30 listopada 2015

Goodbye November

Hej,
Poniedziałek.
No to zaczynamy nowy tydzień. A przy tym ostatni dzień listopada. A ja nadal ciągle myślę, że mamy październik. Grudzień. Już dokładnie za miesiąc mamy sylwestra.
Dzisiaj uświadomiłam sobie, że już w 2016 roku wszystkie osoby o rok starsze ode mnie będą miały osiemnastki. Jak to możliwe, że rocznikowo będę miała siedemnaście, zatrzymałam się na trzynastu. Za rok, szczegółowo to za rok i osiem miesięcy to ja będę miała osiemnaście na karku. Coś to za szybko mija. Z jednej strony chciałabym już skończyć szkołę, za to z drugiej wiem, że to moje najlepsze lata kiedy nie mam jeszcze większych obowiązków, a przy tym lekko boję się dorosłego życia. Jestem ciekawa jak potoczy się moje życie później, czy ten wyjazd za granicę po jakimś roku pracy wypali, jaki będzie mój status i co się jeszcze zdąży wydarzyć i u mnie i u moich znajomych.
Dzisiaj andrzejki, z wróżb wyszło mi, że szybko wyjdę za mąż, będę bogata, a moim kolorem jest czarny. W sumie to tylko tyle pamiętam.
Dzisiejszy dzień w sumie jest fajny, miałam tylko pięć lekcji, wróciłam do domu po drugiej. A przy tym jutro jedziemy do planetarium, dzięki czemu nie musiałam robić lekcji. Jednak jeśli mi się uda, to postaram się coś jednak zrobić.
Zaczęłam nową książkę tym razem 'Zaczekaj na mnie" J.Lynn. Jak na razie za dużo o niej powiedzieć nie mogę, bo jestem dopiero na trzecim rozdziale. Zobaczymy później.
No to co, umyję się, rozłożę łóżko, przejrzę tumblra i inne strony, może zrobię coś do szkoły na środę i mogę iść spać, bo jutro muszę wstać tak jak na ósmą.

29 listopada 2015

Jagged like a pill, so hard to swallow

Hej,
Niedziela.
Zazwyczaj w ten siódmy dzień tygodnia narzekam na poniedziałek i szkołę, ale dzisiaj w sumie było fajnie. A przynajmniej do popołudnia.
Skończyłam czytać 'Co jeśli' Rebecci Donovan, zobaczyłam American Pie oraz Szybkich i Wściekłych 7. Ten drugi już długo jest na mojej liście ulubionych i raczej jej nie opuści, właściwie to wszystkie te filmy z serii Szybkich i wściekłych należą do tej listy. Podobno ósemka ma wyjść w kwietniu i w sumie jestem ciekawa jak wyjdzie ten film. Jutro minie drugi rok od kiedy nie ma Paul'a. To nie wyobrażalne, że czas tak szybko mija. Wspaniałe jest to, że zawsze można zobaczyć go przy boku Vin'a Diesela w Szybkich i wściekłych.
A co oprócz tego, w końcu muszę wziąć się za naukę i ruszyć ten wos oraz zrobić wszystkie zadania na obecny tydzień, a czasu z minuty na minutę mam coraz mniej. Mam nadzieję, że z wszystkim się wyrobię, wezmę prysznic i uda mi się iść spać szybciej niż po północy tak jak przez ostatnie dwa dni, przez co rano o wiele gorzej się wstaje.
No ale przynajmniej na wtorek niczego nie muszę robić, bo w ten dzień jedziemy do planetarium, nie jest to powalająca wycieczka, no ale lepiej tam jechać, zrobić referat i mieć astronomię zaliczoną, a jeśli by się nie jechało to od razu obszerny sprawdzian. Wcale to nie jest wymuszanie.
No nic muszę się ruszyć i zacząć w końcu robić cokolwiek związanego ze szkołą i jutrzejszym dniem.
Zapomniałam jeszcze wspomnieć, że wczoraj w nocy u mnie padał śnieg. większość dnia udało mu się utrzymywać, ale już około czternastej coraz bardziej zanikał, chociaż nadal trochę tam go jest. Taka ilość śniegu jak na razie całkiem mi pasuje, gorzej jeśli zacznie padać deszcz ze śniegiem.

28 listopada 2015

Sugar on your lips it's hard to kill

Hej,
No to mamy sobotę.
W sumie fajnie minął ten dzień. Posprzątałam, byłam doładować e-kartę, odpoczęłam, czytałam książkę i w dodatku uczyłam się obsługi nowego telewizora. Od teraz zacznę oglądać filmy nie na komputerze, a na telewizorze.
Aktualnie w książce jestem na dziewiętnastym rozdziale i 532 stronie. Zostały mi jakieś trzy rozdziały + epilog i ją skończę. Na prawdę 'Co jeśli' jest szczególną książką. Zazwyczaj wciągałam się w historię gdzieś w jeden trzeciej książki, tym razem było inaczej, od samego początku już mnie chwyciła za wnętrze. Spodobała mi się i w sumie to nie wiem co będę robić, gdy w końcu skończę ją, a wydaje się, że właśnie jutro nadejdzie ten pamiętliwy dzień. No nic znajdą się kolejne książki, ale czy któraś dorówna właśnie tej? Jak na razie jeszcze tego nie mogę powiedzieć, dużo zależy od zakończenia, jestem ciekawa jak Rebecca Donovan rozwiąże wszystkie problemy i w dodatku połączy to w całość i odda chociaż trochę szczęścia.
I znowu mamy prawie, że noc. Nie zrobiłam ani wczoraj wieczorem, ani też dzisiaj czegokolwiek do szkoły, czyli jutrzejszy dzień mam fatalnie zajęty szkołą. Już widzę ten stos książek i zeszytów, właśnie taki leży obok mnie na szafce, czeka, aż się nim zajmę.
W sumie to była fajna sobota, lekko smutne, że już dobiega końca, a niedziela obecnie co tydzień oznacza przed-poniedziałek z którego akurat nie za bardzo się cieszę.
No nic, przeczytaj przynajmniej rozdział, rozłożę łóżko, może przejrzę tumblra czy coś i pójdę spać. W końcu już dwudziesta trzecia. Kiedy ja się niby mam wyspać. Mam nadzieję, że na starość przynajmniej uda mi się trochę odespać całe życie.

  

27 listopada 2015

Instead of hollow

Hej,
No to mamy piątek.
Sprawdzian z polskiego jakoś tam poszedł, ale za fantastycznie nie było, za to z ekonomiki już poszło mi lepiej i zdążyłam z wszystkimi zadaniami. Dodatkowo dostałam piątkę ze sprawdzianu z biologii i wróciłam do domu o godzinę szybciej. Więc w sumie to podoba mi się taki piątek.
Dzisiaj nigdzie nie wychodziłam, a to głównie dlatego, że na dworze utrzymuje się temperatura na minusie, no nie zbyt zachęcająca do wyjść. A tak przynajmniej spędziłam miły wieczór w domu.
Planów za dużo jak na razie nie mam, ani na dzisiejszy wieczór, ani też na jutrzejszy dzień. Po prostu przeczytam przynajmniej jeden rozdział, rozłożę łóżko, umyję się, przejrzę jeszcze internet i mogę się kłaść. Jutro za to sobota, dzień sprzątania, czyli odkurzanie, ścieranie kurzu i te sprawy. Musiałabym też doładować sobie e-kartę na grudzień, czyli uroki jeżdżenia autobusem, no cóż. Jestem ciekawa co będzie się działo od nowego roku, bo podobno coś w związku komunikacyjnym ma się podziać. Zobaczymy, czymś i tak wszyscy uczniowie bez samochodów, muszą przemieszczać się do szkoły.
No nic, piątek piątek, za chwilę sobota, a potem już znowu niedziela. Ale obecnie cieszmy się nadal tym piątym dniem tygodnia.


26 listopada 2015

I'm notorious for thinking you're full of beautiful

Hej,
No to już pomału kończymy ten czwartek, który w sumie też nie był aż taki zły, miałam skrócone lekcje i wróciłam do domu o godzinę szybciej. To mi się podoba, a dodatkowo jutro też wrócę o godzinę wcześniej.
Poza tym nic szczególnego się nie działo, dzisiejszy dzień jest ostatnim dniem matur w mojej szkole, przynajmniej skończą się te zamieszania z klasami.
No nic, jutro kolejne dwa sprawdziany, polski i ekonomika, myślę że na ten drugi jestem lepiej przygotowana, ale to się okaże. Liczę, że na obu pójdzie mi bardzo dobrze, w końcu już się dosyć uczyłam. Oprócz tego musiałabym też przejrzeć ostatni temat z historii. Za niedługo dwudziesta pierwsza, a ja dopiero tutaj.
Dziś też losowaliśmy osoby na prezenty na święta. Oczywiście po tym jego zakończeniu, rozpoczęły się pytania 'kogo masz?'. Najlepsza i tak była sytuacja, gdy powiedziałam koleżance kogo mam, a ona że ma tą samą osobę. Wyszło na to, że pomyliły jej się osoby, a właściwie numery z dziennika. No nic, nadal nie wiem kto mnie ma, ale się dowiem, a jeśli nie to cierpliwie poczekam do grudnia.
Dobra, zostaje mi rozłożenie łóżka, umycie się, powtórzenie na ekonomikę, polski i historię. A dopiero potem mogę się kłaść spać, w końcu jutro muszę wstać po szóstej.
Dzisiaj tak na szybko, bo na prawdę nie mam za dużo czasu, a jednak chcę tu codziennie coś dodawać. W sumie ten blog to takie moje takie spisane podsumowanie całego dnia. A przy tym staram się być optymistką.
Nie miałam czasu nawet na wejście na tumblra

25 listopada 2015

You're pulling me in like you're gravity

Hej,
No to mamy środę.
Co tu dzisiaj się działo, miałam sprawdzian z fizyki i dostałam 4 ze sprawdzianu z matematyki, brakło mi jednego punktu do piątki. No cóż, jeden głupi błąd mniej no i by było przepięknie. W sumie to i tak się cieszę, bo nie było lepszej oceny w klasie niż czwórka.
Jutro za to sprawdzian z ekonomii, w sumie to akurat ten przedmiot jest jednym z moich ulubionych, przez co uczenie się na jutro, a właściwie tylko powtarzanie nie zajmie mi aż tak dużo czasu.
Kiedy w końcu nadejdzie piątkowe popołudnie będę szczęśliwa. Dodatkowo jutro mamy skrócone lekcje, przez co też kończę godzinę szybciej.
Dziś w szkole miało być jakieś zebranie. No dobra, siedzimy już na ostatniej lekcji, w piwnicy i tu nagle nasza stara nauczycielka z gimnazjum. Ta, która gdy byliśmy w gimnazjum na dzień nauczyciela, wypaliła z 'chyba wam się szkoły pomyliły". Tym razem to ja odpowiedziałam jej takim tekstem. W sumie to dobrze, że już mnie nie uczy. Dobrze, że nie chodzę już do gimnazjum.
No to co, muszę się w końcu ruszyć, pouczyć, poćwiczyć, umyć i rozłożyć łóżko. Potem pewnie jeszcze powtórzę sobie przy serialu, przeczytam jeden  rozdział i pójdę spać. Taki typowo szkolny plan na wieczór, za zimno żeby gdziekolwiek wychodzić, a przy tym ten tydzień zupełnie nie spełnia warunków, żeby wychodzić na dwór.
No nic pora się ruszać, inaczej z niczym nie zdążę.

 

24 listopada 2015

You're pulling me

Hej,
No to mamy wtorek. Ten dzień akurat dla mnie był bardzo szybki. Zacznijmy od tego, że wieczorem kiedy już miałam iść spać, sprawdziłam zastępstwa na dzisiaj i miło się zaskoczyłam. Ogólnie to miałam cztery lekcje, przy czym zaczynałam dwie godziny później niż zwykle i kończyłam o godzinę szybciej. Takie czterogodzinne lekcje jak najbardziej mi pasują.
Jutro kolejny sprawdzian tym razem z fizyki, mniej więcej pamiętam co tam było, ale lepiej trochę się pouczyć, przy tym dochodzą jeszcze podstawy przedsiębiorczości, a z ekonomii też mogłabym się dziś pouczyć. Najwyżej zacznę dopiero jutro.
No cóż, jutro nie będzie już tak dobrze, siedem godzin w szkole. W tym tygodniu to będzie jednak najwięcej godzin w dniu. Nie mam nic przeciwko.
A jak tam dzisiejsze próbne matury, ja na szczęście mam jeszcze dosyć dużo czasu. Ale z tego co czytałam nie były strasznie trudne, za to można było zrobić błąd i nie odwołać się do dramatu antycznego. Tak czy tak na prawdziwej pewnie będzie lepiej.
No to co, pouczę się, rozłożę łóżko, umyję się i pójdę kontynuować swoją naukę, przy tym oglądając serial. Później pewnie wejdę na komputer, może przeczytam kolejny rozdział książki i pójdę spać. Czyli typowy szkolny wieczór.

lihliann:

more here

23 listopada 2015

A part of me like anatomy

Hej,
No to rozpoczynamy nowy tydzień, już znowu poniedziałek.
Dzisiejszy dzień strasznie mi się dłużył, niby miałam tylko sześć lekcji, ale dorównywały one ośmiogodzinnemu piątku.
Dziś rano czytałam różne posty osób u których już był śnieg. Z jednej strony zrobiło mi się trochę smutno, a z drugiej nawet byłam zadowolona, że jeszcze go u mnie nie było. No ale wieczorem już ten śnieg spadł, mało a mało, ale jednak zawsze coś.
Co tu jeszcze powiedzieć. Sprawdzian z matematyki i kartkówkę z zagadnień napisałam dosyć dobrze. Jutro za to sprawdzian z polskiego i kartkówka z edb, w sumie to nie wiem z czego mam więcej materiału, ale tak czy tak ten drugi przedmiot bardziej sobie odpuszczę.
Chciałabym mieć zawsze czas, wyjść gdzieś ze znajomymi, pochodzić po drogach i ogólnie iść na dwór, ale nie zamiast tego mam się uczyć, a dodatkowo dzisiaj jeszcze napisałam list z niemieckiego na jutro. Najlepsze było to, że pisałam go w tłumaczu, zawsze wolę się upewnić i gdy miałam już więcej niż połowę postanowiłam to skopiować, zamiast tego niechcący nacisnęłam 'wklej' i mogłam zaczynać pisać go jeszcze raz. Chciałam w nim napisać, że moja nauczycielka jest chora i ma Durchfall[kto jest ciekawy co to oznacza, niech sobie sprawdzi], ale ostatecznie jednak zostałam przy katarze i kaszlu.
No cóż za chwilę idę się uczyć, potem rozłożę łóżko, umyję się i będę kontynuowała moją naukę, oglądając serial. Możliwe, że później jeszcze przejrzę tumblra i pójdę spać. Może uda mi się przeczytać kolejny rozdział książki, która dosyć mnie wciągnęła, a aż tak daleko jak na razie nie jestem.

22 listopada 2015

You are to me

Hej,
No to mamy niedzielę.
Co tu mówić, już znowu wieczór, co oznacza zarazem, iż dzisiejszy dzień jest już spisany na straty. Przynajmniej miło minęła mi ta niedziela. Wstałam, czytałam książkę, wyszłam na dwór, byłam na lodowisku(nie obiłam się ani nic w tym stylu), wróciłam, siedziałam w łóżku i piłam herbatę, a jeszcze po drodze udało mi się spisać czego będę musiała się uczyć jutro, a przy tym też resztę zadań.
Jutro na szczęście tylko jeden sprawdzian, ale ten poniedziałek i tak będzie trudny, kiedy w końcu wrócę do domu o siedemnastej poczuję się spełniona, ale i tak trochę po powrocie będę musiała zacząć się uczyć. Gdyby ktoś akurat się rozchorował i nie było go przez tydzień, to miałby przynajmniej sześć rzeczy do nadrobienia. Nieźle co nie. W sumie z naładowaniem zadań i sprawdzianów pomiędzy moim gimnazjum, a obecną szkołą średnią nie ma za dużo różnicy.
No to co, aktualnie oglądam Harrego Pottera, w czasie przerwy pójdę się umyć, a potem postaram się pouczyć na jutrzejszy dzień.
Nie mam chyba nic więcej do powiedzenia, po prostu zaczynamy nowy tydzień, na który trzeba się przygotować.

21 listopada 2015

When they don't even know that I'm hurting

Hej,
No to mamy sobotę, w sumie miło ona upłynęła.
Wyspać za bardzo się nie wyspałam, położyłam się po północy, a zostałam obudzona o ósmej przez powalające słońce, którego jak na ironię później w ogóle nie było widać. Praktycznie cały dalszy dzień był ponury i szary. Nawet były zapowiedzi śniegu, ale ten jakoś nie dotarł, chociaż zimno było.
Co dzisiaj takiego robiłam? Wstałam, sprzątałam, odkurzałam, skończyłam książkę, wyszłam na spacer, odpoczywałam, zrobiłam część lekcji. Nie jest źle.
Wczoraj wspominałam na temat książki, którą dzisiaj też skończyłam. Z tego co pamiętam, to nie podawałam jeszcze jej tytułu, a więc jest to książka autorstwa Demi Lovato 'Bądź swoją siłą przez 365 dni w roku" i muszę powiedzieć, że jest ona motywująca, daje również dużo do myślenia. Tak wiem planowo powinno się czytać jedną stronę na dzień, tak symbolicznie, a ja w sumie przeczytałam ją w tydzień, głównie to wczoraj i dziś. Akurat jestem fanką Demi i o niektórych sprawach wiedziałam tylko przekrojowo, ale nic dokładniej, tutaj jednak sama ona mówi tak jakby tylko do nas, właśnie to w czytaniu jest niezłe. Co tu więcej mówić, zupełnie polecam tę książkę, jest warta uwagi. No a teraz będę musiała znaleźć sobie do czytania coś nowego.
Już znowu jedenasta, co zrobić czas upływa nieubłaganie. Jutro już znowu niedziela, a co za tym idzie trzeba będzie się pouczyć i dokończyć zadania, no nic nowy tydzień, a w nim codziennie przynajmniej jeden sprawdzian bądź kartkówka.
Starczy na dzisiaj, jestem dosyć zmęczona, a w dodatku chcę jeszcze poczytać anonimowych wyznań, jeśli chcecie się pośmiać to ta strona jest idealna, chociaż zdarzają się tam również i przykre opowieści.

20 listopada 2015

It's like they want me to be perfect

Hej,
No to mamy ten upragniony piątek.
Co tu dużo mówić, od kiedy tylko wstałam, a jeszcze nie wyszłam na przystanek, już marzyłam o powrocie do domu. Dziewięć godzin poza domem, a w tym osiem w szkole nigdy nie zabrzmi pozytywnie. Ważne, że obecnie mamy wieczór, a w dodatku wolny wieczór.
Co tak właściwie robiłam dotąd? Wróciłam ze szkoły, oglądałam filmiki na youtube, byłam na dworze, czytałam książkę, no i aktualnie za niedługo jedenasta. Jest dobrze w zeszłym tygodniu wróciłam do domu później niż dziewiąta/dziesiąta. No nic, może nawet uda mi się zacząć robić zadania domowe. W tym tygodniu dosyć dużo się tego uzbierało, ale to i tak jeszcze nie teraz.
Jestem na 70 stronie książki, w sumie ma ona ponad 140 więc całkiem możliwe, że jeszcze w ten weekend uda mi się ją skończyć. Zależy jak będzie z czasem, a w niedzielę po południu też za bardzo nie będę miała czasu, bo prawdopodobnie jedziemy na lodowisku. Ostatni raz byłam tam na początku tego roku, chyba w lutym. Mam nadzieje, że nie zapomniałam jeździć na łyżwach. Starczy, że raz się nauczyłam.
Wiecie co cynamonowo-piernikowa świeczka stanowczo dodaje aromatów niczym święta. Dopiero co takową miałam zapaloną i naprawdę mam jakąś świeczkomanię. W sumie to nawet więcej takich upodobań, ale chyba żadne z nich nie jest szkodliwe czy też tam źle.
No to co rozłożę łóżko, umyję się, zobaczę czy będzie mi się opłacało robić lekcje, poczytam książkę i mogę iść spać. Wczoraj za bardzo nie umiałam zasnąć, przez co miałam jakieś sześć godzin snu licząc z nadmiarem. Dlatego też sądzę, że dziś znacznie wcześniej uda mi się odlecieć.
No to miłego weekendu, a przede wszystkim długiego.

vogxie:

.

19 listopada 2015

When the pressure's coming down like lightning

Hej,
Czwartek.
Tak kolejny nudny dzień. Co tu mówić? Zacznijmy od szóstki z podstaw przedsiębiorczości i piątki z ekonomii. Oprócz tego nic specjalnego się nie wydarzyło. Szczerze mówiąc dzisiaj już miałam dość szkoły, a najbardziej chyba po siedzeniu na oficjalnej części konkursu gastronomicznego i geografii. Ale na szczęście to już były ostatnie godziny. Ogólnie to nie było aż tak źle.
Jutro znowu osiem godzin w szkole, a w tym sprawdzian z ekonomiki i biologii. Jednak trzeba było by się dołożyć. A znowu już prawie dziewiąta, no ale przynajmniej zrobiłam całe zadanie i dokończyłam II zbiór zadań z matematyki. Zawsze mogłabym być gorszej sytuacji czasowej.
Obecnie to muszę rozłożyć łóżko, umyć się i solidnie powtórzyć. na nic więcej raczej czasu nie znajdę, takie uroki czwartkowego wieczoru, ale przynajmniej nie mam żadnego serialu, przez co żadnego nie tracę.
Chcę aby jutrzejsze popołudnie przyszło jak najszybciej, z drugiej strony jeśli już ono będzie to i tak minie strasznie szybko. No nic myślę zrobić jutro lekcje, poczytać książkę wreszcie no i trochę posiedzieć, odpocząć, może wyjdę na dwór, ale dokładniejsze plany zobaczy się jutro. Co tu więcej mówić, został jeden dzień do weekendu.
Miłego piątku!

18 listopada 2015

Sometimes it's hard to do the right thing

Hej,
Środa.
Burza w połowie listopada, no przecież. Przy tym towarzyszyła jej straszna ulewa i muszę przyznać, że cieszę się, że byłam wtedy już w szkole. Potem jak słuchałam opowieści osób, które dopiero zaczynały, to po jakichś siedmiu godzinach dalej odczuwali oznaki deszczu.
Co tu dzisiaj się działo? W sumie to nic specjalnego, przesiedziałam te siedem godzin w szkole, wróciłam do domu i tak jakoś czas mijał. Największym wydarzeniem dnia jest to, że w końcu dostaliśmy szafki na kolejne cztery lata, no w sumie już trochę mniej. Szkoda tylko, że akurat ja z koleżanką mamy na dole, no nic przynajmniej przy tym schylaniu wyrobimy sobie mięśnie pośladków. Zawsze można znaleźć jakieś plusy.
No to co? Mniej więcej jestem gotowa na jutrzejszy dzień, umyłam się już, łóżko rozłożyłam, na ekonomikę też dosyć umiem. Po prostu nie powinno być źle. Jeszcze w tym tygodniu szkolnym i następnym codziennie mam jakiś sprawdzian czy kartkówkę, już nawet są zapowiedziane na grudzień. W końcu za jakiś miesiąc będę wystawiane proponowane oceny. A jeszcze na początku miesiąca zmieni mi się trochę plan lekcji, a w sumie ten aktualny akurat mi pasuje, nie jest fantastycznie, ale zawsze mogło być gorzej.
No nic. Posiedzę jeszcze trochę, powtórzę coś z ekonomiki i kładę się spać.

17 listopada 2015

Got to see what it feels like, no matter what they say

Hej,
Wtorek.
Kolejny dzień minął. Co tu dużo mówić męczący i lekko nudny dzień. Nic szczególnego się nie działo, a największym emocjonującym spotkaniem jest dzisiejsza wywiadówka, z której i tak niczego nowego się nie dowiedziałam, a moje oceny i tak znałam. W tym roku mam specjalnie wyznaczoną stronę w zeszycie na ich zapis, głównie z powodu braku e-dziennika.
Mogłam dzisiaj zaczynać lekcje dwie godziny później, bo nie było pani, ale o tej wiadomości szkoła dowiedziała się dopiero dziś, więc mieliśmy te dwie lekcje w całości z pierwszą grupą, za to właśnie ta pierwsza grupa miała gorzej, gdyż mogli kończyć o dwie godziny szybciej, ale historia się powtarza, no i mieli niemiecki z nami.
Jutro środa, nie wygląda to fantastycznie. Z czterech przedmiotów nauczyciele mogą pytać, w dodatku było trochę zadania na ten dzień, a w dodatku to kolejne siedem godzin w szkole.
Dziś rano strasznie nie chciało mi się wstać, a w sumie spałam tyle samo co zwykle. Może tym razem uda mi się pójść szybciej spać. A może po prostu tak jak zawsze posiedzę do kiedy nie będę śpiąca, a potem dopiero się położę.
I znowu nie mam nic szczególnego do przekazania, prosty wtorkowy dzień, za chwilę pójdę się myć, potem muszę powtórzyć wszystko przy serialu, poćwiczę, posiedzę i mogę się kłaść. Tak emocjonujące przeżycia widzę.

vogxie:

.

16 listopada 2015

I've got to learn things, learn them the hard way

Hej,
No to zaczynamy nowy tydzień.
Znowu poniedziałek.
Niby miałam tylko pięć lekcji, ale do domu i tak wróciłam o siedemnastej. Takie uroki dnia. Ogólnie nie było, aż tak źle, nie byłam z niczego pytana ani też niczego nie musiałam pisać. Ale tak czy tak nie mam fantastycznego humoru. Po prostu tak jest.
Już znowu dziewiąta wieczorem, przecież ledwo co wróciłam do domu, a jeszcze był plan, żeby iść na dwór, ale to i tak nie wyszło by. Nawet kiedy wracałam do domu było już ciemno, a w dodatku utrzymywała się mgła i lekko padało. Poza tym normalnie w tygodniu to już nie jest to samo.
Co tu jeszcze mówić, na prawdę brakuje mi kilku dodatkowych godzin.
Obecnie zostaje mi już tylko się umyć, powtórzyć niemiecki, posiedzieć trochę i mogę się kłaść spać. Czyli widzę taki emocjonujący poniedziałek. Nawet dla seriali nie mam czasu dla książki podobnie.
No nic jeszcze jakiś miesiąc i mamy przerwę świąteczną, a wtedy liczę na to, że będę znacznie więcej czytała i będę miała o dodatkowy czas.
No to co taki poniedziałek. Mam nadzieję, że ten tydzień będzie dobry, a nawet bardzo dobry.

15 listopada 2015

I'll show you

Hej,
Dzisiejsza pogoda nie powala. Deszcz od samego rana sprawił to, że praktycznie dziś nie wychodziłam. Pod wieczór wyszłam się przejść, ale po kilku minutach byłam z powrotem. A podobno cały następny tydzień ma być właśnie taki. Nienawidzę chodzić na przystanek kiedy jest mokro, tym bardziej, że muszę uważać na wszelkie kałuże. Ogólnie to nie lubię poniedziałków. W sumie to całego szkolnego tygodnia. Ale myślmy pozytywnie, jeszcze jakiś miesiąc i mamy przerwę świąteczną. Jakoś szybko mija ten czas, za chwilę mamy koniec 2015 roku, przecież on dopiero się rozpoczął. Dopiero co pisałam swoje postanowienia, dopiero co podsumowałam 2014 rok. Przynajmniej będę miała więcej wolnego czasu.
Dzisiejsza niedziela stanowczo za szybko mi minęła. Wstałam o siódmej, obijałam się, odpoczywałam, robiłam lekcje, napisałam sobie kartki, wyszłam na bardzo któtko na dwór no i jestem tutaj, oglądając Harrego Pottera.
Na jutro chyba nic nie mam chociaż dobrze było by powtórzyć sobie coś z wosu i zagadnień. Znowu wrócę do domu o siedemnastej, kiedy to już będzie zupełnie ciemno. No nic.
Dobra, muszę się umyć, rozłożyć łóżko i pouczyć, oglądając film. Trochę tego jest, a już niedługo dziesiąta. Więc też należało by iść spać. Mam nadzieję, że przynajmniej na starość się wyśpię. I nie zobaczyłam dziś zaległego odcinka jednego serialu, ani też nie czytałam książki.

lostmynoseinabook:

My new bookmark :)

14 listopada 2015

There's one thing that I know for sure

Hej,
Sobota.
Ale dzisiaj jeszcze raz wspomnę o tym jednak pechowym piątku trzynastego. A chcę tutaj poruszyć kwestię zamachu w Paryżu. Wieża Eiffela po raz pierwszy od 126 lat zgasła, ale za to inne dzieła i budynki, wieże zapaliły się światłem Francji i w tym nawet Warszawa. O tym zdarzeniu należy mówić i pamiętać, a zwłaszcza przyczynę tego zdarzenia. Nigdy więcej nie powinno dojść do takuch wydarzeń w Europie, a nawet na całym świecie. Jakim prawem człowiek może odebrać życie komuś innemu, niewinnemu. Takiego zachowania nie można akceptować, podobnie jak nachodzących uzbrojonych uchodźców.
O wczorajszym zamachu pewnie i tak wszyscy już słyszeli, więc zostawię już ten temat, każdy myśli sobie to co myśli.
Ale wróćmy do dnia dzisiejszego. Co takiego robiłam? Zacznijmy od tego, że wstałam po dziewiątej, dużo sprzątałam, zrobiłam jakąś część lekcji, słuchałam muzyki, oglądałam filmiki, czytałam książkę, ćwiczyłam. No i w sumie jestem tutaj. Za chwilę pewnie pójdę się umyć, a potem może w końcu zobaczę chociaż jeden zaległy odcinek serialu, a jeśli mi się uda to nawet dwóch seriali. Czemu one muszą lecieć we wtorek czyli wtedy kiedy albo nie ma mnie w domu albo mam tyle do zrobienia, że po prostu brakuje mi wtedy czasu. No nic przynajmniej mogę oglądać je w weekendy i to po angielsku. Gdzie w sumie bardzo dobrze rozumiem o co chodzi. Kiedyś muszę tak zobaczyć jakiś film.
No nic, sobota to sobota, nie jest źle, ale jutro już niestety czekają mnie szkolne obowiązki, od których jednak nie ucieknę. No nic, mniej więcej zrealizowałam plan na ten dzień, a czego nie udało mi się zrobić dziś, przechodzić na jutrzejszy dzień.