6 czerwca 2015

I ride or die for mine

Hej,
Dzisiaj już znowu nadeszła sobota, która wreszcie wyglądała tak jak powinna, tym razem byłam pewna aktualnego dnia tygodnia. Co robiłam? Tak jak co tydzień sprzątałam, potem prałam, ścierałam kurze i ogólnie zajmowałam się sprzątaniem. Tak właściwie minęła mi połowa dnia. Po południu podobnie jak wczoraj poszłam się trochę poopalać i ogólnie poleżeć na dworze. Tak spędziłam dobre dwie godziny. Ile dzisiaj zjadłam kawałków arbuza, nie wiem, ale przyznam dosyć dużo. Owoce i warzywa to jak dla mnie najlepsze jedzenie. Za słodyczami jakoś nie przepadam, nie lubię na tyle słodkiego smaku. A w obecnej porze roku najlepsze są owoce, arbuzy, truskawki, ananasy, mango, awokado, maliny, jagody, czereśnie długo mogłabym jeszcze wypisywać.
Dzisiaj dużo myślałam i to o bardzo dziwnych aspektach życia, o życiu grobowym, w sensie co się dzieje z ciałem i tak dalej, musiałabym w tych sprawach porozmawiać z kopidołem. Wieczorem myślałam trochę o blogu i moim zeszycie, tylko, że w momencie gdybym była dorosła, była w ciąży czy też miała dziecko, najpierw bardzo małe, a potem z późniejszym biegiem czasu nastoletnie. I sądzę, przynajmniej w obecnej chwili, że warto by było wtedy wszystko zapisywać. Skupiając się na szczegółach i szczególikach. Na przykład co nas drażniło, jakieś pierwsze nabyte umiejętności, dokładne daty i ogólnie życie w tym czasie. Moim zdaniem takie zachowane zapisane zeszyty, warto było by zachować, a za kolejne kilka/kilkanaście lat, zaprezentować właśnie je własnym dzieciom. Jak dla mnie fajnie było by przeczytać o swoim zachowaniu, rodzinie i ogólnie o dawnych czasach, których nie jesteśmy w stanie pamiętać. A tym samym może pokazalibyśmy jakąś wartościową umiejętność swojemu dziecku, może i ono zapisywałoby ważne dla niego rzeczy. Tak, daleko dzisiaj odpłynęłam. Lubię sobie tak pogdybać, pomyśleć trochę o swojej możliwej przyszłości, o tym co będzie kiedyś.
Co jeszcze robiłam? Czytałam książkę, obecnie jestem na sto jedenastej stronie i zostało mi jakiejś osiemdziesiąt, czyli tak akurat na jutrzejszy dzień.
Jutro będę musiała się spakować, w końcu w poniedziałek wyjazd. Ogólnie dalej będę się opalać, leżeć, na pewno też się przejdę i będzie to mniej więcej taka typowa niedziela, ale bez nauki.

4 komentarze:

  1. Świetne rzeczy pokazujes tu i mam nadzieje ,że twuj blog i ty oczywiscie zajdziecie bardzo daleko.
    Zapraszam do mnie : http://angelikao-blog.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam owoce latem:)
    Tak samo lubię powylegiwać się na słoneczku:))
    Ja mam notatniki, dzienniki i tym podobne. Jestem ciekawa, co za 10 lat będę myśleć, czytając je:))

    Pozdrawiam! ♥
    moja Personalna Galaktyka Absurdu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami czytając to co pisałam rok temu, myślę co ze mną było nie tak :)

      Usuń

Za każdy komentarz szczerze dziękuję, przyjmuję tylko uzasadnioną krytykę. Jednakże każda opinia ma dla mnie znaczenie.
♥♥♥
Jeśli już komentujesz, bo zależy ci tylko na wejściach i komentarzach to przeczytaj chociaż połowę postu, a dopiero potem skomentuj.