Hej,
Środa trzynastego.
Wcale nie pechowa.
Co tu dzisiaj robiłam? No w sumie to nic zbyt szokującego. Wstałam dosyć późno, zebrałam się, zobaczyłam dwa odcinki Plotkary, książki jak na razie nie tykałam. A większość popołudnia spędziłam w górach na jagodach.
Jednakże gdybym sama miała wybierać gdzie wyjechać na wakacje: w góry czy nad morze. Prawdopodobnie wybrałabym drugą opcję. Po prostu jak dla mnie góry są dobre na maksymalnie dwa, trzy dni. Ale przez tydzień czy dwa tygodnie nie miałabym tam już co robić. A nad morzem niektóre miasta w ogóle nie śpią. W dodatku można się kąpać i opalać, przy tym, że akurat ja uwielbiam wodę. W rzece też można się zanurzyć i tak dalej, jednak to nie to samo co żółty piasek i otwarta ogromna przestrzeń wodna. To zależy od własnych preferencji i dyspozycji. Może to też dlatego, że do gór mam jakąś godzinę, może dwie do niektórych miejsc, a do morza znacznie więcej czasu, przynajmniej dziewięć/dziesięć godzin zależy głównie od dróg. Warto tutaj powiedzieć dobrze znane przysłowie: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
Za chwilę się umyję, potem zamierzam przejrzeć tumblra i zobaczyć odcinek, po czym pozostaje mi przeczytać chociaż rozdział książki. Mam nadzieję, że moich planów nie zepsuje burza. Szczerze mówiąc mam już dość codziennego grzmienia i błysków. Padać sobie może, ale burze do szczęścia mi nie potrzebne.
grafika sky, nature, and storm

12 lipca 2016

Speed it up, baby, make me sweat

Hej,
Wtorek.
Szczerze mówiąc to gubię się już w dniach tygodnia, a kalendarze wiszący na ścianie nie pomada nadal ma na sobie czerwiec. Ale jak na razie nie przeszkadza mi to.
Nic szczególnego dzisiaj się nie działo, zrobiłam ciasto, zobaczyłam kilka odcinków Gossip Girl, oglądałam jak pada deszcz, a jak przestało nawet posiedziałam trochę wieczorem na podwórku.
Co do Plotkary powiem tylko tyle, że ten serial strasznie wciąga, to czterdzieści minut mija zaskakująco szybko. Jak najbardziej kolejny świetny serial, który gorąco polecam.

Oprócz tego właśnie skończyłam oglądać film Raj dla par. Pamiętam, że w tym roku leciał w telewizji, zaciekawił mnie, jednak nie chciałam go wtedy oglądać. Dziś sobie o nim przypomniałam.
"Raj dla par to opowieść o czterech parach znajdujących się w różnym stadium rozpadu. Dave i Ronnie zabrnęli w ślepą uliczkę status quo. Joey i Lucy nie mogą się już doczekać, kiedy od siebie odejdą. Jason i Cynthia wydają się dogadywać idealnie, a jednak rozważają rozwód. Shane już został porzucony, a pocieszenia szuka w objęciach dziewczyny o połowę młodszej. Wydawać by się zatem mogło, że możliwość wyjazdu do ekskluzywnego kurortu na rajskiej wyspie, gdzie można popracować nad wzajemnymi relacjami, pary przyjmą z entuzjazmem. Nic bardziej mylnego. Gdyby nie kusząca wizja dodatkowych atrakcji, nawet wołami by się ich na wyspę nie zaciągnęło."

Obecnie już tylko chcę wziąć prysznic i może zobaczę następny odcinek, po czym przeczytam przynajmniej dwa rozdziały książki. Zaczęłam "Zanim się pojawiłeś" czy książkę na podstawie której powstał film, o którym ostatnio jest szczególnie głośno - nowość kinowa. Zobaczymy jak mi się spodoba, później zamierzam zobaczyć film dla porównania.
grafika flowers, white, and peonies

11 lipca 2016

You can touch me with slow hands

Hej,
Poniedziałek.
Zacznijmy od tego, że wczoraj skończyłam czwarty sezon Orange is the new Black i po prostu już teraz nie mogę doczekać się piątego. Za każdym razem końcówka ostatniego odcinka ma w sobie jakąś tajemnicę, tym razem broń. Nie wyobrażam sobie tego, że żeby poznać dalszy ciąg muszę czekać prawie rok. Aż muszę poszukać daty premiery następnego sezonu. To pokazuje jak świetny jest dany serial. Temu kto nie oglądał jak najbardziej polecam.

Skończyłam czytać "Confess" - Colleen Hoover

Całe życie Auburn Reed jest nakreślone . Jej cele są w zasięgu wzroku i nie ma miejsca na błędy. Ale kiedy wchodzi do studia sztuki w Dallas w poszukiwaniu pracy, nie spodziewa się znaleźć głębokiego pociągu do artysty, który tam pracuje - Owena Gentry. Po raz pierwszy, Auburn podejmuje ryzyko i stawia swoje serce na pierwszym miejscu. Jego przeszłości grozi zniszczeniem wszystkiego ważnego dla Auburn, a jedynym sposobem, aby jej życie dostało się na właściwe tory jest zmniejszenie kontaktu z Owenem do minimum. Ostatnią rzeczą jaką Owen chce to stracić Auburn. Wszystko co będzie musiał zrobić, aby uratować ich związek to wyznać. Ale w tym przypadku, spowiedź może być znacznie bardziej destrukcyjny niż rzeczywisty grzech ...

Książka jest szczególna, spodobała mi się. Naprawdę uwielbiam powieści spod ręki Colleen Hoover. Tym razem w Confess dowiadujemy się o dwójce ludzi. Oboje mają problemy. Ona chce zyskać prawa opieki. A on zmaga się z policją i swoim ojcem. W tej książce tak samo jak znajdziemy pozytywne postacie tak i negatywne. Na prawdę nie rozumiem "teściowej" Auburn  jak i jej syna 'policjanta'. W opowieści jest wpleciona historia miłosna Auburn z Adamem, kiedy to ona miała piętnaście lat.  Nie będę więcej zdradzała, po prostu kolejna książka, którą po prostu trzeba przeczytać.

Oprócz tego pomagałam przy składowaniu flotu i ogólnie większość dnia spędziłam na podwórku. Jutro zobaczę czy się bardziej opaliłam czy też nadal jestem biała jak mąka. Obecnie już się umyłam, za chwilę rozłożę łóżko i zobaczę odcinek Gossip Girl. Potem albo zacznę nową książkę albo pójdę spać, zależy jak będę stała z czasem i moim zapotrzebowaniem na sen.
.


10 lipca 2016

There's only one thing left for us to do

Hej,
Niedziela.
Zacznijmy od tego, że właśni rozpoczął się pięćdziesiąty pierwszy meczy tegorocznego EURO. Zarazem jest to ostatni mecz. Finał Portugalia - Francja. Dziś jestem bardziej za Francją. Szczerze życzę im zwycięstwa. Zobaczymy jak rozwinie się akcja.
A co tu dzisiaj robiłam?
Wstałam, zebrałam się, zobaczyłam dwa albo trzy odcinki Orange is the new Black i obecnie pozostało mi dokończyć ostatni finałowy. Ten czwarty sezon dużo w sobie zawiera. Nie chcę tutaj spojlerować, jednak jedna śmierć mną wstrząsnęła, nie umiem sobie tego wyobrazić. A zanim zaczęłam oglądać ten serial; myślałam że to tylko jakiś nie za fajny program o więzieniu. Jednakże strasznie się myliłam. Ten serial jest prawdziwy.
Oprócz tego większość popołudnia byłam w lesie na jagodach, dzięki czemu teraz mam jagodową wodę, która naprawdę świetnie pachnie. Aż szczerze zachęca mnie ten aromat do masełka jagodowego z Nivei. Ale jak na razie mam jeszcze kilka balsamów. Więc to tylko plany na przyszłość.
Szczerze mówiąc to częściej byłabym w lesie tylko, że za każdym razem jak już tam jestem w pewnym momencie znajduję kleszcza chodzącego po mnie jak po autostradzie. Nie pamiętam kiedy ostatnio taki osobnik mi się wbił, ale lepiej nie kusić losu.
Obecnie pozostaje mi już tylko zobaczyć mecz, później umyć się, kontynuować ostatni odcinek czwartego sezonu Orange is the new Black oraz prawdopodobnie przeczytam przynajmniej dwa rozdziały książki. To by było na tyle co do dzisiejszego dnia.
grafika drink, rose, and summer

9 lipca 2016

And our eyes are crossing paths across the room

Hej,
Sobota.

Skończyłam czytać "November 9" Colleen Hoover.

"Dla Bena i Fallon 9 listopada jest dniem, który najchętniej wymazaliby z kalendarza. W 2 rocznicę od tragicznych i bolesnych przeżyć ich drogi się krzyżują. Gdy dzień dobiega końca i Fallon ma wsiąść do samolotu do Nowego Jorku Ben wpada na szalony pomysł by spotykali się co roku o tej samej godzinie i w tym samym miejscu. A żeby było ciekawiej w każdy inny dzień nie będą się ze sobą kontaktować. Od teraz 9 listopad staje się dniem, na który czekają z utęsknieniem. 
Historia niezwykła, niepowtarzalna i chwytająca za serce. Pokazuje jak to co kojarzy się z cierpieniem i bólem w naszym życiu może prowadzić do pięknych rzeczy."

Szczerze mówiąc dawno, aż tyle nie śmiałam się ani nie uśmiechałam sama do siebie, czytając książkę. Przynajmniej w początkowych rozdziałach, później przepełniał mnie smutek i rozdarcie. Jak najbardziej ta powieść ma w sobie miarę tajemnicy, oczywiście taką o której później się dowiadujemy. Dodatkowo w tej opowieści zostali wspomnieni Milles i Tate z Ugly Love co jeszcze bardziej przekonało mnie do tej książki. Na prawdę Colleen Hoover już dawno zdobyła moje serca i nie rozczarowała mnie. Każda historia spod jej ręki ma głęboki sens, jest dobrze napisana i po prostu aż zachęca do czytania. Tak, że już dziś zaczęłam jej kolejną powieść Confess. I już na chwilę obecną mogę przyznać, że podoba mi się ta książka. Zobaczymy jak rozwinie się akcja i co więcej będę mogła o niej powiedzieć.

Zobaczyłam pierwszy odcinek Gossip Girl. Tak jak wspominałam widziałam jego część prawdopodobnie jakieś pół roku temu. Wtedy nie chwycił mnie ten serial. ale dziś było zupełnie inaczej. Czyli mam już mój kolejny cel - zobaczyć Plotkarę. Miło zobaczyć w nim Taylor Momsen wokalistkę zespołu The Pretty Reckless, kiedy to była jeszcze taka dziecinna i słodka. Na prawdę ją lubię i jako piosenkarkę i jako aktorkę na przykład grała też Cindy Ktosia w Grinchu.

Na chwilę obecną zamierzam rozłożyć łóżko, umyć się i wtedy pomyślę co chcę robić - do wyboru mam kontynuację książki, odcinek Orange is the new Black i odcinek Gossip Girl. Choć jak na razie zależy mi na zobaczeniu całego czwartego sezonu OITNB. Więc prawdopodobnie wybiorę opcję numer dwa, a później przeczytam jakiś rozdział, może dwa.

8 lipca 2016

Scared of what I might say, cause I'm at the edge

Hej,
Piątek.
Kolejny dzień dobiega końca.
Wróćmy najpierw do wczorajszego półfinału. Strasznie cieszę się, z Francja dostała się do finału. Było to starcie dwóch silnych drużyn, jednakże ktoś musiał zwyciężyć. A dodatkowo w prawie każdym meczu sędzia jednak jest bardziej przychylny jednemu zespołowi. Czasami strasznie to widać. Nie zaprzeczę, że wczoraj ten sędzia był obiektywny. Liczę na to, że w niedzielnym spotkaniu również Francja zwycięży na swoim stadionie.
Oficjalnie jestem już na bieżąco z nowymi odcinkami Pretty Little Liars. Aż dziwnie mi, że dzisiaj zobaczyłam ostatni zaległy odcinek. Co ja teraz będę robić, przez dobry miesiąc miałam cały czas zajęcie. Co do serialu to na samym początku mojej historii z nim nie przepadałam za większością głównych bohaterów, jednak z czasem prawie wszystkim polubiłam, a nawet pokochałam. Dziś szczerze mówiąc nie mogłabym wybrać, która z kłamczuch jest moją ulubienicą. Hanna, Emily, Aria i Spencer są na jednej półce względem tego jak ich lubię. Na prawdę producenci się postarali.
Oprócz tego zobaczyłam chyba trzy odcinki Orange is the new Black, aktualnie pozostało mi sześć odcinków czwartego sezonu, po czym prawdopodobnie zacznę oglądać Plotkarę (Gossip Girl).
Moim kolejnym bieżącym "celem" jest dokończenie November Nine. To kolejna książka, która jest tak piękna, Colleen Hoover za każdym razem chwyta mnie za serce. Tym bardziej, że ta powieść ma połączenie z Ugly Love.
No nic, przeczytam kilka rozdziałów, przejrzę tumblra, rozłożę łóżko, umyję się i prawdopodobnie kontynuuję czytanie.
Początek weekendu.
grafika heaven, dark, and grunge

7 lipca 2016

And if my body had a say, I would come again

Hej,
Czwartek.
Dzień drugiego półfinału. Niemcy - Francja. Szczerze mówiąc to bardziej liczyłabym na zwycięstwo Francji, ale dopiero za około dwie godziny będę znała oficjalny wynik meczu.
A co tam dzisiaj?
Wstałam dosyć późno. A zawsze sobie mówię, że wstanę szybciej, że zrobię więcej, ale nie jest źle, zawsze mogłaby siedzieć do wschodu słońca, kłaść się spać i wstawać po południu. Obecnie chciałabym jedynie powyrywać kartki z zeszytów, które same później spalę na ognisku ze znajomymi. Drugim takim celem było by ściągnięcie planu lekcji (w końcu).
Oprócz tego jeszcze wczoraj zrobiłam sobie nowy obrazek na pulpit i ekran blokady. Niby taka mała zmiana, a jednak cieszy i dużo zmienia.
Skończyłam szósty sezon Pretty Little Liars. I jestem w trakcie drugiego odcinka siódmego sezonu czyli prawie jestem na bieżąco. Jutro już będę. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że tyle sezonów zobaczę tak szybko, że zobaczę tyle odcinków w ciągu miesiąca.
Co do seriali to kiedy zobaczę ten ostatni bieżący odcinek, zobaczę resztę czwartego sezonu Orange is the new Black, potem prawdopodobnie zacznę nowy serial Gossip Girl czy tam po polsku Plotkarę. Kilka miesięcy temu nawet zobaczyłam część pierwszego odcinka, ale stwierdziłam wtedy, że to nie dla mnie. Na samym początku nigdy nie mogę się od razu wciągnąć, więc potrzebuję przynajmniej dwóch zobaczonych odcinków, żeby powiedzieć czy chcę oglądać dany serial dalej.
No nic, idę na mecz. Potem dokończę odcinek PLL, rozłożę łóżko, umyję się, przejrzę tumblra i przeczytam przynajmniej dwa rozdziały książki. A co później, zobaczę jak będę stałą z czasem.
grafika girl, hair, and friends

6 lipca 2016

If I had it my way, I would turn you out

Hej,
Środa.
Zacznijmy od tego jak tam mój sen. Wczoraj od popołudnia ciągle blisko krążyła burza. Miałam zamiar siedzieć do północy może trochę dłużej. Byłam już umyta, łóżko rozłożone i tylko czytałam książkę, kiedy to po jedenastej znowu zaczęło grzmieć, błyskać się i ogólnie padać. Jak najszybciej wyłączyłam wszystko i zanurkowałam pod kołdrą, po upływie kilku minut to całe burzliwe zjawisko ustało, a mi udało się zasnąć od razu. Widocznie burza działa na mnie lepiej niż całe to przygotowywanie się do szybkiego zaśnięcia.

Skończyłam czytać "Love Story" Jennifer Echols

"Erin wie, że szczęśliwe zakończenia częściej zdarzają się w książkach niż w życiu. I właśnie dlatego chce zostać pisarką, najlepiej autorką romansów historycznych, w których on i ona, za nic mając konwenanse, pokonują wiele przeszkód, by wreszcie paść sobie w ramiona. Koniec. Kropka.
By zrealizować to marzenie, Erin jest gotowa na śmierć pokłócić się z babką i z pustym portfelem szturmować Nowy Jork. Ma nadzieję, że kurs pisarstwa pozwoli jej zapomnieć o tragicznych wydarzeniach z przeszłości oraz o Hunterze - niegdyś przyjacielu, później śmiertelnym wrogu. Szalenie przystojnym, bardzo inteligentnym i obrzydliwie seksownym wrogu...
Wzorując na Hunterze bohatera swego opowiadania, Erin nie przypuszcza, że chłopak kiedykolwiek je przeczyta. Jednak niespodziewanie Hunter dołącza do uczestników kursu... Ups! Chłopak nie tylko bezbłędnie rozpoznaje siebie w postaci chłopca stajennego, ale postanawia odpłacić Erin pięknym za nadobne.
Z każdymi kolejnymi zajęciami grupa bawi się coraz lepiej, czego nie można powiedzieć o Erin."

Na samym początku w pierwszym rozdziale jest historia stworzona przez Erin właśnie o jej chłopcu stajennym. Od niej wszystko się zaczyna. Jednak główna bohaterka w swoim opowiadaniu przedstawiła dawniejsze czasy. A praktycznie wszystko co jest związane z historią od razu mnie odpycha. I w sumie dlatego długo przekonywałam się do kontynuacji. Jednak w żadnym kolejnym rozdziale nie ma takich historycznych odwołań. Ogólnie książkę czyta się dobrze i szybko. Na pewno szokująca jest końcówka, kiedy to Erin dowiaduje się prawy, kilka wydarzeń z jej i Huntera przeszłości również jest zaskakujących.

Oprócz tego zobaczyłam dzisiaj dwa odcinki Pretty Little Liars i siedziałam na podwórku, pomimo tego, że było dzisiaj znacznie chłodniej niż w ciągu ostatnich dni. Za chwilę umyję się, czymś się zajmę i będę czekała na dzisiejszy mecz. W którym to mogła brać udział Polska. Tak czy inaczej chciałabym, aby to Walia dostała się do finału.

5 lipca 2016

If I had it my way, I would take you down

Hej,
Wtorek.
Drugi tydzień wakacji i już gubię się z dniami tygodnia.
A co tu dzisiaj?
Zacznijmy od tego, że znowu nie umiałam zasnąć. Specjalnie nawet nie oglądałam niczego w internecie, żadnego serialu, niczego w tym stylu. Jedynie czytałam książkę i słuchałam spokojnej muzyki, a później nawet odgłosów morza. Trzymałam ciemny ekran laptopa, a i tak nic mi to wszystko nie dało. W dodatku obudziłam się o trzeciej i do czwartej tak leżałam. Z racji tego, że było jeszcze ciemno, miałam paranoję i widziałam coś świecącego na ścianie. Jak się okazało był to mój odświeżacz przestawiony inaczej, przez co odbijał światło z podwórka. Ciekawie. Głównie chyba z powodu tego świecącego punktu nie mogłam ponownie zasnąć. Później budziłam się jeszcze kilka razy, aż w końcu wstałam o w pół do jedenastej. Nie lubię spać tak długo, jak dla mnie dziesiąta to maksymalna godzina wstawania.
Oprócz tego oficjalnie już wiem kim jest/było "A" w Pretty Little Liars. Czyli skończyłam 6A i obecnie jestem na trzynastym odcinku szóstego sezonu. Szczerze myślałam, że po poznaniu tożsamości prześladowcy wszystko się skończy. Aktualnie zadziwia mnie to ile można wymyślić, stworzyć, tak aby znowu pojawiły się nowe problemy. Czekam, aż będę na bieżąco. W następnym tygodniu na pewno zobaczę premierowy odcinek. Czyli tak miesiąc zajęło mi zobaczenie całych sześciu sezonów. A to głównie dlatego, że ten serial niewiarygodnie wciąga.
Obecnie już tylko napiję się kubka mleka, umyję się, rozłożę łóżko i może zacznę kolejny odcinek albo od razu przejdę do książki. Zobaczymy czy dzisiaj uda mi się normalnie zasnąć.
grafika bright, turquoise, and colourful

4 lipca 2016

You think you know somebody

Hej,
Drugi poniedziałek wakacji.
To co też się dzisiaj działo. Zacznijmy od tego, że znowu nie potrafiłam wczoraj zasnąć. Szczerze mówiąc nie wiem czemu. Nawet gdy jestem zmęczona, w końcu położę się do łóżka i tak nie potrafię zasnąć. Co jest po prostu wkurzające. Leżąc tak zaczynam zmyślać jakieś historyjki, aby tylko zasnąć. Pomału serio rozpatruję zmianę wystroju pokoju na salę lekcyjną. Mam nadzieję, że jakoś mi to minie.
Skończyłam piąty sezon Pretty Little Liars i obecnie jestem na piątym odcinku szóstego sezonu. Nie mogę się doczekać tego, aż będę na bieżąco, ale z drugiej strony mając w zanadrzu jeszcze przynajmniej sezon jest dobrze. A dokładnie jutro minie miesiąc od kiedy zaczęłam oglądać Słodkie kłamstewka. Czyli jednak uda mi się oglądać premierowe odcinki.
Oprócz tego jeszcze czytałam książkę, dosyć długo leżałam w łóżku i siedziałam na podwórku. Aż brakuje mi meczu wieczorem. No cóż następny dopiero w środę. Najbardziej czekam na ten finał oraz to jakie drużyny w nim zagrają. Na to jeszcze muszę poczekać.
Aktualnie mam zamiar zobaczyć jeszcze jeden odcinek serialu, przeczytać przynajmniej rozdział książki, rozłożyć łóżko i się umyć. A czy będę robić coś później, obecnie nie wiem, zależy od czasu. Liczę, że potem spokojnie zasnę i nie będę przez jakąś godzinę (jak nie więcej) przewracała się z boku na bok.

grafika fashion, girl, and summer

3 lipca 2016

Cause we both have the fear, fear of being alone

Hej,
Niedziela.
Co tu dzisiaj robiłam? Wstałam przed szóstą, przy tym, że wczoraj poszłam spać o północy i długo nie mogłam zasnąć. To spałam około pięciu godzin, może. To akurat spora różnica w porównaniu z tym ile spałam przez cały tydzień, a dzisiaj. Rano i tak sobie odespałam dwie godziny. A co potem z powodu deszczu nigdzie nie wyszłam, głównie siedziałam w domu czytałam książkę i zobaczyłam kilka odcinków Pretty Little Liars i prawdopodobnie jutro skończę piąty sezon. Później, gdy już nie padało i było znacznie suszej wyszłam na podwórko. Tak czy inaczej była to spokojna, wolna niedziela. Tym bardziej, że dni są lepsze, kiedy nie muszę się stresować szkołą, lekcjami i tym wszystkim powiązanym.
Wczorajszy mecz, a właściwie karne pomiędzy Niemcami, a Włochami nie skończyły się jak dla mnie za dobrze. Znacznie bardziej wolałabym, żeby do półfinału weszły Włochy. No nic z tym nie zrobię, obecnie pozostaje mi trzymać kciuki za Islandię, chociaż do Francji akurat nic nie mam. Zobaczymy. Obu drużyną życzę jak najlepiej.
grafika drink, pink, and summer

2 lipca 2016

You got yourself in a dangerous zone

Hej,
Sobota.
Co jest najdziwniejsze, wtedy gdy pójdę później spać, wstanę jeszcze szybciej niż normalnie gdy jestem w łóżku około północy. Chyba że w obu przypadkach wstanę o tej samej godzinie. Pierwszy tydzień wakacji prawie minął, nadal zamierzam się wysypiać, jednak chciałabym wstawać szybciej. Mimo wszystko rozbudzenie się szybciej daje takie dodatkowe godziny dnia.
Wczorajszy mecz Walia - Belgia i wynik 3:1 Szczerze jestem zadowolona, że Walia weszła do półfinału. A teraz gdy wiem, że będą grali z Portugalią jeszcze bardziej życzę im wejścia do finału. Na moim pierwszy miejscu była Polska, po jej odejściu teraz kibicuję Walii i Włochom. Właśnie dziś ma miejsce mecz Niemcy - Włochy. Nie żebym źle życzyła mistrzom świata jednak liczę na awans Włoch. Zobaczymy jak rozwinie się akcja.
A co tu jeszcze robiłam? Wstałam, zebrałam się, sprzątałam, siedziałam na podwórku, czytałam książkę, zobaczyłam kilka odcinków Pretty Little Liars. Za chwilę idę na ten już rozpoczęty mecz, a potem pozostaje mi w przerwie jakoś szybko się umyć, może zahaczę czasowo delikatnie o drugą połowę. Po meczu rozłożę łóżko i jeszcze trochę posiedzę, może następny odcinek PLL będzie mój albo kolejny rozdział. No nic zbieram się, mam nadzieję, że krążąca w okolicy burza nie przerwie transmisji. 
grafika river, montana, and nature

1 lipca 2016

Hello July

Hej,
Piątek.
Wczorajszy mecz. Mimo tego, że Polska reprezentacja nie wyszła dalej i tak wygrali. Szczerze mówiąc Portugalii nie należy się półfinał. Tym bardziej, że wypłynął błąd sędzi przy karnym Błaszczykowskiego. Dwie pełne godziny meczu pokazały siłę obu drużyn. I tak najlepsze są powstałe memy z wczorajszego spotkania. Naprawdę Michał Pazdan jest mistrzem w strzelaniu min i swojej postawie. Jak dla mnie Polska jest zwycięzcą i tego nic nie zmieni. Z dumą prezentowali się jako jedna z ośmiu najlepszych drużyn Europy.
A dzisiaj mecz Walia - Belgia. Kompletnie nie wiem jak skończy się to spotkanie. Aż jestem ciekawa.
A co tu jeszcze robiłam? Wstałam po dziewiątej bo na zegarze widziałam, że jest już po dziesiątej. Ale przynajmniej miałam przyjemny sen. Zobaczyłam odcinek Orange is the new Black i kilka Pretty Little Liars. Opalałam się na podwórku i większość czasu spędziłam właśnie tam. Odpoczywałam. W ogóle nie zorientowałam się, że pierwszy tydzień wakacji już minął. I tak mamy jeszcze dwa miesiące.
Za chwilę zwijam się na mecz. Potem rozłożę łóżko, umyję się i może jeszcze coś poczytam albo zobaczę kolejny odcinek. Zależy od tego jak szybko skończy się mecz i z jakim wynikiem.