17 czerwca 2015

Bywa różnie

Hej,
Dzisiaj już środa. Czyli kolejny dzień, w którym praktycznie nic nie robiłam, byłam tylko na jednej lekcji, matematyce, gdzie również nic szczególnego nie robiliśmy. Po prostu dzień prób, do Małego Księcia na jutro, do polonezu i na oficjalne zakończenie. Przy tym tańczeniu popatrzyłam się na jedną koleżankę, która stanowczo kupiła sobie za wysokie buty jak na jej nogi. Szczerze mówiąc, ona w nich nie potrafi chodzić, kuśtyka na wszystkie strony i jest bliska upadnięcia. Na komers prawdopodobnie weźmie sobie buty na zmianę albo resztę wieczoru będzie na boso. To aż trochę śmieszne, przecież każdy, a raczej każda dziewczyna zna swoje możliwości i jeśli już w sklepie jakieś buty nie leżą za dobrze, to ich nie bierze. Przecież to nie jest pokaz 'kto ma najwyższe buty'. Nie żebym jej źle życzyła czy coś w tym stylu, ale szczerze to sądzę, że upadnie albo coś sobie zrobi.
Dzisiaj dzień prób, na szczęście jutro już wystawiamy to jedno przedstawienie i chociaż tyle luzu wróci na ten ostatni tydzień przed wakacjami. Ale wtedy myślę, że zakończenie będzie głównym celem i tematem.
Czekam na jutrzejszy dzień, występ i na piątek, komers, a zarazem wyniki egzaminów gimnazjalnych, jeśli będzie bardzo źle to idziemy to opić, nie no na serio to liczę, że będę miała po przynajmniej 50 procent wzwyż, a zwłaszcza z polskiego i angielskiego. Historia i wiedza o społeczeństwie prawdopodobnie poszły mi najgorzej z wszystkiego. No ale cóż, to nie moje klimaty.
Po południu poszłam z koleżanką na dwór na rower, najpierw byłyśmy u innej oddać jej zeszyt i kartę pamięci, bo ona zajmuje się filmikiem na zakończenie, a akurat się rozchorowała. Dłuższą chwilę u niej byłyśmy, przejrzałyśmy ten filmik, a potem wyśmiałyśmy jakieś dzieci, które robiły sobie zdjęcia zaraz obok jej okna. Muszę powiedzieć, że przejechałyśmy dużo ponad dziesięciu kilometrów, objechałyśmy pobliskie miasta, pokręciłyśmy się po okolicy i ogólnie było fajnie i warto jechać. A najpierw jak mi zaproponowała wyjście na rower, nie byłam zbytnio na to nastawiona, ale dobrze, że zmieniłam zdanie. Musimy częściej tak wyjeżdżać, może i nawet większą ilością osób.
I już znowu po jedenastej, mam mokre włosy i ogólnie nie za bardzo jestem przygotowana na jutrzejszy występ. Będzie dobrze, jakoś musi być. I tak to tylko dla szkoły jako widowni.

16 czerwca 2015

I znowu uwierzyć trudno, że marzenia się spełniają

Hej,
Bierzmowanie, bierzmowanie i po bierzmowaniu. Oficjalnie mam już trzecie imię, Marta Anna Łucja, muszę przyznać fajnie to wygląda i brzmi. Szczerze mówiąc trochę się stresowałam, ale jak później się okazało, niepotrzebnie. Biskup był w sumie miły i normalny, o nic nie pytał, niczego więcej nie wymagał. Cała rozbudowana msza jakoś minęła, dwie godziny w kościele. Już nigdy więcej podpisów, spotkań i wymuszonych spowiedzi. Jak dobrze. Ciesze się, że to mam za sobą. Na pamiątkę dostaliśmy po krzyżu i książce, a od mojego świadka naszyjnik.
Ten ostatni rok gimnazjum był i jest strasznie trudny, męczący i wymagający, ale na całe szczęście pomału dobiega już ku końcowi. Będzie mi brakować mojego gimnazjum, ale tak czy tak czas się nie zatrzyma muszę iść do przodu wraz z nim, nie mam wyboru. A zresztą zmiana otoczenia co jakiś czas jest dobra. Podobnie było w przejściu z podstawówki do gimnazjum, czyli tak właściwie już trzy lata temu. Niby to było tak blisko, a jednak daleko. Nie chciałabym jeszcze raz zaczynać gimnazjum i przez to przechodzić.
Dzisiejszy dzień jest kolejnym tym, w którym nie musiałam mieć czegokolwiek, a jutrzejszy zapowiada się podobnie. Choć mimo wszystko wezmę jeden zeszyt i długopis, tak dla pewności.
Ale jestem dzisiaj zmęczona, ten kościół, a późniejsze kelnerowanie w domu zupełnie mnie wykończyło. Przy tym też, że znowu się nie wyspałam. Może tym razem będzie lepiej. Rano, kiedy wstałam i poszłam się myć, musiałam być jakaś znużona i wciąż śpiąca, bo odkręciłam sobie zimną wodę, z przekonaniem, że to ciepła i czekałam, aż ta lodowata zamieni się chociaż w letnią. Niestety do tego nie doszło. Ale takie odświeżenie i otrzeźwienie było pomocne.
Obecnie marzę tylko o łóżku i śnie, ale jeszcze przed tym się spakuje i przeczytać przynajmniej jeden rozdział. Potem prawdopodobnie trochę posiedzę i znów będzie po północy.

15 czerwca 2015

I może trochę pusto, i znowu jest to rano

Hej,
Nadszedł ten nieszczęsny poniedziałek, zazwyczaj po prostu mija jak inne dni, ale ten był dla mnie znaczniej gorszy. Po pierwsze nie poprawiłam fizyki i zostaje czwórka, z historii będzie trója, a zabraknie mi jedynie czterech setnych do wyższej oceny, po drugie pogoda wcale się nie poprawiła, a w nocy była straszna burza, po trzecie wracałam do domu w krótkim rękawku i było mi zimno, po czwarte musiałam iść na spowiedź, która w sumie nie była aż taka zła. W końcu już jutro mam bierzmowanie, nigdy więcej spotkań, wymuszonych spowiedzi czy czegokolwiek związanego z kościołem, przynajmniej spokój na kilka lat. Obecnie jedynym moim problemem jest ubiór, wiem, że paznokcie pomaluję na delikatny róż, a na stopy prawdopodobnie włożę szpilki. Bardzo możliwe jest to, że ubiorę się tak jak zazwyczaj na sztandar. Oby tylko biskup nie zapytał mnie o coś i aby nie zmienił mi imienia. Mam nadzieję, że jutro napiszę już ostateczną wersję moich trzech imion. Wracając do tematu złego dnia, po prostu był dla mnie koszmarny, moje samopoczucie sięgnęło dzisiaj dna. Obecnie jest już trochę lepiej. Mój brat dzisiaj pisał egzamin z technika, liczę na to, że poszło mu znacznie lepiej niż mi. Po prostu nie mam jakoś humoru, od samego rana czułam się jak naćpana, a do tego bolała mnie głowa i oczy. Jednak te ostatnie dwa tygodnie jakoś zniosę, muszę bo aktualnie mam stuprocentową obecność i mam nadzieję, że tak zostanie do końca. Pomimo tego, że rano znacznie bardziej wolałabym zostać w łóżku i spać. Sądzę, że jedyną słuszną decyzją z tego dnia będzie pójście do łóżka, ale na to jeszcze nie pora.
Skończyłam czytać Wróć, jeśli pamiętasz i podobnie jak pierwsza część Zostań, jeśli kochasz, książka jest warta zachodu. Może i czasem jest lekko smętna, ale oprócz tego również wciągająca, a przez to przyjemna i krótka. Teraz w końcu przyszedł czas na Morze spokoju, zamierzałam ją zacząć już dosyć dawno, ale zawsze pojawiały się jakieś inne, które wskakiwały przed. 453 strony powinny zabrać mi więcej czasu, ale to się zobaczy. Muszę jedynie dokończyć oglądać Zostań, jeśli kochasz. Oprócz tego mam multum innych filmów z listy 'do zobaczenia' a teraz kiedy zbliżają się wakacje, będę miała więcej czasu, a nawet w tym momencie, kiedy już chyba wszystkie seriale telewizyjne mają przerwę.
Trzymajcie jutro za mnie kciuki.

14 czerwca 2015

I nie mówisz "dobranoc" i nie mogę przez to usnąć

Hej,
I przyszła ta niedziela, nie lubię jej od samego rana. Cały dzień w głowie siedzi mi ten jutrzejszy sprawdzian z fizyki, od którego zależy moja ocena końcowa. Powiem tyle, dam z siebie wszystko i powalczę o tę piątkę. Jedynie muszę się dowiedzieć na którą przyjść, prawdopodobnie na siódmą bądź siódmą dziesięć, dowiem się później. I znowu się nie wyśpię.
Dzisiaj jednak zdążyłam dokończyć oglądać Poradnik pozytywnego myślenia i muszę przyznać, że podobnie jak książka jest warty zachodu, ogólny temat jest trochę trudny i daje do myślenia. Ekranizacja ma w sobie wiele zmian, ale najważniejsze, że dobrze się ogląda. Teraz kolejny w kolejce do zobaczenia jest film If I stay i całkiem możliwe, że kontynuuję go jeszcze dziś.
Na fizykę mniej więcej się pouczyłam, wieczorem dokładnie powtórzę cały materiał. A potem dam sobie spokój z optyką. Zdążyłam się pouczyć na dworze, bo obecnie pada deszcz i jest burza, zbierało się na nią od południa, aż w końcu przyszły czarne chmury.
Wczoraj w nocy, a właściwie to już dzisiaj oglądałam różne uczesania włosów, głównie chodziło mi o komers, a jeśli by się coś znalazło to nawet na bierzmowanie. I myślę, że dzisiaj spróbuję je zrobić, głównie to chodzi mi o wodospad (warkocz) i warkocz pleciony z boku głowy. Zresztą zobaczy się jak to wyjdzie. A potem jednak zmienię zdanie i pójdę w rozpuszczonych, co jest całkiem możliwe.
Pozostaje mi tylko posiedzieć na schodach bądź w oknie oglądając deszcz, zrobić pierwsze podejścia do fryzur na te szczególne dni, kontynuować film, poczytać książkę, powiadomić ciocię w sprawie bierzmowania i wieczorem powtórzyć materiał z fizyki.
A teraz już znikam bo burza chyba się nasila. Jakoś szczególnie nie przepadam za takimi zjawiskami meteorologicznymi.
Gdyby nie ten sprawdzian to ta niedziela była by całkiem znośna, no ale cóż. Ostatnie dwa tygodnie wytrzymam. To już prawie koniec roku szkolnego, zresztą już czerwiec, a u mnie na kalendarzu nadal maj. Potem nie dziwne, że mylę się z datami. Nie ważne i tak za kilka tygodni nie będę wiedzieć jaki jest dzień tygodnia czy też nawet miesiąc.

13 czerwca 2015

Jest tak samo, może tylko trochę smutno

Hej,
I już znowu minął kolejny dzień, sobota. Zazwyczaj z samego rana zaczynam sprzątać, ale dzisiaj było trochę inaczej. Szczerze mówiąc byłam jakby naćpana, przy śniadaniu zastanawiałam się nad mnogą liczbą słowa: pudel, wychodziły mi pudły, pudełe, ale za to wiedziałam, że są pudelki. Oczywiście chodziło mi wtedy o pudle. Gdyby takie myśli przyszły mi na lekcji i zapytałabym się kogoś, czy też panią właśnie o to, jestem ciekawa miny osoby zapytanej. Raczej to nie wygląda na czwórkę z polskiego. Trudno, miałam jakieś zaćmienie.
Ostatnio złamałam sobie do krwi paznokcia, który był już bardzo długi. I teraz zdaję sobie sprawę ile rzeczy ja robię lewą ręką nawet jakby tylko takie mycie kubka czy też odkurzanie.
Ogólnie dzisiaj nie robiłam za dużo, tak właściwie to przez pierwszą część dnia kompletnie nic, potem jednak trochę posprzątałam, gdyby nie bierzmowanie we wtorek, prawdopodobnie odkurzanie nie weszło by w rachubę.
Co tu więcej powiedzieć, jest gorąco, parną, strasznie ciepło, a to dopiero czerwiec, to co będzie w lipcu bądź sierpniu. Dobrze, że akurat w ciągu tych dwóch najcieplejszych miesięcy są wakacje.
Obecnie marzę tylko o prysznicu. Potem poczytam książkę, może kontynuuję oglądanie filmu, po czym jeszcze trochę posiedzę i pójdę spać. Gdyby nie komary i wszelkie muszki całą noc spędziłabym na dworze.
Jutrzejszy dzień nie zapowiada się taki wspaniały, będę musiała pouczyć się i to skutecznie na sprawdzian z fizyki. Optyka to zupełnie nie mój dział, a muszę dostać piątkę. Ostatecznie nawet z tą czwórką, powinien wyjść mi pasek, dla pewności sprawdzę sobie średnią jeszcze tak z dziesięć razy. Już teraz się tym stresuję, czekam tylko na początek wakacji, będę mogła wszystko rzucić i wreszcie usunąć rozprawki i inne prace z mojego pulpitu. Jestem pewna, że już mi się to nie przyda. W sumie to zostało chyba z dwanaście dni, trzy do bierzmowania, a sześć do komersu.
Dobra, kończę, idę pod zimny prysznic. Mam nadzieję, że potem będzie mi znacznie chłodniej.

12 czerwca 2015

gdy uderzy coś, damy się ponieść

Hej,
Dzisiaj już piątek. Dzień minął bardzo fajnie i pozytywnie. W szkole miałam jedynie torebkę, bez której zresztą też bym się obeszła. No ale, jednak coś miałam.
Piątka ze sprawdzianu z matematyki, gdzie zdobyłam 27/28 punktów fajnie by było mieć maksimum, ale liczba 27 jest lepsza.
W sumie to byłam na jednej całej lekcji. Najpierw próba z zakończenia, potem z tańca do przedstawienia, a następnie zdjęcia, gdzie nic nie robiłam, ale się wkręciłam, wychowawcza, oddanie kluczyków i angielski, gdzie też kontynuowaliśmy zdjęcia. Wreszcie oddałam strój z akademii święta szkoły, które było w październiku, tylko osiem miesięcy później. Nie powiem, pani trochę się uśmiechnęła.
A po szkole kolejny raz poszliśmy na dwór, najpierw wprosiliśmy się do domu, a potem poszliśmy na czereśnie. po czym przejechałyśmy się na rowerach i siedziałyśmy na drodze. Pod wieczór było najlepiej, jeszcze jasno i ciepło, ale nie za gorąco. Potem niestety już trzeba było się zbierać.
Zimny prysznic to najlepszy plan pod koniec takiego dnia. Teraz zostało mi tylko pić herbatę, siedzieć w oknie i czytać książkę, co za chwilę zamierzam robić.
Nareszcie przyszedł weekend, za bardzo nie chcę aby się on kończył, bo to oznaczało by poniedziałek i mój trudny sprawdzian z fizyki, optyka to zupełnie nie mój dział. Konstrukcja zwierciadeł, soczewek i całe to zamieszanie. Ale no cóż muszę dać jakoś radę i zaliczyć to na piątkę. Od tego zależy moja ocena końcowa. Specjalnie jeszcze liczyłam sobie średnią i w najniższej postaci wyjdzie mi 4,83. więc tak czy tak czerwony pasek powinien być. Trzy lata gimnazjum i trzy razy świadectwo z wyróżnieniem, to jest wręcz piękne. Jestem z siebie dumna i zadowolona.
Miłego weekendu ♥

11 czerwca 2015

a nasze oczy mówią wszystko zamiast słów

Hej,
I już znowu nadszedł czwartek. W sumie minął całkiem dobrze, piątka z odpowiedzi z fizyki, piątka ze sprawdzianu z matematyki, na który w ogóle się nie uczyłam. oby egzaminy gimnazjalne poszły mi podobnie, bo na nie też się nie uczyłam. Z tej fizyki w poniedziałek będę musiała iść napisać sprawdzian, cholernie chcę tą piątkę na koniec. Musze sobie sprawdzić średnią i to czy wyjdzie mi pasek. Czym bliżej zakończenia roku, tym bardziej się stresuję.
Dzisiaj ogólnie nie mieliśmy za dużo lekcji, tym bardziej że były dwie próby. Jutro w ogóle nie biorę torby, bo po co, starczy mi torebka, a w niej zeszyt i kluczyk do szafki, bo akurat będziemy oddawać. Nic w niej prawie nie mam, jedynie szatę z dnia szkoły z przedstawienia, której nadal nie zwróciłam pani, no to dostanie ją po dziesięciu miesiącach. Lepiej późno, niż wcale, tym bardziej, że się nie upominała.
Już we wtorek będę miała bierzmowanie i dzisiaj mieliśmy próbę, ogólnie organizacyjną, gdzie siedzieć, co mówić, kiedy wyjść z ławki i gdzie pójść. Z tym jakoś się uwinęli, a po spotkaniu jakoś długo wracaliśmy do domu, znowu nawzajem się odprowadzaliśmy, siedzieliśmy na ławce, po prostu było jeszcze ciepło i fajnie. Potem przenieśliśmy się do domu koleżanki i przeglądaliśmy zdjęcia, filmiki w związku z zakończeniem roku. Teraz w najbliższym czasie będzie z pięć ważnych rzeczy, akademii, spotkań, wystąpień i szczerze mówiąc już większość osób traci się w terminach, które ciągle zostają przekładane. Obecnie żyję z dnia na dzień, wszystko na bieżąco, tak chyba jest najlepiej. Zresztą jakoś to będzie.
Skończyłam czytać If I stay/Zostań, jeśli kochasz i muszę dodać tą książkę do listy 'tych fajnych'. Szczerze mówiąc trochę mnie zadziwił czas akcji, że wszystko przebiega nawet nie w ciągu dwóch dni. Jest po prostu inna, wyjątkowa, zresztą tak jak pozostałe. Teraz zacznę drugą część Wróć, jeśli pamiętasz. Myślę, że dzisiaj przeczytam przynajmniej z dwa czy trzy pierwsze rozdziały.
I już znowu blisko północy, planowałam napisać szybciej, ale wtedy chyba jeszcze nie miałabym o czym, znacznie bardziej wolę relacjonować cały dzień późnym wieczorem bądź nocą. Wtedy o wiele lepiej się pisze. Dzisiaj to chyba na tyle. Dobranoc.

10 czerwca 2015

Magia jest wtedy, kiedy splatamy dłonie

Hej,
Dzisiaj już środa, ja dopiero byłam pierwszy dzień w tym tygodniu w szkole, a już mam jej dość. Ten dzień był i jest strasznie męczący. Zacznijmy od tego, że cholernie nie chciało mi się wstawać, miałam cichą nadzieję, że ktoś jest w łazience i będę mogła chociaż chwilę dłużej poleżeć. Tak jednak nie było. No nic, wstałam zebrałam się i poszłam do szkoły. Jest czerwiec, ostatniej tygodnie szkoły i nauczyciele zupełnie sobie odpuścili, tak właściwie to nie miałam dzisiaj żadnej lekcji. Próba z poloneza, gdzie irytowały mnie co poniektóre osoby, później próba z akademii na zakończenie gimnazjum, z czego nie było blisko połowy osób, przez co to wszystko dziś było lekko nie potrzebne, a na końcu w-f, gdzie zaczęliśmy nagrywać filmik na pożegnanie. Myślałam, że z racji, że kończę po trzynastej, do domu wrócę szybko i tutaj znowu się myliłam, kręcenie tego, wieczne powtórki z różnych powodów zabrały nam w sumie dwie godziny, w domu byłam prawie że o szesnastej. Dobrze, że już to mamy załatwione, tak czy tak pozostało jeszcze dużo innych rzeczy związanych z zakończeniem.
Obecnie jest po dwudziestej, a mi zostało jeszcze zebrać się, spakować i pouczyć na fizykę, jutro będę z niej odpowiadać i muszę dostać piątkę, żeby mieć pięć na koniec. W sumie temat nie był trudny, bo o tęczy, zjawiskach pogodowych i tym podobnym, czyli coś gdzie jakby co można pozmyślać.
Zaczęłam oglądać poradnik pozytywnego myślenia, ale dzisiaj raczej go nie zobaczę do końca. Na pierwszym miejscu mimo wszystko dziś jest fizyka, a film mogę zobaczyć kiedy tylko będę chciała. Ostatnio jak byliśmy na dworze, rozmawialiśmy właśnie o filmach, musiałabym zrobić sobie listę 'do zobaczenia'.
No to zostaje mi fizyka, trening, prysznic, książka i łóżko. Plan dosyć prosty, powinnam się szybko się uwinąć, tylko czekam na błogi sen, zwłaszcza, że przez większość dnia bolała mnie głowa, co za często się nie zdarza.

9 czerwca 2015

This moment, we own it

Hej,
Dzisiaj już wtorek, wycieczka dwudniowa dobiegła końca i obecnie jestem już w domu. Szczerze mówiąc ten wczorajszy dzień był jednym z najlepszych od jakiegoś miesiąca. Moje samopoczucie było wspaniałe, zarówno tak samo jak humor. Ogólnie to chodziliśmy po górach, spacerowaliśmy i mieliśmy ognisko. Później w pokojach było jeszcze fajniej, cisza nocna oficjalnie rozpoczynała się dla nas po dwudziestej trzeciej, ale na to już nauczycielki przymykały oko, oby tylko było umiarkowanie cicho. Przez te trzy godziny przed ciszą śmiałam się tyle co przez jeden rok, oprócz tego doświadczyliśmy ciekawego eksperymentu z pepsi. Jakby co to należy pamiętać, że zamrożony gazowany napój, po odkręceniu wybuchnie i tak też się wczoraj zdarzyło. Cała łazienka była lepka, nawet sufit, dobrze że to nie było w moim pokoju. Ogólnie dosyć się działo, to była nasza ostatnia wspólna wycieczka w takim składzie. W sumie było piętnaście osób, ale w większość czasu spędzaliśmy w takiej naszej jedenastce.
Dzisiejszy dzień przebiegł dosyć podobnie, znowu chodziliśmy, potem byliśmy na rynku, na pizzy i w końcu nadszedł czas na powrót. Fajnie było, chciałabym i mogłabym być tam jeszcze dłużej przez parę dni. Ale tak czy tak warto było jechać, strasznie mi się podobało, pogoda też była całkiem sobie i ogólnie tę wycieczkę mogę uznać za udaną.
Za równy tydzień mam bierzmowanie, a za mniej niż dwa tygodnie komers, potem akademia i zakończenie. Czerwiec mija jakoś szybciej. Ani się obejrzymy, a ten rok szkolny dobiegnie końca i rozpoczną się wakacje. Będzie mi brakować obecnej klasy, chociaż za niektórymi osobami nie zatęsknię, ale jest plus, że może z kilkoma będę spotykała się na przystanku czy też w szkole. Nie będzie tragicznie.
Obecnie mam zamiar tylko słuchać muzyki, pić herbatę i czytać książkę. Potem zobaczę co potrzebuję na jutrzejszy dzień, spakuję się, zobaczę serial wezmę prysznic i pójdę spać. Mogłaby też się trochę rozpakować, ale nie w tym momencie, może później albo kiedyś.

8 czerwca 2015

One life we live so here we go

Hej,
Nadszedł ten, przez większość ludzi nie lubiany, poniedziałek.
Ten mój dzisiejszy był zupełnie inny niż zwykle, od dzisiaj jestem na dwudniowej wycieczce, mówiąc szczerze wcale nie tak daleko domu, ale zawsze to coś. Ważne, że spędzę te dni z moją klasą, z którą niestety we wrześniu się już nie spotkam. Mam jedynie nadzieję, że przynajmniej większość ludzi z niej kiedyś spotkawszy mnie przywita się i odezwie choćby słowem. Nie chcę, żeby było tak jak z osobami z podstawówki, obecnie mało z kim z tych sześciu lat rozmawiam. Niestety, może to i dobrze, że co kilka lat zmienia się nam otoczenie. Inaczej nie wiem, jakbym wytrzymała z niektórymi osobami. Szkoda mi jedynie takich dobrych znajomości, może i będzie kontakt, ale nigdy taki jaki jest teraz. Tak możemy ponarzekać na jakąś nauczycielkę, na zadania, sprawdzian czy cokolwiek związanego ze szkołą, a ona jednak jest dosyć ważnym aspektem życia, zwłaszcza nastolatków. Będzie inaczej z tym trzeba się pogodzić, po prostu nie ma innego wyjścia. Z jednej strony może i się trochę cieszę, ale z drugiej już niekoniecznie.
Jaka dzisiaj pogoda? Mam nadzieję, że słoneczna i bardzo przyjemna. Nie chciałabym spotkać się z burzą, czy też oziębieniem, bo tak trochę mam większość rzeczy raczej przygotowane na warunki i temperaturę, jak z ostatnich trzech dni.
W tym dniu akurat nie uda mi się poczytać, a szczerze mówiąc chciałabym, brnąć dalej w historię z If I stay. No cóż, co się odwlecze to nie ucieknie. Chyba takie było to przysłowie. Do tego pasowałoby też książka nie zając, nie ucieknie.
Mam nadzieję, że wasz poniedziałek był również pozytywny i wspaniały.
Miłego dnia
astrolily:

i literally think she is the most beautiful woman in the world

7 czerwca 2015

I'm ride or die material

Hej,
Dzisiaj już nadeszła niedziela, ta była znacznie lepsza niż inne, a to głównie dlatego, że jutro nie idę do szkoły. Jedziemy na klasową wycieczkę. Szczerze mówiąc to nawet nie daleko, bo z jakąś godzinę drogi, ale zawsze to coś. Chodzenie po górach, siedzenie nad rzeką uważam za świetny pomysł, zwłaszcza jeśli w następnych dwóch dniach również ma być ciepło.
Co dzisiaj robiłam? Skończyłam czytać Pułapkę Uczuć: Nieprzekraczalna granica i zaczęłam nową. Ku mojemu zdziwieniu nie Ostatnią Piosenkę jak sądziłam dwa/trzy dni temu. Ta nowa to If I stay/Jeśli zostanę/Wróć jeśli kochasz zwał jak zwał chodzi o historię Mii. Obecnie jestem na piątym rozdziale i będę ją kontynuować po powrocie do domu, czyli pewnie już we wtorek.
Spakowana już jestem, chociaż w trakcie, koledzy przyszli mi pod dom, lubię ich, a zresztą jeśli ktoś przychodzi do mnie, to raczej wyjdę na dwór. No i tak spędziłam dzisiejszy wieczór, chodziliśmy po ulicach, odprowadzaliśmy się nawzajem i ogólnie rozmawialiśmy. Nawet jak byliśmy razem ledwo ponad godzinę, to i tak było fajnie i warto.
Co z postami na następne dwa dni jak na obecną chwilę nie wiem, myślę, że jeszcze coś napiszę i dodam z automatycznej publikacji. Ale co zupełnie nie wiem. Może nasunie mi się jakiś temat, warty większego opisu. A może po prostu będzie to czysta improwizacja.
Dobrze, że ten jutrzejszy wyjazd jest dopiero o 9:30. Mam wystarczająco czasu, aby pomyśleć o czym mogłabym zapomnieć, a dodatkowo nawet trochę dłużej pośpię. Dzisiejszej nocy jakoś mi się to nie udało, o drugiej nad ranem i później trzeciej chodziłam po domu, patrzyłam na księżyc i ogólnie nie umiałam zasnąć. W dodatku moi sąsiedzi robili imprezę, która mi nie przeszkadzała, a nawet fajnie było ich słuchać.
Mam nadzieję, że wycieczka fajnie mi minie, a po powrocie opiszę ją jeszcze we wtorek bądź w środę. Zobaczy się o której wrócę, czy w ogóle będę chciała cokolwiek dodawać i czy nie będzie mi się chciało spać.

6 czerwca 2015

I ride or die for mine

Hej,
Dzisiaj już znowu nadeszła sobota, która wreszcie wyglądała tak jak powinna, tym razem byłam pewna aktualnego dnia tygodnia. Co robiłam? Tak jak co tydzień sprzątałam, potem prałam, ścierałam kurze i ogólnie zajmowałam się sprzątaniem. Tak właściwie minęła mi połowa dnia. Po południu podobnie jak wczoraj poszłam się trochę poopalać i ogólnie poleżeć na dworze. Tak spędziłam dobre dwie godziny. Ile dzisiaj zjadłam kawałków arbuza, nie wiem, ale przyznam dosyć dużo. Owoce i warzywa to jak dla mnie najlepsze jedzenie. Za słodyczami jakoś nie przepadam, nie lubię na tyle słodkiego smaku. A w obecnej porze roku najlepsze są owoce, arbuzy, truskawki, ananasy, mango, awokado, maliny, jagody, czereśnie długo mogłabym jeszcze wypisywać.
Dzisiaj dużo myślałam i to o bardzo dziwnych aspektach życia, o życiu grobowym, w sensie co się dzieje z ciałem i tak dalej, musiałabym w tych sprawach porozmawiać z kopidołem. Wieczorem myślałam trochę o blogu i moim zeszycie, tylko, że w momencie gdybym była dorosła, była w ciąży czy też miała dziecko, najpierw bardzo małe, a potem z późniejszym biegiem czasu nastoletnie. I sądzę, przynajmniej w obecnej chwili, że warto by było wtedy wszystko zapisywać. Skupiając się na szczegółach i szczególikach. Na przykład co nas drażniło, jakieś pierwsze nabyte umiejętności, dokładne daty i ogólnie życie w tym czasie. Moim zdaniem takie zachowane zapisane zeszyty, warto było by zachować, a za kolejne kilka/kilkanaście lat, zaprezentować właśnie je własnym dzieciom. Jak dla mnie fajnie było by przeczytać o swoim zachowaniu, rodzinie i ogólnie o dawnych czasach, których nie jesteśmy w stanie pamiętać. A tym samym może pokazalibyśmy jakąś wartościową umiejętność swojemu dziecku, może i ono zapisywałoby ważne dla niego rzeczy. Tak, daleko dzisiaj odpłynęłam. Lubię sobie tak pogdybać, pomyśleć trochę o swojej możliwej przyszłości, o tym co będzie kiedyś.
Co jeszcze robiłam? Czytałam książkę, obecnie jestem na sto jedenastej stronie i zostało mi jakiejś osiemdziesiąt, czyli tak akurat na jutrzejszy dzień.
Jutro będę musiała się spakować, w końcu w poniedziałek wyjazd. Ogólnie dalej będę się opalać, leżeć, na pewno też się przejdę i będzie to mniej więcej taka typowa niedziela, ale bez nauki.

5 czerwca 2015

Never turn our backs, our cars don't even lose control

Hej,
Dzisiaj już kolejny dzień, wczoraj niby był czwartek. ale z powodu święta wydawał mi się on być niedzielą, za to dzisiaj wydaje mi się tak jakby była sobota, a jutro znowu ta niedziela. No cóż, moja orientacja wśród dni tygodnia została strasznie zaburzona. Co zrobić, a tym bardziej, że w poniedziałek i wtorek będę na wycieczce, czym będzie mi się wydawała środa po powrocie kompletnie nie wiem.
Wczoraj wspominałam o tym, że nie wiem, którą książkę wybrać jako pierwszą do przeczytania. Powiedziałam, że prawdopodobnie wybiorę Pułapkę uczuć i już dzisiaj właśnie skończyłam pierwszy tom, blisko 230 stron w dzień. Muszę przyznać nieźle. Z tym, że jednak dosyć długo byłam na dworze, a południowy czas miałam zajęty. Drugi tom nie ma nawet 200 stron, więc przewiduję, że w ciągu dwóch następnych dni ją skończę. Nawet jeszcze jej nie zaczęłam, ale tak przypuszczam.
Pogoda dzisiaj była wspaniała, to akurat każdy musi przyznać, nie było duszno, a jednak przyjemnie ciepło. Aż wyszłam się trochę poopalać. Opaliłam się trochę bardziej już w środę, kiedy z dobre pięć godzin chodziliśmy po dworze.
Jutro przewiduję też trochę wyjść poleżeć na słońcu, a nawet pojeździć na rowerze, jak daleką trasę sobie wybiorę jak na razie nie wiem, ale wystarczająco długo, aby poczuć mocne dotknięcie przez słońce. Mam nadzieję, że przy tym całym opalaniu i tak dalej się nie spale, bo to do najprzyjemniejszych nie należy, a schodząca skóra nie wygląda za fajnie. Czyli jedyny cel tego wszystkiego to załapać się na delikatny brąz ale nie na czerwony.
Poza tym jutro będę musiała posprzątać, jak tylko to skończę kontynuuję historię pułapki uczuć, wyjdę na dwór, poćwiczę, porozciągam się i pomyślę, co będę zabierała na tę wycieczkę. Z powodu tego zamieszania z dniami tygodnia, ciągle zdaje mi się, że to już jutro muszę się pakować. Przyjemnie jednak mieć taką świadomość o jeszcze jednym wolnym dniu oraz o kolejnych dniach spędzonych poza szkołą.

4 czerwca 2015

Follow the same code

Hej,
Dzisiaj kolejny dzień, podobno czwartek, ale za bardzo nie wygląda jak inne typowe czwartki. Bardziej przypomina mi niedzielę, ale co do tego istnieje proste wytłumaczenie: Boże ciało. Z tej też okazji pierwszy raz dalej przeszłam się w tych nowych szpilkach na komers/zakończenie. I szczerze muszę powiedzieć, że bardzo dobrze się w nich czuję i myślę, że nie powinny mnie obetrzeć.
Skończyłam czytać Poradnik pozytywnego myślenia, czyli tak w sumie przeczytałam około 210 stron w jeden dzień. Zaliczam ją do fajnych i wartych przeczytania książek, ale obecnie mam tylko jeden mały problem, jaką teraz mam zacząć. Waham się pomiędzy Ostatnią piosenką a Pułapką Uczuć (dwie części). I coś myślę, że w pierwszej kolejności podejmę się tej drugiej opcji, chyba, że jeszcze zmienię zdanie. Ale sądzę, że zostanę przy tej decyzji. Teraz czy potem to nie ma za wielkiej różnicy, tak czy tak wszystkie te książki przeczytam. Tym bardziej, że przez ten dłuższy weekend mam trochę więcej czasu. Z tym, że jutro muszę iść do koleżanki na próbę z tańca do przedstawienia. A w poniedziałek jadę na dwudniową wycieczkę. Dopiero co ją organizowaliśmy i było ponad miesiąc czasu, a tu już za kilka dni wyjazd. Na pewno napiszę codziennego posta, ale prawdopodobnie z przyśpieszenia, co będzie z wtorkiem, akurat nie wiem. Być może po powrocie coś dodam, a może również skorzystam z automatycznej publikacji. Jak na razie nie mam nic pewnego do powiedzenia. Po prostu jakoś to będzie.
Co jeszcze dzisiaj takiego robiłam? Głównie byłam na dworze i czytałam. Aktualnie pozostaje mi tylko prysznic, rozłożenie łóżka i prawdopodobnie trochę posiedzę. W sumie to nawet chce mi się spać. Przynajmniej jednego dnia trochę dłużej pośpię, choć i tak muszę wstać około ósmej.
♥ 

3 czerwca 2015

Plenty clubs we closed

Hej,
Dzisiejszy dzień już dobiega końca, a muszę przyznać, był bardzo fajny i przyjemny. Znowu mogłam w ogóle nie brać torby do szkoły. Najpierw kręcenie filmiku na zakończenie, z czego udało nam się załatwić tylko dwie osoby, potem jednak lekcja, uczestniczenie w delegacji do zaproszenia, próba z tańca do przedstawienia i próba na akademię na zakończenie, potem tylko dwa w-fy i koniec 'lekcji'. W wielkim skrócie teraz zostały nam tylko próby i organizacja filmiku.
Po południu wyszliśmy na dwór, było fajnie, zresztą tak jak zazwyczaj. W maksymalnej liczebności było nas dziewięciu, ale tak normalnie to siedem. Nawet się trochę opaliłam, jednak nóg znowu nie miałam okazji. Musiałabym kiedyś wyjść w krótkich spodniach albo spódnicy (co zamierzam zrobić jutro) ogólnie, żeby moje nogi nie były takie białe. Aktualnie muszę już zacząć uważać na sińce, zadrapania i tym podobne nie ładnie wyglądające przypadki. Jednak na to bierzmowanie, a zwłaszcza komers i zakończenie chcę mieć ładne, normalne nogi wręcz bez skaz. Ale i tak będzie jeszcze w-f na którym największe jest prawdopodobieństwo obicia się. Co zrobić.
Wczoraj i przedwczoraj było ciepło, ale dzisiaj było aż gorąco. Trzydzieści stopni jak na początek czerwca to bardzo dużo. Co będzie w lipcu albo sierpniu, tyle fajnie, że wtedy będą wakacje. Te lato będzie upalne, przynajmniej tak mi się na obecną sytuację wydaje.
Jak dobrze, że jutrzejszy dzień będzie wolny, długi weekend - jak najbardziej tak. Z tym, że w piątek będę musiała iść do koleżanki na kolejną próbę z tego tańca do przedstawienia. Czyli w większości będziemy robić wszystko, ale nie tańczyć. Ogólnie to zapowiadają się dosyć przyjemne kolejne dni. Tym bardziej, że w poniedziałek i wtorek będziemy mieli ostatnią klasową wycieczkę. Powinno być ciepło, bo jedziemy nad rzekę, więc mam nadzieję, że chociaż nogi zamoczymy.
Na obecną chwilę, całkowicie nie mam już sił, przeczytam może z dwa rozdziały i pójdę spać. Jestem wykończona, a moje nogi potrzebują kilku godzin odpoczynku. Wyjścia na dwór są strasznie fajne, ale zawsze potem do domu wracam później, a niektóre rzeczy nadal czekają na mnie, wołając 'ej ty! ja tu nadal leżę na podłodze'. Najwyżej jutro trochę posprzątam i przyprowadzę wszystko do ładu.
Mój obecny status jest mniej więcej taki: w drodze do kochanego łóżka.

2 czerwca 2015

Money rolls, we fold

Hej,
Dzisiaj już wtorek, zazwyczaj strasznie się one dłużą. Ale ten dzisiejszy był zupełnie inny. I w sumie to całkiem dobrze. Zaczynając od szóstki z polskiego z projektu i szóstki z techniki. Wygląda na to, że to kolejny dzień, w którym mogłabym w ogóle nie mieć ze sobą torby. Na trzech lekcjach miałyśmy próby z tańca do przedstawienia i nareszcie mamy w pełni wykonany układ. Na reszcie robiliśmy w przybliżeniu nic ważnego czy też istotnego. Ogólnie już do końca tego roku szkolnego będziemy robić nic, ale jeszcze jutro mam sprawdzian z matematyki. Jakoś szczególnie nie mam zamiaru się na niego uczyć, ostatecznie może w szkole coś poczytam. Reszta jutrzejszych lekcji minie szybko niczym mrugnięcie oka, przy czym prawdopodobnie będzie też próba.
Dzisiaj starałam się wrócić do domu jak najszybciej, głównie dlatego, że miałam jechać po buty na komers/zakończenie. Muszę powiedzieć, że jak codziennie po powrocie do domu (nie skupiając się za bardzo) oglądałam serial szkołę, teraz od jakiegoś tygodnia zawsze coś robię, muszę akurat wychodzić, że jakoś nie mam okazji do zobaczenia tego. Ale szczerze mówiąc tematy tam poruszane z odcinka na odcinek robiły się coraz głupsze, niby z jednej strony idzie się pośmiać z tego, ale z drugiej to jest żałosne. Nie żałuję, że nie mam dla tego serialu czasu. Wracając do głównego tematu, mam już te buty, a dokładniej piękne szpilki w odcieniu kawy z mlekiem, wręcz cappuccino. Są idealne, choć możliwe że prawy lekko mnie będzie ocierał, ale to głównie dlatego, że mam nie wymiarową stopę, jest strasznie wąska, większość butów typu baleriny, szpilki w moim normalnym rozmiarze 39/40 mi spada z nogi. Być może nie jestem sama z tym problemem. Ale to właśnie powoduje, że jestem oryginalna i specyficzna. Gdyby nie te zakupy to prawdopodobnie byłabym na ognisku z kolegami. No cóż, nie dzisiaj. Mimo wszystko jestem zadowolona z moich nowych butów.
Co by jeszcze powiedzieć? Jest pełnia, przez co księżyc będzie docierał swoim światłem nawet do mojego łóżka. Uwielbiam właśnie takie noce, mam nawet żaluzje w pokoju, ale prawie nigdy ich nie używam. Jedynie czasami w zimowe/jesienne wieczory albo gdy ktoś akurat zasłoni. Ale tak czy tak wolę jak jest odsłonięte, zwłaszcza w nocy.
Obecnie zostaje mi tylko spakować się na jutro, wypełnić kartkę w związku z zachowaniem na koniec roku, rozłożyć łóżko, umyć się, przeczytać kilka rozdziałów i w końcu chyba iść spać. Raczej nic więcej nie muszę robić. Mam taką nadzieję.

teensquotess:

http://teenlifequotes.com/

1 czerwca 2015

Got a problem, I got the same one

Hej,
No to zaczynamy nowy tydzień i zarazem miesiąc. Maj minął strasznie szybko. Teraz już czerwiec, w tym miesiącu wiele się wydarzy, zresztą tak jak wczoraj już wspominałam. Najpierw dwudniowa wycieczka, potem bierzmowanie, komers, zakończenie gimnazjum, akademia z tym związana. Oprócz tego, będzie jeszcze wiele prób, zarówno do tego poważnego oficjalnego wystąpienia na pożegnanie, jak i na lekkie przedstawienie Małego Księcia.
Dzisiaj dzień dziecka, tak właściwie to nic wielkiego się nie wydarzyło. Jedynie z tej okazji na ostatniej godzinie mieliśmy turniej z dwóch ogni i mimo tego, że pogoda była wspaniała, nie mieliśmy możliwości wyboru zagrania w palanta, jak to najpierw było zapowiadane. No nic tak czy tak klasowo zajęliśmy pierwsze miejsce. Szczerze mówiąc nie było aż tak źle. A nawet całkiem fajnie. Przy tym że znowu inne klasy mają problem co do nas. Jesteśmy akurat klasą, która dobrze radzi sobie z ocenami, da się z nią dogadać, a w dodatku w większości wygrywamy. Rozumiem, że ich to trochę drażni, ale mimo wszystko, to jak oni się zachowują względem siebie, nauczycieli, potem się obraca przeciwko nim. Że czasami nie wiedzą jak się zachować, no cóż. Tak czy tak to ostatni miesiąc z moją obecną klasą. Może i nie uwielbiam ich wszystkich, ale sporo osób będzie mi brakować, zwłaszcza tych, z którymi siedzę na lekcjach. Będą nowi ludzie, znajomości i tak dalej, ale okres gimnazjum dużo będzie dla mnie znaczył. Nie zawsze było idealnie, były spiny, kłótnie i gorsze dni, ale mimo wszystko jestem zadowolona z tego jak sobie poradziłam i radzę, jestem wręcz dumna z siebie. Może i się zmieniłam, ale z kim to się nie dzieje. Każdy musi chociaż trochę wydorośleć, zacząć inaczej myśleć i mieć inne priorytety niż na przykład szóstoklasista. Gimnazjum zmienia ludzi. to akurat trzeba powiedzieć. Te trzy lata były dla mnie ważne. Czy tylko ja jak zawszę patrzę na siebie z przeciągu ponad roku to myślę tylko coś w stylu 'ale ja wtedy byłam głupia' 'co ja robiłam' ' co ze mną było nie tak'. Ale pewnie za rok będę sądzić podobnie, nie wiem, zobaczy się. Mam dobrą pamięć najwyżej przypomnę sobie o tym później. Jestem nawet ciekawa tego jakie będzie moje życie w następnych miesiącach, czy coś się wydarzy, poznam kogoś, jacy będą ludzie ze szkoły, czy będzie ze mną do klasy chodził ktoś znajomy (jakoś wolałabym jakby jednak nie, ale się zobaczy)
Dzisiaj też byłam się spytać pani z biologii czy jutro muszę iść napisać dodatkowy sprawdzian, żeby mieć piątkę z biologii. Na szczęście jednak nie, wychodzi mi ta piątka i ją będę miała na świadectwie. A poprawianie średniej nie jest potrzebne. Dzięki temu, teraz nie muszę się uczyć, a jutro nie muszę iść na siódmą.
Dziś też przejechałam się dalej na rowerze i postanowiłam, że w wakacje będę więcej jeździć. Fajna jest taka kontrola, gdzie pojadę, jak, którą drogą, a w dodatku jest to również ćwiczenie.

christian-harvey:

🌞