16 listopada 2015

I've got to learn things, learn them the hard way

Hej,
No to zaczynamy nowy tydzień.
Znowu poniedziałek.
Niby miałam tylko pięć lekcji, ale do domu i tak wróciłam o siedemnastej. Takie uroki dnia. Ogólnie nie było, aż tak źle, nie byłam z niczego pytana ani też niczego nie musiałam pisać. Ale tak czy tak nie mam fantastycznego humoru. Po prostu tak jest.
Już znowu dziewiąta wieczorem, przecież ledwo co wróciłam do domu, a jeszcze był plan, żeby iść na dwór, ale to i tak nie wyszło by. Nawet kiedy wracałam do domu było już ciemno, a w dodatku utrzymywała się mgła i lekko padało. Poza tym normalnie w tygodniu to już nie jest to samo.
Co tu jeszcze mówić, na prawdę brakuje mi kilku dodatkowych godzin.
Obecnie zostaje mi już tylko się umyć, powtórzyć niemiecki, posiedzieć trochę i mogę się kłaść spać. Czyli widzę taki emocjonujący poniedziałek. Nawet dla seriali nie mam czasu dla książki podobnie.
No nic jeszcze jakiś miesiąc i mamy przerwę świąteczną, a wtedy liczę na to, że będę znacznie więcej czytała i będę miała o dodatkowy czas.
No to co taki poniedziałek. Mam nadzieję, że ten tydzień będzie dobry, a nawet bardzo dobry.

15 listopada 2015

I'll show you

Hej,
Dzisiejsza pogoda nie powala. Deszcz od samego rana sprawił to, że praktycznie dziś nie wychodziłam. Pod wieczór wyszłam się przejść, ale po kilku minutach byłam z powrotem. A podobno cały następny tydzień ma być właśnie taki. Nienawidzę chodzić na przystanek kiedy jest mokro, tym bardziej, że muszę uważać na wszelkie kałuże. Ogólnie to nie lubię poniedziałków. W sumie to całego szkolnego tygodnia. Ale myślmy pozytywnie, jeszcze jakiś miesiąc i mamy przerwę świąteczną. Jakoś szybko mija ten czas, za chwilę mamy koniec 2015 roku, przecież on dopiero się rozpoczął. Dopiero co pisałam swoje postanowienia, dopiero co podsumowałam 2014 rok. Przynajmniej będę miała więcej wolnego czasu.
Dzisiejsza niedziela stanowczo za szybko mi minęła. Wstałam o siódmej, obijałam się, odpoczywałam, robiłam lekcje, napisałam sobie kartki, wyszłam na bardzo któtko na dwór no i jestem tutaj, oglądając Harrego Pottera.
Na jutro chyba nic nie mam chociaż dobrze było by powtórzyć sobie coś z wosu i zagadnień. Znowu wrócę do domu o siedemnastej, kiedy to już będzie zupełnie ciemno. No nic.
Dobra, muszę się umyć, rozłożyć łóżko i pouczyć, oglądając film. Trochę tego jest, a już niedługo dziesiąta. Więc też należało by iść spać. Mam nadzieję, że przynajmniej na starość się wyśpię. I nie zobaczyłam dziś zaległego odcinka jednego serialu, ani też nie czytałam książki.

lostmynoseinabook:

My new bookmark :)

14 listopada 2015

There's one thing that I know for sure

Hej,
Sobota.
Ale dzisiaj jeszcze raz wspomnę o tym jednak pechowym piątku trzynastego. A chcę tutaj poruszyć kwestię zamachu w Paryżu. Wieża Eiffela po raz pierwszy od 126 lat zgasła, ale za to inne dzieła i budynki, wieże zapaliły się światłem Francji i w tym nawet Warszawa. O tym zdarzeniu należy mówić i pamiętać, a zwłaszcza przyczynę tego zdarzenia. Nigdy więcej nie powinno dojść do takuch wydarzeń w Europie, a nawet na całym świecie. Jakim prawem człowiek może odebrać życie komuś innemu, niewinnemu. Takiego zachowania nie można akceptować, podobnie jak nachodzących uzbrojonych uchodźców.
O wczorajszym zamachu pewnie i tak wszyscy już słyszeli, więc zostawię już ten temat, każdy myśli sobie to co myśli.
Ale wróćmy do dnia dzisiejszego. Co takiego robiłam? Zacznijmy od tego, że wstałam po dziewiątej, dużo sprzątałam, zrobiłam jakąś część lekcji, słuchałam muzyki, oglądałam filmiki, czytałam książkę, ćwiczyłam. No i w sumie jestem tutaj. Za chwilę pewnie pójdę się umyć, a potem może w końcu zobaczę chociaż jeden zaległy odcinek serialu, a jeśli mi się uda to nawet dwóch seriali. Czemu one muszą lecieć we wtorek czyli wtedy kiedy albo nie ma mnie w domu albo mam tyle do zrobienia, że po prostu brakuje mi wtedy czasu. No nic przynajmniej mogę oglądać je w weekendy i to po angielsku. Gdzie w sumie bardzo dobrze rozumiem o co chodzi. Kiedyś muszę tak zobaczyć jakiś film.
No nic, sobota to sobota, nie jest źle, ale jutro już niestety czekają mnie szkolne obowiązki, od których jednak nie ucieknę. No nic, mniej więcej zrealizowałam plan na ten dzień, a czego nie udało mi się zrobić dziś, przechodzić na jutrzejszy dzień.

13 listopada 2015

Act like you know me, but you never will

Hej,
No to mamy upragniony piątek, choć weekend i tak nie potrwa za długo. Zawsze tak jest, po prostu piątek jest za blisko poniedziałku, a poniedziałek za daleko od piątku.
Dzisiejszy chociaż piątek trzynastego to miło spędzony, chociaż to osiem godzin w szkole raczej bym tak nie nazwała. No ale piątka z biologii i piątka z informatyki już były pocieszające. Poza tym znowu poszliśmy na dwór, takie chodzenie i siedzenie jest w sumie całkiem fajne, a przy tym jeszcze śpiewanie kultowych starych piosenek, a przy okazji poznaliśmy kilka nowych osób. Co lepszego można by było robić w takie wieczory? Dużo rzeczy, ale pozostawmy to pytanie, pytaniem retorycznym.
Co tu jeszcze powiedzieć. Dziś również wyszła nowa płyta Justina Biebera Purpose oraz One Direction Made In The AM. W sumie to nie przesłuchałam wszystkich piosenek, ale to nadrobię, mam dużo czasu. Poza tym i tak pewnie te dwa albumy będę przeważnie słuchać, dopóki lekko mi się nie znudzą i wrócę do czegoś innego.
Podsumowując ten trzynasty wcale nie był aż taki zły, było wesoło, śmiesznie, ale i też lekko męcząco. Dlatego też pewnie za chwilę pójdę spać, po kilku słabo przespanych nocach, mam nadzieję, że tym razem się wyśpię. Chociaż prawdopodobnie wstanę jutro w okolicach dziewiątej/ósmej. Mam w planach zrobić lekcje, a przynajmniej ich część, zapisać sobie wszystkie sprawdziany, posprzątać, przetrzeć laptop, nadrobić dwa odcinki seriali i poczytać książkę. W końcu jeden dzień to dosyć dużo czasu. Tylko, że teraz musiałabym już iść spać.
No to co miłego weekendu.

12 listopada 2015

Don't forget that I'm human, don't forget that I'm real

Hej,
Czwartek, naprawdę męczący dzień.
A jutrzejszy wcale nie zapowiada się lepiej. Jedynie tutaj cieszę się, że nie jestem w pierwszej grupie, oni w sumie na każdej lekcji (oprócz w-f'u) coś mają. A oprócz tego będzie piątek trzynastego. Mimo, że nie jestem jakaś przesądna, to wzbudza zaciekawienie taki dzień.
Ale też i zarazem jutro wyjdzie nowa płyta Justina Biebera, One Direction oraz Eda Sheeran'a no to zapowiada się ciekawie, przynajmniej nie będzie nudno. Poza tym całkiem możliwe, że pójdę na dwór, w końcu w piątek odreaguję po tych dwóch cięższych dniach, ale to się zobaczy jak to wyjdzie. Fajnie by też było już zrobić sobie większość lekcji i mieć wolniejszy weekend. W zeszły piątek to mi się udało, a co będzie jutro to się zobaczy.
No nic dzisiaj pozostaje mi tylko wziąć prysznic, pouczyć się jeszcze na historię i biologię, potem pewnie jeszcze trochę posiedzę i mogę iść spać. Tej nocy strasznie długo nie mogłam zasnąć, było mi i ciepło, a do tego nie mogłam znaleźć wygodnej pozycji. A sześć godzin snu nie brzmi za fantastycznie. Jeszcze tylko jutrzejsze osiem godzin szkoły.
Co tu więcej mówić. Po prostu nie ma przerwy, trzeba jakoś wytrwać, mam nadzieję, że w przyszłości, kiedy to będę miała już pracę nie będę ciągle biegła do weekendu.
No nic, dziś tak czy tak nie mam za dużo czasu, liczę na to, że nie skończę drugą noc z książką na kolanach około jedenastej w nocy.

marensf:

Had to share this @WeHeartIt http://weheartit.com/entry/206596638/via/marensf

11 listopada 2015

Cause life's not easy, I'm not made out of steel

Hej,
No to mamy środę, tym razem wolną z czego bardzo a bardzo się cieszę.
Ale nie zapominajmy dlaczego jest to dzień wolny. Dzień Niepodległości to szczególne i ważne święto dla Polski.
Z rana padał deszcz, od razu pomyślałam sobie jak bym się ubrała gdybym musiała iść do kościoła na mszę ze sztandaru, a później na marsz do pomnika. To w ostatnich latach jedyny mój całkowity wolny 11 listopada.
Skończyłam dzisiaj czytać Kiedy cię poznałam Cecilii Ahern, autorki również Love, Rosie czy też P.S. Kocham Cię. Na samym początku książka ta nie wzięła mnie w całości, jednak z miarą czytania coraz bardziej się wciągałam. Obecnie po przeczytaniu ostatniego rozdziału, ostatniej strony i ostatniego zdania muszę przyznać, że spodobała mi się strasznie ta opowieść. Z pozoru mogłoby się zdawać, że i tytuł jak i okładka od razu nakłaniają nas do myślenia, że to jakiś romans bądź powieść w podobnym stylu. A jednak, już pierwsze zdanie pokazuje nam, że nie do końca nasze przypuszczenia były zgodne.
Oprócz tego co jeszcze robiłam? Byłam na dworze, znajomi po mnie przyszli, lekko się zdziwiłam widząc ich pod moimi drzwiami, tym bardziej, że myślałam, że pójdę się pouczyć, napisać rozprawkę i tym podobne rzeczy, a jednak. Poszliśmy posiedzieć sobie przy blisko położonej szkole. Tak sobie rozmawiamy, aż tu nagle wyłania nam się postać lekko kulejącego mężczyzny, wszędzie ciemno, w dodatku chłodno i tu takie zdarzenie. No nic okazało się, że to woźny z tej szkoły, który od razu był do nas negatywnie nastawiony. Jednak ciekawi mnie co on tam robił wieczorem, w dodatku w święto. Co ktoś miałby wynieść ławki czy od razu całe boisko. Tym bardziej, że to dosyć spokojna okolica. No nic, po prostu ciągle gdzieś chodziliśmy.
Aktualnie napisałam już tą rozprawkę na piątek i za chwilę pójdę się uczyć na nieszczęsną chemię, jutro sprawdzian. Co tu dużo mówić, chciałabym dostać przynajmniej czwórkę.
Czyli tak pouczę się, umyję, rozłożę łózko, nastawię budzik, który dzisiaj specjalnie wyłączyłam, posiedzę trochę i mogę iść spać.

10 listopada 2015

When they don't even know that I'm hurting

Hej,
Kolejny dzień, na szczęście dziś zaśniemy ze świadomością iż jutrzejszy dzień jest świętem i nie musimy się nigdzie ruszać, przynajmniej to moja obecna sytuacja.
W sumie to jakieś pół godziny temu, ale zdążyłam się już umyć i w dodatku rozłożyć łóżko.
Tak to nawet ten dzień nie był aż taki zły, piątka z pracowni i niemieckiego polepszyła humor, a poza tym ciągle sobie powtarzałam, że to tylko dwie lekcje i w sumie to minęło mi to dosyć szybko.
Takie spotkanie się z osobami z gimnazjum jest całkiem fajne, a ty bardziej z osobami, która ja lubiłam, ale one też i mnie. Takie wyjścia zawsze będą pozytywne.
Ale przez to, że nie było mnie w domu, znowu nie zobaczyłam seriali premierowo, czyli oglądanie w internecie to będzie dla mnie norma. Nie zapowiada się, że będzie inaczej.
Dzisiaj i tak za jakiś czas pójdę spać, pewnie przejrzę tumblra, przeczytam rozdział i się położę. Ale za to jutro wstanę dosyć szybko i zrobię zadania, przygotuję sobie rzeczy do nauki na popołudnie.
No tak nie mam za bardzo co dzisiaj pisać, bo nic szałowego się nie wydarzyło, podowiadywałam się kilku ciekawych rzeczy, jakichś nowopuszczonych plotek, a poza tym miło się rozmawiało.

9 listopada 2015

It's like they want me to be perfect

Hej
No to mamy poniedziałek. Wszyscy się cieszą widzę.
Nowy tydzień.
Ale przynajmniej mamy wolną środę na pocieszenie. Pozostaje tylko jakoś przetrwać ten wtorek.
Dzisiaj wróciłam do domu jeszcze przed siedemnastą, kiedy było już znaczniej chłodniej i ciemniej. Nie wyobrażam sobie jak to będzie na przykład w grudniu, a to już tak blisko. Będę wychodzić, kiedy wciąż będzie ciemno, a do domu wracać kiedy też będzie już ciemno. No cóż uroki zimy.
A co tam ogólnie się działo? W sumie to nic, z chemii prawie mieliśmy niezapowiedziany sprawdzian, a tak to chyba nic specjalnego się nie działo.
Przynajmniej teraz w klasie mam osobę, z którą mogłabym rozmawiać o książkach i filmach, przy tym również nie lubi żadnych fantastycznych wątków i lubi tych samych autorów. Tak to jest w zupełności goal, wreszcie ktoś kto na swojej liście przeczytanych nie ma książek typu: Niezgodna, Kosogłos, Igrzyska Śmierci i tak dalej. Chociaż nie mam nic do tych książek, ale zupełnie nie są w moim guście. Lubię poznawać historie, które mogłyby być prawdopodobne, jakieś romanse, dramaty i faktyczne zdarzenia, przeżycia autorów. Jakiś wątek pozwalający interpretować daną sprawę w stosunku do siebie. Tak, że możemy się wczuć w ten klimat. Tak tyle już mówiłam o książkach, ale tak czy tak trudno jest znaleźć wolny czas tylko dla siebie i lektury.
No to zostaje mi wziąć prysznic, rozłożyć łóżko, pouczyć się, oglądając końcówkę serialu i w sumie mogłabym iść spać, ale pewnie jeszcze trochę posiedzę.
Tylko jeden dzień.

8 listopada 2015

When the pressure's coming down like lightning

Hej,
No i co znowu mamy niedzielny wieczór, a dopiero co tak się cieszyłam na początek weekendu. No cóż, czas ani się nie zatrzyma ani nie wydłuży specjalnie dla nas, chociaż tak byłoby całkiem fajnie.
Co dzisiaj w sumie robiłam? Wstałam, byłam na dworze, czytałam książkę, ukradkiem oglądałam jakieś programy w telewizji, starałam się zmotywować, żeby się zebrać i spakować albo pouczyć.
No i co już prawie dziewiąta, zadania zrobiłam już w piątek, spakowałam się i pozostało pouczyć mi się trochę z wosu i zagadnień oraz wziąć prysznic, rozłożyć łóżko.
Jutro znowu poniedziałek, ale przynajmniej środę będziemy mieć wolną, co oznacza swobodny wtorkowy wieczór, przynajmniej tak przypuszczam. Dziwnie będzie w środę nie być w kościele, nie żartować z osobami ze sztandaru i po prostu już nie mieć tego obowiązku, w sumie to bardzo lubiłam być w poczcie sztandarowym, lubiłam te osoby i zdarzenia. Jednym plusem, który mi przychodzi do głowy to to, że nie muszę rano gdziekolwiek wychodzić oraz że nie będę marznąć.
Co tu jeszcze mówić, dzień jak normalny, po prostu niedziela, zawsze wieczorem, a zwłaszcza teraz kiedy robi się już ciemno dosyć szybko, pojawia się ta presja kolejnego dnia.
No nic, pouczę się, umyję, rozłożę łóżko, posiedzę trochę i mogę iść spać.
W zeszłym tygodniu byłam w domu o czternastej, jutro prawdopodobnie wrócę dopiero około siedemnastej.

7 listopada 2015

Sometimes it's hard to do the right thing

Hej,
Deszczowa sobota.
W sumie to nie była aż taka wolna ta sobota. Zacznijmy od tego, że wstałam już przed dziewiąta, w porównaniu do wczorajszego dnia to dosyć spora różnica, ale patrząc na to ze strony iż poszłam spać około północy to już nie tak długo.
Przynajmniej dzisiaj dosyć posprzątałam, zobaczyłam oba zaległe odcinki seriali z wtorku, czytałam książkę. Ale jakoś specjalnie nie odpoczęłam i tak jestem zmęczona. Może dziś pójdę szybciej spać i jutro będę bardziej żywa. Nie wyobrażam sobie tego, że jutro już znowu będę musiała się uczyć, a potem już znowu poniedziałek i nowy tydzień. Przynajmniej będziemy mieć wolną środę. Tym razem nie mam zamiaru wstawać przed dziewiątą, a przynajmniej ósmą. Jednak szkoda, że nie pójdę już ze sztandarem. Trochę przykre, no ale cóż. Przynajmniej nie będę musiała nigdzie wychodzić z rana, a tym bardziej w spódnicy.
No to co takiego dzisiaj robiłam? W sumie to chyba sprzątanie zabrało mi najwięcej czasu, a tak to była taka swobodna sobota.
No to co jeszcze tylko rozłożyć łózko, umyć się i mogłabym iść spać, ale pewnie potem i tak posiedzę trochę. Za chwilę już znowu dziewiąta, czas stanowczo za szybko mija. W sumie to mogłabym zrobić ćwiczenia z angielskiego i całkiem prawdopodobne, że je zrobię. Angielski akurat bardzo lubię, a poza tym jest dla mnie ważny.
Dzisiaj tak się obudziłam i pomyślałam, że fajnie byłoby wyjechać tak za granicę na jakiś miesiąc, dwa czy trzy. Zarobić tam, pochodzić po sklepach, pozwiedzać trochę i potem wrócić do kraju z powrotem. Ale do takiej wyprawy musiałabym być przynajmniej o kilka lat starsza, a w dodatku mieć już jakąś sumę na koncie, czyli już kilka miesięcy pracy w Polsce za sobą. Ambitne myśli zaraz po przebudzeniu, w sumie to może mi się to śniło. Nie no ale fajnie by było, a tym bardziej z jakąś osobą na której by mi zależało.

shopjawbreaking:

Take it all in.

6 listopada 2015

and past all the nonsense

Hej,
Nareszcie mamy piątek.
Przynajmniej dziś możemy trochę zwolnić i odpocząć.
Wstawanie przed szóstą i siedzenie w szkole dziewięciu godzin nie jest za fajne. Ale za to uczucie spełnienia, kiedy w końcu mogę wyjść ze szkoły ze świadomością, że wszystko zrobiłam i aktualnie mam dwa wolne wieczory. No chociaż może ten dzisiejszy nie był aż taki wolny, bo zajęłam się szkołą. Ale przynajmniej zrobiłam już wszystko to co i tak musiałabym zrobić w niedzielne popołudnie i wieczór.
Skończyłam waniliowe masełko do ust z nivea. Mam już w zastępce również masełko, ale tym razem kokosowe.
Dzisiaj już dam sobie spokój. Poza tym mamy już prawie dziesiątą. Za chwilę pójdę się umyć, rozłożę łóżko, położyć się, a jeśli będę chciała to i poczytać książek, której nie ruszałam dosyć długi okres czasu.
No to co życzę wam długiego i miłego weekendu! I pomału znikam w końcu odpocząć. Ten dzień, a w sumie to i tydzień był trudny. W następnym przynajmniej będziemy mieć wolną środę, ale poza tym i tak mam na co się uczyć.
Czyli jednak tym razem udało mi się siebie zmotywować z tymi zadaniami.

5 listopada 2015

So let's get to the good part

Hej,
Dzisiaj już czwartek.
Co tu dużo mówić, niecierpliwie czekam na jutrzejsze wyjście ze szkoły. Naprawdę mam już dość szkoły na dany tydzień. Za dużo tego wszystkiego, a dodatkowo jutro idę na siódmą, aby napisać sprawdzian z polskiego, który moja klasa pisała tydzień temu. Szczerze mówiąc o wiele bardziej wolałabym pisać normalnie z nimi.
Czy działo się dzisiaj w szkole coś niezwykłego? Oprócz jakiegoś alarmu przy salach informatycznych to chyba nie, ale ogólnie było dosyć śmiesznie. Serio zżyłam się już z obecną klasą.
Nie wiecie jak się cieszę, że już jutro piątek. Mam zamiar zrobić wszystkie lekcje i inne zadania od razu po szkole, tak aby w sobotę i niedzielę mniej więcej mieć wolne. Czy mi się to uda dowiemy się jutro bądź pojutrze. Ale tym razem sądzę, że jednak uda mi się jakoś zmobilizować. Przy okazji mogłabym też poczytać książkę i może zobaczyć jakiś fajny film. Ostatnio nie miałam za dużo wolnego czasu. A teraz to po prostu musiałabym chyba nie spać.
W sumie to i tak dzisiaj się nie wyśpię, wstać jeszcze przed szóstą, być przytomna i wysiedzieć w szkole dziewięć godzin nie brzmi za bardzo zgodnie. No ale co zrobić. Czasami trzeba.
Dobra, no to rozłożę łóżko, wezmę prysznic, pouczę się z polskiego, historii i informatyki. Tak mam zeszyt z informatyki i będę miała kartkówkę, a nie dawno miałam sprawdzian.
Najchętniej to po prostu poszłabym spać. Kolejny dzień zaległości, kiedy znowu nie weszłam na tumblra.

4 listopada 2015

My life is a movie and everyone's watching

Hej,
Kolejny dzień jakoś minął i w sumie nie było aż tak źle.
Chociaż środy i tak są ciężkie.
Zacznijmy od tego, że dostałam szóstkę z angielskiego z dialogów, w sumie to to było takie normalne spontaniczne rozmawianie, czyli tak jak być powinno.
Co tu więcej mówić? Dzisiejsze popołudnie i wieczór mam kompletnie zajęte, zacznijmy od zadań, potem kartkówka ze słówek z angielskiego na którą aktualnie już umiem, sprawdzian z podstaw przedsiębiorczości na który muszę powtórzyć materiał i rozprawka z polskiego, która ma tak durny temat, że po prostu nie wiadomo co napisać ani jaką dać sobie tezę, jak na nią odpowiedzieć, co potwierdzić. A na piątek za tydzień mam kolejną rozprawkę, może już z lepszym tematem, ale i tak ta różnica pomiędzy nimi nie powala. Tą na najbliższy piątek muszę jeszcze trochę rozbudować i po sprawie więcej w tym mieszać nie chcę. Mogłabym też zacząć przepisywać ją sobie, bo jutro nie będę miała za dużo czasu, a dodatkowo w piątek idę na siódmą, żeby napisać sprawdzian z polskiego, tak dziewięć godzin w szkole nie brzmi kusząco. W piątek o piętnastej będę szczególnie zadowolona i spełniona, a o szesnastej gdy już dotrę do domu tym bardziej.
Z niecierpliwością czekam na nadchodzący weekend, obecnie nawet nie mam czasu, żeby wejść na tumblra czy też poczytać sobie książkę, nadrobić odcinki serialów. Nic w tym stylu nie jest możliwe. I tak już za chwilę będzie dziewiąta, umyję się, rozłożę łózko, zacznę przepisywać rozprawkę, pouczę się oglądając końcówkę serialu i mogę się kłaść spać. Nie to nie jest wymarzony plan na wieczór. Zdecydowanie nie.
Dobra no to muszę się zbierać w końcu, czas specjalnie dla mnie się nie zatrzyma. Mam nadzieję, że jakoś uda mi się przeżyć dwa nadchodzące dni bez zbędnego stresu i problemów, co i tak jest nie możliwe.
No nic, miłego wieczoru.

3 listopada 2015

But it's all about me tonight

Hej,
Wtorek.
Kolejny dzień minął, w sumie to dzisiaj nie było aż tak źle. W sumie to nawet szybko minął mi dzisiejszy dzień i dostałam piątkę z pracowni ekonomicznej. Gorzej już było, gdy godziny ubiegały i zostawało mi coraz mniej czasu, jutrzejsza kartkówka z matematyki lekko mnie przeraża. Dodatkowo zrobiłam dwa dialogi na angielski. Mam nadzieję, że fajnie wyjdzie nam to odpowiadanie. W końcu dopiero co uzgadniałyśmy tą rozmowę na skyp'ie i muszę przyznać, że nie byłam tam prawie że rok. Ogólnie chyba nie lubię za bardzo rozmawiać z ludźmi przez internet nie potrzebnie. Gdyby tak już było nie wiem jak musiałoby mi się nudzić. Chociaż z niektórymi akurat fajnie popisać od czasu do czasu.
Co tu więcej mówić, jutro środa, czyli dzisiaj znowu zapomniałam o Awkward i Faking it. To już chyba normalne, że zawsze nadrabiam te seriale w weekend. Chyba tylko raz oglądałam je w dzień premiery w telewizji. Szkoda, że akurat na środę mam najwięcej rzeczy do zrobienia.
Obecnie zostaje mi już tylko powtórzyć te dialogi, pouczyć się i to stanowczo na matematykę, a potem na resztę przedmiotów. W sumie to nie mam ulubionego dnia szkolnego, po prostu w każdym jest jakiś minus. Najlepszy i tak jest piątkowy wieczór i sobota.
Dobra, no to idę się myć, potem rozłożę łóżko i mogę iść się uczyć, oglądając serial. Tak idealny plan na taki wieczór. Dziś nawet nie weszłam na tumblra, a będę miała zaległości.

2 listopada 2015

And you can get out

Hej,
No to zaczynamy nowy tydzień.
Dziś znowu po tym jak zadzwonił mi budzik byłam oburzona i lekko zmieszana, bo przecież po co mi budzik, skoro mam wolne, no jednak nie miałam. To przebiło jeszcze dzielenie przez jeden równania, a skoro dzielenie przez jeden to i mnożenie przez 1/1. Co ja myślałam robiąc to zadanie.
Już znowu poniedziałek, ale dziś wyjątkowo skończyłam o godzinę szybciej, pierwsza lekcja w tym roku szkolnym, która wypadła i byliśmy zwolnieni. Normalnie czekałabym jeszcze godzinę po skończonych lekcjach specjalnie, aby iść na angielski. No to tak kończyłam o 13:15, o 13:20 miałam autobus, swobodne przejście na przystanek zajmuje jakieś dziesięć minut. Ale no przecież nie dam się i nie będę czekać, pod koniec już biegnąc zdążyłyśmy. Fajnie być w domu równo o czternastej.
Ten tydzień będzie ciężki, obecnie mam osiem zapowiedzianych rzeczy, brak czasu i mało snu. Muszę jakoś się zmotywować i lepiej zorganizować swój czas. Przy tym, jednak chcę ćwiczyć, spać i jakoś normalnie funkcjonować.
W nocy, około północy wyszła nowa piosenka Justina Biebera I'll Show You i naprawdę warto jej posłuchać, zwłaszcza wgłębić się w tekst.
Dziś dostałam piątkę z wos'u, jutro sprawdzian z niemieckiego. Obecnie muszę się pouczyć, w gimnazjum wszystko wynosiłam z lekcji i dodatkowo było zadania na szóstkę, no cóż inna nauczycielka inny tok nauczania, który nie koniecznie mi się podoba. No ale trudno.
Dzisiaj Zaduszki, czyli nadal siedzimy w temacie zniczy i cmentarzy. Wiecie co już naprawdę irytują mnie zdjęcia z cmentarzów, ktoś chce się pochwalić, że był zaświecić czy jakoś tak.
Za jakiś czas, a nawet już najbliższy ruszą sztaby bożonarodzeniowe, mikołaje już są spotykane w sklepach, przynajmniej ja widziałam.
Jeszcze wracając do ciągu dnia, na religii mieliśmy o wczorajszej uroczystości, dzisiejszym dniu, doszło do tego co to znaczy być szczęśliwym i wypaliłam, że to jest wtedy kiedy wchodzimy do sklepu i nie patrzymy na ceny. Tylko, że pan wziął to na poważnie, nie no tak na prawdę pieniądze nie są priorytetem, są ważne to trzeba powiedzieć. Po prostu, żeby odczuwać szczęście potrzeba mieć sens życia, codziennego wstawania, bliskie osoby obok siebie, zdrowie i pieniądze. Poszczególne dobra przy tym też się mogą znaleźć, ale ich już wypisywać nie będę.
No to jak, już znowu po dwudziestej, za chwilę pójdę się umyć, rozłożę łóżko i pójdę się uczyć, oglądając serial. Później posiedzę trochę w internecie i mogę iść spać.

1 listopada 2015

Hello November!

Hej,
No to mamy nowy miesiąc, w dodatku pierwszy listopada, święto Wszystkich świętych. Ten dzień jest szczególnie zabiegany. A jutro od razu mamy przez wszystkich tak uwielbiany poniedziałek, a chwilę wolnego możemy chwycić dopiero za tydzień.
No tak cmentarze, znicze, zapalniczki, groby to główne dzisiejsze tematy.
Wiecie co zawsze się lekko oburzałam, że ludzie pamiętają o zmarłych jedynie 1 listopada, a przez resztę roku już nie. I trzeba przyznać, że łatwo znaleźć takie osoby, nawet z naszego najbliższego otoczenia, Ale z drugiej strony to właśnie dziś, raz do roku jest święto zmarłych. Tak czy tak powinniśmy pamiętać o członkach swojej rodziny czy też znajomych, którzy już odeszli.
Jednak wieczorem ładnie wyglądają wszystkie cmentarze, w ciągu dzisiejszego dnia w sumie byłam na pięciu cmentarzach.
Ale wracając do normalnego ciągu dnia, w końcu mamy niedzielę, a jutro już trzeba iść do szkoły czy też pracy. I właśnie tutaj przy szkole znajdują się wyjątki, niektórzy mają jutro wolne. Nie pogardziłabym takim dodatkowym dniem.
Już po dwudziestej, a chciałabym jeszcze dziś zacząć myśleć czy też i coś napisać na temat tej rozprawki na piątek. Przynajmniej udało mi się nadrobić oba zaległe odcinki seriali. We wtorek prawdopodobnie i tak nie będę oglądała ich normalnie w telewizji. Albo po prostu mi się zapomina albo faktycznie nie mam czasu. Szkoła praktycznie zajmuje mi większość czasu. Najlepsze jak co poniektórzy nauczyciele mówią nam, żebyśmy zapoznali się z jakąś nową lekturą obejmującą dobre trzysta stron pisanych trudnym językiem. Mam ograniczony czas dla książek, które chcę przeczytać, to co dopiero z takimi, których nawet nie mam zamiaru ruszyć. Po to właśnie mam piątkowy i sobotni wieczór, żeby odpocząć, co tym razem mi się nie udało.
Już tyle razy mówiłam sobie, że w piątek zrobię wszystkie zadania i będę miała spokój w niedzielę, jak na razie nie zbyt mi się to udało, ale może w ten piątek. Zobaczymy.
No to co, za chwilę pójdę pod prysznic, łóżko cały dzień mam rozłożone jak to zazwyczaj w niedziele, mniej więcej wiem coś na jutro i chyba pozostaje mi pouczyć się trochę z polskiego, zagadnień i wos'u. Tak tylko.
Miłego tygodnia

vogxie:

96th-street:

High end fashion || by 96th-street

.

31 października 2015

Halloween!

Goodbye October!
Hej,
No to kolejny dzień minął. Zabiegana sobota to stanowczo nie moja sobota, ten dzień powinien być wolny, ale akurat dziś tak być nie mogło. Nie nadrobiłam żadnego serialu, nie zobaczyłam żadnego filmu i nie przeczytałam ani jednego rozdziału. Za to posprzątałam w domu, oprócz mojego pokoju, w którym teraz na prawdę nie mam porządku, co jest aż dziwne jak dla mnie. Oprócz tego dzisiaj piekłam ciasto, byłam na cmentarzu, odrobiłam zadania, chociaż wszystkiego i tak nie zrobiłam. W dodatku mam rozprawkę na polski na piątek, przy tym że temat jest jednocześnie nudny jak i trudny. Ogólnie to w tym tygodniu będę miała już sześć rzeczy na dane lekcje. Już wiem, że następny tydzień będzie ciężki, jutrzejszy dzień również będzie ciężki.
Dziś powinniśmy obchodzić Halloween albo jeśli ktoś nie przyjmuje tego święta no to mieć wolną i swobodną sobotę. Niestety cierpię z tego, że ja takiej nie miałam.
Obecnie już wzięłam prysznic, za chwilę rozłożę łóżko i normalnie poszłabym spać, ale jeszcze przed snem postaram się  wypisać sobie słówka z angielskiego, z których to będę miała kartkówkę. Dodatkowo mogłabym spakować się już do szkoły na poniedziałek.
Za chwilę znowu będzie północ, muszę jakoś zmienić pory kładzenia się spać i postarać się wysypiać się. Aktualnie jednak to mi się nie uda.
Takiego weekendu nie polecam, dobrze że przynajmniej wczoraj byłam doładować sobie ekartę, dzisiaj nie chciałabym mieć jeszcze tego na głowie.
No nic wracam do ciągu nadal trwającego dnia, angielski na mnie czeka, inne zeszyty również.