13 stycznia 2015

while we eatin’ fondue

Hej,
Wtorek, dzień dosyć długi i męczący, ale za to jutro w ogóle nie mam lekcji. Tylko same próby i występy, czyli konkurs jasełek. Znowu będziemy tańczącymi diabłami, ogon już mam zrobiony. Szkoda tylko, że to akurat w środę, czwartek jest o wiele cięższym dniem szkolnym. Zawsze jednak coś. Fajnie tak nie przejmować się zadaniami i tym co będzie jutro.
Dzisiaj zresztą w mojej klasie było tylko trzynaście osób, jutro możliwe że przyjdzie pięć osób. Ciekawa jestem co nauczyciele będą zamierzali z nimi robić. Ale nie, nie jest mi ich żal.
Pogoda za oknem, kiedy jeszcze było słońce, przypinała typowy wiosenny dzień. Za to nadal nie mogę z mojej koleżanki, kiedy powiedziałam, że jest wiosna, a ona wyskoczyła z 'jesień', a po chwili poprawiła się, że chodziło jej o luty. Tak czy tak nie trafiła, niestety. Ja za to wczoraj zamiast mydło powiedziałam masło, co się dzieje nie wiem. Podobnie jak myślałam o tym, żeby założyć się z kimś o przyniesienie patelni do szkoły (?) albo jak zawsze chciałam zrobić kisiel w szkole chociaż go za bardzo nie lubię lub kawę, którą obiecałam już kilku osobom. Czasami, aż sama zastanawiam się nad swoimi myślami i nadal nie wiem skąd niektóre mi się biorą.

2 komentarze:

Za każdy komentarz szczerze dziękuję, przyjmuję tylko uzasadnioną krytykę. Jednakże każda opinia ma dla mnie znaczenie.
♥♥♥
Jeśli już komentujesz, bo zależy ci tylko na wejściach i komentarzach to przeczytaj chociaż połowę postu, a dopiero potem skomentuj.