Hej,
Poniedziałek.
Nowy tydzień.
W sumie ten dzień dosyć mi zleciał. Nie było aż tak źle, chociaż z drugiej strony minął mi aż za szybko. Bo byłam w szkole, wróciłam, zjadłam coś i pojechaliśmy do sklepów, wróciliśmy dosyć późno, zrobiłam barszcz na jutro, wypisałam słówka z angielskiego na kartkówkę i już było po dziesiątej. Umyłam się i prawie północ, przynajmniej w międzyczasie zobaczyłam odcinek serialu, to jakoś zawsze poprawia mój dzień.
Wczoraj zrobiłam ciasto: biszkopt z serem, który mi został i w planach była jeszcze jedna warstwa z galaretki, jednak ta uciekła mi z góry. Myślałam, że w ogóle jej nie będzie, a okazało się, że wyszło mi ciasto dwustronne - z góry z serem, z dołu z galaretką. I muszę powiedzieć, że nawet mi się podoba, ale prawdopodobnie w najbliższym czasie nie będę eksperymentować z galaretką. I tak na święta mam już kilka planów, co chcę zrobić.
Jutro mam do szkoły na prawie jedenastą, ale wstanę dosyć wcześnie, umyję włosy, posprzątam w moim kącie i może jeszcze coś porobię, bo będę miała dosyć sporo czasu z tego co widzę.
♥
















