28 lutego 2015

Out of Hell we will climb

Hej,
Dzisiaj już sobota, tak właściwie to długo oczekiwałam na ten wolniejszy dzień. Takiego typu dni mi jak najbardziej pasują, wstałam, posprzątałam, oglądałam telewizję, poćwiczyłam i w końcu weszłam na laptopa. Czas jakoś szybko minął, a jutro znowu będę musiała zająć się szkołą. Sprawdzian z historii, kartkówka z wosu i możliwe dwa pytania. No tak aż zachęca do pójścia do szkoły. I znów trzeba będzie przetrwać kolejny tydzień. Oby tylko mój humor wrócił do normy, bo dzisiejszy dzień jest kolejnym z tych gorszych. Jeśli mój stan wewnętrzny nie zmieni się do wtorku, to minie tydzień złych dni. Zazwyczaj trwało to o wiele krócej, no cóż tym razem jest trochę inaczej.
Pogoda niby jeszcze taka pochmurna i nie za fajna, jednak dla mnie przypominała już tę wiosenną. Fajnie było wyjść na chwilę, jest już znacznie cieplej. W końcu dzisiaj ostatni dzień lutego, drugi miesiąc tego roku minął jak nic. Jutro już marzec, co oznacza, że za chwilę zacznie się kalendarzowa wiosna. Ale zarazem coraz bliżej do obozu naukowego i egzaminów i dość trudnego wyboru dalszej szkoły ponadgimnazjalnej. Obecnie mam albo za dużo wybujałych pomysłów na raz albo żadnego sensownego, który ostatecznie będzie tym właściwym. Nad tym jeszcze długo będę się zastanawiała.
Miłej reszty soboty i jutrzejszej niedzieli.
Goodbye February

27 lutego 2015

Your struggle makes you Beautiful

Hej,
Dzisiaj nareszcie już piątek, obecnie wieczór, czyli moja ulubiona część tygodnia. Chociaż dwa wieczory bez obowiązku nauki. W końcu mogę rzucić wszystkie książki i sprawy związane ze szkołą przynajmniej na dwa dni, nie licząc niedzielnej nocy. Ogólnie dzisiejszy dzień minął dosyć szybko, sprawdzian z matematyki poszedł mi dosyć dobrze, aż za bardzo niż się spodziewałam. Liczę na czwórkę, chociaż marzeniem byłaby piątka.
Humor już dziś trochę lepszy, chociaż nadal mogę wyczuć, że coś jest nie tak. Nienawidzę takiego stanu, a zwłaszcza gdy tak się on przedłuża.
Nie ma to jak wygonić ludzi z naszego kaloryfera, ale tak właściwie to tylko się dosiadłyśmy, a oni sami sobie poszli, nie było żadnych obraźliwych tekstów z żadnej ze stron. Na przyszłość będą wiedzieć, żeby nie zajmować naszego miejsca. Jeśli komuś to przeszkadza to trudno, mówi się peszek.
Dwudziesty siódmy luty, czyli za dokładnie pięć miesięcy będę miała urodziny. A dodatkowo za dwa lata będę pełnoletnia. Jakoś sobie tego nie wyobrażam. Przecież dopiero co miałam parę lat i sama obcięłam sobie grzywkę, oczywiście krzywo, bo prawdopodobnie albo była za długa albo nie chciałam jej już mieć. W skrócie mówiąc mały geniusz. Bądź też jak obcięłam włosy lalce z nadzieją, że odrosną, minęło około dziesięć lat, nie odrosły. Lubiłam być fryzjerką dla lalek, tak samo jak farbowałam im włosy zwykłymi plakatówkami. Czasami miałam świetne pomysły, skąd one biorą się małym dzieciom. Ale fajnie pośmiać się z siebie.
Już teraz nawet po siedemnastej jest jasno, długo na to czekałam. Tym bardziej aż słońce będzie obecne około godziny dziewiętnastej. Gdzie fajniej będzie wychodzić na dwór i siedzieć na ulicy. W zimie niestety nie jest to takie samo.


26 lutego 2015

You are not forgotten

Hej,
Kolejny dzień jakoś minął, nie było aż tak źle, piątka z odpowiedzi z fizyki i ogólnie całkiem luźno było. Choć po południe już raczej nie było takie fajne, napisałam wszystkie kartki z których będę się uczyć, napisałam referat na plastykę, napisałam też życiorys i opis imienia na bierzmowanie. Czyli już prawdopodobnie na trzecie imię będę miała Łucja, a dokładniej to moja wybrana błogosławiona nazywa się Łucja z Narni. Tak, i nie chodzi tutaj o bohaterkę książki czy filmu. W jakimś stopniu dlatego też wybrałam akurat ją. Inną propozycją była Demetria, ale jakoś nie mogła za dużo o niej znaleźć i też bardziej przychylna byłam pierwszemu imieniu.
Dzisiaj już trzeci dzień mojego złego humoru, co się dzieje (?), tak właściwie to nie znam powodu mojego samopoczucia, może zbyt wiele spraw się nałożyło, w dodatku całkiem duża ilość stresu i chyba tak wygląda rozwiązanie. Zazwyczaj wystarcza mi jeden wieczór w moim ciepłym łóżku ze smutną muzyką, ale tym razem jakoś ten stan się przedłużył. Muszę przyznać, że łóżko i prysznic to aktualnie moje dwa ulubione miejsca.
Jutro znowu na siódmą do szkoły, co jakoś szczególnie mnie nie cieszy, czyżbym przewidywała kolejny nie za fajny dzień. W dodatku czeka mnie sprawdzian z matematyki, cudnie. I jak na razie nie zdążyłam się pouczyć, czyli jeszcze przed samym snem będę miała w głowie podobieństwa figur. Ale przynajmniej wypadnie mi jutro jedna lekcja, z czego i tak to tylko lekcja wychowawcza, tyle że na świetlicy.
Liczmy na to, że będzie lepiej. W końcu już jutro piątek.


25 lutego 2015

Let's climb out of hell

Hej,
Kolejny dzień, już znowu środa. Zeszły tydzień był zupełnie zawalony wszystkimi rzeczami i szkołą i prywatnymi sprawami, a ten jakiś taki wolniejszy. Tylko pięć testów, z czego akurat dzisiejszy dzień był luźny. W końcu tylko dwa angielskie, matematyka, polski i trzy w-fy. Środy akurat bardzo lubię. Jutro skończę sobie godzinę szybciej, bo wypada mi historia. Czyli tak właściwie muszę pouczyć się jedynie z fizyki na możliwość pytania.
Humor od wczorajszego popołudnia wcale mi się nie poprawił, nadal jestem smutna i prawie wszyscy mnie dzisiaj wyprowadzali z równowagi. Nie lubię zbytnio takiego samopoczucia. Słuchanie smutnych piosenek jest fajne, ale wsłuchiwanie się w tekst i nadmierne niepotrzebne myślenie już nie. Mam nadzieję, że ten mój gorszy stan szybko minie i wrócę do normy.
W nocy przebudziłam się, telefon był na biurku, bo się ładował. Przez chwilę myślałam czy wstać i zobaczyć godzinę czy po prostu wrócić do krainy snów. Wybrałam pierwszą opcję, akurat była trzecia w nocy. Najpierw poczułam ulgę i takie fajne uczucie, że mogę iść na jeszcze trzy godziny. Ale po chwili przypomniały mi się wszystkie straszne historie, a w dodatku było słychać syrenę karetki. Jednak jakoś o tym zapomniałam i z powrotem zasnęłam. O szóstej trzydzieści już nie byłam taka zadowolona. Te trzy godziny jak dla mnie stanowczo za szybko minęły.
Teraz chyba tylko zaparzę herbatę, zapalę świeczkę zapachową, szybko zrobię lekcje i się spakuję, po czym poczytam książkę. Później tylko pouczę się oglądając serial i w końcu zakończę swój dzień idąc do łóżka. O tym akurat marzę od samego rana.


24 lutego 2015

Together we can rise

Hej,
Dzisiaj już wtorek, dzień ogólnie minął dobrze, a przynajmniej teraz mam więcej czasu. Myślę, że większość rzeczy, które miałam zrobić już wykonałam. Toteż spokojnie napiszę posta, potem stronę do mojego zeszytu i poczytam książkę, której przez jakieś dwa tygodnie nie tknęłam. Dlaczego? głównie z powodu braku czasu, ciągle było coś do zrobienia, albo gdy już skończyłam była dosyć późna godzinna nocna i miałam siłę jedynie rzucić się do łóżka. Ostatni tydzień był zwłaszcza zajęty. Szczerze mówiąc już nawet nie wiem, na której stronie byłam ostatnio, ale coś w okolicach początku.
W szkole całkiem dobrze, znowu nie poszłam na siódmą i już raczej nie pójdę. Nie mam zamiaru wstawać godzinę szybciej, żeby siedzieć w klasie i udawać, że niby to mnie obchodzi. A tak przynajmniej wtorki są przyjemniejsze i znacznie krótsze. Starczy, że raz w tygodniu muszę iść na rano.
Niby wszystko w porządku, ale jakoś popsuł mi się humor i właściwie mówiąc nie wiem czemu. Nienawidzę tego stanu, gdy jest mi smutno, a jeszcze bardziej dobijam się smutnymi piosenkami, ale to chyba normalne, przynajmniej dla mnie.
Starczy tego złego stanu, tutaj prawie nigdy nie piszę o nieszczęściu, zazwyczaj wolę zostawiać to miejsce w pozytywnym nastawieniu. Nie muszę niepotrzebnie dołować i siebie i was. Przecież warto być szczęśliwym, a nawet jeśli teraz jest strasznie źle, najgorzej z wszystkich możliwych opcji to najważniejsze pamiętać, że to wszystko minie. Będzie lepiej, wszystko się ułoży. Więc co tam te wszystkie sprawy, zapomnijmy na chwilę i uśmiechnijmy się, od razu będzie lepiej.


23 lutego 2015

That nobody wants to face

Hej,
Dzisiaj już znowu nadszedł poniedziałek, sprawdzian z geografii poszedł bardzo dobrze, kartkówka z polskiego już trochę gorzej, ale tak jak zawsze pisała cokolwiek przyjdzie mi na myśl. A najbardziej zaskakująca była czwórka z niezapowiedzianej kartkówki z historii, gdzie nikt mi nie podpowiadał. Chyba, że pani nie chciało się sprawdzać i po prostu dała tylko ocenę, nie to raczej nie możliwe. To takie piękne.
Dzisiaj chciałabym tylko zobaczyć serial i poczytać nową książkę, niestety nie mam na to za bardzo czasu, bo muszę pouczyć się na kolejny jutrzejszy sprawdzian z języka niemieckiego i kartkówkę z artystycznych. Przynajmniej nie muszę iść na siódmą rano, postanowiłam już to olewać i chyba był to dobry pomysł. Tydzień temu nie miałabym siły wstać przed szóstą, to i jutro też nie zamierzam, podobnie przy następnych wtorkach. Tylko zostaje ten nieszczęsny piątek, gdzie akurat poranna matematyka jest obowiązkowa. No nic, to tam jakoś da się przeżyć z samą świadomością, że ostatni dzień szkoły.
Szczerze mówiąc nawet nie wiem, jaka do końca była dzisiaj pogoda, wracałam do domu, ale tak jakbym nie zauważyła. Wiem tyle, że rano tak jak zawsze było zimno i dosyć pochmurnie, ale potem trochę się wypogodziło. Najłatwiej opisać mi obecny stan zza okna, po prostu jest ciemno i zimno.
Musiałabym też trochę posprzątać w pokoju i rozłożyć łóżko, prawdopodobnie tego pierwszego dzisiaj nie wykonam, to drugie muszę bo inaczej nie pójdę spać. A zapaś w głęboki sen to akurat coś na co również mam ochotę. No nic, pozostaje zrobić wszystko jak najszybciej i w końcu iść spać. Tak to idealny plan na ten wieczór.


itslatingirl:CLOTHES & FASHION

22 lutego 2015

We are the forgotten

Hej,
Kolejna niedziela, nie wyobrażam sobie, że już jutro znowu szkoła. Najchętniej zobaczyłabym jakiś bezsensowny film czy serial i poleżała w łóżku, do momentu, aż zasnę. No cóż, niestety będę musiała jakoś siebie zmotywować i pouczyć się na jutrzejszy dzień. Nadal interesują mnie moje oceny, tylko, że nie mam siły zrobić cokolwiek związanego ze szkołą. Sama świadomość, że w tym tygodniu obecnie czekają mnie cztery testy, a do tego pewnie dojdzie jeszcze jakiś jeden lub dwa. Czasem stanowczo mam dość szkoły.
Pogoda dzisiaj podobna do wczorajszej, również ciepło i słonecznie. Fajnie było wyjść na spacer. Aktualnie jest już ciemno i dużo chłodniej. Śniegu coraz mniej. Wczoraj byłam na tym ognisku, a dzisiaj zauważyłam brudne buty, akurat przed wyjściem, ale zdążyłam je mniej więcej wyczyścić.
Chyba pora w końcu ruszyć te notatki, zrobić zadania i móc powiedzieć, że zrobiłam już wszystko, musiałabym też pomalować paznokcie i napisać stronę do mojego zeszytu z tego tygodnia.
Dobra, zacznę już teraz.

21 lutego 2015

I walk with you tonight

Hej,
Dzisiaj nadeszła sobota, czyli taki luźniejszy dzień. W skrócie mówiąc to sprzątałam, poćwiczyłam, wyszłam na dwór, byłam przy ognisku, po czym wróciłam do domu. Długa aktualizacja laptopa i również podobnej długości ciepła kąpiel. Obecnie piszę tego posta, jako podsumowanie dosyć fajnego dnia. Sobota to mój ulubiony dzień tygodnia, mimo wszystko, że jest dużo do zrobienia, ale przynajmniej nie muszę siedzieć w szkole, ani też później uczyć się na kolejną dobę szkolną. Niestety zawsze dochodzi do momentu gdzie sobota zmienia się w niedzielę. Co oznacza naukę i to, że już jutro poniedziałek.
Dziś też oglądałam stare rozmowy ze znajomymi i bardzo fajnie tak sobie wszystko od nowa przypomnieć, a potem znowu będę śmiała się z tych samych rzeczy. Ale czemu nie, skoro możemy smucić się z tego samego powodu podobnie, to dlaczego by nie śmiać się za każdym razem tak samo, nawet z żartów, które słyszeliśmy już z jakiś tysiąc razy. Warto się uśmiechać, a mówi to osoba, która albo jest strasznie uczuciowa, wrażliwa, ciągle by się tylko śmiała albo nic ją nie rusza i ma kamienną twarz przez cały dzień, a zwłaszcza w szkole. Choć mimo wszystko twierdzę, że uśmiech jest ważny. Starajmy mieć go zawsze ze sobą, bo nigdy nie wiadomo kto się w nim zakocha.
Pogoda znowu wraca do stanu przedwiośnia, ciepło, słonecznie i przyjemnie, w wielkim skrócie tak było dzisiaj. Jutro też mogłaby być podobna, obecnie starczy mi już śniegu i zimna, nie miałabym nic przeciwko, aby już było lato. A to już za nie długo, zima prawie się kończy, wiosna też szybko minie, a potem gorące lato i wakacje.


kushandwizdom:Good Vibes HERE

20 lutego 2015

I walk with you threw hell

Hej,
Na szczęście już dzisiaj nadszedł oczekiwany piątek, w końcu będę mogła rzucić książki i całą naukę, aż na dwa wieczory. W tym tygodniu tego wszystkiego było stanowczo za dużo, wiele spraw nałożyło się na siebie, ale mimo wszystko jakoś przeżyłam to z dnia na dzień.
Dzisiaj rano wstawało mi się strasznie. Wieczorem wróciłam około dziewiątej, po czym wzięłam naprawdę długi prysznic, głównie dlatego, że nie chciałam się uczyć. Ale w końcu jakoś się zmotywowałam, zrobiłam maskę kota na plastykę i pouczyłam się na biologię, angielski. Myślę, że będzie dobrze, napisałam wszystko. Z angielskiego powinna być piątka, z biologi nie wiem, ale liczyłabym również na pięć. A zresztą co będzie to będzie. Wracając do tematu, jak mniej więcej się nauczyłam i zrobiłam małą ściągę (której i tak nie użyłam), poszłam spać po północy. A przed szóstą już byłam na nogach. Chodzenie do szkoły na siódmą to straszna przypadłość. Zawsze rano jest mi zimno, owijam się w koc i myję zęby siedząc na dywanie. Jeśli ktoś by przypadkiem wszedł chyba trochę by się zdziwił.
W szkole ogólnie nie było tak źle, po dwóch pierwszych godzinach już było dobrze, dwie szóstki z plastyki i historia wpisu do pamiętnika koleżanki z pierwszej klasy podstawówki. Powiem, że tego nie można było nie wyśmiać.
Nareszcie wolny wieczór tylko dla mnie, mam zamiar posiedzieć tak długo jak będę chciała, a potem swobodnie położyć się do łóżka na blogi sen, którego lepiej niech nikt mi nie przerywa.
Jutro sobota, czyli najpierw będę musiała posprzątać, a później się zobaczy.
Wczoraj wspominałam, że mam pająka w pokoju, no cóż, chyba zmienić lokalizację, bo aktualnie się zagubił. Więc jeśli ktoś znajdzie pająka reagującego na imię Andrzej to proszę o poinformowanie mnie. Oczywiście.
Miłego weekendu

19 lutego 2015

I'm standing by your side

Hej,
Czwartek jakoś minął, kartkówka z fizyki, która poszła mi dosyć dobrze oraz niezapowiedziana kartkówka z historii, z której nie spodziewam się za świetnej oceny, ale może trzy będzie.Dwa spotkania z bierzmowania, czyli jedna godzina siedzenia w kościele i druga już trochę lepsza w salkach, przynajmniej tam mogliśmy normalnie rozmawiać. Choć jednak dzisiaj czasu strasznie mi brakuje. Tyle dobrze, że zrobiłam w końcu ostateczną wersję graffiti i maskę kota na plastykę. Tylko skończę pisać tego posta, a zaczynam uczyć się typów oddziaływań pomiędzy populacjami na biologię i słówek z angielskiego, następne dwie kartkówki. W dodatku jutro zaczynam na siódmą dziesięć, coś widzę, że za bardzo się nie wyśpię. A chciałabym jeszcze poćwiczyć, chociaż trochę, a myślę, że poczuję się trochę lepiej.
Ale w końcu jutro już piątek, ostatni dzień w szkole i weekend. Na obecną chwilę strasznie go potrzebuję, mam nadmiar wszystkiego. Ale mimo wszystko jakoś trzeba dać radę, będzie lepiej.
Pogoda dosyć pozytywna chociaż temperatura trochę poniżej zera, a odczuwa się znacznie niższą. Wiatru nie ma, słońce momentami świeci mocniej albo słabiej i tak jakoś minął kolejny dzień. Co zrobić, dopiero narzekałam na nadchodzący poniedziałek, a już za chwilę będę cieszyć się z piątku, po czym historia z pierwszym dniem tygodnia znowu wróci.
Dobrze to chyba tyle na dzisiaj, wracam do biologii i życzę sobie, że jakoś szybko to zapamiętam i będę mogła położyć się spać. A nawet będę spała z nowym kolegą, pająkiem, bo jakoś spodobało mu się miejsce nad moim łóżkiem. No tak dopóki nie zniknie wszystko jest w najlepszym porządku.


18 lutego 2015

I said, You are not alone

Hej,
Dzisiaj dzień dosyć męczący i wymagający. Powrót po feriach i od razu pełno sprawdzianów, zadań i czego tylko się da. Dlatego właśnie dopiero teraz o prawie jedenastej w nocy mam trochę czasu, aby napisać posta. A tak właściwie została mi jeszcze moja ulubiona historia, przynajmniej mam napisaną rozprawkę, na fizykę w większości umiem, a resztę zadań też już mam i w dodatku już poćwiczyłam. A pewnie za nie długo będę musiała się położyć, żeby być też jutro przytomna, co pewnie i tak skończy się tym, że poleżę z jakąś godzinę w łóżku, aż w końcu zasnę około pierwszej w nocy.
Jutro dosyć podobny dzień, ale dodatkowo będę mogła posiedzieć sobie dwie godziny na przygotowaniu do bierzmowania, tak dwa spotkania w jednym dniu. A do tego na piątek mam dwie prace z plastyki, które już trochę zaczęłam w weekend i jedną kartkówkę z angielskiego, a drugą dosyć obszerną z biologii. Tak przewiduję, że zrobię sobie zdjęcia kartek do uczenia się i będę to czytać w kościele, chyba że jednak nie będę miała chęci. Tam zawsze się wyłączam i tak właściwie to myślę o wszystkim i niczym zarazem, czas trochę zmarnowany, więc no tak. Mam nadzieję, że będę siedzieć za filarem, tam jest dużo fajniej.
Pogoda trochę z słońcem, z zachmurzeniem, ale czuć w powietrzu to zimno lutego. A patrząc przez okna chciało by się wyjść w samej bluzie i trampkach, niestety to jeszcze nie ten czas.
Dzisiaj już chyba dam sobie spokój przeczytam historię, zobaczę wszystkie strony i pójdę w stronę łóżka. Muszę sobie ściszyć dźwięk budziku, bo już dwa razy mnie wystraszył. Czyli co, wstałam od razu skocznie. Ale nie wolałabym sobie chwilę poleżeć słuchając go.
Jutro możliwe, że też będę pisać posta w okolicach jedenastej chyba, że zdążę jeszcze przed siedemnastą, choć trochę w to wątpię.


17 lutego 2015

There is only so much one can bare

Hej,
Dzisiaj wtorek, drugi dzień. Było podobnie do wczorajszego dnia, nic zbyt ciekawego się nie działo, kartkówka z chemii poszła mi bardzo dobrze, szóstka z niemieckiego i ogólnie to chyba tyle.
Dochodzi dwudziesta druga, a ja dopiero piszę posta, a to przez to, że byliśmy na dyskotece szkolnej. Najpierw myśleliśmy, że się nie opłaca i ogólnie to nie byliśmy pozytywnie do niej nastawieni. Ale jednak wyszło tak, że poszliśmy. Muszę przyznać, że było całkiem dobrze, pomimo tego, że było mało osób. Przy większej ilości zawsze jest jakoś fajniej, jest się w tłumie i aż tak bardzo cię nie widać. Ale no cóż. Tak czy tak było pozytywnie, głównie trzymałam się z osobami, które lubię.
Późnego wracania do domu zazwyczaj nie lubię, ale tym razem nie szłam sama, przez co od razu było lepiej i nie odczuwałam aż tak bardo ciemnych miejsc albo tego gdy nagle zgaśnie lampa. Tak jakby lampy były projektowane, że na ruch się wyłączają. Czyli ogólnie w skrócie mówiąc dosyć fajny wieczór, mimo to, że głównie poszliśmy tam pośmiać się z ludzi.
To takie dziwne, że wystarczy krótka rozmowa z kimś dla nas ważnym i od razu lepiej, nawet jeśli stosunki między nami nie są najlepsze, ani nie jesteśmy tak blisko. Momentalnie w czasie rozmowy z takową osobą pojawia się uśmiech i zauważalna poprawa humoru. Jeśli tak się zdarza powinniśmy jak najwięcej rozmawiać, uśmiechać się i cieszyć się. W końcu musimy myśleć pozytywnie, wtedy będzie o wiele lepiej. Nawet jeżeli teraz jest źle, strasznie, jak najgorzej, pamiętaj, że ten okres czasu minie, teraz coś cię zasmuca, ale czy pamiętasz co cię martwiło rok temu? no raczej nie. Trzeba wierzyć, że będzie dobrze.
Teraz zostało mi tylko trochę poćwiczyć, zrobić zadanie z matematyki (chyba, że po prostu odpiszę je jutro w szkole) i iść spać. Pamiętam, że wczoraj nie spałam z moją poduszką, do której się zawsze przytulam, nad ranem obudziłam się, wzięłam ją do siebie i z powrotem poszłam spać. Nawet nie sprawdziłam godziny, a mogłam bo lubię mieć świadomość, że jeszcze mogę się położyć do łóżka nawet jakby tylko na chwilę.

16 lutego 2015

The hopelessness is rising

Hej,
Nadszedł ten poniedziałek 16 lutego, który oznacza powrót do szkoły. Szczerze mówiąc to nawet nie było tak źle, szóstka z wos'u, kilka dosyć dobrych ocen z polskiego i ogólnie luźne lekcje. No to wracam do codzienności i szybkiego wstawania, dzisiaj zaraz po dźwięku mojego budzika miałam ochotę walić to wszystko i po prostu z powrotem położyć się do łóżka. No cóż to nie było możliwe. Bo jak nie teraz to kiedy i jak nie ja to kto. Szkoła to norma, nie za bardzo pozytywna, głównie stresująca i doprowadzająca do stanu zmęczenia, wykończenia, ale jak na razie nic w tej kwestii się nie zmieni. Będąc już przy moim budziku, chyba najwyższy czas zmienić piosenkę na mniej świąteczną.
Znowu muszę jakoś znosić wszystkie osoby i niektórych nauczycieli, których akurat nie zbyt lubię, a oni mnie. Nienawidzę tego wzroku pogardy, czasami chyba sobie za dużo myślą. Ale za to jak czegoś potrzebują, nagle stają się mili. I to nie tylko oni, ale nawet patrząc na otaczający nas świat, fałszywość to coś czego szczególnie nie lubię u ludzi.
Podczas ferii pogoda była dosyć dobra, głównie od kilku dni można powiedzieć, że była wspaniała. Poniedziałek i już tylko zachmurzenie cały dzień. Czyżby słońce wystraszyło się szkoły i nie przyszło (?) nie nic. Przynajmniej przy gorszej pogodzie łatwiej wysiedzieć w szkole, choć mimo wszystko nie zwracam wtedy za bardzo na nią uwagi. Chyba, że pada śnieg albo mocny deszcz.
Dzisiaj pozostało mi tylko pouczyć się z chemii na kartkówkę, zobaczyć serial, pomalować paznokcie i postarać się dosyć szybko zasnąć. Wczoraj zamiast spokojnie sobie spać, myślałam nad głupimi rzeczami albo ciągle wyobrażałam sobie, że staję jedną nogą na łózko i spadam na twarz bądź też jak siostra koleżanki pluje na stronę z zniszcz ten dziennik. Jestem bardziej zmęczona, więc raczej tej nocy takie myśli/wyobrażenia nie powinny przyjść.


15 lutego 2015

Does anybody care?

Hej,
Dzisiaj już niedziela, co oznacza, że nadchodzi poniedziałek, w który wracam do szkoły. Dwa tygodnie strasznie szybko minęły, ale co się dziwić, było fajnie, długie spanie, siedzenie w nocy później niż zazwyczaj, wychodzenie na dwór i ogólnie zero szkoły. Będzie mi tego strasznie brakować, no cóż wszystko co dobre szybko się kończy.
Dzisiaj już nawet zaczęłam robić te prace i skończyłam tą na wtorek, dwie pozostałe są prawie gotowe. Rysowanie zawsze jest fajne, ale jednak zawsze wolę być nie ograniczona, gdzie na przykład na artystycznych malujemy do muzyki, przez co możemy okazać nasze uczucia. Przynajmniej ja to tak pojmuję. To akurat coś co szczególnie lubię.
Pogoda kolejny dzień zaskakująco dobra, pełno słońca i temperatura powyżej zera. Zupełnie przypomina mi ona wiosnę, a przecież do tej prawdziwej jeszcze daleko, nawet jakby tylko do tej kalendarzowej. Ale mimo wszystko takie warunki atmosferyczne mi odpowiadają. Po tym jak było dużo zimnych, ciemnych dni, w końcu przyszedł czas na te bardziej pogodne.
Jutro do szkoły, już się spakowałam, ale nie mam zamiaru czegokolwiek się uczyć czy powtarzać, liczę na to, że chociaż ten pierwszy dzień po feriach nauczyciele dają sobie spokój. Mam nadzieję, że szybko przestawię się na szkolny tryb i będę zasypiała szybciej.
No nic zostało mi się umyć i pomału kierować się w stronę łóżka i snu. Będzie dobrze.

14 lutego 2015

He said, Is anybody out there?

Hej,
Walentynki, a tak właściwie to sobota. Ten dzień spędziłam z najlepszą osobą, z kimś kogo bardzo lubię, choć czasami mamy lekkie sprzeczki, a mimo wszystko zawsze będziemy razem czyli dzień przeżyty ze mną. Tak, jakoś dla mnie ten dzień nie jest jakoś bardzo szczególny. Jeśli kogoś kochamy powinniśmy okazywać to przez cały rok, a nie tylko jeden dzień, ale z drugiej strony jest to taki czas tylko do przebywania z ukochaną osobą. Pamiętajmy o tym, że nie mieć nikogo w walentynki nie jest najgorszą rzeczą, niektórzy nie mają mamy w dzień matki, taty w dzień ojca.
Dzisiaj sobota, co oznacza, że jutro już niedziela, w którą będę musiała zebrać się do szkoły, i nie mówię tutaj tylko o nauce czy książkach, ale bardziej w sensie psychicznym. Kiedy w poniedziałek nie musiałam iść do szkoły, niedziele były bardzo fajne, ale jutro już tak nie będzie. Praca na artystyczne i dwie na plastykę, cudownie. Nadal jakoś nie nastawiłam się na powrót do szkoły i uczenia się. Właściwie to powinnam zrobić sobie ostatni wolny dzień bardziej luźny, no cóż to mi się nie uda.
Przynajmniej pogoda nastawia do pozytywnego myślenia, od rana pełnia słońca, że aż do siedemnastej jest całkiem jasno. Uwielbiam wieczory, kiedy w końcu jest cieplej, a słońce jest długo widoczne na niebie. Lubię zimę i śnieg, ale szczerze mówiąc nie mogę doczekać się wiosny. Uwielbiam ten czas gdy wszystko rozkwita, a na dworze staje się zielono, słonecznie i ogólnie fajnie. Wtedy można wyjść na dwór, siedzieć na drogach, pójść pod czyjś dom i czekać aż wyjdzie. Po prostu wiosna. Każda pora roku ma w sobie coś szczególnego przez co ją lubię.


13 lutego 2015

He gave up on himself

Hej,
Już znowu piątek, z czego jakoś szczególnie się nie cieszę, bo oznacza to, że moje ferie dobiegają końca i już w poniedziałek będę musiała iść do szkoły, chyba, że jeszcze zdążę się przeprowadzić do województwa, gdzie aktualnie ferie się rozpoczynają. Ale coś widzę, że chyba to mi się nie uda. Czyli ostatecznie będę musiała ustawić budzik i wstać o 6:30. Przez dwa tygodnie budziłam się około dziesiątej, przez co nie wyobrażam sobie poniedziałkowego poranku, a potem całego dnia w szkole. Jakim cudem dwa tygodnie minęły tak szybko, przecież dopiero co pisałam, że nareszcie moje dwa tygodnie błogiego odpoczynku, a teraz zostało mi tylko zrobić rysunek na artystyczne i maskę na plastykę. Jakoś bardzo zachęcające to nie jest, ale no cóż, trzeba z powrotem walczyć. Będzie dobrze, musi. Już wiem, że czekają na mnie cztery sprawdziany i tak strasznie lubiana rozprawka. Mam nadzieję, że przynajmniej poniedziałek i wtorek będą dosyć wolne, a nauczyciele dają sobie spokój. Dość już o szkole.
Dzisiaj piątek trzynastego, był dla was pechowy, czy taki jak każdy inny dzień. Mi udało się rozsypać cukier, co najlepsze ja nie słodzę, ale chciałam być miła i go odnieść, no tak. W marcu również wypada trzynastego w piątek. Jakoś bardzo przesądna nie jestem, ale zawsze jest ta lekka obawa, przez co lepiej nie ryzykować.
Jutro walentynki, premiera '50 twarzy Greya' w kinach i ogólnie taki dzień zakochanych, no po prostu sobota. Za to w niedzielę dzień singla. Tylko patrzeć jak ceny tych wszystkich walentynkowych słodyczy w kształcie serca spadają w dół.
Pogoda znowu pokazała się z tej wiosennej strony, śnieg coraz bardziej topnieje. Nie przepadam za wracaniem do domu zasypana śniegiem, a tym bardziej drogową pluchą, ale za to nie lubię też sytuacje gdy świeci słońce, a ja muszę siedzieć w ławce szkolnej. No cóż, przynajmniej przez całe dwa tygodnie ferii była fajna pogoda.


champagne-diamondsz:
chanelandlouboutinsx:

rosy blog! chanelandlouboutinsx.tumblr.com 
checking out all new followers blogs! x
Instagram: @jessicawarren

×××

12 lutego 2015

When the world gave up on him

Hej,
Dzisiaj już czwartek, tłusty czwartek, jutro piątek trzynastego, a pojutrze walentynki. Czyli tłusty czwartek to takie walentynki dla singli (?).
Dzień jak każdy inny, trochę szkoda mi, że już za kilka dni wrócę do szkoły i nie będzie więcej wolnego, nie będzie spania do kiedy chcę, nie będzie późnego chodzenia spać i nie będzie zupełnego odpoczynku. W niedzielę pewnie będę chciała cofnąć się w czasie o dwa tygodnie, niestety jak na razie nie jestem w stanie tego wykonać. Może jeszcze kiedyś.
Mówiłam sobie, że szybciej wstanę, że wypiszę fajne cytaty i że może w końcu ruszę torbę, no nic skończyło się na tym, że wstałam dopiero wtedy kiedy słońce coraz bardziej świeciło mi prosto w twarz, co mimo wszystko dosyć lubię, a potem po prostu jakoś się obijałam, oglądałam jakieś bezsensowne programy telewizyjne i byłam w sklepie. Przy czym byłam w samej bluzie, a wszyscy na około w kurtkach, szalach, no tak Marta poczuła wiosnę albo po prostu było ciepło  Teraz już po dwudziestej i za chwilę pójdę wziąć prysznic i oglądać serial chyba, że jeszcze przyjdzie mi ochota i wypiszę sobie te cytaty, bo już jakiś czas temu też chciałam to zrobić, ostatecznie coś mi nie wyszło.
Śnieg pomału coraz bardziej się topi, jeśli nie będzie mrozu, a jutro znowu będzie słonecznie i ciepło to witamy całkowitą pluchę. No cóż, przynajmniej była fajna pogoda.