17 kwietnia 2015

Perfecting my passion

Hej,
Dzisiaj już nadszedł piątek, którego akurat bardzo długo oczekiwałam.
Dzisiejszy dzień w szkole minął całkiem dobrze, jednak poszłam na siódmą, ale w poniedziałek już się nie wybieram. Na biologii mieliśmy tę kartkówkę, wczoraj jakoś późno zaczęłam się uczyć, właściwie to nie wiedziałam w ogóle czego dokładniej mam się nauczyć. Wtedy strasznie chciało mi się spać, postanowiłam już nie powtarzać i wejść na laptopa, a dokładniej godzinę później miałam pełno energii i nie było myśli o tym, że jestem senna. Wracając do tematu, na biologii siedzę w pierwszej ławce, mieliśmy już oddawać, więc jako pierwsza dałam, pani momentalnie ją przejrzała, mówiąc, że będzie piątka. Szczerze mówiąc, wygrałam.
Już w następnym tygodniu egzaminy gimnazjalne, a jeszcze pamiętam jak mówiłam sobie, że do testów zostało pół roku, również i miesiąc temu o nich wspomnieliśmy sobie. I że niby cały ten miesiąc tak szybko minął. Z tego wszystkiego dobre jest to, że w końcu nauczyciele przestaną ciągle mówić o egzaminach. Następnym razem dopiero 19 czerwca będę mieć taką możliwość, wtedy będę wyniki, a zarazem i tego dnia odbędzie się komers. Oby poszły dobrze, bo akurat będzie co świętować.
Przez ostatnie dni pogoda była świetna, a dzisiaj jest tak strasznie chłodno (oczywiście w porównaniu z ostatnimi dniami). Znowu wiało, a nawet trochę nad ranem padało. O siódmej było jeszcze zimniej. Liczyłam na to, że do domu wrócę w samej bluzce, ale no cóż. Aktualnie nie chcę się rozchorować, przynajmniej przez najbliższy tydzień muszę się trzymać.
Nareszcie przyszedł weekend, całkiem szybko minął ten tydzień, ale muszę przyznać był trochę trudny. Obecnie to nie ważne, teraz mam piątkowe popołudnie czyli najlepszy czas w ciągu całego tygodnia. Może nawet zacznę czytać "Love Rosie" bo przez ostatnie dni jakoś nie miałam czasu dla książek. Wieczorem będzie leciał Shrek III ale jak na razie nie wiem czy będę oglądać. Zobaczy się potem, nie miałabym nic przeciwko, aby teraz położyć się do łóżka i zasnąć. Stanowczo brakuje mi snu, a za bardzo nie mam kiedy odespać.

16 kwietnia 2015

with both eye closed

Hej,
Następny dzień, czwartek
Tak to nawet nie było źle, z niczego mnie dzisiaj nie spytano, piątka z fizyki, piątka plus z edukacji dla bezpieczeństwa, ale za to żeby nie było tak pięknie, moja średnia 4.0 z historii poszła się walić, przed dwóję z niezapowiedzianej kartkówki. Historią jakoś bardzo się nie przejęłam, po prostu liczyłam na więcej, teraz jestem pewna, że przy najbliższej okazji spyta mnie, bo dokładnie mówiąc wiszę pomiędzy trójką a czwórką. Mimo wszystko jakoś nie chętnie patrzę na historię. To jest jedyny przedmiot, którego tak strasznie nie lubię i nie dlatego, że jest dla mnie za trudny, bo prostu nie widzę w tym sensu i najchętniej wyrzuciłabym ją ze swoich zajęć. Czasy wojny pierwszej jak i drugiej są ciekawszymi tematami i one by mi nie przeszkadzały, ale po co mi wiedza, że któryś z rosyjskich carów uciekł od śmierci przebrany za kobietę.
Pora na małą prognozę i opis pogody, ciepło i temperatura od samego rana nam towarzyszyły, drzewa owocowe zaczynają zakwitać, a wszystko wokoło zielenieje. Rano kiedy miałam tylko dwadzieścia minut doradztwa zawodowego, przez resztę czasu obchodziłam szkołę różnymi trasami. Ogólnie nauczyciele już zaczęli prosić o wychodzenie na dwór w czasie przerwy, ubrałam to w takie słowa, tylko dlatego, żeby nie powiedzieć, że po prostu wywalają wszystkich na podwórko. Podczas jednej przerwy staliśmy przy grzejniku w szkole i nas jakoś nie wypraszali, a innych już tak, czyli co jesteśmy VIP'ami.
Nic więcej dzisiaj chyba już się nie działo i obecnie więcej przeżyć z dzisiejszego dnia już nie przewiduję, teraz zostaje mi tylko napisanie kolejnej rozprawki i pouczenie się na kartkówkę z biologii. Być może nawet pójdę jutro na siódmą, jak na razie nie wiem, w tym tygodniu odpuściłam sobie już dwa razy. Albo zwyczajnie rano stwierdzę, że nie opłaca mi się tam iść i wrócę do lepszej opcji, snu. A tak na serio chociaż ten jeden raz bym musiała iść. W poniedziałek jestem pewna, że nie pójdę, więc zostaje mi jedynie jutrzejszy dzień.
Napiszę rozprawkę, wypiszę sobie pojęcia z biologii, poćwiczę, wezmę prysznic, pouczę się i raczej będę mogła iść spać, co prawdopodobnie i tak nie zrobię za szybko, ale planować sobie mogę.

15 kwietnia 2015

You can catch me kissin' my girl

Hej,
Dzisiaj już środa, kolejny dzień minął całkiem dobrze, chociaż w szkole raczej było nudno, nic takiego się nie działo, ale skończyłam o godzinę szybciej i jakoś te lekcje zleciały.
Pogoda podobna do tej wczorajszej, ale dziś jest znacznie cieplej. Słońce świeciło, wiatru już tak nie wiał, a chmur też było mniej. Zwłaszcza na w-f'ie kiedy grałyśmy w palanta (coś w stylu baseballa) i przy wybijaniu piłki czasami aż trudno było trafić, granie pod słońce nie było najlepszym pomysłem. Ale przynajmniej przy zmianie i łapaniu było łatwiej. Co tu więcej mówić było fajnie. W ogóle w ciągu ostatnich dni mój humor o wiele się polepszył i to prawdopodobnie ze względu na ostatnie wydarzenia, z których dużo się śmiejemy oraz również poprawiającą się pogodę.
Ostatnio moje usta zaczęły pękać, co jak dla mnie było nowością, chyba nigdy nie były w takim stanie, a to głównie dlatego, że skończył mi się carmex, najpierw nie poczułam różnicy, ale po samym używaniu baby lips cherry me doszło do takiego pogorszenia. Przez co lekko zmieniłam zdanie o baby lips, ona wysuszyła i wcale nie działała pozytywnie. Czytałam wiele ich recenzji, przy tych negatywnych lekko się dziwiłam, teraz rozumiem. Gdyby nie skończenie się carmex'a (który mnie ratował) nie poczułabym różnicy. Obecnie liczę na poprawę z nowym masełkiem nivea vanilla&macadamia. Jestem prawie pewna, że nie okaże się bublem.
Teraz zostaje mi tylko przygotować się na jutrzejszy dzień w szkole, trochę pouczyć i poćwiczyć, potem tylko prysznic, mecz i łóżko. Widzę idealny plan na wieczór, ale jeszcze na chwilę wyjdę na dwór. Pozytywna ta środa.

14 kwietnia 2015

like a one-eyed stove

Hej,
Dzisiaj już nadszedł wtorek,
Dzień w sumie był całkiem fajny, oprócz kartkówki z chemii, która jakoś wyśmienicie mi nie poszła, wszystko było w porządku. W ostatnim czasie dowiaduję się sporo nowych wydarzeń i aż trochę śmieszy mnie to wszytko.
W niedzielę wspomniałam o tym. że kończę czytać 'P.S. Kocham Cię' i jeszcze przed tamtym wieczorem ją skończyłam, ale jednak oglądać 50 twarzy Greya nie zaczęłam, bo akurat wtedy poszłam na dwór i jakoś mi ten czas szybko zleciał. Potem zostało mi tylko przygotować się na poniedziałkowy dzień. Wczoraj nawet nie wspomniałam o tym, że miałam chroniony numerek, pierwszy raz w tym roku. Chyba nie miałam zbyt dobrego humoru albo po prostu zapomniałam o tym wszystkim wspomnieć.
Wtorkowe popołudnia lubię, zwłaszcza dlatego, że do szkoły nie muszę robić za dużo na środowy dzień.
Pogoda dzisiaj była już trochę lepsza, przynajmniej nie padał deszcz, ale tak czy tak wiał wiatr, było trochę cieplej, chociaż i tak nie wystarczająco, idąc do szkoły i wracając było mi trochę chłodno. Albo z rana kiedy chodziłyśmy na około szkoły, celu w tym nie było żadnego, ale lubię obchodzić budynki. Potem zazwyczaj jak wracam do szkoły tylnymi drzwiami, nauczyciele mają do powiedzenia coś w stylu 'zapomniałaś kurtki' 'ciepło ci' czy też, że będę chora. Jak na razie wolałabym jednak nie, bo już za tydzień będę pisała egzaminy i raczej nie za fajnie było by mieć wtedy katar, tak jak na próbnych.
Aż mi się przypomniał pomysł, aby na lekcji zapytać się czy można iść do łazienki i nie wrócić już do klasy, usprawiedliwiając się, że poszło się do toalety w swoim domu, tylko, że mieszkam trochę daleko od szkoły, ale chodzić sobie po niej czy też obchodzić ją na zewnątrz, zawsze można, tłumacząc się, że były korki albo zgubiło się drogę. O czym ja w ogóle myślę. Jeszcze przez mniej więcej dwa miesiące muszę utrzymywać z nauczycielami dobre stosunki.

13 kwietnia 2015

And we got it cooking

Hej,
Zaczynamy nowy tydzień, dzisiaj poniedziałek trzynastego, nie na pewno nie jest pechowy, zresztą tak samo jak piątki. Obecnie chciałabym, żeby był już znowu weekend. W szczególności dzisiaj już nie umiałam wytrzymać w szkole. Lekcje tak się dłużyły, że byłam niczym 'o zostało jeszcze pół godziny' 'o zostało jeszcze tylko dwadzieścia dziewięć minut' 'o zostało...'. Odczuwałam to zwłaszcza na historii, w tamtym momencie wolałabym nawet mieć kolejną matematykę, na której też tylko coś piszę i udaję, że mnie to interesuje, ale wtedy czas mija szybciej.
Wczoraj przypadkowo weszłam na pogodę na dzisiejszy dzień, miał padać deszcz. Rano wstałam, zobaczyłam słońce i pomyślałam sobie, że będzie ładna pogoda. Po kilku godzinach w szkole, niebo zaszło chmurami i już nie było tak ciepło. Akurat jak wracałam do domu zaczął padać deszcz, do tego strasznie wiał wiatr, przez co było jeszcze zimniej. W przyszłości chyba jednak będę wierzyć pogodzie w telefonie. Teraz nie jest nawet tak źle, ale mogłoby być cieplej, w sobotę była idealna temperatura.
Ogólnie dzień w normie, nie było aż tak źle, a zwłaszcza, kiedy w końcu wyszłam ze szkoły, a jeszcze przedtem dowiedziałam się czegoś nowego, poza tym mogłam pośmiać się z nowej kłótni, która powstała zupełnie bez potrzeby. Chyba mało kto lubi spiny, a zwłaszcza ciągle z tymi samymi osobami albo jeszcze pomiędzy klasowe. No nic, jakoś to minie i wszystko znowu wróci do podstawowej wersji.

stunnur:

i want to follow back more blogs! ♡

12 kwietnia 2015

one eye closed

Hej,
Dzisiaj już znowu przyszła niedziela, ogólnie są one całkiem w porządku, jeśli następnego dnia nie muszę iść do szkoły, a z tym, że obecnie mamy normalny szkolny tryb. Niedziela wraca do dni, których zbytnio nie lubię. No cóż.
Wczorajszy dzień minął bardzo dobrze, siedzenie u kogoś z osobami, które się lubi jest świetnym pomysłem, porozmawiać sobie zawsze fajnie. Na dworze było ciepło, przyjemnie i dosyć długo utrzymywała się odpowiednia temperatura. Była ona podobna do chwili nocy lata, niby jeszcze nie jest zimno, ale czuje się delikatny chłód, który jest pasującym do całości elementem. Do domu wróciłam około dziesiątej, posiedziałam trochę, poczytałam książkę, wzięłam prysznic i po północy położyłam się, ale jeszcze długo nie mogłam zasnąć. Zresztą w ciągu ostatnich dni jest to zjawisko, które dosyć często mi towarzyszy. Potrzebowałabym kilku wolnych dni, aby trochę odespać, bo normalnie jest to trochę nie możliwe.
Dzisiejszy dzień pomimo faktu, że jutro znów do szkoły, jest całkiem w porządku, poszłam na dłuższy spacer, gdzie tak trochę momentami niosłam psa, bo on w tamtym momencie nie miał ochoty iść, po czym za chwilę znowu normalnie szedł, potem jednak przekonał się co do tego wyjścia. Jak wróciłam postanowiłam kontynuować moją lekturę i wychodzi na to, że dziś albo jutro już ją skończę. Myślę też, żeby zobaczyć w końcu 50 twarzy Greya, przeczytałam wszystkie części więc mogłabym ocenić zgodność książka-film. Planować to ja sobie mogę, ale co z tego na końcu wyjdzie nigdy nie wiem. Na jutro muszę napisać list czy coś w tym stylu na angielski, zrobić zadanie z matematyki, pouczyć się chociaż trochę na historię i geografię. Ale to wszystko wykonam późnym wieczorem, jak na razie mam weekend, a właściwie jego ostatnie godziny, w przeciągu których jeszcze wyjdę na dwór.

11 kwietnia 2015

Gunshots in the dark

Hej,
Dzisiaj już nadeszła sobota, ta będzie wyglądać trochę inaczej niż inne. Dlatego też piszę już teraz, zazwyczaj blog chwytam się dopiero popołudniu bądź najczęściej wieczorem, kiedy mam najwięcej do powiedzenia, a właściwie napisania. Za kilka godzin już będę u koleżanki na urodzinach. A do domu wrócę prawdopodobnie około godziny dziesiątej. Wtedy będę myślała tylko o prysznicu i łóżku, nawet jakbym nie miała od razu iść spać, tylko sobie w nim poleżeć z laptopem. Humor nawet mi dopisuje, zapowiada się fajny dzień, nie musiałam szybko wstać i nie ma dzisiaj szkoły, przy czym jak na razie nikt mnie nie wkurzył. Czyżby jakiś dobry dzień, wygląda na to, że tak. Takiego właśnie potrzebowałam. Posprzątać już posprzątałam, trochę poćwiczyłam, a za chwilę zacznę się pomału zbierać. A może jeszcze po powrocie do domu poćwiczę, całkiem możliwe. Jak na razie nie wiem, moje samopoczucie ocenię dopiero po powrocie.
Pogoda tak jak przewidywałam jest wspaniała, kolejny ciepły dzień. Takiej prawdziwej wiosny brakowało właśnie tydzień temu, chętniej posiedziało by się na dworze w ciągu tych wolnych dni. Teraz zostały jedynie weekendy, przy czym przez normalne dni tygodnia siedzimy w szkole czy też w pracy i za bardzo nie ma możliwości odetchnięcia. Bo przecież każdy ma swoje obowiązki.
Dzisiaj jest naprawdę dobrze.

fahdes:

following back randoms x

10 kwietnia 2015

Yeah, it's the life I chose

Hej,
Nareszcie nadszedł upragniony piątek, co z tego, że ten tydzień w szkole trwał tylko trzy dni i tak mam już dość ostatnich dni. Wolę momenty, w których nie muszę wstawać wcześnie, po czym jeszcze siedzieć przez kilka godzin w szkole.
Dzisiaj setny dzień roku 2015, a przy tym też rocznica Smoleńska, o czym dzisiaj raczej nie dało się nie słyszeć. Zwłaszcza, że nadal w tym mieszają i szukają jakichś nowych informacji, przecież i tak tym zmarłym to nie pomoże. Wina tej tragedii leży po obu stronach, a może nawet kilku. Trudno stało się i nie odstanie, mleko się rozlało. Zostaje jedynie pamięć i wspomnienie, ale i z tym nie przesadzajmy. Bo potem nie ma sensu włączać telewizji, gdzie tylko w kółko jeden temat.
W szkole normalnie, lekcje jakoś mijały, nawet nie było źle, piątki zazwyczaj są dosyć wolne. Miałam nawet dobry humor, ale wyszło jakoś tak, że strasznie się popsuł. Teraz mam ochotę jedynie poczytać książkę i liczyć, że czas będzie mijał jak najwolniej.
Jutro sobota, urodziny koleżanki, czyli popołudnie mam zajęte, prawdopodobnie będzie ładna pogoda, przez co też w większości będziemy na dworze.
Nareszcie przyszła prawdziwa wiosna i ta typowa pogoda, dziś wróciłam do domu w krótkim rękawku. Tydzień temu padał śnieg, dzisiaj jest ciepło i przyjemnie. Humorki pogody są czasami zaskakujące, ale dopóki w lipcu nie będzie śnieżnie i zimno, to jeszcze jest dobrze.
Czyli co dzisiaj zostaje mi tylko kontynuacja książki, szybki prysznic, ciepłe łózko i herbata. Po czym chciałabym szybko zasnąć i przespać całą noc, co do końca nie jest takie pewne, dzisiaj obudziłam się o czwartej, gdzie później nie chciało mi się spać, a wstawałam za nie całe dwie godziny, przed szóstą, wtedy mogłabym nie wstawać. Liczę na to, że przynajmniej dziś się wyśpię.

9 kwietnia 2015

it's just who I am

Hej,
Kolejny dzień, czwartek, pomimo wypadnięciu dwóch lekcji, dzień i tak był trudny i dłużący się, ale przynajmniej wróciłam do domu przed czternastą. Za to za jakąś godzinę znowu będę musiała się zbierać do kościoła na spotkanie z bierzmowania. Dziś jakoś zupełnie nie mam no to sił ani ochoty. Jak miałabym wybrać pomiędzy słuchaniem wytworów księdza na naszych spotkaniach, a byciem w domu, obijaniu się, spaniu. Jednoznacznie wybrałabym tą drugą opcję. Wolałabym nawet pobiec wtedy w maratonie, nie nudziłabym się, aż tak bardzo.
Pogoda zupełnie odmienna od tej co była w ciągu świąt, dzisiaj słońce, niebieskie niebo i przyjemna temperatura, ale i tak rano było chłodno, przez co przewiduję, że wieczorem również nie będzie za ciepło. Aż chciałoby się iść w samej bluzie i całkiem możliwe, że to będzie możliwe.
Ogólnie dzień minął normalnie, kartkówka z edb była prosta, ale co do niezapowiedzianej kartkówki z historii to już nie jestem pewna, a chciałabym utrzymać moją średnią 4.0. Zostało jeszcze około osiemdziesiąt dni do wakacji, a nawet trochę mniej. Jakoś trzeba będzie wytrzymać. Gdyby nie trudny wybór ponadgimnazjalnej szkoły, jak najbardziej chciałabym dwa miesiące wolnego. A tak mam wewnętrzną rozterkę, ale mimo wszystko lepiej było by wiedzieć albo przynajmniej mieć jakiś plan na swoją przyszłość.
Za jakiś czas będę musiała zacząć się zbierać, więc jeszcze spakuję się na jutrzejszy dzień, przeczytać z trzy rozdziały książki i wychodzić. No cóż, potem wrócę i poćwiczę, wezmę prysznic i po mału będę wybierać się w stronę łóżka, choć spać za szybko nie zamierzam. Ciekawy plan na resztę czwartkowego dnia.

8 kwietnia 2015

It's whatever we had to do

Hej,
Pierwszy dzień w szkole po przerwie świątecznej, minął trochę nudno. Nic szczególnego się nie działo, a ja tak jak zazwyczaj odliczałam ile zostało jeszcze minut do końca lekcji, godzin do końca lekcji. Szczerze mówiąc nie opłacało się dzisiaj iść do szkoły. O wiele bardziej wolałabym jeszcze kilka wolnych dni. No cóż trzeba wrócić do normalności, nawet jeśli oznacza to kartkówki, sprawdziany i oglądanie wszystkich tych ludzi.
Pogoda też wygląda na znużoną, ciągłe zachmurzenie, a dodatkowo rano padał deszcz. Tak przez cały dzień było ciemno i ponuro. Zresztą mój humor był dosyć podobny do warunków atmosferycznych panujących za oknem. Obecnie jest już trochę lepiej. Na dzisiaj zostało mi tylko poćwiczyć, pouczyć się na kartkówkę z edukacji dla bezpieczeństwa, przeczytać temat z historii, poczytać książkę, wziąć prysznic, zobaczyć serial i w końcu iść spać. Jak dobrze, że jutro mam na godzinę później i kończę też o godzinę szybciej. Pięć lekcji jakoś jeszcze przeżyję, choć czwartki i tak należą do tych najgorszych dni. Będzie się wydawał krótki ten tydzień, bo aktualnie zostało tylko dwa dni do weekendu.
Co by tam jeszcze powiedzieć? Kompletnie nic nie przychodzi mi do głowy, najlepszym wyjściem na resztą dzisiejszego dnia było by siedzenie w łóżku z ebookiem, ale niestety szkoła zabrała mi część czasu tej opcji.
Dziś już nie mam nic do powiedzenia, po prostu zwykła nudnawa środa.

7 kwietnia 2015

I did it for the fame

Hej,
Ostatni dzień mojej przerwy świątecznej dobiega ku końcowi, czy odpoczęłam? nie. Czy zrobiłam chociaż połowę rzeczy zaplanowanych? tak. Czy zebrałam się już do szkoły na jutrzejszy dzień? nie, ani dosłownie ani emocjonalnie, torba leży w takim samym stanie jak ją zostawiłam tydzień temu. Czy zrobiłam dzisiaj coś sensownego? W sumie to poćwiczyłam, spisałam teksty fajnych piosenek i to chyba na tyle. Czy opłaca się nastawiać na jutro budzik i wstawać do szkoły? Moje serce i wszystko co chciało by spać, powiedziało by, że nie, ale rozum potwierdziłby, powiedziawszy, że niestety muszę. Ale pozytywnie myśląc, zostało tylko około 80 dni do wakacji. W ciągu, których napiszę egzaminy gimnazjalne i będę musiała dokonać słusznego wyboru dalszej szkoły i tego, co ja zamierzam robić w przyszłości. Niektóre osoby z mojego rocznika już zaczęły powtarzać do wyżej wspomnianych egzaminów, nic do nich nie mam, ale sama zadaję sobie pytanie po co(?) przecież testy te to głównie czytanie ze zrozumieniem, wiedza też jest potrzebna, ale na pewno nie wyuczymy się trzech lat gimnazjum w ciągu dwóch tygodni. Poza tym w roczniku 99 jest niż demograficzny, więc w większości wyborów szkół na mniej więcej naszym poziomie i tak nas przyjmą. Ja jakoś szczególnie się o nie nie martwię, wiem, a raczej liczę na to, że pójdzie mi dobrze, a przy tym nie zamęczam się stresem. Stresować zacznę się dopiero wieczorem przed pierwszym dniem egzaminów. Dwa tygodnie całkowitego myślenia o tym, jest zupełnie niepotrzebne. Trzeba wierzyć, że damy sobie radę. A jak nie to po prostu mieć szczęście i dobrze strzelać. Nie będzie aż tak źle, przecież to jeszcze nie matura. Dopiero potem za trzy/cztery lata będziemy się zamartwiać, dziś myślę, że jest to nam nie potrzebne.
Pogoda nawet trochę lepsza niż w ciągu ostatnich dni. Nie padał ani deszcz ani śnieg, co prawdopodobnie zapowiada poprawę warunków. Ale i tak w większej mierze było zachmurzone, a tylko co jakiś czas wychodziło słońce.
Ogólnie dzień w normie, jednak wolałabym dłuższe wolne.

07.04.

6 kwietnia 2015

We on paycation

Hej,
Dzisiaj już poniedziałek, zaczynamy nowy tydzień.
Drugi dzień świąt, lany poniedziałek, co by powiedzieć o tym dniu, strasznie mokry i to już nie tylko z powodu oblewania wodą, ale i ze względu za pogodę, deszcz przeplatany ze śniegiem i słońcem. Znacznie fajniejszy by był ten lany dzień w lato, kiedy było by znacznie cieplej i prawie nikt nie złościł by się za oblewanie.
Wczoraj wspomniałam o trudnym wyborze, którą książkę czytać, wybrałam jednak 'nie mów nic, kocham cię' i muszę przyznać, że jak na razie jest bardzo wciągająca, co potwierdza fakt, że jestem na dwudziestym pierwszym rozdziale, co daje ponad sto dwadzieścia stron od dzisiejszego południa. Oprócz tego przyjemnie i szybko się ja czyta. Co do 'trzech metrów nad niebem' obecnie nie wiem, najpierw myślałam, że będę ją kontynuowała, ale nie wiem na której stronie czy którym rozdziale skończyłam. Wychodzi na to, że będę musiała zacząć ją od początku, a jak na razie nie mam na nią ochoty.
Święta, święta i już prawie po świętach, czyli znowu wracamy do normalności, do szkoły czy też pracy. Ale mówiąc szczerze fajnie było mieć trochę odpoczynku, dobrze, że chociaż jutrzejszy dzień większość szkół mają odpuszczony. Zostaje mi ostatni dzień swobody, możliwości długiego siedzenia w nocy i późnego wstania z łóżka, robienia co tylko chcę. No nic trudno, wszystko przemija, ale przecież będzie dobrze. Myślmy pozytywnie.

rohyals:x
motywacja z tumblra

5 kwietnia 2015

We gettin' paid so

Hej,
Dziś zorientowałam się, że jeszcze w ogóle nie złożyłam wam życzeń. Dlatego z okazji świąt wielkanocnych, życzę Wam wszystkim zdrowia, szczęścia, przyjemnych spotkań w rodzinnym gronie, dużo miłości i uśmiechu, a dodatkowo wszystkim kobietom, mokrego dyngusa! Wesołych świąt!
Mimo, że nie przepadam za bardzo za świętami wielkiej nocy, te są całkiem przyjemne, ale i tak został tylko ich jutrzejszy dzień, po którym wrócimy do normalnego trybu życia. Wszystko co dobre szybko mija.
Dzień minął całkiem dobrze, przeglądałam youtube, oglądałam głupie parodie, poćwiczyłam, a teraz dokańczam oglądać 'i że cię nie opuszczę' bo jak na razie nie miałam za bardzo czasu, aby go kontynuować. Obecnie myślę też czy dalej czytać 'trzy metry nad niebem' czy zacząć 'nie mów nic, kocham cię' a może poszukać jakąś inną książkę. Najpierw wolałabym jednak przeczytać obie, zanim zajmę się kolejną, a która będzie pierwsza. Zostały mi jedynie dwa dni swobody, gdzie spokojnie mogę poczytać sobie bez ciągłej presji czasu. Oprócz tego wyboru, chciałabym spisać sobie teksty kilku piosenek, które bardzo polubiłam oraz dodatkowo oprawić sobie ten 'mój zeszyt', a przy okazji mogłabym opisać w nim mój ostatni świetny sen ze środy. Do szkoły w końcu kiedyś też będę musiała się zebrać, przygotować jakoś do następnych kartkówek i sprawdzianów. Przy czym, że już w tym miesiącu czekają mnie egzaminy gimnazjalne. Obecnie nie stresuję się nimi za bardzo, pewnie dopiero w poniedziałkowy wieczór, dzień przed pierwszą częścią trochę się zlęknę, ale po wejściu do sali, powinno być lepiej. Przynajmniej tak było na próbnych, liczę na to, że mój organizm mnie nie zaskoczy.
Jeszcze raz radosnych świąt!

loveocado:True dat true dat I G G Y

4 kwietnia 2015

You on vacation

Hej,
Sobota, kolejny dzień, który nie wygląda tak jak zazwyczaj. I znowu moja orientacja w dniach tygodnia szwankuje, no cóż, dopóki mam wolne jest mi to obojętne.
Wczoraj skończyłam już czytać papierowe miasta i muszę przyznać, że spodziewałam się zupełnie innego zakończenia, znacznie bardziej optymistycznego dla wszystkich, Margo, Quentina, Lacey, Bena i Radara. Niestety John Green przewidział swój koniec i oto mu pewnie chodziło wzbudzić w czytelniku własne wyobrażenie o dalszych losach bohaterów, po czym wszystko to na co liczymy, on zabija. Właściwie mówiąc po przeczytaniu ostatniej strony i tak możemy domyślać się co do końca  się stało, będzie. Wspaniała książka, podobnie jak szukając alaski czy też wszystkim znana gwiazd naszych wina. A przy okazji ma powstać film na podstawie papierowych miast, dobrze, że przynajmniej tym razem książę przeczytałam przed ekranizacją, choć jest już pierwszy zwiastun.Od Greena na pewno przeczytam też 19 razy Katherine, ale jak na razie muszę dokończyć trzy metry nad niebem, bo tę zaczęłam, ale jeszcze nie skończyłam.
Dzisiaj myślałam, że zobaczę powtórkę 'i że cię nie opuszczę' tylko, że leciała ona o dwunastej i wyszło na to, że zdążyłam zobaczyć jedynie początek, który już szybciej widziałam. Aktualnie postaram się zobaczyć go jak najwięcej, bo już znowu pięć minut po dwudziestej leci 'zielona mila', którą również chciałabym widzieć. Są święta mam więcej czasu, więc tak czy tak prawdopodobnie zrobię większość rzeczy, które mam w planach.
Dzisiaj nawet mój humor był całkiem dobry w porównaniu z ostatnimi dniami, było by jeszcze lepiej gdybym nie miała ciężkiej głowy jakbym była na kacu. No cóż, obecnie jest już lepiej, najgorzej było z rana. Coś jeszcze się dzisiaj działo? A no święcenie jajek i ogólnie potraw wielkanocnych. Przez cały dzień na zmianę ze słońcem przebijały się fale śniegu, chmurzyło się, było ciemno, a po chwili słońce 'z wielkim uśmiechem' wracało. Strasznie pomylona pogoda.
W sumie dzień dosyć fajny.

3 kwietnia 2015

Money's the conversation

Hej,
Dzisiaj piątek, który w ogóle na niego nie wygląda. Tak właściwie to mówiąc szczerze lekko zmarnowałam dwa ostatnie dni, ale przynajmniej się wyspałam, wczoraj upiekłam babki, dzisiaj kołacz, małe drożdżówki i ciasto z jabłkami, poćwiczyłam, dalej czytałam książkę, zrobiłam dwa dzbanki herbaty. Patrzyłam na padający, a później topniejący śnieg. Przez noc strasznie dużo go napadało, ale w ciągu dnia jego większość zdążyła zniknąć, ale za to jutro ma znowu padać. Jeszcze nie wspomniałam o malowaniu jajek, u mnie w domu to zazwyczaj ja zajmuję się pisankami. Uwielbiam robić coś co nie ogranicza mojej wyobraźni, to tak jakby dostać pustą białą kartkę i narysować co aktualnie się chce, co w nas siedzi i co mamy w myślach. Dlatego też głównie lubię rysować, choć czasami po prostu brakuje czasu na to, chyba, że akurat ma się tyle do zrobienia, że aż zaczyna się szukać jakiegoś filmu. Nie, zazwyczaj najpierw wolę zrobić rzeczy konieczne, po czym dopiero te przyjemniejsze i lepsze. Piec ciasta i wyrabiać je też bardzo lubię, być może nawet wykorzystam tą chęć w pracy, chociaż jakoś nie wyobrażam sobie mojej własnej cukierni. Wtedy musiałabym kogoś jeszcze zatrudnić, gdzie później mało by było osobistego wyrabiania, większą pracę przejmują roboty. W prawdzie mówiąc nie wiem jak potoczą się moje dalsze losu, gdzie będę się uczyć, pracować, mieszkać, kogo będę znać, z kim się zadawać. Moje przyszłe życie jest wielką niewiadomą. Z jednej strony chciałabym wiedzieć, kim będę w przyszłości, ale z drugiej znowu nie, bo nigdy nie wiadomo co się jeszcze wydarzy.
Dzisiaj leciał i 'nie możliwe' i 'shrek 2' i 'i że cię nie opuszczę' pozostawało tylko jedno pytanie co oglądać. Wszystko na raz, najwięcej oglądałam shrek'a, a powtórkę 'i że cię nie opuszczę' zobaczę jutro. Zresztą będą święta przez co będę miała więcej czasu więc jakby co mogę ponownie zobaczyć ten film w internecie.
Teraz chciałabym wziąć prysznic i dokończyć książkę, chcę wiedzieć jak ta historia się skończyła.

fireside-fuse:<3

2 kwietnia 2015

Money's the motivation

Hej,
Dzisiaj nareszcie czwartek, pierwszy dzień przerwy świątecznej. Przynajmniej dziś udało mi się spać do dziesiątej, przy tym, że jak to ja zapomniałam wczoraj wyłączyć budzika i już o w pół do siódmej byłam na nogach. Najpierw myślałam, że muszę iść do szkoły, ale po chwili zorientowałam się, że przecież to pierwszy dzień mojego wolnego, nie więcej niż rzucenie się z powrotem do łóżka nie przyszło mi na myśl. Co tak jeszcze robiłam cały dzień, obijałam się i nawet nie wiedziałam kiedy była druga po południu. Czytałam trochę książkę, upiekłam babki na święta, poćwiczyłam jak zwykle i wyszłam na dwór. A pogoda i dziś nie jest nastawiona pozytywnie dla nas, ale w tym dniu nawet podobała mi się taka. Czasami potrzebujemy dnia deszczowej pogody, aby posiedzieć w domu, trochę odpocząć. Oprócz deszczu, zawitał też śnieg, który nadal się utrzymuje, czyli na Wielkanoc i śmingusa dyngusa możemy liczyć na rzucanie się śniegiem. Zresztą ładną mamy zimę tej wiosny, tak trochę naturze chyba pomyliły się święta, to nie jest Boże Narodzenie. Ale przynajmniej jedne święta będą białe, wystarczy, że przystroimy choinkę, zrobimy barszcz i możemy świętować.
Myślałam, że jeszcze dzisiaj zrobię parę innych rzeczy, ale jednak wyszło trochę inaczej. Być może zrobię to dzisiejszej nocy albo jutro wstanę szybciej, nie ta druga opcja nie wchodzi w grę, muszę trochę odespać, a jak nie to wykorzystać szansę na poleżenie sobie w łóżku, tym bardziej, że mam świeżą pościel, w której przebywa się jeszcze lepiej niż zawsze.
A może zobaczę dzisiaj jakiś film, nie miałabym nic przeciwko którejś części szybkich i wściekłych bądź jakiś bardziej romantyczny czy też dramat. Nie wiem, zobaczy się później, przy tym, że jeszcze zostało mi trochę ponad sto stron papierowych miast, przy czym chciałabym już znać zakończenie i dalszy los Margo.

1 kwietnia 2015

Hello April!

Hej,
Dzisiaj już środa i zarazem ostatni dzień w szkole w tym tygodniu. Witaj przerwo świąteczna. Nareszcie będę mogła się wyspać, odespać ostatni tydzień i choć trochę odpocząć. Gdzie pewnie i tak za bardzo ten plan mi się nie uda, będę się budzić zbyt wcześnie albo w ogóle nie będę mogła zasnąć. Dzisiaj za to miałam wspaniały sen, po przebudzeniu spisałam go sobie jak najszybciej w notatkach, aby tylko nie zapomnieć, a potem zastanowiłam się czy to na pewno był sen, wydawał się strasznie realistyczny, tak jakbym cofnęła się w czasie dokładnie o rok i trochę poprawiła tamtą sytuację. Uwielbiam mieć fajne sny i jeszcze je zapamiętywać, przy czym zazwyczaj te fajne zapominam, a te z gorszym przesłaniem dla mnie akurat łatwo mi zapamiętać. W przyszłości jeśli będę miała jakiś strasznie pozytywny i fajny sen, zapiszę go sobie na kartce i dam do mojego zeszytu. Wtedy już na pewno o nim nie zapomnę. Czasami jest też tak, że nie pamiętam swojego snu do momentu, aż ktoś powie coś z nim się łączącego, a wszystko od razu mi się przypomina, odtwarza w głowie i w myślach.
Pogoda dalej pozostawia wiele do życzenia, mroźny wiatr, zachmurzenie z chwilowym śniegiem, ale dzisiaj chyba nie padał deszcz. Za to wieczorem pięknie świeciło słońce, chociaż nadal wiało. Kiedy siedzę w szkole albo zostaje w domu to lubię jak pada deszcz, ale gdy muszę wyjść na dwór, iść gdzieś to już wolę lepsze warunki atmosferyczne. Jak będzie w ciągu najbliższych dni nie wiem, gdyby było trochę cieplej może bym i poszła na dwór z ludźmi na dłużej, a jeśli będzie obecny deszcz czy też niska temperatura przewiduję dokończenie papierowych miast. Co właściwie będę robić i za chwilę.
Aktualnie nie muszę niczego robić, został mi tylko prysznic, a później łóżko. Zero lekcji, zero szkoły i fałszywych osób. Ogólnie to nie przepadam za bardzo za tymi świętami i tak miną jak każde inne zwyczajne dni.