17 sierpnia 2015

I can hold you tight

Hej,
No i witamy nowy tydzień.
Ostatnie dwa tygodnie wakacji, dla tych którzy jeszcze je mają. Bo na przykład w Norwegii już dzisiaj zaczął się nowy rok szkolny. Zresztą w Anglii też chyba już wrócili do szkoły, a na pewno i w innych państwach skończyły się wakacje. Ale za to szybciej kończą okres szkolny, mają dodatkowy tydzień wolnego w czasie jesieni i wiosny, oczywiście normalne ferie zimowe też są uwzględnione. Ale za to my mamy pełne dwa miesiące wolnego. Nie ma co porównywać edukacji, tok nauczania jest inny nawet w szkoła na tym samym poziomie w jednym mieście czy tam sąsiednich. Cholera, przecież nadal są wakacje.
Co dziś robiłam? Wstałam dosyć późno, czytałam, oglądałam serial, byłam na mieście, wyszłam na deszcz na dwór i ogólnie obserwowałam pogodę. Temperatura spadła do dwudziestu, a przy okazji było zachmurzone niebo prawie zero słońca. Dlatego też pomyślałam, że fajnie by było wyjść się przejść, pobiegać czy coś albo po prostu wyjść z kimś na dwór. No ale cóż, co jakiś czas pokazywał swoją obecność deszcz, przynajmniej nie ma ulewy, a po chyba dwóch czy nawet trzech tygodniach bez opadów było strasznie sucho. Oby tylko nie padało teraz przez kolejne dwa tygodnie. A jeszcze parę dni temu myśleliśmy, że pojedziemy na kąpielisko, no jak na razie ten plan został odwołany. Ale za pewnie w następnym tygodniu będzie cieplej.
Serial, serial, serial, chyba mam lekką obsesję na punkcie podmiejskiego czyśćca, ale serio to fajny serial. Opowiada o życiu Tessy ze swoim ojcem Georgem na przedmieściach. Wyprowadzają się z Nowego Jorku, po tym jak George znajduje paczkę prezerwatyw w szafce swojej córki. Stara się oderwać ją od 'złego' towarzystwa. Mają po prostu pokręconych sąsiadów, ogólnie całe miasteczko Chatswin jest dosyć dziwne. Aktualnie jestem na dziewiątym odcinku, ale to głównie dlatego, że nie miałam aż tyle czasu.
Dzisiaj ogólnie mam jakiś dobry humor, cały czas bym się śmiała i opowiadała moje wyobrażenia, które czasami są zadziwiające. Na przykład jesteśmy w sytuacji, gdy pewna pani bardzo pragnie jabłek (a ich nie ma), żeby zrobić ciasto, bo zbliża się święto jabłecznika. W nocy zakrada się do ogródka sąsiadki i zabiera jabłka, wtedy zamaskowana ucieka przez drogę, gdzie zauważa ją jej własny syn, akurat wracający do domu. Wtedy sąsiadka wraca i zaczyna wielkie poszukiwania skradzionych jabłek, zbiera dowody, obserwuje innych sąsiadów. zagląda im przez okna do domów, a potem szuka świadków. Wszystko jej utrudnia obecne święto ciasta z jabłkami.
I teraz mi powiedźcie, że to nie jest pomysł na nową modę na sukces, he? Tak to było zdecydowanie dziwne, ale moje sny są jeszcze lepsze. Po prostu mam bujną wyobraźnie, oczywiście w dobrym znaczeniu tego stwierdzenia.

16 sierpnia 2015

But it's the only place that

Hej,
Kolejna niedziela z rzędu?  I również nudnawa jak ta wczorajsza.
Nie istotne, że jutro nie idę do szkoły (jeszcze) i tak nie przepadam za siódmym dniem tygodnia. Nawet gdy wychodziłam na dwór, jakoś za tą dobą nie przepadałam.
Przynajmniej było chłodniej niż w ostatnim czasie. Choć w czasie południa i po południa było bardzo ciepło. Niby w nocy padał deszcz, ale tak czy tak wszędzie jest sucho. Dziś w nocy niby znowu mają przyjść burze, ale szczerze mówiąc nie wiadomo czy na prawdę. Wczoraj do niczego nie doszło, jedynie się błyskało. Czyli gdzieś dalej była, ale nie w mojej miejscowości.
Słyszeliście o nowej modzie amerykan, zuping. Chodzi tutaj o jedzenie zupy, na śniadanie, obiad, kolację. Nagle w Ameryce pokochali zupy, a na tym akurat mogą dużo zarobić zupne stoiska, a może zupowe budki. W Polsce raczej nie będzie jakiegoś szału, bo akurat wyżej już wymieniane danie, jest codzienne i zwyczajne. Chociaż taką zupę arbuzową chętnie bym spróbowała. Po prostu jest to kwestia smaków i wyobraźni, tylko to nas ogranicza.
Co robiłam cały dzień? wstałam, czytałam, oglądałam dalsze odcinki podmiejskiego czyśćca, wyszłam na spacer, siedziałam na podwórku, leżałam w łóżku. no i w sumie to chyba tyle. A no i słuchałam ciągle jednej piosenki klik ale serio polubiłam ją, a przynajmniej na obecną chwilę mi się podoba.
Prysznic już wzięłam, nic nie muszę robić i mam nadzieję, że w końcu się wyśpię. Są wakacje, już prawie ich końcówka, a ja nadal się nie wyspałam. Ale tak czy inaczej, są to moje najlepsze wakacje, które zapamiętam na długo.
No i co, przeczytam jeszcze z góra dwa rozdziały, posiedzę trochę i mogę się kłaść.

gwava-tribee:

//

15 sierpnia 2015

Too close to the fire

Hej,
Kolejny dzień prawie minął. I niech ktoś mi powie, że dzisiaj była sobota, bo i tak nie uwierzę. Co z tego, że z powodu wakacji moja orientacja w dniach tygodnia poszła sobie gdzieś daleko.
Podobno dziś święto, a nawet dwa, wojska i wniebowzięcia Maryi, przez co w parafii z mojego miasta był odpust. I tak na nim nie byłam, nie czułam jakoś potrzeby. Bo na karuzelach jeździć nie będę, za słodyczami nie przepadam, a dodatkowo po południu strasznie grzmiało.
Nawet się ochłodziło, mimo tego, że jest około dwudziestu pięciu stopni, jak dla mnie jest tera chłodno, w porównaniu z prawie czterdziestoma to dosyć spora różnica.
Co robiłam? Wstałam, dokończyłam The duff oraz October baby, czytałam, siedziałam na dworze, byłam się przejść i oglądałam podmiejski czyściec, czyli moją nową starą miłość. Podoba mi się ten serial, może zobaczę wszystkie odcinki. Fajne w nim jest również to, że każdy odcinek ma dwadzieścia minut, przez co też łatwiej się je ogląda, dlatego też wydaje nam się, że minęło mniej czasu niż na prawdę.
Teraz już wzięłam kąpiel, za chwilę rozłożę łóżko, przejrzę tumblra, coś poczytam i zobaczę przynajmniej jeden odcinek.
Dzisiaj krótko, bo zresztą też nie ma o czym opowiadać, sobota wyglądająca za niedzielę, dwa ostatnie tygodnie wakacji, prawie koniec sierpnia, początek września. Spadek temperatury i ciągle obecne grzmoty burzy, teraz nawet i błyski. Przez to akurat nie lubię lata, te kilka minusów.

14 sierpnia 2015

Make it right

Hej,
Dzisiejszy dzień w zupełności wydawał mi się sobotą, nawet odkurzałam i sprzątałam, co zawsze jest przypisane do szóstego dnia tygodnia.
Tej nocy też jeszcze powinny spadać gwiazdy, więc tym razem postaram się posiedzieć dłużej. Wczoraj ledwo co wyjrzałam przez okno, a potem sarna, a chyba raczej jej parter, zaczął swoje okrzyki godowe, przez co lekko się zlękłam najpierw, a potem po prostu nie miałam ochoty siedzieć, ale z zaśnięciem też miałam problem.
Skończyłam czytać Duff. Ta brzydka i gruba. Teraz muszę zobaczyć film, została mi godzina. W sumie to jak na razie książka bardziej mi się podobała. Przy tym jest wiele różnic, które nie koniecznie mi pasują. Książka ogólnie opowiadająca o dziewczynie, Biance, której na jednej imprezie, chłopak uświadamia, że jest tak zwanym duffem czyli brzydką i grubą przyjaciółką, tak jakby bramą do swoich koleżanek. Wtedy dużo się dzieje w życiu dziewczyny, rozwód rodziców, problemy ojca i jej własny taki relaks, który pozwala jej zapomnieć o wszystkich zmartwieniach. Jednak po jakimś czasie coś pomiędzy Wesleyem (tym chłopakiem) i Biancą się wydarza i zaczyna iskrzyć, ale czy to miało by sens. Przecież jest zakochana w zupełnie innym chłopaku.
Teraz zaczęłam już nową dziesięć płytkich oddechów, jak na razie jest dobra i mi się podoba.
Dziś w okolicach południa obok mojego domu, przebiegł zagubiony piesek (jork), chciałam zobaczyć co z nim, ale bardzo szybko uciekał. Później jeszcze chodziliśmy tam i go szukali, ale nic nie było. Naprawdę szkoda mi go, sam, zagubiony, głodny, zziębnięty, szukający nie wiadomo czego. Gdybym mogła wzięłabym go do siebie, a przynajmniej dała się napić i coś zjeść. Rozwieszenie powiadomień też byłoby przydatne, zwłaszcza jeśli ma swój ciepły dom. Gdyby miał zostać na stałe to nie wiem, co na to jeden z moich psów, również jork. Ma charakterek i jest strasznie zazdrosny, mógłby się poczuć odrzucony, a tego bym nie chciała. Może zdoła jakoś dotrzeć do domu albo się nam pokaże.
Jestem strasznie wrażliwa na krzywdę zwierząt, a głównie psów i kotów. Nie rozumiem właścicieli, którzy w pewnym momencie porzucają swoje 'ukochane maleństwa'. One też czują, nie są jakąś zabawką. Jedynie jestem ciekawa czy swoje dziecko też przywiązaliby do drzewa zostawiając kromkę chleba albo wyrzuciliby gdzieś w las, bo nie mają z kim go zostawić, a jadą na wakacje. Myślę, że nie, więc dlaczego czworonogów ma taki los spotkać. Decydując się na psa, kota, chomika, królika czy jakiekolwiek zwierzę trzeba myśleć, ono się przywiąże, ono będzie kochało. Po prostu gardzę ludźmi, którzy krzywdzą bezbronne zwierzęta, Akurat liczę na to, że do tych 'ludzi'(?!) karma wróci. Jak oni poczuliby się wyrzuceni wgłąb pustyni czy jakieś dżungli nie znając drogi powrotnej zupełnie bez niczego.
Aż pisząc tego posta się popłakałam. Czasami człowiek to potwór.
Za to też podziwiam znane osoby, jakieś gwiazdy, które pomagają na rzecz zwierząt, darują darowizny schroniskom oraz takie normalne osoby, które gdyby co mogą pomóc.

13 sierpnia 2015

Trying to take what's lost and broken

Hej,
No i co kolejny dzień prawie minął, a był również pozytywny jak też ostatnie dni, tygodnie, nawet miesiące. Tylko, że miałam lekko zły humor, strasznie łatwo się irytowałam, a wkurzało mnie prawie, że wszystko i wszyscy. Może po prostu taki dzień, bo teraz aktualnie jest bardzo dobrze. To pewnie dlatego, że jest czwartek trzynastego.
Widzieliście jakieś spadające gwiazdy. Ja siedziałam w oknie ponad godzinę i jakoś specjalnie nie zauważałam ich. Nawet trudno było dostrzec normalny gwiazd, a co dopiero spadające. Ale jeśli się nie mylę, to widziałam jedną. Jeśli życzenie kiedyś się sprawdzi to miałam rację, że nie był to na przykład samolot. Nie no, go raczej bym zauważyła.
Dzisiaj widoczność jest o wiele lepsza, niczym przeźroczyste niebo. Możliwe, że będę dłużej siedzieć, dziś nie jestem za bardzo zmęczona, a w porównaniu z wczorajszym dniem, to lekko wytrzymam do drugiej. Gdybym chciała to mogłabym nie spać całą noc, ale po co? Człowiek potrzebuje snu. Jeszcze pamiętam jak jeździliśmy nad morze, to zawsze w nocy, gdy byłam mała to spałam, ale w okolicach nastu lat można powiedzieć, że 'pilnowałam drogi' i dotrzymywałam towarzystwa. Ogólnie to chyba w czasie wczasów, najbardziej lubiłam podróż.
Co dzisiaj tak właściwie robiłam? Wstałam dosyć szybko, czytałam, oglądałam film, The first time, w końcu skończyła mi się seria American pie. A mam jeszcze jeden do skończenia, bo jestem równo w połowie, October baby. Ale wracając do ciągu dnia, siedziałam na podwórku i wyszłam na dwór na rower. W sumie to te wyjście mi zajęło najwięcej czasu. Na prawdę będzie mi tej beztroski brakowało. Chociaż i tak na początku i pod koniec roku szkolnego będzie się najwięcej wychodziło, być może z nowo poznanymi osobami. Zresztą zobaczy się.
Jest pozytywnie, przeczytam jeszcze z dwa bądź trzy rozdziały, przejrzę tumblra i albo pójdę oglądać gwiazdy albo dokańczać film. Zdecyduję za jakąś chwilę.

12 sierpnia 2015

Been wandering all night

Hej,
Środa minęła, urodziny przyjaciółki też. Dzisiejszy dzień był bardzo fajny, aż szkoda, że za 19 dni koniec wakacji.
Co robiłam? Wstałam, byłam w sklepie, wróciłam, siedziałam na dworze, i poszłam na te urodziny. W sumie to dzień pozytywny, przynajmniej mam już torbę do szkoły i dodatkowo balsam do ust z bielendy, soczysta malina.
Teraz już wróciłam do domu, wzięłam zimną kąpiel i piszę tego posta, gdy skończę przeczytam może dwa posty i idę oglądać spadające gwiazdy. Mam nadzieję, że trafi mi się chociaż jedna. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam spadającej gwiazdy, chyba, że takie zdarzenie miało miejsce, ale go nie zarejestrowałam. Tym razem, liczę na to, że będę miała szczęście.
Na razie spać mi się nie chce, ale za jakąś godzinę już będę śpiąca. Zobaczymy co będzie z tego oglądania gwieździstego nieba, gdzie na razie nic nie ma.
Skończyłam oglądać American pie, właściwie to już dzisiaj po północy. Szczerze cała seria mi się podobała, teraz będę musiała znaleźć sobie inne zajęcie. Prawdopodobnie bardziej poświęcę się książce, tym bardziej, że ostatnio ściągnęłam chyba z sześć ebooków. Stanowczo wolę taką wersję książek.
A co z jutrzejszym dniem? to się zobaczy. Możliwe, że wyjdziemy na dwór. Zresztą i tak zazwyczaj wszystko planujemy spontanicznie. Jedynie szkoda, że już tak szybko się ściemnia, po dziewiątej jest niczym w środku nocy, no i trzeba wracać do domu. W czerwcu, gdzie było pełno prób i wydarzeń, nikomu nie chciało się już wychodzić na dwór, a było chyba najdłużej jasno. Za to w lipcu też było dosyć długo, wtedy jednak wychodziliśmy.
Wracam do książki i od razu do nieba, które jak na razie nie jest obfite w połyskujące gwiazdozbiory, ale może później. A jak nie to spróbuję jutro bądź za rok.
Ciekawi mnie dlaczego akurat w sierpniu spadają gwiazdy, czemu wybrały sobie taki miesiąc, a może jest jakiś poważniejszy powód, nie wiem.

11 sierpnia 2015

I've been sleepwalking

Hej,
Kolejny dzień możemy uznać za przeszły.
Wtorek był miły, podobnie jak i wczorajszy dzień.
Co tak właściwie robiłam? Starałam się za bardzo nie wychodzić na dwór na panujący tam gorąc, czytałam, oglądałam film, zaczęłam jeszcze jeden, ale go nie skończyłam, byłam na dworze, poszłam  się przejść, a przy tym dodatkowo popadał lekko deszcz, grzmiało i do chwili obecnej się błyska.
Podobno jutro czy kiedyś w najbliższych dniach ma być noc (noce) spadających gwiazd. Szczerze mówiąc jakoś nie bardzo pamiętam, abym jakąkolwiek widziała, chyba że po prostu nie zwróciłam na to jakoś specjalnie uwagi. Jutro jednak postaram się wyjść na dwór w nocy bądź siedzieć w oknie zobaczy się zresztą, poza tym idę też do przyjaciółki na urodziny, więc pewnie wrócę dosyć późno, zmęczona.
Dwór w składzie podobnym do wczorajszym, ogólnie takie spotkanie się tylko po to, żeby nie siedzieć samemu w pokoju.
Mam jakieś wahania nastroju, przed chwilą było wspaniale, bardzo dobrze, a teraz znacznie gorzej. Gdybym miała na to większy wpływ to chciałabym być zawsze szczęśliwa, kochana, dumna i zadowolona. Ale będzie dobrze.
Zimny prysznic już wzięłam, ale nie jest mi wcale chłodniej. Co mi jeszcze zostanie do zrobienia zanim pójdę spać. Mogłabym dokończyć siódmą część American pie, może trochę poczytam i w sumie to mogę iść w stronę łóżka.
Ostanie dwadzieścia dni tych wakacji 2015 roku, które były i są moimi najlepszymi, jest wręcz fantastycznie. Na pewno na długo pozostaną mi w pamięci. Jakoś w tym roku jestem lekko rozdarta, z jednej strony nowa szkoła, chciałabym ją tak lepiej zobaczyć, poznać, ale z drugiej strony będę tęsknić za ciągłym wychodzeniem na dwór, za tymi znajomymi, za wstawaniem kiedy chcę, za arbuzami i po prostu za wolnym czasem.

10 sierpnia 2015

until this dream is gone

Hej,
Kolejny poniedziałek minął, ten dzień był długi, chociaż wcale się nie ciągnął.
Wstałam tak normalnie w okolicach dziewiątej, nic takiego szczególnego nie robiłam, siedziałam na podwórku, potem znowu w domu, czytałam, byłam w sklepie, zaparzyłam chyba jedną z najlepszych herbat z jakimi dotychczas miałam styczność, a mowa tu o piramidkach Liptona mango&brzoskwinia, byłam na dworze na rowerze.
Dzisiaj pokonałam wiele kilometrów i górek, ale serio warto było tak pojeździć. Jak na obecną chwilę nie czuję się jakoś krytycznie wykończona, ale za to jestem z siebie zadowolona i po prostu szczęśliwa.
Kupiłam moją pierwszą jako tako szminkę, zawsze trzymałam się tylko pomadek ochronnych jakichś balsamów, jeśli już to lekko barwiących. No ale kiedyś musiała być ta pierwsza. Zresztą podoba mi się i pasuje do mnie, więc nie ma problemu.
Zaczęłam nową książkę (dokładnie wczoraj, ale o tym jeszcze nie wspomniałam) The duff, jak na razie akcja się nie rozkręciła poważnie. Daje tej książce góra kilka rozdziałów, liczę na to, że mnie wciągnie. A jak nie to i tak ma tylko dwieście pięćdziesiąt stron. Kiedyś było to dla mnie strasznie dużo, teraz już się dosyć wrobiłam.
Wracają do herbaty, trzy razy tak mango i brzoskwinia. Szczerze to nawet nie przypuszczałam, że tak bardzo ją polubię, na szczęście był to dwupak. Właśnie tą drugą zaczęłam, czekała na mnie z ponad rok. A nadal świetna jak za pierwszym razem. Akurat co do herbat z Liptona nie mam zarzutów, chyba nie spotkałam się jeszcze z taką, która by mi nie podeszła. Poza tym uwielbiam herbaty, trzymać zamknięte pudełka, w oryginalnej folii, co jakiś czas je oglądają i czytając opis. Tak to chyba nie jest normalne, no ale każdy ma jakieś swoje dziwactwa. Ja lubię pudełka czy też puszki z herbatą i kawą, dodatkowo lubię chomikować, na przykład mam zostawione dwa pudełka po herbacie, akurat tych które najbardziej mi się spodobały (smak, zapach), a mango&brzoskwinia dołączy do kolekcji. Sztyfty i słoiczki po pomadkach/balsamach też zostawiam, po prostu lubię je oglądać. Tak czy tak ograniczam się, na pewno nie zagracę pokoju setkami pudełkami herbacianymi.
Dzień jak najbardziej pozytywny, dobry był ten poniedziałek.

noirettediary:

Fashion + Beauty | NoiretteDiary

9 sierpnia 2015

I'll stay here with you

Hej,
Kolejna dzień dobiega końca, kolejny tydzień minął. Ogólnie to już dwie trzecie wakacji przeleciały, szybko co nie? Jeszcze jeden dzień upałów za nami. Jest bardzo ciepło, gdyby było chociaż o trochę mniej, było by znacznie lepiej. No cóż, na to wpływu nie mamy.
Co robiłam? W wielkim skrócie to wstałam, wyszłam się przejść, czytałam, zrobiłam filmik na urodziny przyjaciółki, co zajęło mi dosyć dużo czasu, skończyłam czytać Eleonorę i Parka, zobaczyłam film i siedziałam na podwórku. W sumie to chyba cały dzisiejszy dzień, a no i miksowałam arbuza. Ostatnio moim głównym pożywieniem są właśnie arbuzy, one z woda i herbatą. No ale co poradzić, gdy jest gorąco, automatycznie nie chce się jeść, a jak już to mało.
Burza w powietrzu utrzymuje się od wczesnego popołudnia, ciągle kręci się gdzieś blisko, a błyski za każdym razem mnie straszą, po prostu boję się burzy i ich nie lubię. Mogłoby popadać, do deszczu nic nie mam, a jest bardzo sucho.
Eleonora i Park, moje dwie przyjaciółki, strasznie się zachwycały tą książką, więc też ją przeczytałam. I szczerze mówiąc wczorajsze odniesienia co do niej się nie zmieniły. Może i szybko się ją czyta, jest lekka, chociaż tematy w niej omawiane już nie są takie przyjemne, ale jednak nie widzę w niej szału, staniki nie latają, psy nie szczekają. Jest tylko książką, nie widzę w niej nic specjalnego, jeśli komuś się spodobała, no to fajnie, ale ona nie jest dla mnie. A może po prostu przyzwyczaiłam się do innego typu lektur. I tak najbardziej zastanawia mnie jej zakończenie, co też Eleonora mogła napisać Parkowi w tej pocztówce. Coś tak czuję, że jest możliwość powstania drugiej części.
Film, no tak kolejna część American pie i szczerze mówiąc on nigdy nie przestanie mnie lekko szokować. Od pierwszych minut, widać, że komedia. Teraz zostały mi już chyba tylko dwie części do skończenia maratonu. I chyba nawet dziś zacznę szóstą część.
Niedziela, i tak jakoś nie przepadam za tym dniem, mimo tego, że jutro jeszcze nie muszę iść do szkoły, to i tak nie jest to mój ulubiony dzień. Teraz takimi ulubionymi są te od poniedziałku do piątku, włącznie z nim. Co za pewne zmieni się we wrześniu.
Jutro prawdopodobnie pójdę na dwór, ale raczej pod wieczór bądź późne popołudnie. Prędzej nie mam zamiaru ruszać się z domu, a przy okazji muszę zrobić kolejny filmik na urodziny kolejnej przyjaciółki, musiały się urodzić dzień po dniu, lepiej tak niż w tym samym dniu.

foxisth:

mimohsa:

cocktaihls:

C O C K T A I H L S



indie



indie/boho x

8 sierpnia 2015

I did you wrong

Hej,
I znowu weekend i znowu sobota.
Dzisiaj podobno było czterdzieści stopni i szczerze mówiąc, to całkiem możliwe. Na taką temperaturę nie miałam za bardzo ochoty ruszać się z domu. Ostatecznością było wyjście na podwórko, żeby się przewietrzyć, bo u mnie w pokoju jest jeszcze cieplej. Ale w sumie lubię lato i ciepłą pogodę, więc też teraz nie będę narzekać. Jak dla mnie każda pora roku ma swoje pozytywne strony. Trzeba cieszyć się i korzystać z wszystkich dwunastu miesięcy roku, bo w końcu w listopadzie czy tam grudniu nie będzie się wychodziło na dwór na drogę w krótkim rękawie.
Co robiłam? Wstałam dosyć szybko jak na mnie, sprzątałam, czytałam, miksowałam owoce i siedziałam na podwórku, oglądałam film (ale go jeszcze nie skończyłam), czyli w sumie to tyle.
Wczoraj zaczęłam czytać Eleonorę i Parka, dzisiaj jestem na dwieście dwudziestej stronie, no tak. Dużo przedtem słyszałam o tej książce i jakoś same opisy mnie nie zachwycały, a ona sama też jakoś nie podrywa ze zdumienia, może to też dlatego, że jej jeszcze nie skończyłam. Zostało mi ze sto stron, czyli raczej jutro ją dokończę, wtedy zobaczymy jak to z nią jest. Mimo wszystko uważam, że jest dobrze napisana, przyjemnie i lekko się ją czyta.
Ostatnio gdzieś na jakieś stronie bądź grupie, nieważne, było zdanie brzmiące 'ostatni film jaki zobaczyłeś to twoje życie za pięć lat'. Zrobiłam trochę głupią minę, ciekawe było by moje życie po dwudziestce niczym w American pie. Dobrze, że to tylko taka próba dowiedzenia się, co też ludzie oglądają. Z tego też wpływu, dziś oglądam kolejną część tej komedii. Aktualnie jeszcze nie skończyłam, zostało mi jakieś dwadzieścia minut, może mniej.
Zimny prysznic wzięty, choć i tak nie czuję jakoś tej ochłody. Dokończę film i prawdopodobnie trochę poczytam. A potem mogę się postarać znaleźć wygodną pozycję i zasnąć.

7 sierpnia 2015

Love isn't all that it seems

Hej,
Kolejny dzień minął.
Tym razem piątek, te dni i tak są fajniejsze niż inne pozostałe.
Co ogólnie robiłam? Wstałam dosyć późno, czytałam, skończyłam książkę, wyszłam na dwór i właśnie teraz siedzę tutaj i piszę tego posta. Ale mi gorąco, a dopiero co wzięłam lodowaty prysznic, nie pomogło to na za długo.
Skończyłam czytać książkę Jo Nesbo 'Syn'. Muszę przyznać, to jest chyba mój drugi przeczytany kryminał, a powiem, że warto po niego sięgnąć. Jak dla mnie książki zawsze na początku są dosyć nudne i niezrozumiałe, ale po kilku rozdziałach już można się nieźle wkręcić. Najbardziej zszokowało mnie zakończenie. Nie spodziewałam się tego odkrycia, kto był kretem. Parę trupów się znalazło i nawet kilka dziwnych historii, najbardziej chyba zdziwiła mnie opowieść o tym, co zdarzyło się na strychu i o płaczu dziecka. Kolejnym plusem tej książki jest to, że jest w niej obecna postać Marthy, swoje imię akurat bardzo lubię. Jeśli ktoś zastanawiałby się nad nią, to szczerze polecam. Pierwsza normalna książka w wersji papierniczej od dosyć długiego czasu, jednak wolę ebooki.
Powrót do domu lekko się przeciągnął, bo koleżance trzy razy spadł łańcuch. Trochę to zajęło, przy tym jednak dobrze, że nie byłyśmy same, inaczej nasza podróż do domu zajęłaby trochę więcej czasu.
No i nie zobaczyłam Harrego Pottera, ale nadrobię to w niedzielę, może. Chyba, że będę wtedy mieć inne plany, ale to się zobaczy.
Co zostaje mi teraz do zrobienia? Tak w sumie to nic. Tylko wejdę jeszcze na tumblra, a potem przeczytam może z dwa rozdziały Eleonory i Parka. W końcu trzeba sobie znaleźć nową książkę. I nawet pobrałam dodatkowo drugą, że gdyby gdyby to mam coś jednak na laptopie.
Fajny był dzisiejszy dzień, zresztą podobnie jak za każdym razem, w te wakacje nie ma złych wyjść na dwór.

foxisth:

Indie/boho x

6 sierpnia 2015

And the two of us went up in smoke

Hej,
Kolejny upalny dzień minął.
W sumie to nie robiłam nic szczególnie ważnego. Pomalowałam paznokcie, siedziałam na podwórku, czytałam, ćwiczyłam, rozciągałam się i w sumie to chyba tyle. Spokojnie minął dzisiejszy dzień.
W sumie to nawet mało siedziałam w domu.
Nadal sobie nie wyobrażam, że za trochę ponad trzy tygodnie zacznie się nowy rok szkolny i zacznę technikum. Kolejne dwa lata spędzę na dojeżdżaniu do szkoły autobusem, na następne dwa, mam nadzieję, że już będę posiadała prawo jazdy i samochód. To chyba moje priorytety wiążące się z osiemnastką. Kiedyś to już w wieku szesnastu mogło się jeździć, teraz niby też, ale są i ograniczenia pojemności silnika i zapewne jeszcze coś by się znalazło, a przy tym prowadzenie w obecności kogoś dorosłego. Nie nie nie. Podobne podejście mam co do karty motorowerowej, nie opłaca się tyle płacić, gdy za dwa lata już będę mogła ubiegać się o normalne prawo jazdy. Liczę na to, że zdam za pierwszym razem. Ale daleko odbiegłam, przecież dopiero co były moje szesnaste urodziny.
Prysznic wzięłam, łóżko za chwilę rozłożę, post prawie napisany, więc chyba nie za dużo zostało mi 'na dzisiaj'. Jeszcze przeczytam chociaż jeden rozdział i mogę iść spać, bo na prawdę jestem jakoś śpiąca.
He zauważyłam, że pod moim kalendarzem nadal wisi plan lekcji, a co ciekawsze z pierwszego semestru. Co z tego, że dalej z niego korzystałam, po prostu wiedziałam jakie zmiany zaszły. Choć i tak niekiedy nosiłam książki z angielskiego we wtorek, mimo tego, że przez cały rok nie miałam go we wtorki. Ale dla pocieszenia mam to, że nie byłam sama. Muszę go zdjąć, gdyby powisiał tak do września to było by trochę dziwnie.

5 sierpnia 2015

I laid beside you and pulled you close

Hej,
Dzisiejszy dzień spędziłam w domu, a właściwie to i tak większość na podwórku. I za to lubię wakacje i lato, może i jest lekko za wysoka temperatura, ale tak czy tak jest fajnie. Jedynie obawiam się burzy, która pewnie przyjdzie po takich upałach. W sumie to myślałam o tym, żeby wyjść z kimś, ale jakoś potem zmieniłam zdanie. Robiłam ciasto, czesałam psa i siedziałam na powietrzu. Później nawet myślałam, że przyjdzie deszcz albo burza, ale jednak te czarne chmury się rozpłynęły.
Dzień jak dzień, przynajmniej dzisiaj nie musiałam wstawać o siódmej, choć i tak trochę po dziewiątej już byłam na nogach.
Czy robiłam coś ważnego? Chyba nie, taki typowy letni gorący dzień.
Czytałam, słuchałam piosenek i ćwiczyłam, a o reszcie moich czynności już pisałam wyżej. I napisałam dwa takie posty, że gdybym zupełnie nie miała czasu, to jednak coś dodam. W gimnazjum spokojnie radziłam sobie ze znalezieniem czasu dla bloga, w technikum też raczej znajdę, ale gdyby kiedyś znalazł się taki szczególny dzień no to jak znalazł. I jeszcze mam pomysł na kolejny, jest nim głównie cytat z tumblra, tylko, że musiałabym go przetłumaczyć tak sensownie i z właściwą składnią.
Chyba miałam dziś w planach napisać coś do mojego zeszytu, ale dopiero teraz mi się o tym przypomniało, więc może jutro. Raczej wstanę dosyć szybko, możliwe, że nawet pójdę na rower, ale pewnie mi to się nie uda i w momencie gdybym miała wychodzić byłoby prawie południe.
Zeszłej nocy było mi gorąco przez co znowu nie umiałam szybko zasnąć, mam nadzieję, że dzisiaj położę się i od razu odpłynę w śnie.
Zresztą jeszcze przeczytam z dwa rozdziały i się kładę.
Zawsze na początku sierpnia były noce spadających gwiazd, a w tym roku, jeszcze o nich nie słyszałam.

4 sierpnia 2015

I couldn't get you out

Hej,
Kolejny dzień dobiega końca.
Dzisiejszy dzień był fajny, a zresztą tak jak ostatnie dni.
Pobyt na kąpielisku w sąsiednim mieście w taką pogodę jak znalazł. Chociaż w momencie, gdy przyjechaliśmy na miejsce, wcale nie było, aż tak pięknie. Ale po jakieś krótkiej chwili wróciło słońce, a temperatura tylko rosła. Kiedy jest bardzo dobrze, czas za szybko mija, raz sprawdziliśmy godzinę była dwunasta, drugi raz za jakieś kilka minut i tu pięć minut do czternastej i piętnaście do naszego autobusu. Wyszło tyle z tego, że zostaliśmy jeszcze dłużej i jechaliśmy następnym po piętnastej. Warto było. Przynajmniej tym razem nie zaspałam i nawet budzik zadziałał, za to u innych już było gorzej z tym wstawaniem. O i nawet się nie spaliłam.
Wczoraj przed pójściem spać o północy jeszcze specjalnie sprawdzałam czy na pewno mam ustawiony ten budzik. Potem się położyłam, bo wiedziałam, że i tak będę miała mało snu. Wyszło z tego tyle, że przez ponad dwie godziny leżałam i przewracałam się z boku na bok. Chyba bałam się zasnąć, żeby nie zaspać. Z tego powodu też nie wyspałam się za bardzo. Mam nadzieję, że chociaż dziś w nocy nie będę miała takiego problemu, w końcu jestem dosyć zmęczona.
W sumie to nie robiłam dzisiaj nic szczególnie ważnego, byłam na basenie, wróciłam, siedziałam na podwórku i ogólnie dużo chodziłam.
Jutro już znowu środa, teraz ten czas mógłby się zatrzymać, bo jest strasznie dobrze, wręcz idealnie, wolny czas, ludzie z którymi mogę wychodzić na dwór, pogoda całkiem całkiem, choć obawiam się, że znowu przyjdą burze, a to głównie przez to, że jest lekko za gorąco. Dni mijają szybko, Nawet tygodnie, a i miesiąc szybko mi się zmienił.
Zmyłam już z siebie chyba cały chlor, przebrałam się, za chwilę rozłożę łóżko i trochę poczytam, bo ostatnio lekko brakuje mi czasu. A jutro napiszę coś do mojego zeszytu, w końcu przyszedł nowy miesiąc trzeba coś tam dodać.

 

3 sierpnia 2015

You were stuck inside

Hej,
Dopiero co wróciłam do domu, wzięłam prysznic i teraz czuję się jak nowo narodzona. Czyli wróciły gorące dni. Wczoraj kiedy słyszałam o trzydziestu stopniach, lekko wątpiłam, a nawet bardzo. No ale jednak pogoda pokazała się ze strony lata, której jeszcze będzie przez ponad miesiąc.
W sumie fajnie dzisiaj było. Ogólnie ostatnie cztery tygodnie są po prostu takimi najlepszymi. Już nawet w maju było bardzo dobrze. Tak właściwie to od kiedy zrobiło się cieplej. W zimie przynajmniej jest ta pewność, że w większości czasu będzie się w domu, a zwłaszcza wieczorami. Poza tym w tym okresie będzie już szkoła, powrót do domu kiedy się szarzy, zadania, może jakaś nauka i co i już prawie dwudziesta, internet, prysznic i seriale. No cóż, taka norma życia. Mam nadzieję, że w następne wakacje będzie podobnie i nawet będę wychodzić z tymi samymi osobami, bo z nimi nie chciałabym stracić kontaktu. W skrócie mówiąc jest dobrze, bardzo dobrze.
Jeszcze razem oglądaliśmy zdjęcia jednej dziewczyny z naszej już starej klasy i trochę aż ruszyło mnie śmiechem. Po co wstawiać na facebooka ponad dwadzieścia zdjęć samej siebie przez sklepem, na schodach, na plaży i gdziekolwiek indziej. Jakoś zawsze będzie to dla mnie niezrozumiałe, nigdy nie dodawałam jakichś takich prywatnych zdjęć, zachód słońca na tle to chyba jedyne obecne. Szczerze mówiąc nie chciałabym, żeby wszyscy mogli zobaczyć mnie w stroju kąpielowym, nie mam się czego wstydzić, ale tak czy tak nie. Facebook a bycie w bikini na plaży czy też kąpielisku to zupełnie różne aspekty. Możliwe, że dodałabym takowe zdjęcie gdybym miała bardziej wytrenowany brzuch i kolczyk, choć i tak długo bym się zastanawiała. Powiem tyle w internecie nigdy nic nie ginie.
A już tak nawiązuję do kąpieliska i basenów, bo jutro też tam się udaję. I znowu muszę wstać po siódmej, liczę na to, że tym razem budzik zadziała bez problemów. Nie chcę pakować się w pośpiechu, przez to zawsze łatwiej czegoś zapomnieć, a może spakuję się już teraz(?). Nie wiem, zobaczy się. I tak jeszcze muszę podjąć decyzję, który strój jutro ubiorę. Jedziemy tak samo jak zeszłym razem, tylko że tym razem nie w piątkę, a w siódemkę. Im więcej osób które się lubią tym lepiej.
Wiem, że już to mówiłam wielokrotnie, ale powiem jeszcze raz. Te wakacje są najlepsze. A dokładnie za miesiąc będę już bardzo radośnie lub mniej siedzieć w szkolnej ławce.

2 sierpnia 2015

I had a dream about a burning house

Hej,
I kolejny tydzień właśnie się skończył. A z każdym następnym będzie coraz bliżej do szkoły, nie wyobrażam sobie, że za równo miesiąc zacznie się nowy rok szkolny i będę w pierwszej klasie technikum. Z jednej strony lekko się stresuję, ale z drugiej jestem bardziej ciekawa jak to będzie, jaka będzie moja klasa, co z nauczycielami i ogólnie planem lekcji i autobusami. Teraz nie będzie już takiego zwykłego wracania do domu pieszo, nie będzie wiecznego stania przy drzewie i tego, że kiedy tylko skończę mogę za jakieś maksimum pól godziny być w domu. A wracając do osób z klasy, jeśli oni mi jakoś nie przypadną do gustu to mam nadzieję, że z innych klas czy też starszych roczników będą jacyś ludzie warci uwagi.
Dzisiejszy dzień był taki dosyć podobny do niedziel, wstałam, obijałam się, wyszłam na spacer z psem, czytałam, myślałam, że zasnę na jakiś czas, ale jednak wyszłam na dwór na rower z przyjaciółką, którą nie wiedziałam dobre dwa tygodnie, bo była na wakacjach. Ogólnie dużo mi opowiadała i w sumie tak jak zawsze było fajnie.
Jakoś nie miałam dziś humoru, nadal chyba nie przepadam za niedzielami, nawet jeśli na następny dzień nie trzeba szybko wstawać. Ostatnie cztery tygodnie beztroskiego wolnego. Potem nie będzie już siedzenia do drugiej w nocy, spania do dziesiątej, codziennego wychodzenia na dwór, po prostu ostatnie wakacje całkowicie zakończą przestrzeń gimnazjum. Nadal nie doszło do mnie to, że będę chodzić do technikum.
Kiedy jeszcze byłyśmy na dworze, na chwilę siedziałyśmy przy drodze, a jakaś mała ośmiolatka minęła nas kilka razy, po czym od razu zaczęła mówić do nas i opowiadać o sobie. To trochę dziwne, bo mimo wszystko nie powinna rozmawiać z nieznajomymi dwa razy starszymi. Z jednej strony może to dobrze, że jest otwarta, ale lepiej nie ryzykować i aż tak bardzo nie wierzyć ludziom. Można powiedzieć, znalazłyśmy sobie koleżankę.
Aktualnie jestem już umyta i mogłabym iść spać, ale jeszcze nie czas na to. Przeglądnę tumblra, trochę poczytam i może wtedy się położę. Po południu byłam dosyć zmęczona, więc nie powinnam mieć problemu z zaśnięciem.

1 sierpnia 2015

Hello August!

Hej,
Nowy miesiąc. Ostatnie trzydzieści jeden wolnych dni,, potem przyjdzie wrzesień, a wraz z nim szkoła. Nie boję się nowego otoczenia, raczej jestem ciekawa. Zresztą zobaczymy później jak to będzie.
Kolejny dzień pomału mija.
Ta sobota była podobna do innych, wstałam, sprzątałam, wyszłam na dwór, czytałam i ogólnie dużo byłam na powietrzu. Wieczorami jest już coraz chłodniej, a zwłaszcza jeśli wraca się do domu na rowerze, kiedy niby w środku jest nam ciepło, ale za to na zewnątrz strasznie zimno. A potem mam lodowate dłonie i stopy. Dlatego też lubię lato i te cieplejsze dni.
W sumie nie robiłam niczego szczególnie ważnego. Dzień podobny do każdego innego, ważne, że mam wolne i z kim wyjść na dwór. Za miesiąc ta swoboda wiecznego wychodzenia się skończy. Na samym początku i tak będzie lekko się spotkać, ale na przykład w zimie to już trochę gorzej. Tak czy tak z osobami, z którymi będę chciała utrzymać kontakt, utrzymam. Można powiedzieć, że jestem perfekcjonistką oraz, że jeśli postawię sobie jakiś cel to do niego dążę i nigdy się nie poddaję. Z kilkoma osobami prawdopodobnie będę się spotykać na przystanku, a dodatkowo do paru ludzi mam serio blisko, idąc normalnym tempem jakieś dziesięć minut, teraz przez przypadek bym napisała dziesięć godzin. No ciekawe, to musi być na prawdę bliziutko. Zresztą okaże się później jak to wszystko się potoczy.
Wkręciłam się w oglądanie American Pie, a zaczęło się od zwykłego braku internetu i jakichkolwiek rzeczy na laptopie. Aktualnie jestem na trzeciej części, a właściwie już pod koniec. Z jednej strony są to tak strasznie śmieszne filmy, ale z drugiej zdarzają się momenty, w których aż łezka w oku się kręci.
Obecnie już wszystko na dzisiaj zrobiłam, łóżko mam pościelone, ja po prysznicu. Zostaje mi dokończyć film i trochę poczytać. W książce jestem na jednej czwartej całości. Teraz jakoś bardziej brakuje mi czasu na czytanie, głównie dlatego, że zajęłam się filmami, a to jakieś dwie godzinny jednorazowo.

lushlity:

http://lushlity.tumblr.com/