17 lipca 2015

Take me down into your paradise

Hej,
I przyszła kolejna noc.
Dzisiejszy dzień był całkiem podobny do wczorajszego, zwłaszcza popołudnie. Znowu poszłyśmy do tej samej koleżanki, znowu u niej siedziałyśmy, ale tym razem nie oglądałyśmy ukrytej prawdy. Nie wyobrażam sobie jakoś tego, że za ponad miesiąc przyjdzie wrzesień, szkoła i takie beztroskie późne wieczory miną. Może i tam wyjdzie się na dwór, ale raczej o dziesiątej trzeba będzie już być w domu, w końcu zadania same się nie odrobią. Na razie o tym nie będę myśleć, są wakacje, jest piątek, akurat to nie ma dla mnie teraz takiego znaczenia bo codziennie mam taki typowy wolny 'piątek'.
Co by tu jeszcze powiedzieć? Znowu się nie wyspałam, nie umiałam zasnąć, a potem kilkakrotnie się budziłam, głowa mnie boli, gardło mnie boli, ugryzłam się do krwi w język, kroiłam arbuz i przecięłam się po wierzchu dłoni i w sumie to chyba tyle mojego stanu fizycznego.
Obecnie nawet chciało by mi się spać, ale gdybym się położyła, to nie było by takie proste.
Wróciły ciepłe dnia, ale łącznie z tym jest duszno, już nawet zapowiadało się na burzę, ale jednak do niej nie doszło. Mimo wszystko w najbliższych dniach, jeśli nadal będzie gorąco, na pewno chociaż popada. Ja już tu wolę nie rozgłaszać moich przewidywań w związku z pogodą, bo ostatnim razem mówiłam, że kolejne dni będą piękne, ciepłe i słoneczne, a okazało się, że przyszła ta mocna burza i przez kilka najbliższych dni padało. Pogodynki ze mnie nie będzie. Zawsze jakoś tak chciałam nią być, teraz już chyba nie tak bardzo, ale gdyby zdarzyła się taka okazja, to czemu nie. Tak czy tak nie wiem, co tam jeszcze będę robiła w życiu. Może biuro rachunkowe, może bank, może kelnerka, a dodatkowo może stolarz. Zobaczy się za cztery lata jakie będę miała zamiary, jak na razie nie ma co wróżyć. Często tak myślę o swojej przyszłości i się boję, że dokonam jakiegoś złego wybory, że jakaś okazja umknie mi przed nosem, nie wiem możliwe że za dużo myślę. Dlatego lepiej nie zostawiać mnie samej albo dać jakieś czasochłonne zajęcie.
Za chwilę znowu będzie po północy, no nic i tak obecnie w najbliższych minutach nie zmierzam do łóżka. Poczytam trochę, poćwiczę, wystawię głowę za okno, w nadziei, że się trochę ochłodzę, a potem dopiero może będę śpiąca.

bliss-folly:

B L I S S - F O L L Y

16 lipca 2015

We're cool for the summer

Hej,
I już znowu nadeszła noc.
Dzisiejszy dzień w sumie był całkiem dobry, chociaż w nocy nie umiałam za bardzo zasnąć bo było mi za zimno, dlatego spałam dodatkowo pod kocem, później w okolicy drugiej/trzeciej obudziłam się, bo było mi za gorąco i nie wiedziałam jak bardziej się odkryć. Ogólnie bolało mnie gardło i cała byłam obolała. Jednak po południu z koleżanką poszłyśmy do innej i tam głownie siedziałyśmy, odcinek ukrytej prawdy, dwa ognie z siostrami koleżanki i jej siostrzeńcami, potem jeszcze paletki  te wszystkie popisy. Muszę powiedzieć, że warto było dzisiaj wyjść. Choć może wczoraj nie byłam za bardzo nastawiona do pogody to i tak było ciepło. nawet aż za bardzo w porównaniu z ostatnimi raczej chłodnymi i deszczowymi dniami. W końcu jednak jest to lato i wakacje.
Co jutro będziemy robić? Czy w ogóle wyjdziemy to się zobaczy później. Tego towarzystwa, wolnego najlepszego czasu i śmiechu będzie mi brakować od września. Przynajmniej z jedną z nich dalej będę chodzić do szkoły i klasy. I co nasza 'święta trójca z grzejnika' jak to się słyszało, rozpadnie się. Pozostanie dwójka szukająca nowego, wartego uwagi, fajnego miejsca. Kaloryfer, schody, jakaś sala, nie wiem zobaczy się z biegiem nowego roku szkolnego.
Nawiązując do szkoły, byłam  dzisiaj w księgarni, mam z połowę książek, na resztę jeszcze nie czas. Krótko i zwięźle w temacie. Obsługiwał nas taki chłopak, wnuk właścicielki. Po chwili dzwoni jego telefon i tylko słuchać 'ej kontrola dzwoni', on z taką zdziwioną miną jaka kontrola, a po chwili 'no babcia'. To zdarzenia długo nie wypadnie mi z głowy. Wydarzenie tygodnia.
Czyli w sumie, mój dzień zaczął się dopiero od południa. Teraz jeszcze trochę posiedzę, a potem zostaje mi tylko sen, mam nadzieję, że łatwo zasnę i tym razem nie będę miała takiego kłopotu z opracowaniem idealnej temperatury do spania.

15 lipca 2015

Die for each other

Hej,
Kolejny dzień mija, dzisiaj już było znacznie lepiej.
Po pierwsze ruszyłam się na dłużej z domu, miałam dosyć dobry humor i wstałam w miarę szybko, głównie dlatego bo mnie obudzono już o siódmej, a potem o późniejszych godzinach również, przez co wstając czułam się jakby było południe, a ledwo co dochodziła dziesiąta.
Skończyłam czytać ostatnią część serii Oddechy Rebecci Donovan, Biorąc oddech. Muszę powiedzieć, że wszystkie trzy książki są ciekawe i warte uwagi. Poznajemy w nich historię Emmy (Emily), która przeszła na prawdę dużo, zachowywała zimną krew i myśli o kuzynach, brała kolejny oddech i się nie poddawała. Przemoc, miłość, nienawiść, zaufanie, dom, rodzina, śmierć, alkoholizm, bezsenność, koszmary nocne i dzienne oraz chęć walki o życie, to właśnie główne tematy tej trylogii. Jak dla mnie warta uwagi i przeczytania, czytając śmiejemy się, płaczemy, smucimy, cieszymy. Po prostu pozwalamy ponieść się emocją. To jest właśnie fajne w książkach, przenosimy się do innego świata, wyobrażamy sobie że to my przeżywamy to co główny bohater, możemy myśleć, co zrobilibyśmy na jego miejscu, mamy możliwość przewidywania co się stanie później i być może uda nam się pomyśleć tak jak autorowi.
Wracając do mojego dnia, wstałam czytałam i już znalazłam sobie nową lekturę "Pozwól mi odejść". Potem czas jakoś mijał. Byłam u fryzjera z psem, to właśnie dziwne on chodzi 'zrobić fryzurę', ostrzyc się co jakieś pól roku, a ja nie byłam u fryzjera z dobre trzy lata i jak na razie się tam nie wybieram. Jeśli chodzi o moje końcówki to same je sobie podcinam, to akurat nie jest dla mnie takie trudne. Ale prawdopodobnie za kilka bądź kilkanaście miesięcy będę musiała pójść i podciąć tak dokładniej. Długie włosy są ładne, ale tylko wtedy gdy są zadbane.
Obecnie jestem tutaj, za niedługo znowu będzie jedenasta, siedzę, piję wodę i słucham 'war is love', kolejna moja nowa miłość, no nie taka znowu nowa.
Od popołudnia czuję się jakaś ociężała, głowa mnie boli, zresztą wszystkie mięśnie też i trochę tego nie rozumiem. Mam nadzieję, że to nie żadne przeziębienie czy też angina. Pójdę spać trochę wcześniej, a rano wstanę niczym nowo narodzona.

the-personal-quotes:

inspirational quote blog

14 lipca 2015

Kiss one another

Hej,
Kolejny dzień pomału biegnie ku końcowi. W sumie nie robiłam niczego szczególnego. Czyli kolejny deszczowo pochmurny dzień.
Budzika nie nastawiłam, ale i tak obudziłam się dosyć wcześnie. Zobaczyłam zupełny brak słońca i mokry chodnik, więc też wróciłam do łóżka i pozostałam w nim do dziesiątej. To była dobra decyzja, chociaż chciałabym iść się przejść z samego rana bądź pojeździć na rowerze. Jak na razie raczej mi się to nie uda, ale mimo wszystko spróbuję ponownie jutro.
Czyli tak spałam, wstałam, wyszłam na dwór i czytałam. Aktualnie zostało mi jakieś dziewięćdziesiąt stron, tak akurat na jutrzejszy dzień. I tak dzisiaj jeszcze zaliczę kilka rozdziałów. Chciałabym już znać koniec historii Evana i Emmy (Emily). Na obecną chwilę wszystko jest aż malowniczo wspaniałe, więc prawdopodobnie szykuje się coś wielkiego. A na końcu i tak będzie dobrze, może nawet Emma kupi dom rodziny Evana i będą razem. Nie wiem, nie wiem, przynajmniej tak przewiduję chyba że ich drogi całkowicie się rozejdą. Albo jedno albo drugie. Jutro już będę wiedziała. I pewnie wspomnę tutaj parę słów o tej serii.
Wracając do ciągu dnia, co tam jeszcze robiłam? ćwiczyłam, zrobiłam herbatę, znowu oglądałam typowe filmiki z youtube, głównie po to, aby trochę pośmiać się z tych pseudo fajnych osóbek, które myślą że są fajne. Ale oprócz tych wyżej wymienionych jest też kilka kanałów które w sumie lubię. Ogólnie to nie robiłam nic specjalnego. Mam nadzieję, że jutrzejsza pogoda będzie o wiele lepsza od tej dzisiejszej.

13 lipca 2015

Don't tell your mother

Hej,
Kolejny dzień minął, podobno poniedziałek, ale jak dla mnie zupełnie wyglądał on na niedzielę. W sumie nie wiem dlaczego?
Obudziłam się raczej z rana w okolicy ósmej, ale postanowiłam jeszcze trochę poleżeć, wyszło z tego tyle że zasnęłam i spałam tak do po dziesiątej. Przez co też godziny szybciej mijały.
A co tak w zasadzie robiłam? Liczyłam, że się wypogodzi i nie będzie co chwilę padać, zobaczyłam 'pierwszy raz', czytałam, ćwiczyłam, oglądałam jakieś filmiki na youtube, a potem przeszłam do śmiesznych vine'ów i zdjęć, siedziałam na snapie i wysyłałam kilku osobom nasze klasowe zdjęcie z różnymi podpisami. No ogólnie nic szczególnego. Chciałam wyjść na dwór na dłużej bądź pojeździć na rowerze, ale nic z tych rzeczy mi się nie udało. Mam nadzieję, że jutro będzie lepsza pogoda, specjalnie ustawię sobie budzik dosyć wcześnie i spojrzę na pogodę, jeśli będzie podobna do dzisiejszej idę z powrotem do łóżka, jeśli będzie ładna w co wątpię, wtedy poleżę jeszcze z pół godziny i wstanę. A wyjdzie z tego tyle, że zapomnę o ustawieniu budzika i po prostu będę spała do woli albo aż ktoś mnie obudzi, zresztą tak jak przez ostatnie dwa tygodnie.
Prognoza pogody pokazuje, że co najmniej do czwartku nie zaznamy większego ciepła czy też słonecznych dni. No cóż, mam nadzieję, że za dokładnie dwa tygodnie będzie lepsza pogoda. W końcu będą moje szesnaste urodziny. Zazwyczaj trafiał się upał, bądź ciepły dzień z deszczem. Mimo wszystko i tak jestem zadowolona, że mam urodziny w wakacje. Nigdy nie musiałam nieść cukierków do szkoły, tylko raz śpiewano mi sto lat przy klasie (we wrześniu, moja już była wychowawczyni miała taką wizję), poza tym jest wolne, jest ciepło. Kilka innych plusów na pewno by się znalazły, ale tyle wyżej wymienionych chyba wystarczy. Tak czy tak nie mamy wpływu na datę naszych urodzin, ale muszę przyznać z mojej jestem zadowolona.
Co teraz? Dobiega północ, pójdę pod prysznic, rozłożę łóżko i trochę poczytam, a potem raczej z radością wskoczę do bram snu. Dzisiaj znowu zresztą miałam dziwny sen, moja rodzina, jakieś dziecko z głową niczym poduszka, jego książeczka zdrowia, klub wrotkarski, jakaś impreza, ciemne bloki, późna jesień jeśli dobrze oceniłam i w dodatku prawie się zgubiłam obchodząc budynek. Nie wiem jakie miał on znaczenie i chyba wolę nie wiedzieć. I tak nic nie przebije zawodów w rzucaniu wiadrem jak najdalej i jak najwyżej.

12 lipca 2015

I just need to take a bite

Hej
Kolejny dzień dobiega końca.
Niedziele w sumie są całkiem fajne i przyjemne, jeśli nie muszę się niczego uczyć, a następnego dnia nie muszę iść do szkoły. Wakacje mi pasują.
Tak jak wczoraj wspominałam, dokończyłam książkę. Oddychając z trudem. Obecnie została mi ostatnia z tej serii Biorąc oddech i szczerze mówiąc nie mogę się doczekać ją zacząć, z czego pewnie już dzisiaj przerobię kilka rozdziałów. Po prostu spodobała mi się ta historia, pomimo tego, że jest strasznie trudna, przemoc ze strony najbliższych, alkoholizm, brak zaufania, plotki i młode pokręcone życie Emmy (Emily) z Evanem i Sarą u boku. Możemy cieszy się, płakać, smucić i śmiać w przeciągu kilkunastu stron. Wzmaga silne uczucia. Strasznie mi się podoba. Czekam na moment, kiedy skończę właśnie tę ostatnią książkę z serii i w końcu poznam całkowite zakończenie. Na końcu wszystko będzie w porządku, jeśli nie jest, to jeszcze nie koniec.
Dzień ogólnie spędzony pozytywnie, ćwiczyłam, poszłam na spacer, byłam na dworze z psami i po prostu było fajnie. Nawet pogoda się polepszyła i znacznie ociepliła, przynajmniej dziś ani przez moment nie było mi zimno.
Myślałam o zobaczeniu filmu 'Pierwszy raz', ale coś ciągle się zacinał i postanowiłam jednak nie, być może później. Zobaczy się co będę robić jutro, prawdopodobnie czytać książkę, może też wyjdę na dwór, ale wszystko i tak zależy od pogody. Lubię spontaniczne plany, nie zawsze musimy być przewidywalni. Również dobrze, w tej chwili mogłabym wyjść na dwór i iść się przejść, tak samo mogłabym wejść na dach i zasnąć tam a może na trampolinie, której nie mam. Zwłaszcza w lato chciałabym proste wyjść na dach, żebym zawsze kiedy chciała mogła tam wyjść, to takie dodatkowe pomieszczenie, a w nocy przy gwiazdach było by znacznie fajniej. No nic, mogę sobie pomarzyć i pomyśleć. Może kiedyś.
Za chwilę rozłożę łóżko, wezmę prysznic i zacznę czytać. W końcu i tak nie muszę dzisiaj za szybko iść spać, chyba, że jednak zmienię zdanie i padnę w ramiona mojego łóżka.

11 lipca 2015

Got a taste for the cherry

Hej,
Kolejny dzień dobiega końca, w końcu ta prawdziwa sobota. Chyba dwa ostatnie razy pod rząd soboty były bardzo ciepłe, przez to też nie chciało mi się tak bardzo sprzątać. Za to przynajmniej tym razem udało mi się i pościerać kurze i pozbierać wszystkie możliwe kartki z mojej przestrzeni. W sumie było tego całkiem sporo.
Ogólnie dzień minął mi spokojnie, wyszłam na dwór, ćwiczyłam, rozciągałam się, czytałam, sprzątałam i aktualnie jestem tutaj. Pewnie jeszcze przed pójściem spać, kontynuuję książkę, w której jestem na dwieście piątej stronie. W sumie zostało mi jakieś sto trzydzieści. Być może skończę ją już jutro. Zresztą zobaczy się.
Dzisiejszy dzień, a głównie wieczór, był właśnie takim do myślenia i doszłam do wniosku, że mam strasznie dużo pomysłów. Najlepszym była chyba zamiana ciał z kimś, właściwie to tylko po to, aby spojrzeć na siebie z innej strony, posłuchać swojego głosu, spojrzeć na zachowania, po prostu poobserwować siebie. W sumie nie było by to takie złe, najbardziej ciekawi mnie ten aspekt głosu, zawsze na nagraniach wydaje nam się nie ładny i nie nasz. A co jeśli tak brzmimy na prawdę. No tak dziwne myśli z serii sto milionów pięćset tysięcy dziewięćdziesiąt sześć.
Za chwilę znowu będzie po jedenastej, trochę później północ, a wtedy już będę musiała iść spać, czasami nawet kiedy mam wolne dni, brakuje mi czasu. A może mam go wystarczająco, ale akurat pod sam koniec mojego dnia, chciałabym zrobić najwięcej, mogłabym siedzieć dłużej, ale wiem, że kolejnego dnia muszę wstać, przy tym też lubię budzić się o poranku, w okolicach dziewiątej/dziesiątej. Wręcz o samym wschodzie słońca.
Wracam do książki, zmarznięta chętnie otulę się kocem i będę tak siedziała. Idealny plan na sobotnią noc, a może zakopię się z laptopem w łóżku. Zobaczy się co będzie wygodniejsze, raczej skłaniam się do tej drugiej opcji.

10 lipca 2015

And your body on my mind

Hej,
Kolejny dzień prawie minął.
Sprawa z klasą załatwiona, panie z sekretariatu trochę się zdziwiły, że w ciągu doby znalazłam osobę do zamiany. Nawet nie chodzę jeszcze do tej szkoły, a już tam mieszam. I znowu będę chodzić do 'a', kolejne cztery lata. A przy okazji jeszcze wracając do domu, spotkała mnie w autobusie kontrola. Mało kiedy doświadczałam takiego zdarzenia, bo też mało kiedy jeździłam też autobusami, ale to akurat w przeciągu nie całych dwóch miesięcy się zmieni.
Pogoda nas nie rozpieszcza, po prostu jest chłodno, a nawet zimno w porównaniu z ostatnim tygodniem. Czasami tam prześwitywało słońce, ale głównie cały dzień niebo było zachmurzone. A do tego wszystkiego mocno wiało. I prawdopodobnie kolejne dni będą podobne.
Co tak ogólnie robiłam? byłam w szkole, trzeci dzień z rzędu, wróciłam do domu, obijałam się, czytałam, wyszłam na dwór i w sumie to ja nawet nie wiem co jeszcze robiłam, wieczorem oglądałam pierwszą część Harrego Pottera i aktualnie jestem tutaj.
Cały dzień miałam za sobotę, od samego rana, nie wiem co jest nie tak, ale w sumie i tak ostatnio mam same wolne dni. Długie spanie, długie siedzenie w nocy, luźne wychodzenie na dwór, więcej czasu po prostu wakacje. I niby dwa tygodnie już minęły? Obecnie zostało siedem, więc jeśli ktoś nadal nie zaczął robić rzeczy, które zamierzał, to najwyższa pora.
I znowu za chwilę będzie po północy, szybko mija ten czas, zwłaszcza w nocy. Zawsze chciałam móc zatrzymywać czas, gdybym teraz miała taką możliwość, wykorzystałabym ją.
Dobra, może przeczytam jeszcze z dwa rozdziały i chyba pójdę spać.
Jakoś nie mam dzisiaj nic ciekawszego do powiedzenia, taki humor, czasami nie wiem kiedy przestać pisać, ale za to dzisiaj nie podchodzi mi nic do głowy.

9 lipca 2015

Got my mind on your body

Hej,
Kolejny dzień dobiega końca.
Czwartek minął całkiem dobrze, zaczynając od tego że wstałam o w pół do dziesiątej, a po jedenastej miałam autobus do szkoły. Wyszło z tego tyle, że jedynie się zapytałam, ale przy okazji towarzyszyłam mojej koleżance. Jutro podobnie, trzecie dzień z rzędu będę w szkole, a do września jeszcze daleko. Umówiłam się z kolegą i 'zamienimy' się klasami, I dla niego i dla mnie jest to na rękę, przynajmniej nie muszę pytać się przypadkowych nieznanych mi osób, czy nie chciałyby zmienić klasy. Chyba dobry los do mnie wrócił. Dobra, koniec z tym zamieszaniem, jutro już będzie po sprawie.
Tak jak zapowiadałam wczoraj, skończyłam czytać pierwszą część serii Oddechy, Powód by oddychać i muszę przyznać jest świetną książką. Ciągle wzbudza w nas uczucia, wiele razy chciałam zrobić coś za nią, pomóc jej z ciotką. Teraz już zaczęłam drugą część, Oddychając z trudem. Muszę przyznać wciągnęłam się. Zawsze z początku, pierwsze strony mnie nudzą, ale gdy jestem już mniej więcej w połowie, muszę brnąć dalej i ją dokończyć. Ile czasu zajmie mi ta książka, nie wiem, zależy ile będę miała czasu.
Co tam jeszcze dzisiaj się działo? Robiłam ciasto, ćwiczyłam, czytałam i prawdopodobnie za jakiś czas pójdę się myć.
Pogoda bardzo podobna do tej wczorajszej, padało, było zachmurzone niebo i ogólnie zapowiadała się burza, jednak nie przyszła albo ominęła moją okolicę. Jedna gwałtowna burza starczy. I tak nadal są usuwane skutki tej wczorajszej.
Co ja właśnie zobaczyłam? Czy wie ktoś może, czy seria Szeptem Becci Fitzpatrick została zekranizowana?

8 lipca 2015

I can keep a secret could, you?

Hej,
Kolejny dzień minął.
Wczoraj wspominałam o czystym niebie, co wskazuje o dobrej pogodzie następnego dnia, niestety tym razem się pomyliłam i to gruntownie. W nocy, a właściwie to nas ranem, bo dokładniej blisko piątej, nadciągnęła straszna burza. Nie tyle grzmiało, co wiało, a błyskało się co jakieś trzy-cztery sekundy. Całe 'przedstawienia' trwało z jakieś piętnaście minut, a pozostawiło po sobie widoczne skutki. W mojej miejscowości i tak było łagodnie, patrząc na bliskie tereny i zerwany dach, powyrywane drzewa, aż strach myśleć jaka to potężna siła. Od razu jak się obudziłam, pobiegłam pozamykać wszystkie okna, przez co było w środku jeszcze parniej. Pomyślałam sobie wtedy co by było gdyby w takim momencie właśnie była pod namiotem, gdzieś gdzie w pobliżu nie ma żadnego domu. Co wtedy, siedzieć tam i nie wychylać nosa czy schować się pod jakimś drzewem, chociaż to również było by niepewne z powodu możliwości przewrócenia się tego drzewa. Jednak mimo wszystko nie chciałabym znaleźć się w takowej sytuacji.
Listy klas już są wywieszone w szkole, do której jutro pójdę z prośbą o przeniesienie do drugiej grupy, gdzie jest moja przyjaciółka, od samego początku rekrutacji mówiłyśmy że idziemy razem do następnej klasy, a teraz co. Poza tym nie za bardzo chciałabym znajdować się tej przypisanej mi klasie, niektórych osób wolałabym nie spotykać. No nic, wszystko się załatwi jutro i będzie po sprawie, liczę na to, że załatwię moją sprawę bez problemowo. Całe zamieszanie z powodu jednej osoby, która podała, że chce być ze mną w klasie, co z tego, że nawet z nią nie rozmawiam. Dopiero początek lipca, a przy tym dopiero dziś były wywieszone listy.
Co tam jeszcze robiłam? czytałam książkę, nadal tę samą, aktualnie zostało mi osiemdziesiąt stron, które mam nadzieję pokonać w ciągu jutrzejszego dnia, chyba, że akurat będę miała zajęty czas czymś innym.
Co jutro to się zobaczy, mam nadzieję, że nie obudzi mnie znowu nadciągająca burza. Padać sobie może, ale za grzmotami i błyskami już nie przepadam. Zresztą zobaczy się jak będzie.

7 lipca 2015

I don't care

Hej,
I kolejny dzień zmierza ku końcowi.
Dzisiaj też nie spałam za długo bo już o dziewiątej byłam na nogach i trochę później szłam do piekarza. Miałam może z sześć/siedem godzin snu, a czułam się bardziej wypoczęta, niż gdy spałam dziewięć. Tak czy tak czy śpię cztery godziny, osiem, cały miesiąc czy tez życie i tak będę zmęczona. No cóż, może kiedyś się wyśpię.
Dzisiejszy dzień też należał do tych gorących, niby już jutro ma być chłodniej, ale coś w to nie wierzę, patrzą wieczorem na niebo bądź nawet teraz w nocy, kiedy niebo jest czyste, a gwiazdy widoczne. Zazwyczaj jakie niebo pod koniec dnia, taka pogoda na kolejny dzień. Zobaczymy, bardziej sądzę, że pod koniec dnia będzie chłodniej, ale jeszcze nie teraz.
Jutro dowiem się z kim będę chodzić do klasy przez najbliższe cztery lata, mam nadzieję, że będę w klasie 'a'. Całą podstawówkę chodziłam do 'd', gimnazjum do 'a', więc i teraz chciałabym 'a'. Zresztą zobacz się jutro. Oby tylko osoby w miarę znośne i fajne. Już czekam na te zaproszenia do znajomych na facebook'u. Szczerze mówiąc to chciałabym już znać cała listę. No nic, pójdę spać, a jak jutro się obudzę, wszystko już będzie podane. Bo raczej nie przewiduję, że wstanę przed dziesiątą, chyba, że wydarzy się coś niebywałego, a na to się nie zapowiada.
Co tak jeszcze robiłam? byłam na dworze, ćwiczyłam, czytałam książkę, aktualnie jestem na sto trzydziestej piątej stronie. czyli zostało mi tak w przybliżeniu dwieście. Chyba w tym tygodniu ją skończę, teraz mam znacznie więcej czasu. Nie wyobrażam sobie szkoły w lato, jakoś by mi to nie pasowało, robić zadania, wychodzić na dwór, być aktywna w internecie, spać chociaż sześć godzin i się wyrabiać. Po prostu lato zawsze będzie mi się kojarzyło z wakacjami i moimi urodzinami.

6 lipca 2015

If it's right

Hej,
Kolejny poniedziałek dobiega końca, w sumie był to dobry dzień.
Wstałam po dziesiątej, jedynie boli mnie to, że zostałam obudzona i nie dokończyłam mojego snu i już raczej nie dowiem się, czy rzuciłam wiadrem najdalej czy tak najwyżej. Ostatnio moje snu są coraz dziwniejsze, ale szczerze mówiąc lubię potem do nich wracać. Zwłaszcza, jeżeli najpierw go nie pamiętam a przypomni mi się dopiero gdy coś związanego z tym snem się wydarzy bądź ktoś o tym wspomni. Sny są fajne i warte zapamiętania, niestety większości nie pamiętamy.
Wracając do ciągu dnia, wstałam pochodziłam, zrobiłam biszkopt i nadal się obijałam, potem robienie pierogów i tak jakoś zleciał czas do trzeciej po południu. Potem poszłam na dwór, a właściwie do domu kolegi, który obecnie ma własny pokój. Ogólnie to było fajnie, siedem osób w małym pomieszczeniu. Twister. A potem już trzeba było się zbierać. Od jakiegoś czasu polubiłam mój rower i teraz zazwyczaj gdy idziemy na dwór poruszamy się na rowerach. Szczerze mówiąc to fajne uczucie nie być zależnym od kogokolwiek, sami decydujemy gdzie chcemy być i o własnych siłach w tamto miejsce się udajemy, nie potrzebujemy nikogo. No może tylko dobrego towarzystwa, z którym przyjemnie było by jeździć. Choć czasami o wiele lepiej być jedynie z samym sobą.
Zaczęłam też nową książkę, Powód by oddychać, jest dosyć długa, a oprócz niej są jeszcze dwie kolejne z serii. Aktualnie jestem na trzecim rozdziale, głównie dlatego, że dziś nie miałam za dużo czasu na czytanie, ale to się szybko zmieni. Chciałabym przejść przez drugie tyle. Później zostaje mi tylko łóżko i sen. Już jest trochę chłodniej, ale i tak bardzo ciepło i parnie. Już w środę podobno ma przyjść ochłodzenie. Co z tego będzie to się zobaczy za dwa dni.

5 lipca 2015

Tell me if it's wrong

Hej,
I kolejny dzień dobiega końca, w sumie ta niedziela nie była aż taka zła, głównie dlatego. że jutro nie muszę iść do szkoły, nadal się do tego nie przyzwyczaiłam, a z drugiej strony był to fajny dzień spędzony w górach, a właściwie to popołudnie. Czyli głównie leżałam, siedziałam i zbierałam jagody czy tam borówki. Temperatura nie pozwalała na więcej i tak nadal jest strasznie gorąco, a już po jedenastej. To jest pewne, że za jakiś dzień może dwa przyjdzie burza czy też w innej wersji deszcz.
Wczoraj wspominałam, że zostało mi około stu stron książki i że prawdopodobnie skończę ją dzisiaj. Tak też się stało, jakąś godzinę temu skończyłam ostatnia część Szeptem, Finale. Nareszcie wiem, że historia miłości Nory i Patcha skończyłam się dobrze, ale z drugiej stron będzie mi tego brakowało. Ten czas po skończeniu bardzo dobrej książki zawsze jest podobny i trwa do momentu kiedy zacznie się nową, w moim przypadku będzie to Powód by oddychać z serii Oddechy. Czyli trzy kolejne bardziej obszerne książki. Zobaczymy jak szybko sobie z nimi poradzę.
Wczoraj, a właściwie już dzisiaj oglądałam też film, który widziałam wcześnie, jakiś rok temu. No ale chciałam przypomnieć go sobie, a przy tym wspominałam go raczej dobrze. A mówię tutaj o Trzynastce, trzynastka to ogólnie historia Tracy, która z poznaniem i zakolegowaniem się z Evie pod jej wpływem zmienia się kolosalnie, zostaje wprowadzona do świata narkotyków, alkoholu, seksu i drobnych kradzieży. Ale w końcu wszystko kończy się dobrze. Po prostu, żeby ocenić trzeba go zobaczyć, może trochę większość spraw jest wyolbrzymiona, ale sądzę, że właśnie o taki efekt chodziło twórcom. Teraz chciałabym też ponownie zobaczyć Gimme Shelter.
I znowu przyszła noc, gorąca noc. Dzisiaj budziłam się kilkakrotnie, prawdopodobnie dlatego, że było mi za ciepło. odkopywałam się, ale tak czy tak nie wyspałam się. Może i przez to tej nocy uda mi się łatwiej zasnąć(?) mimo wszystko, nie sądzę. Podobnie jak w ciągu wczorajszej nocy i dzisiaj nie będzie szło łatwo zasnąć i spać. Może jeszcze przeczytam chociaż jeden rozdział z nowej książki. Zobaczymy się jak na razie czekam, aż łazienka będzie wolna, wtedy wezmę zimny/chłodny prysznic, a co będzie później to się zobaczy.

4 lipca 2015

I'm a little curious too

Hej,
Kolejny dzień minął,
sobota, zresztą i tak strasznie podobna do innych dni, ostatnio ciągle mam weekend. A dopiero od tygodnia mamy wakacje. Trochę sobie tego nie wyobrażam, że jeszcze około siedem tygodni i wracamy do szkoły. Z jednej strony jestem ciekawa nowego miejsca, nowych ludzi i tego wszystkiego, z drugiej chciałabym kolejny raz iść do mojego gimnazjum, być przy sztandarze, patrzeć ze skamieniałą twarzą na osoby, których jakoś szczególnie nie lubię, chodzić 'na grzejnik'. Znowu nachodzi mnie jakaś fala tęsknoty, po prostu będzie mi tego brakowało, ale trzeba iść dalej, następna szkoła czeka. I sobie poczeka do września.
Czujecie to ciepło, temperatura znacznie poszła w górę, trzydzieści pięć stopni to bardzo dużo. Już trzeci raz pod wieczór było ładne, przejrzyste niebo, które zapowiada kolejny pogodny dzień. A przy okazji nadal jest obecny księżyc z jego wielką widoczną tarczą 'słońce nocy' chciało by się rzec. Ale prawdopodobnie za kilka dni, pogoda ulegnie zmianie i spadnie deszcz bądź też będzie burza.
Co dzisiaj takiego robiłam? sprzątałam, nareszcie schowałam świadectwa i tego typu dokumenty, a przy okazji pooglądałam moje stare świadectwa i najbardziej zapisały mi się w pamięci te z pierwszych trzech klas podstawówki, chyba każdy lubi jak się go chwali. Ale wracając do ciągu dzisiejszego dnia, później ogólnie się obijałam, leżałam na kocu, ćwiczyłam, czytałam książkę i zostało mi jakieś dziewięćdziesiąt stron na jutrzejszy dzień, a być może i na poniedziałek. Zobaczy się co będę robić i czy będę miała ochotę czytać. Zresztą co będzie jutro, to jutro. Tak właściwie to już za nie całą godzinę.
Teraz już wzięłam chłodny prysznic, przez co jest mi obecnie idealnie, ale zanim pójdę spać, już będę czuła parność powietrza i temperaturę. Jeszcze kontynuuję film i może przeczytam z dwa rozdziały, potem mogę iść spać.

3 lipca 2015

It's okay

Hej,
I kolejny dzień dobiega końca.
Dostałam się do szkoły ponadgimnazjalnej z pierwszej preferencji, czyli prawdopodobnie od września będę chodzić do 1aTE. Dlatego też byłam dzisiaj oddać wszystkie dokumenty i nareszcie mam spokój w związku z przyszłą szkołą. Właśnie teraz rozpoczynają mi się wakacje umysłowe, o niczym nie muszę pamiętać czy też myśleć. Już nawet poznałam się, rozmawiałam z kilkoma osobami, co z tego że nie wiem jak się nazywają, na razie. Już widzę te wszystkie zaproszenia na facebooku po siódmym, kiedy to będą wywieszone oficjalne listy klas. Aż kusiło by zmienić sobie na przykład imię na inne, ale nie to nie opłacalne, a dodatkowo większość osób co mnie zna osobiście, by się lekko zdziwiła.
Pogoda była wspaniała, przez cały dzień utrzymywała się wysoka temperatura, przyszło prawdziwe lato. Wieczorem już było trochę chłodniej, ale i tak przyjemnie. Zwłaszcza, że byłam na urodzinach przyjaciółki. No muszę przyznać, było świetnie, noszenie na barana, siedzenie w altanie, podróż z zapakowaną pizzą przez całe miasto, takie wrażenia.
Teraz już dobiega północ, ja jestem strasznie zmęczona, ale jeszcze nie pójdę spać. Niby jestem śpiąca, ale gdybym się położyła to bym nie zasnęła za szybko.
Może przeczytam z dwa rozdziały książki, bo dziś akurat trochę brakowało mi czasu. Potem zostaje tylko łóżko, może dziś księżyc będzie go już sięgał. W przyszłości chciałabym dużo, wręcz bardzo duże okno, a przy nim królewskie łóżko albo zamiast parapetu taka mała sofa. Co będzie kiedyś to się zobaczy, ale przynajmniej teraz mam plan mniej więcej, na następne cztery lata, potem pomyśli się co dalej.

2 lipca 2015

What you like

Hej,
Kolejny dzień minął.
W sumie był całkiem dobry, zresztą taki typowy wakacyjny. Zaczynając od tego, że nadal nie wyłączyłam budzika, przez co obudził mnie on po siódmej. No nic, po prostu wróciłam do łóżka. Ale po ósmej już musiałam wstać. Byłam w miejscowej księgarni, sprzedać książki z gimnazjum, w sumie było ich dwadzieścia dwie. Potem miałam już zupełnie wolny czas. I w sumie nie robiłam nic ważnego, byłam na dworze, leżałam na kocu, czytałam książkę, a wieczorem przeszłam się z widokiem na nadciągający księżyc.
Dziś miałam też jakieś retrospekcyjne momenty, zaraz po obudzeniu i wstaniu miałam w głowie jakiś tekst, zapisałam go, ale do teraz jeszcze go nie przeczytałam. Takie myśli ze snu są czasem całkiem fajne, raz zapisałam w notatce na telefonie swój sen, miesiąc później przeczytałam to i był tam fragment cytując 'szklane szyby' chodziło o przeźroczyste ściany. Wracając do tematu, może jutro zobaczę co też moje myśli ukazały. Wspominałam też wszystkie te obietnice, których osoby składające je nie dotrzymały. Jestem bardzo pamiętliwa, mam strasznie dobrą pamięć, dlatego też nienawidzę, gdy ktoś się powtarza. W aspekcie szkoły jest ona bardzo przydatna, prawie w ogóle nie muszę się uczyć, ale patrząc na sprawy prywatne, to już nie tak wspaniale. Niektórych rzeczy i słów po prostu lepiej było by nie pamiętać, ale no cóż, właśnie te odbijają nam się w pamięci. Podobnie patrząc na jaką naszą żenującą sytuację związaną z pewną osobą, my to doskonale pamiętamy, ale nie wiemy czy ta osoba też to zapamiętała. Głupio się spytać, bo jeśli zapomniała to właśnie wtedy sobie to przypomni.
Widzieliście nowy teledysk Rihanny "Bitch Better Have My Money"? Jak dla mnie ukazuje ciężką, prawdziwą Robyn, jest dobrze zrobiony, wygląda niczym jakaś zapowiedź do filmu kryminalnego czy też fanfiction. Teraz jedynie czekam na kontrowersyjne tytuły co do niego na portalach plotkarskich. Cały dzień ta piosenka obija mi się w myślach, tyle dobrze, że podoba mi się.
Jutro też sobie za długo nie pośpię, bo już po dziesiątej muszę być w moim prawdopodobnie przyszłym technikum z dokumentami. A po południu idę na urodziny przyjaciółki, po dwóch miesiącach zwłoki, wreszcie uda jej się je zrobić. Post pojawi się, ale czy w nocy czy w południe to zobaczy się jutro.

 

1 lipca 2015

Tell me what you want

Hej,
Pierwszy dzień lipca i zarazem środa.
Dzień w sumie minął całkiem dobrze, spokojnie. Wstałam po dziesiątej i głównie korzystałam z wakacji. Skończyłam książkę, zaczęłam nową. Słuchałam nowej piosenki Demi Lovato, Cool for the Summer. Siedziałam na podwórku, zrobiłam paznokcie, teraz tylko bym musiała je zmyć i pomalować na nowo, tym razem na różowo bądź czerwono. Biały lakier wykonał swoją pracę, przetrwał komers, zakończenie, a nawet dwa i dodatkowy tydzień. Jest strasznie wytrzymały, co mi się bardzo podoba, aż paznokcie 'wyrosły'. Czyli już mam kilka zadań na jutro. Co jak co, ale moje paznokcie uwielbiam i dlatego, że są mocne i mogę zapuszczać bardzo długie, jak zarazem mają ładny kształt, w zupełności są atutem.
Skończyłam czytać trzecią część Szeptem, Cisza, tak jak zapowiadałam wczoraj, a przy tym zaczęłam już ostatnią część, Finale, aktualnie jestem na czterdziestej stronie, czyli będę miała co robić przez najbliższe kilka dni. Szkoda, że to już ostatnia część, ale zarazem dobrze, bo wreszcie poznam zupełny koniec tej historii Nory i Patcha.
Chyba dwa dni temu mówiłam, że brakuje mi prawdziwego ciepła, słońca, upału, który sygnalizował by, że nadeszło lato. No i mamy, w ciągu kilku następnych dni powinno się ocieplić. A nawet dzisiaj było już bardzo fajnie. Jak dla mnie takie ciepło jest idealne, nie za gorąco, ale też nie chłodno. Taka pogoda powinna się utrzymywać.
Dzisiaj jakoś nie było nikogo, z kim mogłabym wyjść na dwór, wszyscy już coś robili albo zupełnie nie ruszali się spoza własnego terenu, no to spędziłam dzień, wieczór z samą sobą i psem, przynajmniej wreszcie umyłam rower, tyle razy już w tym sezonie na nim jeździłam, a nawet go nie przetarłam.
Jutro zamierzam wstać szybciej, dzisiejszy dzień z powodu dłuższego leżenia skrócił mi się, a przy tym jutro muszę zrobić parę rzeczy, w tym pomalować paznokcie i zanieść do księgarni książki. Prawdopodobnie też pójdę na dwór, ale to okaże się jutro, jeśli to nie wypali, to pójdę sobie na rower jak nie z kimś to sama.
Mamy pełnie, czyli prawdopodobnie posiedzę sobie w nocy właśnie oglądając księżyc.