25 lipca 2015

Even if they judge

Hej,Kolejny dzień dobiega końca.Ta sobota zaczynała się podobnie co do innych dni, ale jednak nie była taka zwyczajna.Około trzynastej przyszedł deszcz, zaczęło padać, ale już po chwili strasznie uderzyło. Najpierw tylko grzmiało i błyskało się, zdawało się, że ta burza się kończy, kiedy przyszła druga część o wiele gorsza. Przeważały błyski i grzmoty, po jakimś czasie strasznie uderzyło, jak się później okazało w puszkę telefoniczną. Przez co nie mam internetu. Ogólnie ucierpiały drzewa. Milion szyszek, gałęzi i kamieni na podwórku. Ale za to teraz wygląda na umyte i pozamiatane. W takich momentach łatwiej byłoby mieszkać w bloku. Tak czy tak wolę mój dom. Blisko mojej okolicy aż przeniosło garaż, a w sąsiedniej miejscowości też coś się stało, ale jak na razie nie dotarłam do pewnych informacji.Powiem tyle nienawidzę burz. Teraz zostało mi tylko szybkie wchodzenie na internet przez telefon. Mam nadzieję, że wszystko szybko wróci do normy.W zasadzie nic więcej oprócz tej burzy dzisiaj się nie wydarzyło. Sprzątałam, zamiatałam, oglądałam filmy i czytałam. Rano myślałam o wyjściu na rower pod wieczór, ale jednak zmieniłam moje plany. Mam nadzieję, że nie będzie już tak gorąco. Szczerze, wolałabym klimat brytyjski, gdzie jest więcej deszczowych dnia, ale za to znacznie mniej burz. No cóż tego akurat nie zmienimy.Zapowiada się kolejna sobotnia noc imprezy u sąsiadów, czyli znów będę siedzieć w oknie i słuchać darmowej muzyki i tańczyć z nimi.Chyba to tyle jak na dzisiejszy dzień. Ale przynajmniej zrobiłam rzeczy do zrobienia. I może nawet wyciągnę kartkę i spróbuję coś narysować. Najpierw jednak wezmę chłodny prysznic.
quotelounge:

x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz szczerze dziękuję, przyjmuję tylko uzasadnioną krytykę. Jednakże każda opinia ma dla mnie znaczenie.
♥♥♥
Jeśli już komentujesz, bo zależy ci tylko na wejściach i komentarzach to przeczytaj chociaż połowę postu, a dopiero potem skomentuj.