31 maja 2015

Jumping out on anybody who try to say some one thing about it

Hej,
Dzisiaj już znowu niedziela, a w dodatku ostatni dzień maja. Już dzień dziecka i początek szóstego miesiąca tego roku. W czerwcu dużo się wydarzy, zaczynając od dwudniowej wycieczki potem bierzmowanie, komers, zakończenie gimnazjum i akademia na właśnie te zakończenie. Jeszcze teraz ostatnie podwyższanie ocen i ciągła walka o to żeby nic nie zaniżyć. W końcu i tak już ostatni miesiąc, ostatnie 15 dni (?) jak dla mnie, oczywiście jeśli dobrze policzyłam. Tak czy tak. Zostało mniej niż 20 dni do wakacji. Nie sądziłam, że ten rok szkolny 2014/2015 tak szybko minie. Dopiero co była jesień, potem zima, a teraz już za chwilę mamy lato.
Dzisiejszy dzień mija w sumie bardzo dobrze, zacznijmy od tego, że skończyłam czytać drugą część Trzech metrów nad niebem, Tylko ciebie chcę, po czym zobaczyłam ekranizację. Byłam na spacerze, a potem byłam trochę nad zalewem w sąsiednim mieście. Wreszcie umyłam swoje buty z czwartkowego paintballa i zaczęłam oglądać szybkich i wściekłych 7. Nareszcie jest ten film dostępny w internecie w przyzwoitej wersji. A wieczorem jeszcze będę oglądać ostatnią piosenkę, będzie lecieć na jedynce po dwudziestej pierwszej. Musiałabym też się spakować i trochę pouczyć na biologię, bo we wtorek dla potwierdzenia tej swojej piątki na koniec będę pisała sprawdzian. Jutro prawdopodobnie wypadnie mi ostatnia lekcja i odbędzie się turniej trzecich klas, zależnie od pogody albo dwa ognie albo palant (tak jakby taki baseball). Przewiduję tę drugą opcję, bo pogoda tak jak dzisiaj i jutro powinna być fantastyczna.
Słońce, ciepło, wolny dzień, po prostu bardzo fajna niedziela, a zazwyczaj nie kojarzą mi się one za pozytywnie. Teraz już tylko myślę o zakończeniu szkoły, wakacjach. Szczerze mówiąc będę tęsknić za niektórymi osobami z mojej klasy i nie tylko mojej. Będzie mi brakować tych rozmów, miejsc, wspomnień. Z osobami zawsze można się spotkać, ale to nie będzie to samo, nie będę z nim pięć dni w tygodniu, za to pojawią się nowi ludzie, nowi znajomi, koledzy, nowi nauczyciele i całkiem nowa szkoła. Wyczekuję trochę tego września, jestem ciekawa z kim będę chodzić do szkoły, jak będzie. Ale tego dowiem się dopiero za kilka miesięcy.

30 maja 2015

Been down since day one, look at where we came from

Hej,
I nadeszła ta sobota, dzisiaj mój humor jest strasznie zmienny, no cóż.
Od samego rana wszyscy gdzieś się wybierali, pakowali i tak dalej, a ja po prostu nadal leżałam w łóżku, tak jak już wczoraj przypuszczałam obudziłam się dosyć wcześnie. W końcu kiedy postanowiłam wstać, okazało się, że łazienka jest znowu zajęta. Wyszło na to, że śniadanie skończyłam blisko dziesiątej. Co jak na mnie jest dosyć późną porą. Tak jak też w inne soboty musiałam posprzątać. Na obiad podgrzałam sobie pierogi z serem i tak jakoś minęła większość dnia.
Co oprócz tego dzisiaj robiłam? Wyszłam na dwór, jeszcze raz sprzątałam, zrobiłam herbatę i sałatkę owocową. Ostatnio znacznie częściej robię takie sałatki, głównie z jabłkiem i marchewką, a dodatkowo bananem, truskawkami i ogólnie owocami, które mam w danym czasie w domu.
Teraz czekam aż zacznie się mecz Finału Pucharu Hiszpanii: Athletic Bilbao - FC Barcelona. Oczywiście ja stoję po stronie Barcy. W dawniejszych latach to właśnie ona zdobywała puchar i mam nadzieję, że i tym razem go zdobędzie. A do momentu rozpoczęcia, zdążę napisać tego posta. Aktualnie też oglądam Forest Gump. Muszę powiedzieć, że chyba nigdy nie oglądałam tego filmu albo po prostu wcale go nie pamiętam/nie kojarzę. W czasie reklam meczu pójdę szybko i sprawnie wziąć prysznic, a po zakończeniu pewnie trochę skomentuję dzisiejsze spotkanie, a potem kontynuuję drugą część Trzech metrów nad niebem, Tylko ciebie chcę. Zostało mi już tylko sześćdziesiąt stron, czyli całkiem możliwe, że jutro właśnie ją skończę.
Jakoś dziwnie mi się dzisiaj pisze, ciągle popełniam jakieś literówki i muszę się wracać, przez co pisanie tego posta jest lekko uciążliwe. Może dzisiaj mam jakąś złą passę, aurę czy cokolwiek. A może i pogoda ma na to wpływ, nie nie będę wszystkiego zwalać na warunki za oknem. Chociaż dzisiaj nie były najlepsze, może i z rana świeciło słońce i było dosyć przyjemnie, ale już blisko południa zaczęło się chmurzyć, grzmieć i w końcu padać. Do wieczora już jakoś się utrzymywało w normie, ale zimno było. Jutro powinno być lepiej.

29 maja 2015

We the fam and loyalty never change up

Hej,
Dzisiaj już znowu nadszedł ten piątek. Dzień od samego rana zapowiadał się bardzo dobrze. Pogoda zapowiadała się słoneczna i tak też było do samego końca dnia. Ogólnie do szkoły dzisiaj mogłam w ogóle nie brać torby, bo nawet jakby to ten ołówek na plastykę mogłabym pożyczyć. Ogólnie zaczęliśmy kręcić ten filmik na zakończenie, była próba na akademię, zdjęcia na plastyce i w sumie same luźne lekcje. Czwórka z angielskiego z tego strasznego sprawdzianu, z którym widać dosyć dobrze sobie poradziłam, straciłam tylko dziesięć punktów. Szóstka z plastyki za pracę rysowaną na lekcji, takie coś akurat lubię. Gdybym nie była pewna tej oceny, nie oddałabym tego. Plastyka jest chyba głównie do podwyższenia średnich.
Kolejny dzień, w którym nie ma mnie za dużo w domu, najpierw szkoła, powrót przed drugą, a po trzeciej już musiałam być gotowa do wyjścia. Razem z koleżankami robiłyśmy prawdopodobnie ostatni w tym roku szkolnym projekt na polski. W większości to oglądałyśmy stare zdjęcia z tych trzech lat gimnazjum, ale to się nie liczy. Tak czy inaczej dzisiaj byłabym na dworze. Może i z większą ilością osób, ale tak również było fajnie. Następnym razem pewnie odrobimy to wyjście.
Obecnie jestem strasznie zmęczona, wręcz wykończona, ale jeszcze trochę poćwiczę, umyję się, rozłożę łóżko i poczytam książkę, potem pójdę spać. Taki plan jak najbardziej mi odpowiada, przynajmniej raz w tygodniu mam możliwość spania dłużej, przy czym i tak pewnie obudzę się szybko i wstanę około ósmej. Tak czy tak aktualnie marzę jedynie o chłodnym prysznicu i łóżku.

 

28 maja 2015

Stuck to the plan, always think that we would stand up, never ran

Hej,
Dzisiaj już nadszedł ten czwartek, dzień za którym nie specjalnie przepadam, ale no cóż. Tym razem jednak był trochę inny. Najpierw cztery normalne lekcje, w tym polski i ostatni sprawdzian z niego w tym roku. Około 12:30 wyjechaliśmy do sąsiedniego miasta na paintball. Szczerze mówiąc najpierw trochę się obawiałam, nigdy przedtem takiego czegoś nie przeżyłam. Ale teraz mogę potwierdzić, że warto spróbować, bezpieczeństwo przede wszystkim jest zachowane, a poza tym kto nie chciałby biegać, strzelać, czołgać się i krzyczeć. Co z tego, że w pewnym momencie nie wiadomo kto z kim jest w drużynie albo czy to już wszyscy. Tak czy tak było fajnie.
Tak minęła większa część mojego dnia, wróciłam do domu blisko siedemnastej, trochę odpoczęłam, posiedziałam i przebrałam się, bo znowu musiałam iść na spotkanie z bierzmowania. Niby mielibyśmy być na mszy, ale tym razem załatwiliśmy to inaczej. Na sam koniec dopiero weszliśmy, nikt nie zauważył więc jest dobrze, a nawet jakby to mieliśmy wytłumaczenie. Zmarnowanie godziny czasu, którego dzisiaj i tak mi strasznie brakuje nie uważam za przydatne. Nie ważne, wróciłam do domu, a aktualnie nie muszę nic robić. Jutrzejszy dzień zapowiada się zupełnie luźny, a przy okazji zaczniemy kręcić filmik na zakończenie roku. Jeśli pogoda dopisze to było by fajnie.
Oprócz tego jutro z koleżankami musiałybyśmy zrobić pracę na polski o Wisławie Szymborskiej, a dokładniej 'przeprowadzić z nią' wywiad i jeszcze jakieś drugie zadanie, o którym obecnie nie za dużo wiemy. Czekam już na ten weekend, co dzień to coraz bardziej ciągnie mnie do wakacji, strasznie na nie czekam. Ale jest pocieszenie, że z dnia na dzień bliższy jest ten ostatni dzień. Przed nim jednak będzie jeszcze parę rzeczy do zaliczenia, ostateczne poprawy ocen. próby na akademię, próby na przedstawienie, kręcenie filmiku pożegnalnego, wycieczka dwudniowa, bierzmowanie, komers i w końcu tak długo wyczekiwane zakończenie.
Teraz pozostaje mi tylko rozkoszować się herbatą, zobaczyć Titanica (leci na polsacie), umyć się, poczytać trochę, spakować się i iść spać. Ale do tego jeszcze mam trochę czasu.

27 maja 2015

I look better on your girl than her outfit.

Hej,
Dzisiejszy dzień od samego rana był świetny. Od samego rana czyli od w pół do dziewiątej. Fajnie było iść późno spać, bez pewności, że znowu się nie wyśpię. Z małym wyjątkiem, kiedy blisko ósmej. obudziła mnie mama z myślą, że zaspałam. Nie tym razem (nie zdarza mi się zaspać, jeśli wyłączę budzik to wiem, że muszę wstać, inaczej na pewno wrócę do snu i długo się nie obudzę) więc obróciłam się na drugi bok i poszłam jeszcze spać. Aż przypomniała mi się historia jednej dziewczyny. Była sama w domu, musiała iść do szkoły, wstała wtedy kiedy musiała, umyła się, ubrała i ogólnie była gotowa do wyjścia, z tym, że zostało jej dwadzieścia minut. Postanowiła, że na chwilę się położy i te dwadzieścia minut zamieniło się na dwie godziny. Tej opowieści akurat nigdy nie zapomnę.
Wstałam tak późno, głównie dlatego, że nie szłam do szkoły, tylko mieliśmy dzisiaj wycieczkę do muzeum, oglądanie mumii i starych grobowców w byłym kościele jest o wiele lepsze niż normalne lekcje. A jutro urywamy się z dwóch ostatnich lekcji i jedziemy na paintball, szczerze mówiąc to będzie mój pierwszy taki wypad. Jestem ciekawa tego jak to wypadnie. Jedynie mam nadzieję, że nikt nie będzie się nade mną litował bo 'jestem dziewczyną' w niektórych przypadkach można powiedzieć, że mam więcej siły niż nie jeden chłopak. Zobaczymy, jeśli ktoś będzie chciał być taki litościwy to zobaczy. Oby nie padało, bo w takim razie jest możliwość przeniesienia tego na inny dzień. Tylko że w jutrzejszym przypadku wypada mi historia i edukacja dla bezpieczeństwa.
Co dzisiaj się tak w sumie działo? Największą atrakcją było muzeum, potem już tylko powrót do domu. Resztę dnia spędziłam na siedzeniu, ćwiczeniu i słuchaniu muzyki. Chyba znowu dopadły mnie jakieś gorsze momenty. Jutrzejszy dzień powinien poprawić humor, liczę na to.
Teraz musiałabym się pouczyć na ostatni sprawdzian z polskiego w tym roku szkolnym. Pomaluję też  paznokcie drugą warstwą lakieru, umyję się, zobaczę serial, poczytam książkę i prawdopodobnie pójdę spać. Widzę fajny plan na środowy wieczór.

26 maja 2015

At the red light, rims sitting off set

Hej,
Dzisiaj przyszedł już wtorek. Ale wracając jeszcze do wczorajszego dnia i tego spotkania (egzaminu) w sprawie dopuszczenia do bierzmowania z księdzem, to poradziłam sobie bardzo dobrze. Nie byłam pytana o jakąkolwiek modlitwę to też dobrze, jedynie musiałam opowiedzieć o swoim patronie. Nie doszłam nawet do połowy, a ksiądz mi przerwał, no dobrze, bo dalej to już nie było tak dobrze z tą historią. Dodatkowo trochę pozmyślałam, dlaczego chcę iść do bierzmowania, ale liczy się to, że jestem dopuszczona. Ogólnie z wczorajszej wizyty, tylko jedna osoba będzie miała poprawkę. Wszyscy inni strasznie się stresowali, czym też trochę mnie zarazili, a ja tylko wmawiałam im, że będzie dobrze i że sobie poradzą, no i miałam rację. Później gdy byłam już w łóżku, zanim zasnęłam, pomyślałam sobie, że mogłam się z kimś założyć, ale potem jedynym moim pytaniem było o co(?) W końcu doszłam do wniosku, że mogłam obiecać kogoś, że poproszę księdza do tańca, widać, że było już po północy, a mnie napływały jakieś strasznie dziwne myśli. Wolałam już iść spać.
Dzisiaj w sumie było całkiem fajnie, sprawdzian z niemieckiego poszedł bardzo dobrze i nawet deszczowa pogoda mi się podobała. Być może też dlatego, że mój humor nie był za wspaniały i takie warunki idealnie się ze mną zgrywały.
Nie zapomnijmy, że dzisiaj mamy dzień matki, jeśli ktoś jeszcze nie złożył życzeń swojej mamie, to radzę szybko do niej iść, zadzwonić i podziękować za wszystko. Może czasami pokazuje się ze strony silnej i zdenerwowanej kobiety, ale zawsze ma w sobie coś z tej matczynego zachowania. Tak sobie pomyślałam, że może za jakieś dziesięć lat i ja będę obchodziła te święto. To będzie zdecydowanie dziwne, przynajmniej tak na razie wydaje mi się. Bycie matką to najcięższa, całodobowa i najbardziej wymagająca praca, ale za razem daje dużo szczęścia, miłości, dumy i zadowolenia. Bo kto pokocha nas jak własna mama? nikt nie może się z nią równać, po prostu jest jedyna w swoim rodzaju.
Wiedzieliście, że do wódki Krupnika w okresie zimowym były dołączane pomadki ochronne, bo ja dowiedziałam się dopiero dzisiaj. Tym samym stałam się posiadaczką nowej orzechowej pomadki, takiej jeszcze nie miałam. Głównie dlatego, że nie lubię orzechów, ale w takiej formie są jak najbardziej zadowalające. Przypominają mi w zapachu jakąś czekoladę. Oprócz orzechowej była też dostępna wiśniowa, śliwkowa i pigwowa. Gdybym sama miała zdecydować, którą z nich wybrać, wybrałabym wszystkie. Jestem lekką maniaczką. No cóż, każdy ma swoje przyjemności.
A jutro wycieczka do pobliskiego muzeum, czyli brak lekcji i godzina spotkania umówiona na 10:15. Jak najbardziej to mi się podoba, przy tym też, że będzie nas oprowadzać nasza była, fajna i najlepsza pani z historii.

25 maja 2015

Ride with the plug so I'm close to the outlet

Hej,
Kolejny poniedziałek, ile ich jeszcze w tym roku szkolnym zostało? Z cztery, już tylko cztery. Nie całe pięć tygodni (jeśli dobrze policzyłam) i mamy wakacje. Szybko minął ten rok. Pamiętam jak dopiero był wrzesień i wszyscy płakali, że zaczyna się szkoła. Szczerze mówiąc obawiałam się tych miesięcy, ostatni czas w tej szkole, egzaminy, zawody, wystąpienia, ciągła walka o dobre, a nawet bardzo dobre oceny i stanowczo za mało snu. Codziennie mówię, że nie mogę się wyspać, ale szybciej niż o północy spać nie pójdę, przy tym też, że czasami trudno mi zasnąć. Cały czas mam tyle na głowie, że niekiedy nie wiem w którym pokoju się położyć. A tak na serio to mam już wszystkiego dość i szczerze mówiąc o wiele bardziej wolałabym wychodzić na dwór, późno wstawać z łóżka, późno chodzić spać, nie zamartwiać się ocenami, swoją średnią i szkolnymi sprawami. Ostatecznie wytrwam jeszcze ten miesiąc. I tak za chwilę nauczyciele całkowicie sobie odpuszczą.
Jeszcze dzisiaj na dziewiętnastą mam spotkanie z księdzem w sprawie bierzmowania, czy mnie dopuści i tak dalej, raczej nie powinien mieć cokolwiek przeciwko mnie. Muszę powtórzyć sobie życiorys błogosławionej Łucji z Narni, dlaczego w ogóle chcę przystąpić do bierzmowania, jakie jest w tym dla mnie sens i takie typowe pytania.
Dzień ogólnie poszedł dobrze, nawet ten straszny sprawdzian z angielskiego nie był aż taki zły, piątka z kartkówki i czwórka ze sprawdzianu z matematyki, przez jedno zadanie. No tak. Już siedemnasta, postaram się jeszcze teraz poćwiczyć i spakować na jutrzejszy dzień, potem już prawdopodobnie będę musiała się zbierać i wychodzić.
Oby tylko nie padało, bo pogoda jakaś fantastyczna nie jest, do tej pory jeszcze nie padało i mam nadzieję, że tak zostanie. Z jednej strony źle, że nie ma pogody, bo tak więcej by się było na dworze, ale za to gdyby było bardzo słonecznie, gorzej było by siedziało w szkole. Więc na obecną porę umiarkowana pogoda jest najlepszym wyjściem, tak czy tak nie mamy na nią wpływu. Będzie tak jak ma być, a my musimy się do niej dostosować.

24 maja 2015

Financial outbreak, I'm free but I ain't out yet

Hej,
Dzisiaj niestety jest już niedziela, a weekend dobiega końca. Szczerze mówiąc nie chcę, aby nadchodził poniedziałek, nie chcę znowu wstawać i iść do szkoły. Pociesza mnie jedynie to, że z dnia na dzień coraz bliżej zakończenia gimnazjum, wakacji.
Ogólnie dzisiejszy dzień spędziłam w łóżku, oprócz tego, że rano musiałam wyjść, potem po południu poszłam na spacer, a wieczorem byłam u cioci, zapytać się jej, czy będzie moim świadkiem na bierzmowanie. Co z tym, że dopiero jutro mam rozmowę z księdzem o to czy mnie dopuści do tego sakramentu, ale z tego co się wiem, nie ma żadnych problemów co do mnie. Okaże się później. Muszę się jedynie dlaczego chcę iść do bierzmowania, dlaczego wybrałam dane imię i ogólnie tym podobne pytania.
W sumie to w ciągu dzisiejszego dnia głównie odpoczywałam, oprócz tego poćwiczyłam i jak na razie nic nie zrobiłam do szkoły, a jutro mam sprawdzian z angielskiego z części materiału, który jest dosyć trudny. Ostatecznie jakoś sobie poradzę. I tak mam pewną ocenę na koniec roku. Z historii ostatnio była kartkówka, więc pytać też nie powinna, ale zadanie trzeba byłoby zrobić, a jak nie to odpiszę jutro rano. I tak w większości mamy już luźne lekcje, teraz tylko napisać ostatnie sprawdziany i jeśli trzeba to wyciągnąć oceny. Czekam na te wakacje.
No to na razem zostało mi jedynie trochę się pouczyć, wrócić do łóżka, słuchać muzyki, umyć się, dowiedzieć się wyników dzisiejszego głosowania drugiej tury na prezydenta, poczytać książkę i iść spać. Snu od jakiegoś czasu strasznie mi brakuje, oczekuję tych dwóch miesięcy wolnego, kiedy będę mogła wstawać i chodzić spać o której zupełnie będzie mi się chciało.
Aby ten tydzień był dobry.

Przy okazji wspomnę, że dokładnie dzisiaj mija 10 lat od kiedy Rihanna zaistniała i utrzymuje się na szycie.

23 maja 2015

Got the spirit, I'm feeling like a killer inside

Hej,
Dzisiaj przyszła już sobota, to dzień, który akurat szczególnie lubię.
Przynajmniej jeden raz mam szansę się wyspać, tak czy tak wstałam przed dziesiątą. Przy tym, że tak jak zwykle zdążyłam obudzić się dwa razy blisko siódmej rano. No cóż, pięć razy w tygodniu wstaję o w pół do siódmej, przyzwyczajenie jednak swoje robi.
Dzień ogólnie spędzony całkiem przyjemnie, posprzątałam sobie, nareszcie zrobiłam porządek w pokoju, przez cały ten tydzień na krzesło, fotel i półkę napływały coraz to nowsze rzeczy, masa kartek i poszczególnych zadań. Obecnie wygląda to o wiele lepiej, wszystko ma swoje miejsce i jest tam gdzie powinno być. Jedynie parę kartek i wiele ulotek ze szkół, pozbieranych na targach, nadal leżą nie tknięte na półce, ale jak na razie nie zamierzam ich ruszać, być może w czerwcu.
Jeszcze raz przyjrzałam się sukience, wczoraj zakupionej i muszę przyznać, że dzień po wydaje mi się jeszcze piękniejsza. Tylko czekam, aż wybiorę do niej buty, a potem ubiorę się w nią na komers. Muszę powiedzieć, że zakochałam się w niej. Wczoraj przymierzałam dużo sukienek i byłam pewna, że mój rozmiar to 38, a się okazało, że jednak 36, no fajnie.
Jest sobota, rozpoczął się weekend, wolny czas i tak dalej, ale to wszystko było by zbyt idealne, gdyby jeszcze pogoda dopisała. Dlatego też przez większość dnia utrzymywało się zachmurzenie, a późnym popołudniem/wieczorem zaczęło padać, za ciepło też nie było.
Co dzisiaj jeszcze będę robić? jak tylko opublikuję tego posta, idę się myć, potem skok do łóżka wraz z książką. Znowu strasznie chce mi się spać, więc też za długo siedzieć nie będę

22 maja 2015

It's the day in the life and I'm ready to ride

Hej,
Nareszcie przyszedł ten piątek. W tym tygodniu bardzo go oczekiwałam. Mam już stanowczo dość nauki, sprawdzianów, lekcji i tego całego zamieszania.
Dzisiejszy dzień uważam za zaliczony. W szkole byłam, legitymację podbiłam, papiery do technikum zaniosłam, kupiłam sukienkę na komers i zakończenie i poćwiczyłam. Kompletnie brakowało mi czasu, ale za to wróciłam do domu w dwadzieścia minut, zazwyczaj tę samą trasę pokonuję w trzydzieści. Dziesięć minut to jednak duża różnica. Oddając papiery rekrutacji do biblioteki, musiałam przejść przez prawie całą szkołę i muszę przyznać, podoba mi się ta szkoła. Niby i byliśmy tam wcześniej klasowo na dniu otwartym, jednak gdy teraz sama spokojnie przeszłam, technikum to wypadło o wiele lepiej. Nie potrafię zliczyć ile razy ja się dziś przebierałam w jednym sklepie, drugim i trzecim, ale było warto. W końcu mam już sukienkę, jest ona chabrowa, z lekko rozszerzanym dołem, zakończona złotym akcentem, idealnie dopasowana w pasie z czym w większości przypadków ubrań mam problem, mam mało w pasie. Dziewczyny z podobną przypadłością powinny mnie rozumieć. Cieszę się, że ją mam, teraz mogę oddychać spokojniej. Zostało mi tylko znaleźć jeszcze jakieś fajne buty, przewiduję białe, czarne albo kremowe szpilki dosyć wysokie. Nawet przymierzałam dwie czy trzy pary i muszę przyznać w tych wyższych czułam się znacznie lepiej i pewniej, nie tak jakby mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. Ogólnie co do wysokości szpilki muszę się zmierzyć z partnerem do poloneza. Głupio by mi było, gdybym to ja była wyższa. No nic, to się zobaczy później, najwyżej będę równa z nim.
Pogoda nadal nie było fenomenalna, ale było lepiej niż wczoraj i przedwczoraj. Przynajmniej nie padał deszcz, tak jak wszystkim mówiłam przez cały dzień. I kto miał racje, że nie będzie deszczu? Ja.
Uwielbiam piątki, a zwłaszcza ten czas kiedy szkoła się kończy, jest wieczór i nie ma jeszcze soboty. Teraz zostało mi tylko wziąć prysznic, wskoczyć do łóżka i poczytać książkę. Taki plan na wieczór mi odpowiada, poza tym strasznie chce mi się spać.

itsconsumingme:

imagine it, imagine

21 maja 2015

We got big guns, been graduated from knives

Hej,
Kolejny dzień, dzisiaj przyszedł już ten czwartek, którego za bardzo nie lubię. A ten był w szczególności trudny. Najpierw sprawdzian z fizyki, do którego tyle się uczyłam, głównie zagadnień, a do napisania nie było ani jednego. No tak. Potem jeszcze na ostatniej lekcji, historii, mieliśmy niezapowiedzianą kartkówkę. Muszę dostać z niej czwórkę, żeby mieć te cztery na koniec roku. Co do piątki z fizyki z tego sprawdzianu, to mogę się jedynie wyśmiać. A może jednak jakimś cudem mi się uda. Być może.
Jutrzejszy dzień zapowiada się o wiele lepiej. mam tylko sześć lekcji w tym na angielskim dosyć łatwą kartkówkę. Ogólnie już będziemy głównie rozmawiać na lekcjach. Nie mam nic przeciwko temu. Tak samo jak nie przeszkadza mi rozwiązywanie sudoku na matematyce, teraz jest to tak jakby godzina wyciszenia, w klasie drugi dzień z rzędu była grobowa cisza, dlatego że każdy miał co robić i w sumie pasuje mi to. Nawet na sprawdzianach jest chyba głośniej.
Na jutro mam ułożony grafik, chociaż bardziej jest to plan dnia. Najpierw szkoła, oddam prace z plastyki, podbiję legitymację, szybko wrócę do domu, pojadę do mojego mam nadzieję przyszłego technikum i oddam wniosek. Potem porozglądam się za jakąś sukienką i butami na komers, który jest już za mniej niż miesiąc. Muszę też kupić szampon, bo mojego obecnego zostało mi na jedno użycie. Wrócę w końcu do domu, poćwiczę, napiszę coś tutaj, poczytam książkę, wyjdę na dwór, a co później czy zostanie mi jeszcze jakiś czas, nie wiem. Mogłabym też napisać coś do mojego zeszytu. Zobaczy się później.
Obecnie zrobiłam już dwie prace na plastykę, poćwiczyłam tym razem killer Ewy Chodakowskiej, który jest całkiem fajny. W końcu coś innego, ale z tego co mi się zdaje już kiedyś go robiłam. Umyłam się i za chwilę spojrzę do książki z angielskiego. Jak skończę tanecznym krokiem wskoczę do łóżka. Snu akurat zawsze mi brakuje. Dlatego też chciałabym umieć zatrzymywać czas i dłużej spać. zwłaszcza rano kiedy tak bardzo nie chce mi się iść do szkoły. No nic, zostaje tyle, że i tak muszę codziennie wstawać. Strasznie czekam na wakacje.

i’m feelin’ myself

20 maja 2015

This the biggest day of my life

Hej,
Dzisiejszy dzień mogę podzielić na dwie części, jedna ta w szkole i po niej gdzie wcale się nie stresowałam i drugą wieczorną, gdzie stres i zmieszanie coraz bardziej wzrastało. Obecnie jest po dwudziestej trzeciej, a ja strasznie obawiam się jutrzejszego sprawdzianu z fizyki. Jest to trudny temat, dużo pojęć i zadań, a ja muszę dostać z niego piątkę, żeby później wyjść na koniec z oceną bardzo dobrą. Cholernie mi na tym sprawdzianie zależy. Mam nadzieję, że mi się uda, wierzę w to całą sobą. Trzymajcie kciuki, jeszcze rano sobie powtórzę cały materiał.
Dzień ogólnie był fajny, luźne, normalne lekcje i mój ulubiony w-f. Tym razem znowu miałyśmy go z chłopakami z naszej klasy. Szczerze mówiąc nie przeszkadza mi to, graliśmy w siatkówkę. Muszę przyznać oni są na wyższym poziomie niż my i dobrze pograć z nimi. Czasami na w-f tylko z dziewczynami idzie się załamać, niektóre nawet nie starają się próbować odbić tej piłki, licząc że magicznie ktoś wskoczy przed nie i odbije ją. W podstawówce mieliśmy zajęcia klasowo i szczerze mówiąc nie miałam nic przeciwko nim, przynajmniej graliśmy w nożną. Teraz tylko ja i moja koleżanka chciałybyśmy w nią grać, reszta znowu jest na nie. Ale mamy zamiar za jakieś dwa tygodnie namówić panią, żeby jednak w nią zagrać.
Pogoda znacznie się zmieniła, niby i było ciepło i dosyć umiarkowanie, ale około szesnastej znowu padał mocny deszcz. Jutro niby ma być podobnie, no cóż. Czasami takie dni też są fajne.
Obecnie jak tylko skończę tego posta od razu idę spać, pouczyłam się, wierzę, że będzie dobrze i mam nadzieję. Strasznie zależy mi na tej piątce.
Dzisiaj chyba nic więcej już nie powiem, nie działo się nic szczególnego, jedynym ważnym dla mnie tematem jest ten sprawdzian i zajęcia z wychowania fizycznego. Przynajmniej wróciłam do domu godzinę szybciej bo wypadły zajęcia zdrowotne, które zresztą nie są jakoś bardzo potrzebne.

smoothisblog:

-And it hurts

19 maja 2015

Catch you if you fall

Hej,
Nadszedł i wtorek, w sumie był to dosyć dobry dzień. Szóstka z artystycznych, piątka z niemieckiego. Żadnego pytania i w sumie całkiem luźne lekcje.
Od samego rana była wspaniała pogoda, ciepło, słonecznie i przyjemnie, aż myślałam, że po szkole wyjdę na dwór i przy okazji się trochę poopalam. No cóż, mając ostatnią lekcje, nie miałam już złudzeń, że moje plany legły w gruzach. Zaczęło wiać i grzmieć, w drodze do domu dodatkowo natarłam się na deszcz. Na szczęście nie padało za długo przy tym też jak najszybciej wróciłam do domu. Jakąś godzinę później grzmienie wróciło i wtedy przyszła prawdziwa burza. Nie lubię ich, zawsze trochę się ich boję. Deszcz minął, grzmoty minęły, ale słoneczne niebo nie wróciło, za to zostało zachmurzenie.
Co dzisiaj takiego się jeszcze działo? Tak właściwie to nic wielkiego, wtorek tak jak każdy inny dzień, jedyną atrakcją była ta burza, którą już opisałam. Myślałam, że pójdę na dwór, poopalam się już, ale wyszło z tego tyle, że siedzę w domu i aktualnie piszę tego posta, jak tylko skończę spakuję się na jutrzejszy dzień i pójdę poćwiczyć. Później zostanie mi tylko zrobić maseczkę na włosy, poczytać trochę, wziąć prysznic, zobaczyć serial i biec w stronę łóżka, poleżę, poczytam i będę mogła iść spać, szybko mija ten dzień. Zresztą ostatnio wszystkie dni szybko mi mijają. Już za miesiąc będę po bierzmowaniu, dodatkowo właśnie tego 19 będę miała komers. Wygląda na to, że muszę poważnie rozpocząć poszukiwania sukienki i butów. Z tym, że jestem trochę wymyślata. No cóż, swoje zdanie i opinię biorę jako jedne z najważniejszych.

18 maja 2015

Like the mob all you do is call

Hej,
Nadszedł kolejny poniedziałek, myślałam, że będzie o wiele gorszy, a jednak w sumie poszło mi dobrze, szóstka i piątka z polskiego, szóstka z wosu za to że byliśmy na spotkaniu z europosłem Bolesławem Piechom. Właśnie teraz poszukałam o nim trochę w internecie i zaskoczyły mnie niektóre komentarze. Moim zdaniem wygląda i wydaje się człowiekiem całkiem w porządku, może i ma trudną przeszłość, popełnił wiele błędów, ale tak czy tak wyszedł na osobę miłą, która z chęcią rozmawia z ludźmi. Na tym spotkaniu pojawiły się też trudniejsze pytania i stwierdzenia, a i tak pan Piecha odpowiadał na nie.
Wczoraj w nocy kontynuowałam oglądanie Trzech metrów nad niebem, ale po północy jednak wolałam pójść spać, toteż dzisiaj dokończyłam go oglądać. I muszę przyznać, kolejna wspaniała książka i film na niej oparty, było tak kilka zmian, ale większość mi nie przeszkadzała. Zresztą nie spotkałam się jeszcze z filmem w stu procentach opartym na książce, zawsze trzeba coś skrócić. Inaczej trudno w dwóch godzinach było by opisać ponad 280 stron ze wszystkimi szczegółami. Teraz zacznę czytać drugą część Tylko ciebie chcę. Mam nadzieję, że będzie dobra tak jak pierwsza, a może nawet lepsza od niej.
Pogoda znacząco pozytywnie nas zaskoczyła, przez większość weekendu utrzymywało się zachmurzenie i ogólnie nie było za ciepło, a dzisiaj ponad dwadzieścia stopni na plusie. Wręcz warunki przypominające lato, wakacje. Już za miesiąc głośnymi krokami będą zbliżać się wakacje, ogólnie zostało około 27 dni bez weekendów, jednak ja tego nie liczyłam. Ciągle o tym myślę, ale nigdy nie mam czasu. Jak dla mnie doba ma za mało godzin.
Obecnie piszę tego posta, jak się ostatnio przyjęło z kubkiem herbaty w pobliżu. Jak tylko skończę napiszę sobie czego będę musiała się uczyć, po czym poćwiczę i zobaczę jakąś część serialu. Później się pouczę i poczytam trochę. Pozostanie mi tylko szybki prysznic i leżenie w łóżku do momentu, w którym w końcu zasnę.
Nie przepadam za wtorkami, mam nadzieję, że minie on tak szybko jak ten poniedziałek. Jeszcze w tym tygodniu będę musiała iść do przyszłej szkoły oddać wniosek, prawdopodobnie w czwartek albo piątek.

vagueism:

❐ 

17 maja 2015

Taking off, looking out for all, making sure we ball

Hej,
Dzisiaj przyszła niedziela, która do godziny szesnastej była całkiem w porządku, potem już tylko wzrastał stres i zaniepokojenie. Boję się trochę jutrzejszego dnia. Ostatnio dużo zamieszania w szkole, wszystkie zgody do oddania, pieniądze do wpłacenia, sprawy dotyczące komersu, wycieczki, szkół ponadgimnazjalnych, ciągłe staranie się utrzymania ocen jak najlepszych i co z tego wszystkiego wychodzi, ja, zmartwiona tym wszystkim, niewyspana i jak najbardziej oczekująca wakacji, czasu po siódmym lipca, kiedy będę miała pewną szkołę, wszystkie dokumenty oddane, świadectwo, wspomnienia po gimnazjum i zakończeniu, trzecie imię z bierzmowania.
Tak sobie pomyślałam, co będzie we wrześniu, czy znowu będzie to dla mnie taka różnica, inna szkoła, inni nowi ludzie, nauczyciele. No tak, będzie inaczej, pierwsze co zrobię to znajdę sobie odpowiednie miejsce w nowej szkole, tak jak obecnie w gimnazjum jest to grzejnik. Spędziłam przy nim dwa lata, z różnymi osobami, z różnych przyczyn, zazwyczaj tylko te, które lubiłam, czy nawet bardzo lubiłam i lubię nadal. Muszę przyznać, za tym miejscem i osobami z nim związanym będę tęsknić. Toteż aktualnie mam zamiar zabrać stamtąd jak najwięcej, nie nie myślę tutaj o wynoszeniu samego kaloryfera czy kwiatków, jak to robi moja koleżanka, ale zawsze jednak wraca z powrotem. Będzie mi brakować jakiejś części mojego gimnazjum, to akurat muszę przyznać, może i nie było idealne, może i z niektórymi osobami wolałabym nie mieć w życiu styczności, ale nie mogę zapomnieć o jej pozytywnych punktach.
Co dzisiaj takiego robiłam? W sumie to do popołudnia siedziałam w łóżku, pomimo tego, że już wcześniej wstałam i wyszłam. Tak sobie leżałam, czytałam i w końcu skończyłam Trzy metry nad niebem, po czym dowiedziałam się, że jest kolejna część i zamierzam ją również przeczytać. Może na początku ta książka nie była rewelacyjna, ale z kolejnymi stronami, coraz bardziej zagłębiałam się w jej historię. Teraz następną będzie Tylko ciebie chcę, myślałam, że przed nią wtoczy się inna, ale no nic, jak już przeczytałam pierwszą część to teraz muszę ciągnąć drugą, a może jest nawet trzecia, dowiem się później. Dzisiaj byłam też na spacerze jak co tydzień, ćwiczyłam, wypełniałam papiery i zaczęłam oglądać Trzy metry nad niebem, kiedyś widziałam tylko środek i końcówkę, teraz chcę zobaczyć całość, a zwłaszcza po przeczytaniu książki.
Obecnie piszę tego posta z kubkiem herbaty u boku, przez ostatnią godzinę śledziłam debatę, za chwilę przyjdzie czas na prysznic i naukę. Muszę utrzymać obecne oceny, a jeśli się da wyciągnąć te wahane na wyższe.
Już znowu przyjdzie poniedziałek, pocieszeniem jest to, że zostało ich w tym roku szkolnym jedynie sześć, a za miesiąc już wszystko będzie biegło ku końcowi.
Jeszcze napiszę sobie na kartce wszystkie rzeczy, o których jutro mam pamiętać.

theedevilsprada:

http://theedevilsprada.tumblr.com/

16 maja 2015

Working hard, rapping for my dogs, do this everyday

Hej,
Dzisiaj już przyszła wspaniała sobota, zresztą dzień podobny do innych, ale jednak specyficzny.
Wczoraj wspominałam o naborze do szkół ponadgimnazjalnych. Dzisiaj dokończyłam formularz i się zalogowałam. Wniosek mam już wydrukowany. Najpierw czytałam dużo o rekrutacji, jej zasadach, wymogach i stwierdzam, że robią z tym trochę zamieszania. Czasami, aż trudno się domyślić, czego oni od nas by chcieli, no cóż. Najważniejsze, że mam już wybrane trzy proponowane szkoły, a wśród nich jedną taką najbardziej prawdopodobną, myślę, że powinnam się dostać, oceny mam całkiem dobre, zachowanie wzorowe i możliwy pasek na koniec rok. Egzaminy z resztą też nie poszły źle, jakiegoś problemu z dostaniem się nie powinnam mieć. A w dodatku w roczniku 99' występuje zjawisko niżu demograficznego. Nie mam się czego bać, ale gdzieś głęboko wewnątrz istnieje mała obawa, mam nadzieję, że jednak nie wyjdzie ona na świat.
Co dzisiaj robiłam? Spałam, wstałam w sumie dosyć szybko, bo około ósmej rano, zrobiłam sobie jajecznicę bez soli i zaczęłam sprzątać, najpierw papudze, a potem rybkom. Wyczyściłam najbardziej zaglonione akwarium, teraz musi ono pozostać w czystości. Prawdopodobnie dbanie o nie przypadnie do moich obowiązków. Później odkurzałam, ścierałam kurze i ogólnie sprzątałam, zrobiłam herbatę, trochę poczytałam i ogólnie jestem tutaj w tym miejscu, piszę posta, a zaraz jak tylko skończę zaczynam ćwiczyć, potem prysznic i łóżko z laptopem, ebookiem. Chyba, że znajdę jakiś fajny film, godny zobaczenia, ale tego nie przewiduję. Ostatecznie jeszcze obecnie leci epoka lodowcowa, a ta bajka zawszę będzie wyjątkowa.
Pogoda dzisiaj była świetna, dokładnie przypominała mi taką typową dla lata. Tym bardziej, że rano mogłam wstać o której chciałam, zrobiłam sobie lepsze śniadanie, a w dodatku fajnie było wyjść na dwór. Nie mogę się doczekać wakacji.
No to lecę ćwiczyć, trening sam się nie zrobi. Każdy chciałby idealne ciało, ale nie każdemu chce się na nie pracować, ja i moja zawziętość z upartością i silną wolą walczymy.


15 maja 2015

What you say? Tell me what you say

Hej,
Dzisiaj już mamy piątek, ten dzień w szczególności lubię. A zwłaszcza od godziny 13:15, kiedy to kończą mi się lekcje. Ogólnie dzień był dosyć luźny, praktycznie już prawie nic nie robimy, większość osób żyje już komersem, zakończeniem gimnazjum i próbami na akademię zakończenia. W sumie mi to nie przeszkadza.
Pogoda była też całkiem w porządku, było ciepło, ale gdyby nie wiało było by znacznie cieplej i przy tym też fajniej.
Od 11 maja rozpoczął się nabór do szkół ponadgimnazjalnych. W szczególności patrzę z nadzieją na jedną wybraną szkołę, jakoś żadna inna mi nie podchodzi, a jak już w jednej znalazłam interesujący mnie kierunek > technik ekonomista, okazało się, że w tym roku takiej klasy nie będzie. Tak to również bardzo poważnie myślę o techniku hotelarstwa i techniku organizacji reklamy. To będzie trudny wybór, mam nadzieję, że przyjmą mnie do tej szkoły pierwszego wyboru. Muszę mieć trzy proponowane szkoły, więc wybiorę też jedno liceum, dlatego też, żeby sprawdzić czy bym się dostała. Wypełniłam już formularz, ale poczekam z ostateczną decyzją do jutra, prześpię się z tymi myślami i później zobaczymy. Ale myślę, że decyzji już nie zmienię. Technik ekonomista, obstawiane dwa technika i liceum.
Co dzisiaj jeszcze robiłam? Byłam w szkole, wróciłam z niej, byłam na dworze, czytałam książkę, szukałam dalszej szkoły i wypełniłam formularz, ale jeszcze go nie wysłałam. No tak, uwielbiam piątkowe wieczory i noce.
Jak napiszę tego posta to pójdę poćwiczyć, umyć się i wskoczyć do łóżka z laptopem i ebookiem. Tak to właściwy plan. być może trochę powęszę w sprawie liceum. Przynajmniej jestem już bliżej ostatecznej decyzji niż byłam na przykład dwa tygodnie temu.
Już dwudziesta druga pora na trening, dziwnie by mi było, gdybym nie poćwiczyła w ciągu dnia, takie tam tańczenie w pokoju i układanie swoich choreografii nie jest tym co dobre przysiady, pompki, kręcenie hula-hopem i ćwiczenia na brzuch, nogi + stanie na rękach i rozciąganie(jak największe pogłębianie szpagatu). W sumie dużo się tego nazbierało. Lecę czym szybciej zacznę, tym szybciej skończę i będę już w łóżku.